Wydarzenia

Alecu: I znów podatki… Data dodania: PONIEDZIAŁEK, 26 LIPCA 2010

ANA-RALUCA ALECU

Obywatele Rumunii mają wszelkie powody, by nie cieszyć się z lata 2010 roku. Rząd zaproponował właśnie podwyższenie podatku VAT z 19 do 24% (poziomu najwyższego w Unii Europejskiej), co prawdopodobnie spowoduje wzrost inflacji przed końcem roku do około 8 % (z obecnego poziomu 4,4 %) oraz dalsze osłabienie mocy nabywczej. Ponadto Rumuni obawiają się, że ostre cięcia wynagrodzeń sektora publicznego o 25% (wchodzące w życie od lipca) oraz redukcje miejsc pracy w sektorze publicznym to tylko początek oszczędności, za pomocą których rząd próbuje reanimować rumuńską gospodarkę pogrążoną w najgorszej od dwudziestu lat recesji. Prawdziwym zmartwieniem jest jednak to, że tak naprawdę kryzys w Rumunii stanie się odczuwalny w zimie, gdy rząd najprawdopodobniej zredukuj dopłaty do ogrzewania, co z kolei zaowocuje podwojeniem ceny za kilowatogodzinę. I wreszcie, w lipcu kraj został doświadczony przez potężne powodzie, których skutki trwają do dziś. Spowodowały one straty wysokości wielu milionów euro, pochłonęły 23 ofiary i nadal podkopują zaufanie do rządu, który już wcześniej był krytykowany za podjęte środki oszczędności.

19-go maja opozycja i związki zawodowe zgromadziły dziesięć tysięcy Rumunów przed budynkiem rządowym po tym, jak ogłoszono 25% cięcia wynagrodzeń sektora publicznego i 15% cięcia emerytur. Obecnie w Rumunii emerytów jest więcej (ponad 6 milionów) niż osób zatrudnionych (około 4,3 miliona, z których 3,6 miliona pracuje w sektorze publicznym). Jeśli sześdziesięciotysięczne redukcje miejsc pracy sektora publicznego zostaną zastosowane zgodnie z zapowiedziami rządu, przewiduje się, że poziom bezrobocia, znajdujący się obecnie na poziomie około 8 %, w przyszłym roku wzrośnie do 9-10%. Protesty kontynuowano w czerwcu, jednak już z mniejszą intensywnością. 25-go czerwca sześciuset członków różnych związków zawodowych (sektora ochrony zdrowia, edukacji i administracji) protestowało przed pałacem prezydenckim, domagając się od głowy państwa nieakceptowania szeroko zakrojonych cięć. Jednak protesty nigdy nie doprowadziły do strajku generalnego, jak miało to miejsce w Grecji, co częściowo można tłumaczyć faktem, że niewielu Rumunów należy do związków zawodowych. 

Obywateli Rumunii uderzyło to, że choć kryzys w Grecji odbierany był przez wszystkich jako poważniejszy niż w jakimkolwiek innym państwie Unii Europejskiej, redukcje wynagrodzeń sektora publicznego w naszym kraju wyniosły 25%, zaś w Grecji tylko 20%.

Po protestach Trybunał Konstytucyjny Rumunii opowiedział się przeciwko części oszczędności, ogłaszając, że obniżki emerytur są nielegalne. Podtrzymał jednakże proponowane dwudziestopięcioproconetowe redukcje wynagrodzeń. Spowodowało to, iż rząd podjął decyzję o podniesieniu podatku VAT, aby dzięki temu utrzymać zakładany deficyt budżetowy, uzgodniony z Międzynarodowym funduszem walutowym, na poziomie 6,8 %. Rumunia wybrała gwałtowniejszy wzrost VAT-u niż Grecja – z 19% od razu do 24% - podczas gdy w tej ostatnie został on podniesiony w dwóch krokach – w marcu z 19% na 21%, a następnie od 1-go lipca z 21% do 23%.

Oczekuje się, że nowe założenia finansowe zredukują deficyt budżetowy Rumunii na rok 2010 z poziomu 7,2% PKB z roku 2009 do 6,8%, co jest warunkiem otrzymania pozostałej części 20 miliardów euro pożyczki wsparcia finansowego z Międzynarodowego Funduszu Walutowego oraz z Unii Europejskiej. Perspektywy nie są jednak najlepsze. Minister Finansów Sebastian Vladescu oświadczył, że po podwyższeniu podatku gospodarka najprawdopobniej skurczy się w tym roku o ponad 1,5 %. Podkreślił też, że program pożyczek z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, mimo iż zaplanowany był do końca roku 2011, powinien potrwać aż do 2013 roku. 

Ana-Raluca Alecu – dziennikarka i publicystka rumuńska, doktorantka filozofii na Uniwersytecie w Bukareszcie.


 

Powrót do listy aktualności