<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Instytut Obywatelski</title>
	<atom:link href="http://www.instytutobywatelski.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.instytutobywatelski.pl</link>
	<description>Myślimy by działać, działamy by zmieniać. Instytut Obywatelski to think tank polityczny. Społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 12:01:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Hollande: rewolucja czy ewolucja?</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6871/komentarze/hollande-rewolucja-czy-ewolucja</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6871/komentarze/hollande-rewolucja-czy-ewolucja#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 11:58:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Benjamin Fox</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[barroso]]></category>
		<category><![CDATA[Cameron]]></category>
		<category><![CDATA[draghi]]></category>
		<category><![CDATA[eurosceptycyzm]]></category>
		<category><![CDATA[fox]]></category>
		<category><![CDATA[hollande]]></category>
		<category><![CDATA[jospin]]></category>
		<category><![CDATA[juncker]]></category>
		<category><![CDATA[Merkel]]></category>
		<category><![CDATA[mitterand]]></category>
		<category><![CDATA[monti]]></category>
		<category><![CDATA[pakt fiskalny]]></category>
		<category><![CDATA[pakt na rzecz wzrostu]]></category>
		<category><![CDATA[rada europejska]]></category>
		<category><![CDATA[schroeder]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6871</guid>
		<description><![CDATA[Zarówno Hollande i Merkel zbili polityczny kapitał na wizerunku zwyczajnych, „normalnych” ludzi, więc stosunki między nimi nie powinny układać się tak ciężko, jak wróżą to komentatorzy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zarówno Hollande i Merkel zbili polityczny kapitał na wizerunku zwyczajnych, „normalnych” ludzi, więc stosunki między nimi nie powinny układać się tak ciężko, jak wróżą to komentatorzy</strong></p>
<p>Kiedy François Hollande – jako zaledwie drugi socjalista w historii Francji – objął urząd prezydenta, w powietrzu wyczuć można było taką ekscytację, że gdyby zasugerowano, iż potrafi chodzić po wodzie, niektórzy pewnie by w to uwierzyli. Chociaż przesadą byłoby twierdzić, że Hollande własnoręcznie może odmienić podejście UE do kryzysu zadłużenia, jego zwycięstwo stanowi prawdopodobnie jeden z najważniejszych wyników wyborczych w Europie w ostatnich latach.</p>
<p>Dla obserwatorów szczególnie interesujące było spotkanie Hollande’a z Angelą Merkel w Berlinie, które odbyło się tuż po jego zaprzysiężeniu. Nic dziwnego. Przez ponad 50 lat kierunek europejskiej polityki kształtował się na linii francusko-niemieckiej, niezależnie od tego, czy rozgrywającymi byli Kohl i Mitterrand, Jospin i Schroeder czy też, jak ostatnio, Sarkozy i Merkel.</p>
<p>Pod względem politycznym <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/6836/komentarze/skapany-w-deszczu-trafiony-piorunem" target="_blank">Hollande i Merkel </a>mają niewiele wspólnego. Niemiecka kanclerz wierzy w rozsądną politykę fiskalną (na modłę gospodyni ze Szwabii), a w odniesieniu do podatków i wydatków postrzega swego nowego partnera jako twardego socjalistę. Jednakże oboje zbili polityczny kapitał na wizerunku zwyczajnych, „normalnych” ludzi, więc stosunki między nimi nie powinny układać się tak ciężko, jak wróżą to komentatorzy.</p>
<p>Jeśli chodzi o wpływ Hollande’a na kryzys strefy euro, można domniemywać, że ani nie zabije, ani nie uratuje wspólnej waluty. Choć prawdopodobne jest, że euro ma szanse ocaleć, jeśli plany stymulacji wzrostu gospodarczego, które proponuje Hollande, zostaną wdrożone i okażą się skuteczne.</p>
<p>W przeciągu kilkunastu dni od wyborów we Francji, Grecji i w innych państwach, rynki ogarnęła panika – głównie ze względu na polityczne zamieszanie w Grecji, które szybko pchnęło kraj w kierunku wyjścia ze strefy euro. Mówiąc szczerze, rynki nie powinny martwić się Hollandem, a kolejne ostrzeżenie dla ratingu kredytowego Francji, który od stycznia już nie znajduje się na poziomie AAA, byłoby dużą niespodzianką.</p>
<p>Hollande to socjaldemokrata w starym stylu, a nie radykalny socjalista. I chociaż zapowiedział podwyższenie podatków dla najbogatszych oraz deklaruje się jako zaciekły wróg wielkich instytucji finansowych, zdeterminowany jest w okresie swojej pierwszej kadencji obniżyć francuski deficyt budżetowy poniżej magicznych 3 procent.</p>
<p>Jednocześnie, choć oś gospodarczej debaty w UE właśnie przeniosła się z nacisku na cięcia i dyscyplinę budżetową w stronę wzrostu gospodarczego i tworzenia nowych miejsc pracy, nie tylko Hollande jest za to odpowiedzialny. Było wiadome, że gdy strefa euro zacznie znów popadać w recesję, pojawi się potrzeba wdrożenia nowych strategii ożywienia wzrostu i rynku pracy. W zeszłym miesiącu zarówno włoski premier Mario Monti, jak i szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi wezwali do stworzenia europejskiego „paktu na rzecz wzrostu”. Hollande sam osobiście nie przeniósł akcentu debaty z cięć na wzrost, ale dał temu wyraźne poparcie.</p>
<p>Jedno jest pewne. Zwycięstwo Hollande’a, połączone z odrzuceniem przez Greków partii politycznych stojących murem za cięciami i planem ratunkowym to katalizator zmiany myślenia w UE. Zareagowała europejska elita polityczna. Przewodniczący Komisji Europejskiej, José Barroso oraz luksemburski premier, Jean-Claude Juncker, który przewodniczy także eurogrupie, w odpowiedzi na wynik francuskich wyborów zaczęli podkreślać potrzebę pobudzenia gospodarki oraz zwiększenia inwestycji publicznych.</p>
<p>Nie oczekuję, by Hollande podarł brutalnie pakt fiskalny ustalony w grudniu, ale zapewne nowy francuski prezydent zażąda czegoś w zamian. Spodziewam się też, że zgodzi się na kompromis, o ile pakt na rzecz wzrostu – prawdopodobnie uwzględniający nowe projekty finansowane z Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz funduszy strukturalnych UE – stanie się jego załącznikiem.</p>
<p>Hollande spróbuje też pchnąć Merkel i podobnych do niej polityków z Holandii i Finlandii w stronę systemu opartego o solidarną odpowiedzialność euroobligacji. Zwłaszcza Merkel konsekwentnie odrzuca od dawna ten pomysł, ale członkowie Parlamentu Europejskiego oraz Komisja są mu przychylne, podobnie jak większość unijnych rządów.</p>
<p>Jeśli chodzi o Wielką Brytanię, zwycięstwo Hollande’a zapewne nie poprawi stosunków angielsko-francuskich, mimo że Partia Pracy będzie tu widziała rolę dla siebie. W gruncie rzeczy jednak laburzyści mają mało wspólnego z Hollandem, który podczas kampanii wyborczej opowiadał się za wprowadzeniem podatku od transakcji finansowych i opodatkowaniem bogaczy na poziomie 75 proc. Mimo, że przywódca Partii Pracy, Ed Miliband dzielił z Hollandem wspólną kampanijną platformę w Londynie, Labour Party i Parti Socialiste nie są naturalnymi sojusznikami.</p>
<p>Niemniej, Hollande pokazał, że polityka przeciwna cięciom potrafi wygrywać. Daje to Partii Pracy nadzieję na odsunięcie od władzy konserwatywnej koalicji Davida Camerona w 2015 roku.</p>
<p>Oczywiście nie ma szans na ciepłe stosunki między Hollandem i Cameronem. Brytyjski przywódca, wierząc w zwycięstwo Sarkozy’ego, odmówił spotkania z francuskim pretendentem w czasie kampanii wyborczej. Nie dziwi zatem, że już w pierwszych dniach po wygranej Hollande wykonał pierwszy atak retoryczny na Wielką Brytanię. Wyspiarze – jego zdaniem – traktują Europę jak „samoobsługową restaurację”.</p>
<p>Wygrana Hollande’a dała Cameronowi okazję, której ten jednak raczej nie wykorzysta. Można by się spodziewać, że skoro porażka Sarkozy’ego pozbawiła Angelę Merkel jej najbliższego politycznego sojusznika, brytyjski konserwatysta wypełni tę próżnię. Ale za Cameronem spłonęło wiele dyplomatycznych mostów po tym, jak w grudniu 2011 roku odmówił podpisania zrodzonego z inspiracji Merkel Paktu Fiskalnego.</p>
<p>Poza tym, podczas gdy rząd Camerona zdecydował się na pięć lat ostrych cięć wydatków, żeby zbić brytyjski deficyt budżetowy z poziomu 8,5 proc., dążenia Merkel do pogłębienia integracji ekonomicznej w obrębie UE i powiększenia kontrolnych uprawnień Komisji Europejskiej są kompletnie nie do pogodzenia z eurosceptycyzmem, którego manifestacji domagają się członkowie partii Camerona.</p>
<p>Wybór Hollande’a na prezydenta nie był w żadnym razie nieoczekiwany – unijni przedstawiciele przygotowywali się na taki obrót spraw już od dawna. W przeciągu następnych miesięcy okaże się, czy potężny głos Hollande’a w Radzie Europejskiej doprowadzi do złagodzenia warunków<a href="http://www.instytutobywatelski.pl/6860/komentarze/dylemat-puchatka" target="_blank"> pomocy dla Grecji</a> i przyjęcia unijnego planu inwestycyjnego.</p>
<p>W średnim okresie ważne jest, czy Hollande rzeczywiście wprowadzi w życie obiecany plan pobudzania gospodarki oraz czy plan ten przyniesie oczekiwane efekty. Ale każdy, kto spodziewa się rewolucji, dozna rozczarowania. Hollande nie jest politykiem tego pokroju. A i czasy nie są odpowiednie na eskalację politycznego zamieszania.</p>
<p>Tłum. Jan Gmurczyk</p>
<p><strong>*Benjamin Fox</strong> – pisarz i doradca polityczny, obecnie pracuje w Parlamencie Europejskim, gdzie specjalizuje się w sprawach konstytucyjnych i zarządzaniu gospodarczym w strefie euro. Ukończył Uniwersytet Leeds oraz Uniwersytet Carlton w Kanadzie</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6871/komentarze/hollande-rewolucja-czy-ewolucja/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zła wiadomość to dobra wiadomość</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6867/blogi/jest-dobrze/zla-wiadomosc-to-dobra-wiadomosc</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6867/blogi/jest-dobrze/zla-wiadomosc-to-dobra-wiadomosc#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 09:32:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jan Zadowolony</dc:creator>
				<category><![CDATA[Jest dobrze]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[dworzec centralny]]></category>
		<category><![CDATA[dziennikarze]]></category>
		<category><![CDATA[Euro 2012]]></category>
		<category><![CDATA[kolej]]></category>
		<category><![CDATA[magistrala]]></category>
		<category><![CDATA[media]]></category>
		<category><![CDATA[unia europejska]]></category>
		<category><![CDATA[wzrost gospodarczy]]></category>
		<category><![CDATA[zadowolony]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6867</guid>
		<description><![CDATA[Raport Ernst&#038;Young i Oxford Economics stwierdza, że polska gospodarka jest gwiazdą regionu]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To normalne, że media karmią się przede wszystkim informacjami negatywnymi. Katastrofy, przestępstwa, afery – to sprzedaje się znakomicie, w przeciwieństwie do wiadomości pozytywnych. Wyobraża ktoś sobie czołówkę serwisu informacyjnego: „Poseł N. uprzejmie i merytorycznie odpowiedział na pytanie dziennikarski S.”? Albo „Budowa autostrady A1 przebiega zgodnie z planem”?</p>
<p>Dziennikarze powinni jednak dbać o proporcje. W czasach, kiedy Polska dopiero starała się o członkostwo w Unii, rozmawiałem z brukselską korespondentką dziennika, niby popierającego nasze aspiracje, ale dziwnym trafem drukującego głównie informacje o tym, jak fatalnie kolejnym polskim rządom idą te starania. Owa korespondentka nie przysłała chyba ani jednej pozytywnej informacji.</p>
<p>Powiedziałem jej więc: „Wyobraź sobie historyka, który po latach będzie czytał te twoje korespondencje. Będzie zachodził w głowę, jakim cudem Polskę przyjęto do Unii, skoro wszystko robiliśmy źle”. Korespondentka odpowiedziała, że ona po prostu opisuje szczerą prawdę i że to wejście Polski do Unii wcale nie jest takie pewne, jak mi się wydaje.</p>
<p>To chyba nie był odosobniony przypadek. Choć z pewnością są dziennikarze, którzy świadomie selekcjonują fakty, tak aby przeważały informacje negatywne, to zwykle żurnaliści sami wierzą w to, co opisują. Są przy tym święcie przekonani, że oni tylko odzwierciedlają obiektywną rzeczywistość.</p>
<p>Znakomicie widać to przy doniesieniach o przygotowaniach Polski do Euro 2012. Pasmo nieszczęść. Stadiony za drogie, brzydkie i sknocone. Autostrad nie ma i nigdy nie będzie. Afera goni aferę, a każda jest „porażająca” i grozi kataklizmem, choćby chodziło o to, że urwał się kawałek podwieszonego sufitu…</p>
<p>Bo „zła wiadomość to dobra wiadomość”.</p>
<p>Czasami jednak ta zasada realizuje się w przewrotny sposób. Oto kilka dni temu ekonomiści Ernst&amp;Young i Oxford Economics ogłosili raport „Prognoza dla Rynków Szybkiego Wzrostu”. Ta prognoza jest „bardzo optymistyczna”, a polska gospodarka jest „gwiazdą regionu”. Między innymi z powodu Euro 2012, bo wymusiło to wielomiliardowe inwestycje, które stymulują wzrost gospodarczy.</p>
<p>Autorzy tej prognozy dostrzegli – rzecz jasna – że część tych inwestycji się opóźnia. I tu niespodzianka: widzą w tym pozytyw! Bo przez te opóźnienia boom inwestycyjny będzie trwał dłużej, także po zakończeniu mistrzostw Europy.</p>
<p>Zła wiadomość okazuje się wcale nie taka zła. A przy okazji uświadamia nam, że przecież zdecydowana większość tych inwestycji była potrzebna Polsce tak czy siak i po latach mało kogo będzie obchodził dokładny termin ich zakończenia.</p>
<p>Tak jak dzisiaj nikt nie zaprząta sobie głowy tym, ile miesięcy przed terminem (bo wtedy wszystko musiało być przed terminem) zbudowano Dworzec Centralny czy Centralną Magistralę Kolejową.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6867/blogi/jest-dobrze/zla-wiadomosc-to-dobra-wiadomosc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dylemat Puchatka</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6860/komentarze/dylemat-puchatka</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6860/komentarze/dylemat-puchatka#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 09:01:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Klaus Bachmann</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[austerity]]></category>
		<category><![CDATA[Bachmann]]></category>
		<category><![CDATA[dewaluacja]]></category>
		<category><![CDATA[drachma]]></category>
		<category><![CDATA[eksport]]></category>
		<category><![CDATA[fundusze strukturalne]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[hollande]]></category>
		<category><![CDATA[import]]></category>
		<category><![CDATA[inflacja]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[kubuś puchatek]]></category>
		<category><![CDATA[Merkel]]></category>
		<category><![CDATA[nacjonalizm]]></category>
		<category><![CDATA[PKB]]></category>
		<category><![CDATA[Sarkozy]]></category>
		<category><![CDATA[Schengen]]></category>
		<category><![CDATA[stan wyjątkowy]]></category>
		<category><![CDATA[strefa euro]]></category>
		<category><![CDATA[unia europejska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6860</guid>
		<description><![CDATA[Oto problem Grecji: im bardziej oszczędza, tym bardziej nie może spłacać swoich długów]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Oto problem Grecji: im bardziej oszczędza, tym bardziej nie może spłacać swoich długów</strong></p>
<p>„Im bardziej Puchatek szukał Prosiaczka w domu, tym bardziej Prosiaczka tam nie było”. Oto dylemat Grecji: im bardziej oszczędza, tym bardziej nie może spłacać swoich długów. Każda kolejna próba, aby Grecję zmusić do oddania długu, powoduje kurczenie się greckiego PKB, zwiększenie bezrobocia i pozbawia kolejne rzesze Greków siły nabywczej. Siły, która mogłaby nakręcić koniunkturę. Kto ma inwestować w kraju, gdzie przedsiębiorstwa są niewypłacalne, płace realne cały czas spadają i coraz więcej ludzi jest bezrobotnych, więc też nie może konsumować.</p>
<p>Oto różnica między Grecją i pozostałymi krajami strefy euro, które odnotowują wzrost kosztów obsługi długów, jak Portugalia, Hiszpania i Włochy. Tam wzrost kosztu obsługi długu powoduje jedynie, że rządy muszą większą niż dotąd część swego budżetu poświęcić na obsługę tego długu i oszczędzać gdzie indziej. Jednak nie grozi im z tego powodu bankructwo.</p>
<p>Nikt za to nie wątpi, że Hiszpania, Portugalia i Włochy za 5 albo 10 lat będą w stanie opłacić straż pożarną, policję, wojsko i pensje urzędników. Grecja nie może tego robić bez transferów od innych krajów; jej długi wielokrotnie przekraczają wszelkie dochody z eksportu. Dlatego grecki budżet w ostatnich miesiącach był całkowicie uzależniony od przekazów od innych członków strefy euro. Banki posiadające greckie obligacje już spisały 80 proc. greckich długów na straty. Teraz dojdzie jeszcze 20 proc.</p>
<p>To, że kraj, którego gospodarka się kurczy nie będzie w stanie spłacić swoich długów, było wiadome od początku. Kilka tygodni temu niemiecki komentator telewizyjny robił furorę ogłaszając, że Grecja zbankrutuje po wyborach we Francji. Cały wysiłek Merkel i Sarkozy’ego aby uratować Grecję przed bankructwem miał być, według niego, podyktowany chęcią uniknięcia przegranej Sarkozy’ego w wyborach prezydenckich.</p>
<p>Francuskie banki mają nieco więcej greckich obligacji niż niemieckie – upadek Grecji i kłopoty francuskich banków łatwo mogłyby pogrążyć Sarkozy’ego. Teraz i tak przegrał, a wobec wygranej Hollande’a, który sprzeciwia się polityce Merkel, kanclerz Niemiec nie ma już powodu, aby chronić francuskie banki. Europejski Fundusz Ratunkowy starczy, aby stabilizować poziom odsetek, jakie Hiszpania i Portugalia muszą płacić za nowe obligacje. Grecja nie jest zaraźliwa. Jeśli upadnie, szkody dla innych można kontrolować.</p>
<p>Kiedy piszę te zdania, jeden z głównych programów holenderskiej telewizji jest niemal w całości poświęcony temu, co się stanie po <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/1840/komentarze/pierwszy-bankrut-strefy-euro" target="_blank">bankructwie Grecji</a>. Rok temu było to niewyobrażalne. Teraz jest to wręcz <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/3302/komentarze/unijne-kregi-roznic" target="_blank">wymarzony scenariusz</a>, który kończy tę niekończącą się historię. Ale co to oznacza dokładnie?</p>
<p>Bez transferów z zewnątrz grecki rząd nie będzie już w stanie wypełniać swoich zobowiązań wobec obywateli: świadczeń społecznych czy wynagrodzeń dla urzędników. Można temu zapobiec tylko w jeden sposób: występując ze strefy euro i wprowadzając swoją własną walutę, którą rząd grecki, nie oglądając się na nikogo, może dowolnie, i bez ingerencji z zewnątrz, drukować. To spowoduje wysoką inflację i natychmiastowy spadek kursu drachmy.</p>
<p>A to z kolei nakręci grecki eksport i dramatycznie zahamuje import – towary z zagranicy będą pewnie kilkakrotnie droższe niż dotąd, a dochody Greków zostaną odpowiednio zredukowane.</p>
<p>Grecja zapewne nie będzie mogła liczyć na kredyt zagranicznych rynków kapitałowych, ale stanie się atrakcyjnym miejscem nowych inwestycji zagranicznych, które będą mogły korzystać z relatywnie niskich płac. Mieszkańcy Hellady będą zarabiać, licząc w euro, o wiele mniej niż dotąd, ale daje to też szansę na redukcję bezrobocia. Z kolei urlop w Grecji będzie nas – turystów spoza Grecji – kosztować ułamek tego, co obecnie.</p>
<p>Duża część europejskiej lewicy domaga się opisanego wyżej scenariusza, wskazując na rosnącą biedę w Grecji. Dotychczasowa polityka zubożała szerokie warstwy, aby chronić dochody zagranicznych banków. Nowa polityka jest nieco mniej korzystna dla zagranicznych banków, które tracą 100 zamiast 80 proc swoich greckich aktywów, ale też spowoduje redystrybucję dochodów wewnątrz Grecji. Czyli: tracą obywatele, którzy mają oszczędności w kraju, zyskują ci, którzy w porę wywieźli swoje oszczędności zagranicę i trzymają tam oszczędności w obcych walutach.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6860/komentarze/dylemat-puchatka/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Potrzebne zmiany, nie rewolucja</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6855/my-w-mediach/potrzebne-zmiany-nie-rewolucja</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6855/my-w-mediach/potrzebne-zmiany-nie-rewolucja#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 May 2012 08:15:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Cezary Kościelniak</dc:creator>
				<category><![CDATA[My w Mediach]]></category>
		<category><![CDATA[bezrobocie młodych]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Kościelniak]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość akademicka]]></category>
		<category><![CDATA[Równość wolność uniwersytet]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[uniwersytet]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6855</guid>
		<description><![CDATA[Uniwersytety powinny mieć więcej swobody i autonomii, ale też ponosić większą odpowiedzialność za swoją politykę finansową ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Uniwersytety powinny mieć więcej swobody i autonomii, ale też ponosić większą odpowiedzialność za swoją politykę finansową<br />
</strong></p>
<p>Debata o kondycji polskich uniwersytetów – szczególnie ich prorynkowej orientacji – wchodzi w fazę chaosu, gdzie argumenty z różnych poziomów zaczynają się ze sobą mieszać. Dyskusję podsycił tekst prezesa PZU w „Gazecie Wyborczej&#8221;, a ostatnio wykład prof. Ewy Nawrockiej nawołujący do rewolty w świecie akademickim. Problem polega na tym, że wiele różnych wątków próbuje się mieszać, a niektóre pomysły ożywiania uczelni to gaszenie ognia oliwą.</p>
<p><strong>Motor przedsiębiorczości</strong></p>
<p>W pierwszej kolejności nieporozumienia wywołuje znaczenie „przedsiębiorczości akademickiej&#8221;, traktowanej bardzo powierzchownie, głównie w odniesieniu do atrakcyjności procesu kształcenia. Tymczasem jej istotą nie jest „urynkowienie&#8221; programów studiów, lecz kapitalizacja wyników badań naukowych oraz procesów badawczych. Kapitalizacja odbywa się np. poprzez patentowanie wynalazków, czy tworzenie przedsiębiorstw zakładanych przez akademików z udziałem uczelni, które podejmują się dalszego wprowadzania wyników badań na rynek. W takim układzie motorem przedsiębiorczości akademickiej nie będzie dydaktyka, lecz innowacyjne procesy badawcze, które dopiero generują nowatorskie programy studiów. Porządek ten łatwo wyjaśnić: tylko oryginalni i zaangażowani w prace badacze uczeni mogą poprowadzić interesujące kształcenie swoich podopiecznych. Tak jest w naukach technicznych i ścisłych, ale tak będzie także w humanistyce. Właśnie dlatego w debacie o przedsiębiorczości akademickiej powinni brać udział dziekani, których wydziały prowadzą innowacyjne badania, nie zaś rektorzy maleńkich „uczelenek&#8221;, które skupiają się jedynie na nauczaniu. Tymczasem w debacie dominują wypowiedzi przedstawicieli małych szkół, natomiast głos szefów istotnych dla polskiej nauki instytucji pozostaje niesłyszalny. Wbrew gazetowym opiniom w kształceniu odnosimy również sukcesy, można podać przykład międzynarodowych studiów medycznych, na które przyjmuje się rok rocznie dziesiątki chętnych pochodzących w znacznej mierze z zachodniej Europy. Praktykują potem jako lekarze w swoich krajach, gdyby byli źle uczeni, nie znaleźliby tam pracy. Kolejnym adresatem debaty powinni być szefowie trzech instytucji, które od kilku lat zmieniają politykę finansowania rodzimych badań: Narodowego Centrum Nauki, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, oraz Fundacji Nauki Polskiej. Instytucje te współtworzą nową politykę badawczą i realnie wpływają na obraz akademickiej Polski, dzięki nim nasze programy badawcze z powodzeniem rozwijają się w kierunku międzynarodowych standardów.</p>
<p>Niestety, w debacie pomija się wiele istotnych wątków. Głównym problemem polskiej przedsiębiorczości akademickiej jest brak przejścia z poziomu badań do poziomu aplikacji, jak i zbyt mała aktywność w poszukiwaniu partnerów spoza świata akademickiego, nie zaś „nierynkowe&#8221; kierunki studiów, które za wszystko się obwinia. Przedsiębiorczość akademicka nie zależy jedynie od uczelni. Jeśli prezesi firm utyskują na zbyt małą aktywność przedsiębiorczą uczelni i jej absolwentów, to powinni wziąć pod uwagę, że w dużej mierze zależy ona od jakości samego biznesu. W tej materii interesujące badania opublikowali w European Planning Studies Gal i Ptacek, którzy badali innowacyjność uczelni w terenach przygranicznych Węgier i Czech. Z ich badań wynika, że to poziom regionalnej innowacyjności warunkuje rozwój przedsiębiorczości akademickiej. Innymi słowy, w regionach słabych ekonomicznie szanse na powstanie silnej badawczo i przedsiębiorczej uczelni są małe.</p>
<p><a href="http://www.rp.pl/artykul/9133,876530-Koscielniak--Potrzebne-zmiany--nie-rewolucja.html" target="_blank">Czytaj całość</a></p>
<p><a href="http://www.rp.pl/artykul/9133,876530-Koscielniak--Potrzebne-zmiany--nie-rewolucja.html" target="_blank">Źródło: rp.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6855/my-w-mediach/potrzebne-zmiany-nie-rewolucja/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KONFERENCJA: Europa 2.0 Nowe Otwarcie, 26 maja, Kraków</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6840/wydarzenia/konferencja-europa-2-0-nowe-otwarcie-26-maja-krakow</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6840/wydarzenia/konferencja-europa-2-0-nowe-otwarcie-26-maja-krakow#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 14:53:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja Instytutu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[0]]></category>
		<category><![CDATA[Europa 2]]></category>
		<category><![CDATA[Kolarska-Bobińska]]></category>
		<category><![CDATA[konferencja]]></category>
		<category><![CDATA[makowski]]></category>
		<category><![CDATA[Thun]]></category>
		<category><![CDATA[UE]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6840</guid>
		<description><![CDATA[26 maja 2012 roku w Centrum Dydaktyczno-Konferencyjnym Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w  Krakowie odbędzie się konferencja "Europa 2.0 Nowe Otwarcie". SERDECZNIE ZAPRASZAMY!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>26 maja 2012</strong> roku w Centrum Dydaktyczno-Konferencyjnym Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w  Krakowie odbędzie się konferencja <em><strong>Europa 2.0 Nowe Otwarcie</strong></em>.  Jaka będzie przyszłość Unii Europejskiej? Co czeka nas po kryzysie? Oraz czym jest tożsamość europejska?</p>
<p><em>Nowe otwarcie</em> dotyczy zmiany perspektywy postrzegania roli UE w procesie rozwojowym naszego kraju. W Polsce o Unii Europejskiej mówi się jak o zewnętrznym partnerze, tymczasem niemal dekadę po akcesji pora przyjąć postawę gospodarza. Jeżeli chcemy tworzyć wspólną Europę, a nie jedynie odpowiadać na ruchy wielkich europejskich graczy, należy wyjść z inicjatywą zmian.</p>
<p><strong>Program konferencji:</strong></p>
<p>11:00-12:50 – <strong> Panel I: Europa 2.0 – Zjednoczona Europa – czy to nadal aktualne?</strong><br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Szymon Gutkowski</strong> – przewodniczący Stowarzyszenia Projekt: Polska, Dyrektor Zarządzający DDB<br />
<strong>Prof. dr hab. Roman Kuźniar</strong> – doradca ds. międzynarodowych Prezydenta RP<br />
<strong>Aleksander Smolar</strong> – prezes zarządu Fundacji im. Stefana Batorego<br />
<strong>Prof. dr hab. Lena Kolarska-Bobińska</strong> – posłanka do Parlamentu Europejskiego</p>
<p>Moderator: <strong>Leszek Jażdzewski</strong> – redaktor naczelny magazynu <em>Liberte!</em></p>
<p>13:00-15:00 – <strong>Panel II &#8211; Lizbona 2.0 – Nowa strategia konkurencyjności dla Europy</strong><br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Rafał Antczak</strong> – ekonomista, wiceprezes Deloitte Polska<br />
<strong>Grzegorz Cydejko</strong> – dziennikarz magazynu <em>Forbes</em><br />
<strong>dr Jan Olbrycht</strong> – poseł do Parlamentu Europejskiego, wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej<br />
<strong>Maria Pasło-Wiśniewska</strong> – ekonomistka, przewodnicząca Rady Konsultacyjnej PKPP Lewiatan<br />
<strong>Ryszard Petru</strong> – przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Partner PWC<br />
<strong>Prof. dr hab. Jan Winiecki</strong> – ekonomista, Członek Rady Polityki Pieniężnej</p>
<p>Moderator: <strong>Paweł Luty</strong> – <em>Forbes</em></p>
<p>17:00-19:00 – <strong>Panel III &#8211; Europa 2.0 – Obywatele Europy</strong><br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Tomasz Lipiński</strong> – muzyk rockowy, wokalista, lider i współzałożyciel zespołu Brygada Kryzys<br />
<strong>Jarosław Makowski</strong> – szef Instytutu Obywatelskiego, dziennikarz, publicysta<br />
<strong>ks. prof. dr hab. Piotr Mazurkiewicz</strong> – sekretarz generalny Komisji Konfederacji Episkopatów Unii Europejskiej COMECE<br />
<strong>Piotr Pacewicz</strong> – dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego <em>Gazety Wyborczej</em><br />
<strong>Anna Radwan-Rohrenschef</strong> – prezes Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana<br />
<strong>Róża Thun</strong> – posłanka do Parlamentu Europejskiego</p>
<p>Moderator: <strong>Paweł Ciacek</strong> – prezes zarządu Fundacji Projekt: Polska, MillwardBrown SMG/KRC</p>
<p>Po każdym z paneli przeprowadzona zostanie dyskusja z udziałem publiczności. Udział w konferencji jest bezpłatny, niemniej jednak obowiązuje wcześniejsza rejestracja. Każdy z uczestników otrzyma certyfikat uczestnictwa oraz voucher na lunch.</p>
<p>Więcej informacji na: <a href="http://europa20.pl" target="_blank">http://europa20.pl</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6840/wydarzenia/konferencja-europa-2-0-nowe-otwarcie-26-maja-krakow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Guenter, witaj w klubie!</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6833/blogi/europa-odsrodkowa/guenter-witaj-w-klubie</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6833/blogi/europa-odsrodkowa/guenter-witaj-w-klubie#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 07:52:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Aleksander Kaczorowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Europa (od)Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[bojkot euro]]></category>
		<category><![CDATA[Euro 2012]]></category>
		<category><![CDATA[Judt]]></category>
		<category><![CDATA[Kaczorowski]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[pomarańczowa rewolucja]]></category>
		<category><![CDATA[Putin]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[UE]]></category>
		<category><![CDATA[Ukraina]]></category>
		<category><![CDATA[verheugen]]></category>
		<category><![CDATA[wprost]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6833</guid>
		<description><![CDATA[Guenter Verheugen, dawny komisarz UE do spraw rozszerzenia, niepokoi się na łamach „Wprost“ losem Ukrainy]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Guenter Verheugen, dawny komisarz UE do spraw rozszerzenia, niepokoi się na łamach „Wprost“ losem Ukrainy, „wpychanej w ręce Rosji“ przez bojkotujących Euro 2012 przywódców państw europejskich.</strong></p>
<p>„UE zawsze dobrze robiła, kiedy zachęcała do wysiłku młode demokracje, otwierając przed nimi wiarygodną europejską perspektywę“ – pisze. I dalej: „Niestety, przed Kijowem do dziś takich perspektyw nie roztoczono. To fatalny błąd strategiczny. Jeśli chcemy, by także naród ukraiński dołączył do grona nowoczesnych europejskich państw, musi on mieć przed sobą jasno określony cel“.</p>
<p>Święta prawda. Tylko czy to aby nie Guenter Verheugen – w czasach, gdy był jeszcze komisarzem UE do spraw rozszerzenia – robił, co mógł, by Ukraińcy nie ośmielili się choćby marzyć o członkostwie w Unii?</p>
<p>Czy to nie on w grudniu 2004 roku, podczas „pomarańczowej rewolucji”, w wywiadzie dla dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung“ stwierdził: „Gdyby celem UE było szerzenie demokracji, praworządności i praw człowieka na świecie, to faktycznie wszędzie tam, gdzie te wartości nie są dostatecznie przestrzegane, powinniśmy proponować członkostwo w UE. To wprawdzie logiczna, ale fałszywa idea. Nasz problem bowiem nie brzmi: »Jak szerzyć demokrację i praworządność na świecie?«, tylko: »Co leży w interesie europejskim?«”.</p>
<p>W „interesie europejskim”, takim jak go rozumiał przed ośmiu i więcej laty komisarz Verheugen, nie leżało członkostwo Ukrainy w UE. Pisał o tym m.in. w 2006 roku, gdy przedstawił na łamach dziennika „Die Welt” swoją wizję Europy za 20 lat. Nie było w niej miejsca dla Ukrainy, bo dla Verheugena, podobnie jak dla większości mieszkańców zachodniej Europy, Ukraina, w odróżnieniu od Polski czy Czech, to nie był żaden „Zachód porwany”, tylko najzwyklejszy w świecie „Zachód Rosji”.</p>
<p>Nawet wybitny historyk Tony Judt, z którym nie raz miałem okazję o tym rozmawiać, myślał tak samo. W 2004 roku podczas „pomarańczowej rewolucji” pisał na łamach „The New York Times”: „Ukraina nie jest częścią UE i nią nie będzie (&#8230;) Putin jest oczywiście przeciwny, by Ukraina dołączyła do UE. Ale nawet gdyby nie był, to UE jej nie chce i nie weźmie”.</p>
<p>Czy to znaczy, że mający wciąż nadzieję na członkostwo Ukrainy w Unii Polacy, w tym piszący te słowa, błądzą? Niekoniecznie. Przecież zarówno Judt, jak i Verheugen na początku lat 90-tych ubiegłego wieku byli równie sceptyczni wobec szans na członkostwo w UE takich państw, jak Polska czy Czechy. Mogli się więc pomylić również w ocenie szans Ukrainy. Tak naprawdę zależy to przede wszystkim od samych Ukraińców. My trzymamy kciuki.</p>
<p>A Guentera Verheugena witamy w klubie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6833/blogi/europa-odsrodkowa/guenter-witaj-w-klubie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Centroprawica w kryzysie</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6827/komentarze/centroprawica-w-kryzysie</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6827/komentarze/centroprawica-w-kryzysie#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 07:38:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Roland Freudenstein</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[cdu]]></category>
		<category><![CDATA[chadecja]]></category>
		<category><![CDATA[csu]]></category>
		<category><![CDATA[ebc]]></category>
		<category><![CDATA[EPP]]></category>
		<category><![CDATA[euro]]></category>
		<category><![CDATA[eurobonds]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[fdp]]></category>
		<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[freudenstein]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[hollande]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys gospodarczy]]></category>
		<category><![CDATA[Marine Le Pen]]></category>
		<category><![CDATA[Merkel]]></category>
		<category><![CDATA[Parlament Europejski]]></category>
		<category><![CDATA[project bonds]]></category>
		<category><![CDATA[Sarkozy]]></category>
		<category><![CDATA[ump]]></category>
		<category><![CDATA[wybory we francji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6827</guid>
		<description><![CDATA[UMP we Francji grozi rozpad. Podobnie jak CDU/CSU w Niemczech]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>UMP we Francji grozi rozpad. Podobnie jak CDU/CSU w Niemczech</strong></p>
<p>Dziś głównym problem dla Europy jest Grecja, a nie Francja. Sam wynik wyborów we Francji to nie tylko głosowanie przeciwko oszczędzaniu, lecz też plebiscyt przeciwko Sarkozy’emu. Problem francusko-niemiecki, czyli zachowanie właściwej równowagi między oszczędzaniem i wzrostem w strefie euro, można rozwiązać przez kompromis. Tymczasem strukturalne problemy francuskiej gospodarki się pogarszają.</p>
<p>Klęska Sarkozy’ego wywołała zadowolenie, <em>Schadenfreude</em> nawet u niektórych polityków EPP. Sarkozy nie był zbyt popularny w Brukseli, skoro zawsze faworyzował perspektywę narodową. Chciał przy tym jeszcze zgarnąć głosy skrajnej prawicy we Francji, stąd wypowiadał się przeciwko Traktatowi z Schengen.</p>
<p>Jego bilans w reformowaniu francuskiej gospodarki oceniam jako skromny. Miał być reformatorem, ale udało mu się skończyć niewiele projektów. Francja nadal ma wysokie bezrobocie, rosnące różnice dochodów i „prekariat”. Chociaż Sarkozy zaczął oszczędzać – skonstruował pierwszy budżet od 1974, w którym obniżono wydatki. Jednak głównym powodem klęski był niepopularny charakter Sarkozy’ego; w oczach Francuzów prezentował mało prezydenckie zachowanie.</p>
<p>W wyborach parlamentarnych w czerwcu zwycięstwo socjalistów jest bardzo prawdopodobne. Po klęsce centroprawicy w wyborach parlamentarnych konflikty w UMP są możliwe, może nawet grozić tej partii rozpad. Nie zapominajmy, że centroprawicowe partie we Francji zawsze były budowane wokół liderów, dlatego są mało stabilne. Więcej: Marine Le Pen w otwarty sposób spróbuje zniszczyć UMP, aby budować nową siłę na prawicy. Dlatego klęska Sarkozy’ego jest dla niej niezwykle korzystna.</p>
<p>Po wyborach nad Sekwaną socjaliści europejscy ogłosili przełom, którego poważne skutki wystąpią poza Francją – mogą się odbić na wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 r. Również zmiany dotkną program lewicy (wzrost gospodarczy zamiast oszczędzania). Jednak nie istnieje alternatywa dla paktu fiskalnego.</p>
<p>Możliwe za to będzie jego uzupełnienie poprzez pakt wzrostu (obejmując np. lepsze użycie funduszy UE, działania Europejskiego Banku Inwestycyjnego, „project bonds” – obligacje projektowe). To z całą pewnością stanie się tematem kolacji szefów rządów UE 23 maja w Brukseli. Nie powinno tu też być sporu między prezydentem Hollandem, a kanclerz Merkel.</p>
<p>Problematyczne stają się dwie kwestie. Pierwsza, czy Europejski Bank Centralny będzie pożyczać pieniądze rządom (zamiast wyłącznie bankom)? I druga, jeszcze ważniejsza: co z <em>eurobonds</em>, euroobligacjami? Niemcy je ledwo akceptują.<br />
Znaczy to ni mniej, ni więcej, że francusko-niemiecki kompromis jest możliwy. Pod warunkiem,  że pewne czerwone linie nie zostaną przekroczone.</p>
<p>W kontekście obligacji, ciekawe jest i to, <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/6803/komentarze/z-berlina-currywurst-z-domieszka-chili" target="_blank">co się dzieje na centroprawicy w Niemczech</a>. Dotychczas nie widzimy w ogóle partii czysto eurosceptycznej. Ale jeśli owe czerwone linie zostałyby przekroczone, możliwy byłby bunt eurosceptyczny w CSU, tworzącej razem z CDU niemiecką chadecję.</p>
<p>Taki bunt mógłby zresztą wybuchnąć również w samej CDU, jak i w FDP. A to już byłby sygnał dla centroprawicy w Niemczech bardzo niepokojący.</p>
<p><strong>*Roland Freudenstein</strong> – wicedyrektor Centre for European Studies w Brukseli, w l.1995-2001 dyrektor Fundacji Konrada Adenauera w Polsce</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6827/komentarze/centroprawica-w-kryzysie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Skąpany w deszczu, trafiony piorunem</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6836/komentarze/skapany-w-deszczu-trafiony-piorunem</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6836/komentarze/skapany-w-deszczu-trafiony-piorunem#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 May 2012 07:14:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Kubiak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[ayrault]]></category>
		<category><![CDATA[bundesrat]]></category>
		<category><![CDATA[fillon]]></category>
		<category><![CDATA[hollande]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys gospodarczy]]></category>
		<category><![CDATA[kubika]]></category>
		<category><![CDATA[Merkel]]></category>
		<category><![CDATA[Sarkozy]]></category>
		<category><![CDATA[trierweiler]]></category>
		<category><![CDATA[wybory we francji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6836</guid>
		<description><![CDATA[Hollande chce kontynuować wspólną politykę francusko-niemiecką, ale bez dominacji obu państw w Europie i z większym udziałem reszty państw członkowskich Unii]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Hollande chce kontynuować wspólną politykę francusko-niemiecką, ale bez dominacji obu państw w Europie i z większym udziałem reszty państw członkowskich Unii</strong></p>
<p>Francja ma nowego prezydenta. Czy zgodnie z francuskim przysłowiem „Deszczowy ślub – szczęśliwe małżeństwo” ta burzliwa inwestytura zapowiada udaną prezydenturę?</p>
<p>Nowy prezydent Francji, François Hollande, nie mógł gorzej trafić z pogodą w dzień przejmowania władzy. Przejazd w otwartym samochodzie przez Champs Elysées odbył się w strugach deszczu, ze względu na etykietę bez parasola. Nowy prezydent pokonał w ten sposób niecałe 2 kilometry i dotarł pod Łuk Triumfalny, przemoczony od stóp do głów. Podczas wizyty w Instytucie Curie, gdzie składał hołd Marii Curie-Skłodowskiej, a poprzez ten gest francuskiej imigracji, m.in. z Polski, i światu nauki, spadł mu na głowę grad.</p>
<p>Siły wyższe dały o sobie znać ponownie podczas wieczornego lotu do Berlina. W cztery minuty po starcie w samolot uderzył piorun. Na szczęście nikomu nic się nie stało i samolot wrócił szczęśliwie na lotnisko w Villacoublay pod Paryżem. Po zmianie maszyny Hollande wyleciał ponownie do Berlina, by stawić czoła nowej burzy w trakcie spotkania z kanclerz Angelą Merkel.</p>
<p>Kiedy nowy prezydent przeżywał owe perypetie, jego poprzednik, Nicolas Sarkozy, spokojnie zjadł obiad wraz z rodziną, obejrzał film w kinie, pobiegał w Lasku Bulońskim i zabrał się za pakowanie walizek na dwutygodniowy wakacyjny wyjazd do Maroka.</p>
<p>Krążyły wieści, że po powrocie będzie chciał wrócić do zawodu adwokata, ale zapewne zasiądzie w Radzie Konstytucyjnej obok pozostałych byłych prezydentów Republiki.</p>
<p>Nie tylko pogoda w trakcie inwestytury Hollande&#8217;a – prezydent Francji nie składa bowiem przysięgi, a odbiera nominację z rąk przewodniczącego Rady Konstytucyjnej – była zupełnie inna niż w trakcie inwestytury Nicolasa Sarkozy&#8217;ego przed pięcioma laty. Wówczas Pałac Elizejski zaludnił cały klan Sarkozy&#8217;ego i jego żony wraz z przyległościami.</p>
<p>Tym razem, poza towarzyszką życia nowego prezydenta – Valérie Trierweiler – nie było w Pałacu Elizejskim ani byłej żony, Ségolène Royal, ani ich czworga dzieci, ani ojca Françoisa Hollande’a. Nie było też żadnego z trojga dzieci nowej pierwszej damy. Pałac zapełnili politycy lewicy, samorządowcy, przedstawiciele związków zawodowych, wszystkich religii i wyznań, i – co symboliczne dla prezydenta, którego priorytetem ma być nauka i edukacja – trzej żyjący francuscy nobliści.</p>
<p>Te zmiany mogą wydawać się drugorzędne, ale to one właśnie składają się na zmianę stylu i wymiaru tej prezydentury. François Hollande potwierdził, że nie będzie prezydentem nadgorliwym, kierującym wszystkim i wszystkimi jak jego poprzednik, a premier i rząd będą cieszyć się zapisaną w konstytucji autonomią działań, której de facto nie mieli za poprzedniej prezydentury.</p>
<p>Przed wylotem do Berlina Hollande mianował nowego premiera. Został nim jego zaufany, Jean-Marc Ayrault, dotychczasowy mer Nantes i przewodniczący socjalistów w parlamencie. Ani Ayrault, ani Hollande nigdy nie piastowali żadnych funkcji ministerialnych. Paradoksalnie, właśnie taki stan rzeczy może być gwarantem, że tym razem premier Francji będzie premierem rzeczywistym, a nie malowanym, jakim był François Fillon. Nowy prezydent nie będzie nawet musiał walczyć z nawykiem bezpośredniego sprawowania rządów, gdyż po prostu tego nawyku nie ma.</p>
<p>Punktem dnia, niemniej ważnym od uregulowania wewnętrznych kwestii francuskich, była pierwsza wizyta zagraniczna nowego prezydenta. Spotkanie Hollande-Merkel było tyleż symboliczne, co kurtuazyjne. Prezydent Francji i kanclerz Niemiec nigdy do tej pory się nie spotkali. Ich wizje polityki wewnętrznej i europejskiej są na tyle różne, co jest powszechnie wiadome, że nie można było oczekiwać całkowitego zgrania w ciągu zaledwie godziny wspólnej dyskusji. Pomimo różnic poglądów, utrzymanie dobrych stosunków między Francją, a Niemcami będzie ożywcze dla obu stron i dla całej Unii.</p>
<p>Dlatego na wspólnej konferencji prasowej każda ze stron kładła nacisk na punkty zbieżne i wolę współpracy, choć wiadomo, że najgłębsze różnice dotyczą strategii wychodzenia z kryzysu. Nie ukrywano ich, ale skwitowano wspólną wolą dogłębnej dyskusji w najbliższych tygodniach. Takie podejście wróży, że osiągnięcie kompromisu między strategią stymulacji wzrostu gospodarczego Hollande’a, a rygorem budżetowym Merkel będzie możliwe. Ważne, że Hollande nie poruszył najważniejszej dla pani kanclerz sprawy statusu banku europejskiego.</p>
<p>Wspólne stanowisko oba kraje zajmują również wobec <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/6827/komentarze/centroprawica-w-kryzysie" target="_blank">pozostania Grecji</a> w strefie euro. Choć i w tej kwestii niuanse są dość wymowne. Hollande mówi: chcę, aby Grecja była w strefie euro, Merkel zaś: chcę aby Grecja mogła pozostać w strefie euro. Być i móc pozostać nie oznacza dokładnie tego samego.</p>
<p>Najważniejsze, że po wizycie Hollande’a w Berlinie przyszłość współpracy francusko-niemieckiej nie jest już wielką europejską niewiadomą. Hollande chce kontynuować wspólną politykę francusko-niemiecką, ale bez dominacji obu państw w Europie i z większym udziałem reszty państw członkowskich Unii. Angela Merkel będzie po prostu musiała przystać na taką formułę.</p>
<p>Dlatego też kanclerz Niemiec podkreśliła, że potrafi współpracować z politykami lewicowymi. W przeszłości tworzyła koalicyjny rząd z socjaldemokratami, a obecnie dogaduje się z lewicowym Bundesratem.</p>
<p>Mówiąc te słowa musiała pamiętać o przyszłorocznych wyborach parlamentarnych i czekającej ją kampanii wyborczej. A socjaldemokraci będą w niej forsować rozwiązania wprowadzane we Francji przez socjalistów Hollande’a i Ayraulta. Szybkie dogadanie się z Francuzami jest więc dla Merkel koniecznością, tak samo jak ważne jest to dla prezydentury Hollande’a.</p>
<p>Na ile owo porozumienie będzie przydatne dla nich obojga i reszty Unii okaże się za jakiś czas.</p>
<p><strong>*Jacek Kubiak</strong> – jest biologiem. Od ponad 20 lat pracuje we francuskim CNRS (Narodowe Centrum Badań Naukowych) i mieszka we Francji. Komentował francuską politykę na łamach „Polityki”, „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej” i czeskiego dwumiesięcznika „Listy”</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6836/komentarze/skapany-w-deszczu-trafiony-piorunem/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Za życie nasze i wasze</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/6819/blogi/w-trasie/za-zycie-nasze-i-wasze</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/6819/blogi/w-trasie/za-zycie-nasze-i-wasze#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 May 2012 12:57:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Dobrzański</dc:creator>
				<category><![CDATA[W trasie]]></category>
		<category><![CDATA[bezpieczeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Dobrzański]]></category>
		<category><![CDATA[kampanie społeczne]]></category>
		<category><![CDATA[kierowcy]]></category>
		<category><![CDATA[kolizje]]></category>
		<category><![CDATA[piesi]]></category>
		<category><![CDATA[przejście dla pieszych]]></category>
		<category><![CDATA[wypadki]]></category>
		<category><![CDATA[zarząd dróg]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=6819</guid>
		<description><![CDATA[Byłem niedawno świadkiem śmiertelnego potrącenia pieszego]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byłem niedawno świadkiem śmiertelnego potrącenia pieszego. Przechodził przez wąską ulicę o niedużym natężeniu ruchu, w miejscu do tego niewyznaczonym. Nie chciało mu się podejść do przejścia dla pieszych nieopodal, ponieważ musiałby iść dookoła na przystanek autobusowy, który znajdował się dokładnie naprzeciwko.</p>
<p>Gdy przejeżdżałem obok, sanitariusze akurat podjęli decyzję o zaprzestaniu dalszej reanimacji. Kierowca, który prowadził feralny samochód, siedział w policyjnym radiowozie i trzymał się za głowę. Właśnie okazało się, że zabił człowieka.</p>
<p>Oczywiście, ktoś na pewno zaraz zauważy, że skoro pieszy przekraczał jezdnię w niedozwolonym miejscu, to nie zginął z winy kierowcy, lecz niejako na własne życzenie. Tylko, czy to wystarczy, aby przejść nad tą sprawą do porządku dziennego? Wystarczy, by powiedzieć sobie, że wszystko jest w porządku?</p>
<p>Na pewno nie jest w porządku dla rodziny ofiary, którą najbardziej dotknęła ta tragedia. Ale także nie dla kierowcy, któremu ów pieszy, jak to się mówi, „nagle wybiegł”. Nawet jeśli sąd orzeknie – po długim i żmudnym postępowaniu – że winę za wypadek w pełni poniósł pieszy, a kierowca zostanie uniewinniony, decyzja sądu nie wymaże z pamięci kierowcy świadomości, że potrącony przezeń człowiek zginął.</p>
<p>Zapewne, jeśli tylko nie jest pozbawiony elementarnej zdolności empatii, będzie sobie ciągle na nowo zadawał pytanie, czy nie powinien był jednak bardziej uważać? A może trochę zwolnić, zdjąć nogę z gazu na widok przystanku? Być może dojdzie nawet do wniosku, że chociaż pieszy „nie miał prawa” mu w tym miejscu wybiec, to jednak w gruncie rzeczy można się tego było spodziewać: w środku miasta, gdzie na ulicach jest przecież mnóstwo ludzi.</p>
<p>Fakty są takie, że w ruchu drogowym to przede wszystkim samochody zabijają, a co za tym idzie, kierujący nimi ludzie. Oni zabijają, na ogół mimowolnie, nie tylko samych siebie, ale także wielu postronnych, w przeciwieństwie do niechronionych użytkowników dróg. Ci ostatni co najwyżej mogą przyczynić się do własnej szkody.</p>
<p>I znów, ktoś mógłby wytoczyć hipotetyczny kontrargument, że rowerzysta lub pieszy także może swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem na drodze spowodować śmiertelny wypadek. Teoretycznie tak. Tyle tylko, że nawet taki scenariusz przewiduje jednak przynajmniej pośredni udział samochodu. Wypadki, w których uczestniczą wyłącznie niechronieni użytkownicy dróg, raczej nie bywają śmiertelne.</p>
<p>Dlatego właśnie na kierowcy spoczywa szczególna odpowiedzialność, nie tylko za życie swoje i swoich pasażerów, ale także wszystkich innych ludzi, których będzie na swej drodze mijał. Gdy kierujemy samochodem, musimy uważać najbardziej, bo to od nas zależy zdrowie innych. Dlatego trzeba brać poprawkę na ich ewentualne błędy, a nie tłumaczyć sobie, że przecież to my mamy pierwszeństwo, więc jakby co, jesteśmy zabezpieczeni.</p>
<p>Stąd też nie należy popadać w myślenie, że oni sami o siebie zadbają – jeśli się pomylą, to my także przyłożymy rękę do ich śmierci.</p>
<p>We Francji już dawno w prawie pojawił się zapis, który konstatuje fakt, że jeśli dochodzi do wypadku, to samochód zawsze najbardziej przyczynia się do powstania szkody. Bo jako najsilniejszy zadaje też <a href="http://polskanarowery.sport.pl/blogi/velorution/2012/04/o_swiadomosci_czyli_o_tym_ze_pierwszenstwo_a_odpowiedzialnosc_to_dwie_rozne_sprawy/1. " target="_blank">największe straty</a>.</p>
<p>W Polsce niestety ciągle dominuje prymitywne przekonanie, że silniejszy ma zawsze rację, a dbać o swoje bezpieczeństwo powinna przede wszystkim <a href="http://www.youtube.com/watch?v=YBZ_NvcjDhs" target="_blank">potencjalna ofiara.</a></p>
<p>Niejednokrotnie <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/5236/blogi/w-trasie/bezruch-w-bezpieczenstwie-ruchu" target="_blank">zwracałem </a>na tym blogu uwagę na to, że bezpieczeństwo na drogach jest w dużej mierze efektem działań zarządców dróg, projektantów, służb, twórców prawa itd. Wszyscy oni powinni starać się eliminować wszelkie niepożądane zachowania kierowców przy pomocy najlepszej dostępnej wiedzy.</p>
<p>Póki co w Polsce nie idzie im to zbyt dobrze. Dlatego chciałem przypomnieć kierowcom, że na razie to na Waszych barkach, Panie i Panowie, spoczywa odpowiedzialność za życie nasze i Wasze. Pomyślcie o tym, gdy następnym razem będziecie się gdzieś spieszyć.</p>
<p>Większość z Was na pewno nie chciałaby przyłożyć ręki do czyjejś śmierci, nawet jeśli miałoby się potem okazać, że w świetle prawa to nie była Wasza wina. Przecież w końcu nie o winę tu w pierwszej kolejności chodzi, lecz o <a href="http://www.youtube.com/watch?v=fhV5O-it9kY" target="_blank">ludzkie życie.</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/6819/blogi/w-trasie/za-zycie-nasze-i-wasze/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Served from: instytutobywatelski.pl @ 2012-05-18 04:14:27 -->
