<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Instytut Obywatelski</title>
	<atom:link href="http://www.instytutobywatelski.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.instytutobywatelski.pl</link>
	<description>Myślimy by działać, działamy by zmieniać. Instytut Obywatelski to think tank polityczny. Społeczeństwo obywatelskie, demokracja, gospodarka, miasta, energetyka.</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2012 21:05:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Nie róbmy z o. Rydzyka męczennika</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/5032/blogi/tak-stoje-inaczej-nie-moge/nie-robmy-z-o-rydzyka-meczennika</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/5032/blogi/tak-stoje-inaczej-nie-moge/nie-robmy-z-o-rydzyka-meczennika#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 15:31:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Makowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Tak stoję, inaczej nie mogę]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[fundamentalizm]]></category>
		<category><![CDATA[koncesja]]></category>
		<category><![CDATA[KRRiT]]></category>
		<category><![CDATA[liberalizm]]></category>
		<category><![CDATA[makowski]]></category>
		<category><![CDATA[męczennik]]></category>
		<category><![CDATA[Rydzyk]]></category>
		<category><![CDATA[Wolter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=5032</guid>
		<description><![CDATA[Państwo liberalne nie tylko, że chroni wolność słowa każdej jednostki. Sprawia też, że nikt nie staje się pozorowanym męczennikiem]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Państwo liberalne nie tylko, że chroni wolność słowa każdej jednostki. Sprawia też, że nikt nie staje się pozorowanym męczennikiem</strong></p>
<p>1.<br />
To będzie krótki wpis. Chcę bronić liberalnych wartości, które – czyż to nie paradoks – bronią wolności i praw antyliberała, i fundamentalisty: o. Tadeusza Rydzyka.</p>
<p>Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie przyznała koncesji TV Trwam do nadawania na nowej platformie cyfrowej. O. Rydzyk utrzymuje, że jego projekt medialny spełnia wymogi formalne.</p>
<p>Nie wiemy, kto w tym sporze ma rację. Sprawa znajdzie swój finał, jak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, w sądzie. <strong>Jeśli jednak okazałoby się, że nie przyznanie koncesji TV o. Rydzykowi ma w jakimkolwiek stopniu podtekst ideologiczny, to byłaby to zła wiadomość dla liberalnych wartości.</strong> A tych winniśmy strzec, jak oka w głowie.</p>
<p>2.<br />
Powiem szczerze: w zasadzie nie sprawy, w której zgadzałbym się z o. Rydzykiem. Czy to, jeśli idzie o politykę, czy jeśli idzie o spojrzenie na Kościół.</p>
<p>Jako zwykły obywatel mam też średnie zaufanie do jego inwestycji biznesowych, które – szczególnie, gdy za sterami kraju jest bliska o. Rydzykowi opcja polityczna – zadziwiająco często mają znamiona politycznego klientelizmu.</p>
<p>Co więcej, nie mam złudzeń, że – gdy o. Rydzyk zapoznaje się z moimi poglądami – gotów jest zobaczyć we mnie „diabła wcielonego”.</p>
<p>3.<br />
A jednak, jeśli projekt medialny o. Rydzyka spełniałby wszystkie kryteria, winien on mieć prawo obecności na nowej platformie cyfrowej. Dlaczego? Bo my – liberałowie – jesteśmy w tym aspekcie wyznawcami Woltera, który celnie notował: „Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale oddam życie abyś mógł je głosić”.</p>
<p>Państwo liberalne nie tylko, że chroni wolność słowa każdej jednostki. Sprawia też, że nikt nie staje się pozorowanym męczennikiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/5032/blogi/tak-stoje-inaczej-nie-moge/nie-robmy-z-o-rydzyka-meczennika/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z Waszyngtonu: Ameryka jako firma?</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/5026/komentarze/z-waszyngtonu-ameryka-jako-firma</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/5026/komentarze/z-waszyngtonu-ameryka-jako-firma#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 14:29:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dominika Sztuka</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[budżet]]></category>
		<category><![CDATA[CEO]]></category>
		<category><![CDATA[gospodarka]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[JFK]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[Obama]]></category>
		<category><![CDATA[prawybory prezydenckie w Ameryce]]></category>
		<category><![CDATA[Romney]]></category>
		<category><![CDATA[rządy ekspertów]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[Trump]]></category>
		<category><![CDATA[wybory w USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=5026</guid>
		<description><![CDATA[Komu powierzyłbyś zarządzanie własną firmą: Obamie czy Romney'owi? A komu rządzenie państwem?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><strong>Komu powierzyłbyś zarządzanie własną firmą: Obamie czy Romney&#8217;owi? A komu rządzenie państwem?</strong></p>
<p>Waszyngton, 22.02.12</p>
<p>W zeszłym tygodniu prezydent Obama ogłosił projekt budżetu Stanów Zjednoczonych na 2013 rok. Biały Dom zaproponował wielomiliardowe inwestycje rządowe, które mają pobudzić wzrost gospodarczy USA. Głównym założeniem planu Obamy jest zniesienie przywilejów podatkowych dla najbogatszych Amerykanów, wprowadzonych za administracji jego poprzednika, George&#8217;a W. Busha.</p>
<p>Ekonomiści skrytykowali propozycje, które w ich ocenie nie tylko nie uzdrowią amerykańskiej gospodarki, ale jedynie pogrążą ją w jeszcze większym kryzysie. Nowy plan budżetowy to „road map to Greece” – twierdzą republikanie, mówiąc, że jest nie do zaakceptowania. Również koledzy Baracka Obamy z ramienia Partii Demokratycznej mają spore wątpliwości, czy poddać w ogóle tę propozycję pod głosowanie w Kongresie. Obawiają się bowiem, by nie narazić się wyborcom, którzy w listopadzie tego roku wybiorą nie tylko nowego prezydenta, ale również jedną trzecią składu amerykańskiego parlamentu.</p>
<p>Konserwatywna fundacja „Heritage” z siedzibą w Waszyngtonie nie pozostawia na prezydencie suchej nitki: „<strong>prezydent Obama zaczerpnął swoją gospodarczą filozofię z reklamy samochodu</strong>” – twierdzą, nawiązując do sloganu „budowania, by przetrwać”, którym Obama określił w tegorocznym przemówieniu o stanie państwa (State of the Union Address) swoją strategię uzdrowienia gospodarki USA. Wcześniej hasła w swoim telewizyjnym spocie użył amerykański koncern samochodowy Ford. Sam projekt budżetu ma według analityków „Heritage” jedynie potwierdzać nieudolność ostatnich trzech lat administracji Obamy.</p>
<p>Dyskusja nad propozycją budżetu po raz kolejny postawiła kompetencje prezydenta USA do kierowania gospodarką pod wielkim znakiem zapytania. Czy oby na pewno politycy powinni stać na czele rządów w dobie kryzysu gospodarczego? Być może rację mają ci, którzy twierdzą, iż w tak ciężkich ekonomicznie czasach stery rządów należy powierzać specjalistom w dziedzinie gospodarki oraz doświadczonym w sektorze prywatnym przedsiębiorcom.</p>
<p>W USA – kolebce wolnego rynku – dyskusja w tej sprawie rozgorzała na dobre. Jednym z głównych pretendentów do uzyskania republikańskiej nominacji prezydenckiej jest bowiem Mitt Romney, przedsiębiorca, który dzięki swoim udanym biznesom <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/4458/blogi/listy-z-ameryki/droga-krzyzowa-mitta-romneya" target="_blank">dorobił się setek milionów dolarów</a>. „Prezydent Obama nie ma pojęcia o gospodarce – najwyższy czas wybrać prezydenta, który ma” – przekonuje wyborców przy każdej okazji Romney.</p>
<p>Kolejny amerykański miliarder, Donald Trump – potentat branży nieruchomości – który sam nosił się z zamiarem kandydowania w prezydenckim wyścigu aby ostatecznie poprzeć Romney&#8217;a – przychyla się do postulatu, by stery państwa oddać w ręce ludzi biznesu. Zdaniem Trumpa ostatnie trzy lata prezydentury Obamy dobitnie pokazały, iż „osoba bez kwalifikacji oraz doświadczenia w dziedzinie gospodarki nie może rządzić państwem”.</p>
<p>Czy gospodarcze wyniki prezydenta Obamy są faktycznie aż tak złe, jak je przedstawiają jego polityczni oponenci?</p>
<p>Jeszcze kilka miesięcy temu odpowiedź na to pytanie nie budziłaby wątpliwości: w 2011 r. wskaźniki ekonomiczne w USA były najsłabsze od czasów Wielkiego Kryzysu lat 30-tych XX w. Jeszcze jesienią, stopa bezrobocia w Stanach wynosił ponad 9 proc., za co winą obarczano „pakiet stymulacyjny” prezydenta Obamy, który według krytyków miał negatywnie wpłynąć na tworzenie nowych miejsc pracy. W listopadzie zeszłego roku dług publiczny przekroczył 15 bilionów dolarów, osiągając tym samym najwyższy od zakończenia II Wojny Światowej poziom.</p>
<p><strong>Tymczasem od początku nowego roku kondycja gospodarki USA się poprawia</strong>. W ostatnich miesiącach wskaźniki takie jak produkcja, wydatki konsumentów czy też sytuacja na rynku pracy ulegały pewnej poprawie. Bezrobocie spadło do blisko 8 proc. Jak zapowiada urzędujący prezydent – będzie tylko lepiej – i prosi wyborców o kredyt zaufania w postaci kolejnych czterech lat w Białym Domu.</p>
<p>Za kryzys gospodarczy Obama obwinia przede wszystkim swojego poprzednika – notabene kolejnego „wybitnego specjalistę” ds. ekonomii, którego wiedzę w tej dziedzinie najlepiej oddaje legendarna już wypowiedź na temat barier celnych, określonych przez niego jako „terriers and barriffs” (!) – a który miał pozostawić gospodarkę w ruinie.</p>
<p>Trudno się z tym stwierdzeniem prezydenta Obamy nie zgodzić – iście kowbojski styl prezydentury Busha oraz jego hiperaktywna polityka zagraniczna, a przede wszystkim dwie wojny, w które zaangażował Amerykę na pewno nie pomogły gospodarce USA. Biorąc jednak pod uwagę ostatnią propozycję budżetową jego następcy, można mieć spore wątpliwości, czy Barack Obama oby na pewno robi wystarczająco dużo dla wyprowadzenia kraju na ekonomiczną prostą.</p>
<p>Propozycja Obamy zakłada zmniejszenie długu publicznego o 4 biliony dolarów w ciągu następnych 10 lat, na co mają złożyć się cięcia w wydatkach publicznych o 2,4 biliona, oraz dodatkowy przychód do budżetu w kwocie 1,6 biliona z tytułu podniesienia podatków dla najbogatszych. Powyższe kalkulacje z pewnością zasługiwałyby na pochwałę, gdyby tylko&#8230; były prawdziwe.</p>
<p>Po pierwsze, <strong>nowy budżet wcale nie zmniejszy długu publicznego</strong>, a jedynie zmniejszy jego przyrost. W rzeczywistości bowiem budżetowy plan Obamy dołoży do stanu zadłużenia państwa w ciągu najbliższych 10 lat kolejne 6,7 bilionów dolarów.</p>
<p>Po drugie, w zaplanowanych cięciach Biały Dom uwzględnił 681 miliardów dolarów, które zaoszczędził jeszcze w poprzednim roku w ramach podwyższenia dopuszczalnego poziomu długu federalnego. Obama zaliczył również jako cięcia wydatków publicznych 741 miliardów, które Ameryka zaoszczędzi w następnej dekadzie na wycofaniu się wojsk USA z Iraku i Afganistanu.</p>
<p>Zważywszy na fakt, iż kończąc udział w obu wojnach, Stany Zjednoczone po prostu nigdy nie wydałyby tych pieniędzy, Barack Obama mógł w swoich szacunkach równie dobrze uwzględnić oszczędności z tytułu nie interweniowania w Syrii czy nie wypowiadania wojny Iranowi. Obama zapomniał również uwzględnić niektórych wydatków w swoim budżecie, takich jak blisko 500 miliardów dolarów, które USA będą musiały wydać, finansując chociażby nowy flagowy projekt prezydenta: rozbudowy szybkiej kolei.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/5026/komentarze/z-waszyngtonu-ameryka-jako-firma/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>DEBATY (Praga): chrześcijaństwo &#8211; Europa &#8211; sekularyzm</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/5000/wydarzenia/debaty-praga-chrzescijanstwo-europa-sekularyzm</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/5000/wydarzenia/debaty-praga-chrzescijanstwo-europa-sekularyzm#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 12:36:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Redakcja Instytutu</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[debata]]></category>
		<category><![CDATA[instytut obywatelski]]></category>
		<category><![CDATA[makowski]]></category>
		<category><![CDATA[Praga]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=5000</guid>
		<description><![CDATA[29 lutego i 1 marca br. szef Instytutu Obywatelskiego, Jarosław Makowski, weźmie udział w dwóch debatach w Pradze]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>29 lutego i 1 marca szef Instytutu Obywatelskiego, Jarosław Makowski, weźmie udział w dwóch debatach w Pradze.</strong></p>
<p>Dyskusje poświęcone będą procesom sekularyzacyjnym w Europie i obecności w niej chrześcijaństwa.</p>
<p>Szczegółowe informacje znajdują się w dwóch załączonych niżej dokumentach:</p>
<p><a href="http://www.instytutobywatelski.pl/wp-content/uploads/2012/02/polske-kolokviumCKA-2012.doc">1. Debata 29 lutego, godz. 18:00</a></p>
<p><a href="http://www.instytutobywatelski.pl/wp-content/uploads/2012/02/debata1.pdf">2. Debata 1 marca, godz. 18:00</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/5000/wydarzenia/debaty-praga-chrzescijanstwo-europa-sekularyzm/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Z Barcelony: Hiszpański urwis</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/4994/komentarze/hiszpanski-urwis</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/4994/komentarze/hiszpanski-urwis#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 15:16:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Adam Komarnicki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[bezrobocie]]></category>
		<category><![CDATA[Guindos]]></category>
		<category><![CDATA[Hiszpania]]></category>
		<category><![CDATA[Komarnicki]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[konsultacje]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys]]></category>
		<category><![CDATA[Merkel]]></category>
		<category><![CDATA[Rajoy]]></category>
		<category><![CDATA[reforma]]></category>
		<category><![CDATA[Rehn]]></category>
		<category><![CDATA[rynek pracy]]></category>
		<category><![CDATA[Troika]]></category>
		<category><![CDATA[UE]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=4994</guid>
		<description><![CDATA[Skupiając się na Merkel oraz rynkach finansowych, rząd Hiszpanii ignoruje własnych obywateli]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Skupiając się na Merkel oraz rynkach finansowych, rząd Hiszpanii ignoruje własnych obywateli</strong></p>
<p>Barcelona, 21.02.12</p>
<p>Na niedawnym szczycie unijnym w Brukseli miała miejsce taka oto sytuacja. Przed rozpoczęciem obrad hiszpański minister finansów Luis de Guindos podchodzi do siedzącego przy stole komisarza ds. gospodarczych i walutowych, Olli Rehna. Przedstawia mu na szybko kluczowe założenia nowej reformy rynku pracy.</p>
<p>Następnego dnia krótki filmik pokazują i komentują wszystkie hiszpańskie media. Obywatele dowiadują się w ten sposób, że reforma „będzie agresywna, niesamowicie agresywna”. Rehn słucha z uwagą i wydaje się być umiarkowanie zadowolony. Hiszpanie tymczasem są wściekli.</p>
<p>Mowa ciała obu panów wskazywała wyraźnie, że ich relacja jest daleka od partnerskiej. Rehn wyglądał raczej na surowego ojca, który z ostrożnością podchodzi do kolejnych obietnic poprawy, składanych przez swoje nadmiernie rozbrykane dziecko. I faktycznie, w obecnych stosunkach między Hiszpanią a Unią Europejską, ta pierwsza jest wyraźnie skruszona swoim dotychczasowym postępowaniem. Aby zatrzeć złe wrażenie, za wszelką cenę chce zostać prymusem.</p>
<p>Mariano Rajoy nie ukrywa, że najważniejsze dla jego rządu jest przekonanie UE, a szczególnie rozdającej obecnie karty Angeli Merkel, że Hiszpania jest zdeterminowana w sprawie reform. Ten sam przekaz zarezerwowany jest dla rynków finansowych. Postawa rządu jest bardzo pragmatyczna i w obecnej sytuacji zrozumiała. Zdają sobie sprawę, że grają kiepskimi kartami, a stawką jest suwerenność kraju. Nikt nie chce się znaleźć w sytuacji Grecji, której rząd pracuje pod dyktando surowej <em>Troiki</em> (UE, MFW, EBC).</p>
<p>Problem leży jednak w tym, że skupiając się na Merkel oraz rynkach finansowych, rząd ignoruje własnych obywateli. Reforma rynku pracy jest tego bardzo dobrym przykładem.<br />
Przy wciąż rosnącym bezrobociu, sięgającym 23 procent, tworzenie miejsc pracy to najważniejsze zadanie dla rządu i temat niezmiernie interesujący opinię publiczną. Wszyscy zgadzają się, że reforma jest niezbędna i rząd w wyborach dostał silny mandat do jej przeprowadzenia.</p>
<p>Zaczęło się obiecująco. Najpierw, miesiąc na osiągnięcie porozumienia dostały związki zawodowe oraz organizacje pracodawców. Niestety, po tym jak obie strony nie zdołały wypracować wspólnego stanowiska, <strong>rząd uznał konsultacje za skończone i do przygotowania reformy zabrał się sam</strong>. Wszystko było owiane tajemnicą, dopóki kamery nie złapały w Brukseli zadowolonego z agresywnej reformy de Guindosa.</p>
<p>Wkrótce po wyjaśnieniach złożonych komisarzowi Rehnowi, poinformowano o całym pakiecie społeczeństwo. Pierwsze komentarze na temat jej założeń są dość pozytywne – reforma uważana jest za dalekowzroczną i odważną. To jednak zdanie specjalistów od rynku pracy. Zwykli obywatele, którzy uważają że rząd dokonuje zmian za ich plecami, używają całkiem innych epitetów.</p>
<p>Trochę ponad tydzień po ogłoszeniu założeń reformy, w ostatni weekend na ulice 57 hiszpańskich miast wyszło kilkaset tysięcy osób. Zmobilizowały ich ignorowane przez premiera związki zawodowe. Na tym się nie skończy, tym bardziej że partia rządząca dolewa oliwy do ognia, oskarżając związkowców o obronę jedynie własnych interesów.</p>
<p>Wygląda na to, że dialog społeczny stał się jedną z pierwszych ofiar <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/4449/komentarze/zaciskanie-pasa-a-la-espanola" target="_blank">cięć w Hiszpanii</a>.</p>
<p><strong>*Adam Komarnicki</strong> – biegły rewident, zajmuje się finansową restrukturyzacją oraz upadłościami przedsiębiorstw, był przewodniczącym emigracyjnej organizacji „Polish Professionals in London”, w której m.in. zachęcał Polaków w Londynie do głosowania w wyborach lokalnych i europejskich (akcja „Polacy Głosują”) oraz stworzył program mentoringowy dla polskich studentów PoProStu. Interesuje się tematyką relacji państwo-obywatel oraz demokracją uczestniczącą. Mieszka w Barcelonie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/4994/komentarze/hiszpanski-urwis/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wybory w Rosji: murowany zwycięzca</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/4990/komentarze/wybory-w-rosji-murowany-zwyciezca</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/4990/komentarze/wybory-w-rosji-murowany-zwyciezca#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 12:01:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Rzepecki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[Chamatowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gorbaczow]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[Putin]]></category>
		<category><![CDATA[Rzepecki]]></category>
		<category><![CDATA[Syria]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[wybory prezydenckie w Rosji]]></category>
		<category><![CDATA[Ziuganow]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=4990</guid>
		<description><![CDATA[Zwykli Rosjanie jeszcze raz przekonają się, że w starciu z władzą – niezależnie od ustroju politycznego – tak naprawdę niewiele mogą]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zwykli Rosjanie jeszcze raz przekonają się, że w starciu z władzą – niezależnie od ustroju politycznego – tak naprawdę niewiele mogą</strong></p>
<p>Ostatnie dwa tygodnie kampanii przed zaplanowanymi na 4 marca wyborami prezydenckimi w Federacji Rosyjskiej rozpoczęły się już 17 lutego. Głosowano w najdalej położonych osadach i miejscowościach Syberii i Dalekiego Wschodu, latarniach morskich, bazach wojskowych, na statkach i w stacjach badawczych. W tym samym dniu podano również sondaże prognozujące zwycięstwo Władimira Putina już w pierwszej turze – żaden z kontrkandydatów nie zyskał więcej niż 10 proc. poparcia.</p>
<p>Końcówka kampanii będzie przewidywalna i mało emocjonująca. Dużo ciekawsze wydają się być posunięcia obozu władzy oraz „murowanego zwycięzcy”. Można pokusić się o stwierdzenie, iż upłyną one pod znakiem komunikatów dwojakiego rodzaju. Pierwsza kategoria przekazu dotyczyć będzie spraw wewnętrznych, dotyczących tak całych grup społecznych, jak i każdego obywatela. Druga związana będzie z rosyjską aktywnością na arenie międzynarodowej.</p>
<p>Komunikaty skierowane do obywateli będą miały na celu przede wszystkim przygotowanie gruntu pod zwycięstwo Putina, legitymizację w oczach społeczeństwa jego wyboru (bo przecież nie będzie ono stało w sprzeczności z konstytucją). Takie zabiegi skutecznie wytrącą politycznym przeciwnikom oręż w postaci zarzutów o uzurpację władzy.</p>
<p>Upubliczniając natomiast informację o nasilających się walkach na granicy czeczeńsko-dagestańskiej, władza będzie chciała pokazać obywatelom, że grozi im niebezpieczeństwo. Że źli terroryści znowu będą mordować rosyjskie dzieci. W obliczu takiego zagrożenia tylko silny, zdecydowany, sprawdzony lider zagwarantuje spokój i skuteczną ochronę przed krwiożerczymi fundamentalistami.</p>
<p>W kwestii polityki zagranicznej pójdzie zaś o to, by ukazać ekipę Putina jako tę, z którą liczy się cała międzynarodowa rodzina. Niczym innym bowiem nie można tłumaczyć zawetowania na forum ONZ rezolucji dotyczącej międzynarodowej interwencji w Syrii. Stąd też potrzeba „edukacji” społeczeństwa: poprzez programy emitowane w telewizji, w których całym złem za sytuację w Syrii <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/4789/komentarze/demokracja-po-rosyjsku" target="_blank">obarcza się Stany Zjednoczone</a> – inspiratora arabskiej wiosny. USA, które chce zagarnąć syryjskie złoża ropy naftowej, a tym samym spowodować chaos na rynku tego surowca, co byłoby działaniem wymierzonym w żywotne interesy Rosji. Tego typu reportaże pokazują ponadto, że jedynym gwarantem światowego ładu jest właśnie Rosja, a dostawy broni dla krwawego reżimu Baszara al Assada mają na celu zapewnienie pokoju w świecie arabskim.</p>
<p>Tymczasem opozycja – termin raczej umowny, ponieważ mamy tu do czynienia z całym spektrum ugrupowań i ludzi niezrzeszonych, o poglądach stojących ze sobą w sprzeczności, scalonych sprzeciwem wobec osoby Putina – jakby straciła zapał, z którym jeszcze miesiąc temu protestowała na ulicach Moskwy i innych rosyjskich miast. Po serii wezwań o wycofanie się z wyborów adresowanych do „kandydata nr 1”, płynących z różnych kręgów, z apelem do Putina zwrócił się także Michaił Gorbaczow. Ostatni przywódca ZSRR w wystąpieniu dla Radia Svoboda udzielił rady obecnemu premierowi (a już wkrótce „nowemu” prezydentowi), by ten usunął się z życia publicznego.</p>
<p>Gorbaczow przestrzegł ponadto, iż brak reakcji na społeczne oczekiwania może doprowadzić Rosję do wybuchu rewolucji. Jako panaceum na patologię rosyjskiego systemu politycznego były przywódca KPZR poleca odebranie większości kompetencji przynależnych urzędowi prezydenta. Ponieważ Gorbaczow jest w Rosji uważany za tego, który doprowadził do upadku wielkiego mocarstwa, jego słowa nie trafią na podatny grunt.</p>
<p>Inaczej niż na Zachodzie, gdzie jako laureat pokojowej nagrody Nobla cieszy się szacunkiem, Rosjanie raczej pamiętają, że przegrał zimną wojnę i usiłował zaprowadzić prohibicję. Co innego obecne władze – mimo niespotykanej nigdzie w świecie plagi alkoholizmu i oficjalnych zapewnień rozwoju programów walki z uzależnieniami – będą one promować nową markę wódki o swojsko brzmiącej nazwie „Kreml”. Dobra jest przecież władza, będąca w stanie zapewnić podstawowe potrzeby społeczeństwa. Nawiasem mówiąc, jak wyliczyli rosyjscy finansiści, <strong>wszystkie wyborcze obietnice Putina będą kosztowały budżet blisko 127 mld euro</strong>.</p>
<p>Instytucja <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wioski_potiomkinowskie" target="_blank">wsi potiomkinowskiej</a> ma w Federacji Rosyjskiej długą tradycję. W przypadku zbliżającej się elekcji również można wskazać, gdzie owa fasada się znajduje. Mam tutaj na myśli <em>quasi</em> demokratyczny wyścig do najwyższego w państwie urzędu. W wyścigu tym udział bierze co prawda pięciu kandydatów, ale zwycięzcę ustalono jeszcze przed startem. Jednak aby zatrzeć ewidentnie niekorzystne wrażenie „ustawionych” zawodów, kandydaci starają się zachować pozory demokratycznego współzawodnictwa, na kształt tych znanych choćby z państw Zachodu. Ostatnio chwalili się wspierającymi ich ludźmi kultury, osobami z pierwszych stron gazet.</p>
<p>Oczywiście najwięcej popleczników zaprezentował Władimir Putin, którego poparli m.in. Nikita Michałkow, popularni aktorzy Władimir Maszkow, Jewgienij Mironow, Oleg Tabakow, muzycy Igor Butman, Nadieżda Babkina, Mikołaj Rastrogujew, piłkarz Andriej Arszawin, rektor Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego im. Łomonosowa Wiktor Sadowniczy. Michaił Prochorow może natomiast pochwalić się wsparciem ze strony pierwszej damy rosyjskiej estrady, samej Ałły Pugaczowej, pisarza Wiktora Jerofiejewa, koszykarza Andrieja Kirlilienki czy aktorów Leonida Jarmolnika i Konstantina Chabiensjija.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/4990/komentarze/wybory-w-rosji-murowany-zwyciezca/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Religia pomaga ale i przeszkadza</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/4985/blogi/listy-z-ameryki/religia-pomaga-ale-i-przeszkadza</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/4985/blogi/listy-z-ameryki/religia-pomaga-ale-i-przeszkadza#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 21 Feb 2012 09:44:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kazimierz Bem</dc:creator>
				<category><![CDATA[Listy z Ameryki]]></category>
		<category><![CDATA[Bem]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[Bush jr]]></category>
		<category><![CDATA[Clinton]]></category>
		<category><![CDATA[deizm]]></category>
		<category><![CDATA[Jefferson]]></category>
		<category><![CDATA[JFK]]></category>
		<category><![CDATA[kalwinizm]]></category>
		<category><![CDATA[katolicyzm]]></category>
		<category><![CDATA[Kennedy]]></category>
		<category><![CDATA[Kosciół. demokracja]]></category>
		<category><![CDATA[kwakrzy]]></category>
		<category><![CDATA[listy z Ameryki]]></category>
		<category><![CDATA[Obama]]></category>
		<category><![CDATA[obyczaje]]></category>
		<category><![CDATA[protestantyzm]]></category>
		<category><![CDATA[religia]]></category>
		<category><![CDATA[unitarianie]]></category>
		<category><![CDATA[Washington]]></category>
		<category><![CDATA[wybory w USA]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=4985</guid>
		<description><![CDATA[Stany Zjednoczone są chyba jedynym krajem obok Polski, gdzie rządzący epatują swoją religią, a prezydenci co chwila podkreślają jej walory]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Marlborough, 20 lutego 2012</p>
<p>Przyzwyczailiśmy się postrzegać USA jako kraj religijny, rządzony przez pobożnych protestantów. Stany Zjednoczone są chyba jedynym krajem obok Polski, gdzie rządzący tak epatują swoją religią, a prezydenci co chwila podkreślają jej walory i moc modlitwy.</p>
<p>W pewnym sensie to nic dziwnego. Większość kolonii Nowej Anglii założono przecież jako azyle dla mniejszości religijnych, uciekających przed prześladowaniami w Anglii. Podobną funkcję pełniły także stany Pensylwania (dla kwakrów) i Maryland (dla katolików). Pamiętamy prezydenta George’a Busha jr., który potrafił mówić o sile modlitwy, a <strong>inwazję na Irak uzasadniał tym, że rozmawiał z Bogiem</strong>.</p>
<p>Ale historia amerykańskiej prezydentury i religii jest mocno skomplikowana. Pierwsi prezydenci George Washington i Thomas Jefferson byli praktyczne deistami. Washington choć lubił publicznie się modlić i podkreślać swoje członkostwo w Kościele anglikańskim – do komunii jednak nigdy w życiu nie przystąpił. Thomas Jefferson miał już bardziej oświeceniowe podejście do religii: podatków kościelnych nie płacił, z Biblii powycinał wszelkie „cuda” i uważał, że unitarianizm opanuje świat.</p>
<p>Prezydent Franklin Pierce nie był nawet ochrzczony, gdy sprawował swój urząd. Ukochany przez Amerykanów Abraham Lincoln nie należał formalnie do żadnego Kościoła, podobnie jak jego dwaj następcy, Johnson i Grant. Do końca lat 90-tych XIX wieku większość prezydentów, jeśli już należała do jakiegoś Kościoła, to do unitariańskiego – reszta poprzestawała na uczęszczaniu na nabożeństwa z pobożnymi żonami.</p>
<p>Sytuacja uległa radykalnej zmianie w latach 70-tych XX wieku. Prezydenci Ford i Carter do Białego Domu zapraszali protestanckich kaznodziejów. Religią epatował Ronald Reagan, choć jak zauważyli jego biografowie, sytuacje kiedy widziano go w kościele, należały do wyjątkowo rzadkich. Bill Clinton po skandalu seksualnym otoczył się gronem pastorów, by pomogli mu modlitwą w jego „słabości” – choć ludzie sobie żartowali, że <strong>starzy i ponurzy pastorzy raczej odstraszają stażystki</strong> niż pomagają w zmaganiach z pokusą.</p>
<p>Ale religia może też przeszkodzić w karierze politycznej. John F. Kennedy jako katolik musiał spędzić wiele czasu, przekonując w większości protestanckie społeczeństwo, że nie będzie realizował polityki Watykanu i papieża. Kilka osób przyznało mi się, że głosowało na niego w tajemnicy przed starszymi członkami rodziny. Adlai Stevensonowi, jego przeciwnikowi i wielkiemu mężowi stanu zaszkodziło, że był unitarianinem, co przeciwnicy wykorzystali przeciw niemu.</p>
<p>Prezydent Barack Obama z kolei był członkiem parafii liberalnego Kościoła kalwińskiego UCC. Gdy ogłosił swoją kandydaturę, zaczęto analizować kazania jego pastora z Chicago i urządzono taką nagonkę na obu, że prezydent Obama z parafii w Chicago wystąpił. Dla religijnej prawicy jest jednak dalej muzułmaninem. W zabiciu tej plotki nie pomaga fakt, że prezydent nie został członkiem żadnej parafii w Waszyngtonie, woląc uczęszczać na nabożeństwa prowadzone w kaplicy wojskowej.</p>
<p>Dziś paradoksalnie religijność zaczyna szkodzić republikanom. Mitt Romney jest mormonem. I choć jest wierny swojej żonie, płaci – dosłownie – miliony dolarów na swój Kościół, większość republikanów go szczerze nie cierpi. Dla religijnej prawicy mormoni to nie chrześcijanie – a zatem za żadne skarby nie chcę na niego głosować. Religia na razie pomaga Rickowi Santorum, który jest niezwykle konserwatywnym katolikiem, na miarę Marka Jurka. Masowo głosują na niego republikanie rozczarowani mormonem Romney&#8217;em i dwukrotnym rozwodnikiem Gingrichem. Problemem jest to, że Santorum jest zbyt konserwatywny nawet dla większości katolików w USA – o reszcie społeczeństwa nie wspominając.</p>
<p>Grając na religijnych sentymentach, republikanie ostatnio zmarnowali świetną okazję, by pogrążyć prezydenta Obamę. Otóż zgodnie z uchwaloną przez niego ustawą o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/4908/komentarze/wszystko-zaczyna-sie-przy-stole" target="_blank">pracodawcy mieli obowiązek zapewnić dostęp do środków antykoncepcyjnych</a> dla swoich pracowników. I to bez żadnych wyjątków. Rzecz jasna okoniem stanęli katolicy i ich biskupi, zarzucając Obamie, z właściwym dla siebie brakiem umiaru i wyobraźni, „prześladowania religijne”. Obama się w końcu z tego przepisu wycofał. Ale jego gafa utonęła w chórze skandalu, który wybuchł, gdy na debatę w Kongresie o antykoncepcji zapisali się sami&#8230; mężczyźni. Poirytowane reprezentantki wyszły z sali i Ameryka oglądała, jak o kobiecej antykoncepcji rozmawiają konserwatywni kongresmeni z konserwatywnymi lobbystami.</p>
<p>Sami mężczyźni – zero kobiet – coś, co w Polsce jest normą, w Ameryce na szczęście nią nie jest. By postawić kropkę nad „i” główny sponsor Ricka Santorum zupełnie poważnie w wywiadzie telewizyjnym powiedział, że za jego czasów najskuteczniejszą metodą antykoncepcji była aspiryna Bayera, którą kobiety trzymały między kolanami. Dziennikarka prowadząca wywiad była tak zszokowana, że tylko wydukała, iż „musi dojść do siebie” i zmieniła temat. Oczywiście internet i prasa miały pełne pole do zabawy – i dziś republikanie, zaledwie dwa tygodnie po poważnym błędzie Obamy marzą, by o całej sprawie zapomnieć.</p>
<p>Tak oto coraz więcej Amerykanów dostrzega, że nadmiar religijności może działać przeciw kandydatowi na prezydenta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/4985/blogi/listy-z-ameryki/religia-pomaga-ale-i-przeszkadza/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pewniejsze niż śmierć</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/4978/blogi/nie-tylko-pitu-pitu/pewniejsze-niz-smierc</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/4978/blogi/nie-tylko-pitu-pitu/pewniejsze-niz-smierc#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 07:00:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Marcin Lachowicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nie tylko PIT-u PIT-u]]></category>
		<category><![CDATA[1 procent]]></category>
		<category><![CDATA[Beenhakker]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[deklaracje podatkowe]]></category>
		<category><![CDATA[fiskus]]></category>
		<category><![CDATA[Franklin]]></category>
		<category><![CDATA[izba skarbowa]]></category>
		<category><![CDATA[kredyt]]></category>
		<category><![CDATA[Lachowicz]]></category>
		<category><![CDATA[NSA]]></category>
		<category><![CDATA[OPP]]></category>
		<category><![CDATA[PIT]]></category>
		<category><![CDATA[PIT-11]]></category>
		<category><![CDATA[ulga podatkowa]]></category>
		<category><![CDATA[urząd skarbowy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=4978</guid>
		<description><![CDATA[Jeden z podatników uznał siebie za ofiarę kryzysu gospodarczego. Nie tylko postanowił podatku nie płacić, ale obowiązek ten scedował… na premiera]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Jeden z podatników uznał siebie za ofiarę kryzysu gospodarczego. Nie tylko postanowił podatku nie płacić, ale obowiązek ten scedował… na premiera</strong></p>
<p>Jeszcze lekko ponad tydzień mają pracodawcy, aby doręczyć pracownikom PIT-11. Na podstawie tego dokumentu w dość szybki sposób jesteśmy w stanie wypełnić deklarację podatkową. Biorąc pod uwagę, że na złożenie rocznego zeznania podatkowego pozostało nam niewiele ponad dwa miesiące, jesteśmy zachęcani przez <a href="http://www.pozytek.gov.pl/" target="_blank">organizacje pożytku publicznego</a> do przekazania im 1 proc. swojego podatku. Warto skorzystać z tej możliwości.</p>
<p>Zbliżający się termin na wypełnienie PIT jak co roku starają się również wykorzystać gazety. Oferują specjalne wydania dzienników z programami ułatwiającymi przygotowanie stosownych deklaracji.</p>
<p>Możliwość przekazania swego 1 proc. czy szybkość, z jaką możemy przygotować nasze roczne zeznanie podatkowe, wszystko to piękne. Nie zmniejszą jednak naszego niezadowolenia, gdy w składanym PIT w pozycji NADPŁATA widnieć będzie: „należy wpisać 0”, a kwotę z pozycji DO ZAPŁATY nieuchronnie wpłacić  na rachunek urzędu skarbowego. W takich chwilach za Benjaminem Franklinem możemy powtarzać, że „na świecie nie ma nic pewnego, oprócz śmierci i podatków”.</p>
<p>Wielu może przy tym celnie zauważyć, że choć Franklin miał rację, to śmierć nie staje się z roku na rok bardziej dokuczliwa&#8230; a podatki tak. Takie spojrzenie „z przymrużeniem oka” na podatki może być dobrą metodą odreagowania.</p>
<p>Można np. sięgnąć do przykładu podatnika, który utrzymywał się wyłącznie z renty (niższej niż 8 tys. zł rocznie). Zdziwienie urzędu skarbowego wywołał fakt, iż ów podatnik, dysponując ową rentą sfinansował zakup nieruchomość o wartości 1,2 mln zł. W ramach kontroli okazało się, że wprawdzie zakupił nieruchomość na kredyt… jednak kredyt ten wraz z należnymi od niego odsetkami został przez podatnika zabezpieczony gotówką.</p>
<p>Podatnik tłumaczył, że tak znaczne środki (tj. „stare” 20 mld złotych) przynieśli mu wiele lat temu rodzice. I w tym miejscu bohater naszej opowieści popełnił błąd.</p>
<p>Analiza przeprowadzona przez urzędników wykazała bowiem, że transport takiej ilości pieniędzy wymagałaby użycia samochodu dostawczego, gdyż banknoty <a href="http://www.mofnet.gov.pl/_files_/kontrola_skarbowa/sprawozdania/sprawozdanie_roczne_2010r.pdf" target="_blank">zajęłyby przestrzeń 9 metrów sześciennych</a>. W efekcie względem podatnika została wydana decyzja z zastosowaniem najwyższej 75 proc. stawki podatku dochodowego od osób fizycznych.</p>
<p>Pozostaje mieć nadzieję, że opisany powyżej podatnik, który w efekcie otrzymania decyzji US obowiązany był zapłacić około 750 tys. zł podatku nie doszedł do przekonania, że jego podatek powinien zapłacić ktoś inny… np. premier rządu. Takie propozycje już pojawiały się w przeszłości. Wysunął je jeden z podatników, uznając siebie za „jedną z pierwszych ofiar kryzysu gospodarczego”. Jego zdaniem, w efekcie bycia ofiarą „nie powinien płacić żadnego podatku”. Co więcej: „Ewentualne tj. hipotetyczne roszczenia skarbu państwa powinny być zaspokojone przez premiera rządu.”. Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy nie zgodził się z takim stanowiskiem.</p>
<p>Dwa pierwsze przykłady pokazują wyraźnie, że tłumaczenia i „argumenty” nie przekonują kontrolujących i urzędników fiskusa. Mimo wszystko jeden z podatników wierzył, że argument „For money!” użyty przez Leo Beenhakkera w reklamie jednego z banków, będzie w stanie przekonać sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.</p>
<p>Nic z tego! Jak w <a href="http://orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/25FD478C0D" target="_blank">uzasadnieniu wyroku</a> zauważył sąd: „Zbyt daleko idącym uproszczeniem jest – w tym kontekście – zawarte w skardze kasacyjnej stwierdzenie: »Po cóż bowiem ponosi się niemałe koszty przy zakładaniu spółek kapitałowych (…)? Odpowiedź jest chyba tak oczywista i prosta, jak ta, której udzielił trener reprezentacji Polski w jednej z reklamówek: For money! Tak, właśnie dla pieniędzy, czyli w celu osiągnięcia przychodów!« (s. 17). Skojarzenie to nie bardzo oddaje istotę rozważanego problemu, choć – zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego – niewątpliwie odzwierciedla sens wszelkich operacji gospodarczych”.</p>
<p>Jeśli jednak okaże się, że powyższa mała próbka branżowego humoru nie zmniejszyła niekorzystnych myśli na temat płacenia PIT, proponuję skorzystanie z przewidzianych prawem ulg. W szczególności, proszę pamiętać o <a href="http://www.mf.gov.pl/_files_/podatki/broszury_informacyjne/ulotka-ulga_krew_2012.pdf" target="_blank">uldze podatkowej za honorowe krwiodawstwo</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/4978/blogi/nie-tylko-pitu-pitu/pewniejsze-niz-smierc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>www.zmiana.pl</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/4969/komentarze/www-zmiana-pl</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/4969/komentarze/www-zmiana-pl#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 17:16:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jarosław Makowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komentarze]]></category>
		<category><![CDATA[ACTA]]></category>
		<category><![CDATA[Internet]]></category>
		<category><![CDATA[komentarz]]></category>
		<category><![CDATA[makowski]]></category>
		<category><![CDATA[protest]]></category>
		<category><![CDATA[sieć]]></category>
		<category><![CDATA[wielość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=4969</guid>
		<description><![CDATA[ACTA, przynajmniej w obecnej formie, ląduje w koszu. I dobrze]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>ACTA, przynajmniej w obecnej formie, ląduje w koszu. I dobrze</strong></p>
<p>Dla naszego życia publicznego dużo ważniejsza jest lekcja, jaką odebraliśmy wszyscy, spierając się o ACTA. Dlaczego?</p>
<p>Po pierwsze, rząd przekonał się na własnej skórze, że nie da się skutecznie przeprowadzać zmian, jeśli w kluczowych dla obywateli sprawach nie prowadzi się szerokich, <strong>autentycznie społecznych konsultacji</strong>. Rozmowa, jak wiemy, jest żywiołem demokracji!</p>
<p>Po drugie, my – obywatele – przekonaliśmy się, że nie jesteśmy bezradni. Że dziś mamy narzędzia, głównie <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/4823/blogi/tak-stoje-inaczej-nie-moge/demokracja-facebooka-i-twittera" target="_blank">w postaci mediów społecznościowych</a>, które są doskonałym sposobem samoorganizacji. Że społeczeństwo sieciowe nie jest tylko „drewnianym żelazem”.</p>
<p>Po trzecie, i może najważniejsze: różnorodna wielość, czyli my – obywatele – do tej pory rozproszona i pozamykana w swoich czterech ścianach, dzięki sieci zobaczyła, że może być podmiotem naszej polityki. Co więcej, bunt znów stał się zarzewiem zmiany, która, jak się zdaje, porwała też do protestu przeciw ACTA innych europejczyków.</p>
<p>I na koniec: zobaczyliśmy <strong>siłę, jaką daje sieć</strong>. Zobaczyliśmy owoce, jakie przynosi obywatelskie zaangażowanie. Czy tę moc zmiany, której doświadczyliśmy dzięki sporze o ACTA, wykorzystamy także w innych sytuacjach?</p>
<p>Dziś już wiemy, że domagać się tego, co do wczoraj wydawało się niemożliwe, ma sens.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/4969/komentarze/www-zmiana-pl/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klęska urodzaju w krainie dźwigów</title>
		<link>http://www.instytutobywatelski.pl/4965/blogi/prosto-z-byka/kleska-urodzaju-w-krainie-dzwigow</link>
		<comments>http://www.instytutobywatelski.pl/4965/blogi/prosto-z-byka/kleska-urodzaju-w-krainie-dzwigow#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 07:30:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Adam Komarnicki</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prosto z byka]]></category>
		<category><![CDATA[bańka spekulacyjna]]></category>
		<category><![CDATA[banki]]></category>
		<category><![CDATA[bezrobocie]]></category>
		<category><![CDATA[blog]]></category>
		<category><![CDATA[byk]]></category>
		<category><![CDATA[CAM]]></category>
		<category><![CDATA[dźwig]]></category>
		<category><![CDATA[dług publiczny]]></category>
		<category><![CDATA[eksmisja]]></category>
		<category><![CDATA[Hiszpania]]></category>
		<category><![CDATA[Komarnicki]]></category>
		<category><![CDATA[kredyty]]></category>
		<category><![CDATA[kryzys gospodarczy]]></category>
		<category><![CDATA[mieszkanie]]></category>
		<category><![CDATA[oburzeni]]></category>
		<category><![CDATA[reforma]]></category>
		<category><![CDATA[rynek nieruchomości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.instytutobywatelski.pl/?p=4965</guid>
		<description><![CDATA[Spłata rat kredytu hipotecznego to ostatni wydatek, z jakiego rezygnują Hiszpanie, ale rosnące bezrobocie nie zostawia im coraz częściej innego wyjścia]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Spłata rat kredytu hipotecznego to ostatni wydatek, z jakiego rezygnują Hiszpanie, ale rosnące bezrobocie nie zostawia im coraz częściej innego wyjścia</strong></p>
<p>Podróżując samochodem przez Hiszpanię trudno nie zauważyć wielkich, blaszanych sylwetek byków, które stoją samotnie na polach przy autostradach. Stawiane od lat 50-tych jako reklamy andaluzyjskiej brandy <em>Veterano</em>, z czasem stały się jednym z symboli Hiszpanii. Swój komercyjny charakter straciły jednak na dobre dopiero pod koniec lat 90-tych, kiedy nowe prawo zakazało stawiania reklam przy autostradach. Jednakże, po masowych protestach społecznych Sąd Najwyższy uznał je za obiekty kultury. I tak przydrożne byki zostały ocalone.</p>
<p>W tym samym czasie Hiszpania budowała pracowicie swoje narodowe <em>prosperity</em>. W reprezentowaniu kraju bykowi przybyła więc konkurencja w postaci wyrastających jak grzyby po deszczu dźwigów. Skąd się wzięły?</p>
<p><strong> Pod koniec lat 90-tych rozpoczął się hiszpański boom w budownictwie mieszkaniowym.</strong> Nabrał on dodatkowego przyspieszenia po wprowadzeniu euro. Przyczyniły się do tego niskie stopy procentowe, które obniżyły koszty kredytów – i tak pęd Hiszpanów oraz emerytów z północnej Europy do kupna mieszkania nad morzem pobudzał nowe inwestycje.</p>
<p>Rząd widział w budownictwie szansę na obniżenie wysokiego bezrobocia, dlatego oferował kolejne zachęty podatkowe, a lokalne władze dostęp do atrakcyjnych działek w pobliżu morza. W szczytowym okresie <strong>sektor budowlany zatrudniał 13 proc. Hiszpanów</strong> i był motorem rozwoju całej gospodarki. Niestety, ponieważ powszechnie zakładano, że mieszkania w słonecznej Hiszpanii to pewna inwestycja o wysokiej stopie zwrotu, popyt na rynku nie miał wiele wspólnego z faktycznymi potrzebami.</p>
<p><strong>Bańka pękła z wielkim hukiem razem z nadejściem kryzysu finansowego.</strong> Nagle okazało się, że mieszkań zbudowano za dużo. I to zdecydowanie za dużo. W latach przed wybuchem kryzysu na rynku pojawiało się średnio 700-850 tys. nowych mieszkań, przy rzeczywistym zapotrzebowaniu rzędu 220 tys. W efekcie obecnie na hiszpańskim rynku dostępnych jest około miliona świeżutkich mieszkań prosto od deweloperów oraz 700 tys. z rynku wtórnego. Co ciekawsze, około 1,3 mln mieszkań jest wciąż w budowie! Dla porównania, w Polsce liczbę dostępnych na rynku pierwotnym mieszkań szacuje się na około… 50 tys. To wystarczy na zaspokojenie kilkunastomiesięcznego zapotrzebowania. Prosta kalkulacja pokazuje, że w <strong>Hiszpanii nie ma sensu budować nowych mieszkań co najmniej przez dziesięć kolejnych lat!</strong></p>
<p>Od początku kryzysu ceny mieszkań spadły już o ponad 30 procent, choć powinny o wiele więcej. Kto jest winny takiej sytuacji? W dużej mierze to sektor bankowy, który praktycznie reguluje podaż mieszkań, a tym samym ich ceny. Ilość mieszkań przejętych od upadłych deweloperów sprawiła, że banki stały się czołowymi graczami na hiszpańskim rynku nieruchomości. Atrakcyjność ich oferty opiera się na tym, że w pakiecie razem z mieszkaniem oferują to, czego nikt inny nie może – kredyt hipoteczny.</p>
<p>Banki wypuszczają na rynek tylko tyle mieszkań, ile są w stanie skredytować. A jednocześnie tyle, żeby nie doprowadzić do przesadnej obniżki cen. Im niższe ceny sprzedaży, tym większa korekta wyceny księgowej posiadanych przez nie nieruchomości. Dla banków to duży problem, bo muszą dysponować odpowiedniej wielkości kapitałem w stosunku do udzielonych kredytów.</p>
<p>Co gorsza, około 25 proc. bankowych kredytów związanych jest z sektorem budowlanym, a <strong>ponad połowa z nich zagrożona jest ryzykiem niewypłacalności</strong>. To równowartość aż 18 proc. hiszpańskiego PKB! Te dwa czynniki – kapitał zawarty w mało płynnych i tracących na wartości nieruchomościach oraz kiepskiej jakości wierzytelności – sprawiają, że banki nie mają pieniędzy na udzielanie kredytów.</p>
<p>Aby odkręcić kurek z kredytami, a przy okazji wysłać modernizacyjny sygnał rynkom finansowym, <strong>nowy rząd ogłosił reformę systemu bankowego</strong>. Banki będą musiały dostosować wycenę swoich aktywów mieszkaniowych do realiów rynku. Ponieważ wiele z nich nie będzie w stanie udźwignąć kosztów takiej operacji, rząd daje sektorowi kilka miesięcy na fuzje i przejęcia. Mocniejsi gracze mają kapitałowo wesprzeć słabszych. Dodatkowo banki dostaną gwarancje z budżetu, a skarb państwa pożyczy im pieniądze w postaci obligacji zamiennych, które w razie problemów ze spłatą długu przerodzą się w akcje. Niestety sama zapowiedź reformy nie wystarczyła, żeby zapobiec kolejnej degradacji <em>ratingu</em> Hiszpanii, tym razem przez Moody’s…</p>
<p>Cała ta operacja zwiększy hiszpański dług publiczny. Nic więc dziwnego, że dofinansowanie banków spotyka się z silnym sprzeciwem społecznym. <a href="http://www.instytutobywatelski.pl/cykl/detronizacja-wall-street-tryumf-demokracji-2" target="_blank">Hasło hiszpańskiego ruchu Oburzonych</a> to „Nie jesteśmy towarem w rękach polityków i bankierów”, a jednym z postulatów jest właśnie zakaz wspomagania banków z pieniędzy publicznych. Oburzeni żądają też zwrotu całej otrzymanej przez banki pomocy publicznej, zakazu inwestycji w rajach podatkowych oraz ograniczenia możliwości działań spekulacyjnych.</p>
<p>Największa krytyka spada jednak na banki z powodu rosnącej liczby eksmisji. Wprawdzie spłata rat kredytu hipotecznego to ostatni wydatek, z jakiego rezygnują Hiszpanie, ale rosnące bezrobocie nie zostawia im coraz częściej innego wyjścia. Szczególne oburzenie wywołują sytuacje, kiedy bank wykorzystuje niesprawiedliwe zapisy w umowach kredytowych, pozwalające na uznaniową wycenę wartości mieszkania. Media nagłaśniają przypadki, kiedy bank wycenia mieszkanie nie tylko poniżej ceny rynkowej, ale także poniżej wysokości niespłaconego kredytu. Osoba eksmitowana zostaje w takiej sytuacji nie tylko bez dachu nad głową, ale też z gigantycznym długiem do spłacenia.</p>
<p>Trudno, żeby takie działania spotykały się z akceptacją społeczną. Zwłaszcza, że banki trzymają niezliczoną liczbę mieszkań pustych. A wcześniej, czego nie można zapominać, udzielały lekką ręką kredytów hipotecznych, co nadmuchało mieszkaniową bańkę spekulacyjną.</p>
<p>Co dalej w kraju byków i dźwigów? Hiszpania nie ma swojego Wall Street, które można okupować. To dlatego protesty przeciw bankom odbywają się na dużo mniejszą skalę. 24 lutego hiszpańscy Oburzeni zamierzają okupować niedawno uratowaną przez rząd kasę oszczędnościową CAM. Plan zakłada wejście do lokalnych oddziałów w małych grupkach, przekazanie petycji kierownikowi, a następnie dystrybucję ulotek przed bankiem. Bardzo cywilizowanie. Pytanie tylko, co to da?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.instytutobywatelski.pl/4965/blogi/prosto-z-byka/kleska-urodzaju-w-krainie-dzwigow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Served from: www.instytutobywatelski.pl @ 2012-02-23 04:17:54 -->
