Newsletter

Dobry zły socjalista

Anna Hucko, 19.09.2012
Likwidacja nielegalnych obozów romskich we Francji nie musi oznaczać, że Francois Hollande jest złym socjalistą

Likwidacja nielegalnych obozów romskich we Francji nie musi oznaczać, że Francois Hollande jest złym socjalistą

Dobrego rozwiązania kwestii romskiej nie ma i jeszcze długo nie będzie. Francois Hollande – podobnie jak dwa lata wcześniej Nicolas Sarkozy – zdecydował się zlikwidować nielegalne obozy, a Romów odesłać do Rumunii i Bułgarii. Odesłano już ok. 1000 osób, głównie z okolic Lille i Lyonu. Romowie wyjeżdżający z Francji, zgodnie z unijnym prawem powrotu humanitarnego, otrzymują 300 euro na osobę dorosłą i 100 euro na dziecko (średnie wynagrodzenie miesięczne w Rumunii to ok. 280 euro). Procedura jest kosztowna i nieskuteczna.

W ciągu dwóch lat Francja zapłaciła za to ok. 18 mln euro (od r. 2009 działa system monitorujący korzystanie z pomocy). Wysiedleni Romowie chętnie wracają do Francji i ponownie korzystają z tej procedury. We Francji cudzoziemcy mogą zostać wydaleni po trzech miesiącach pobytu, jeżeli nie pracują i nie posiadają wystarczających środków utrzymania. A jeśli ich obecność stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, może to się stać wcześniej. Każdy przypadek musi być rozpatrywany indywidualnie. Nie dopuszcza się stosowania tych procedur wobec grup imigrantów – o to oskarżana była administracja Sarkozy’ego. Decyzję o wydaleniu podejmuje prefekt departamentu, w Paryżu – prefekt policji.

Poza nieskutecznością oraz wysokimi kosztami wydalania Romów z Francji oraz likwidacji nielegalnych obozowisk, ocena polityki imigracyjnej prezydenta Hollande’a naznaczona jest stereotypami. Począwszy od argumentów charakterystycznych dla retoryki antydyskryminacyjnej, kończąc na tych z repertuaru skrajnej prawicy. Sprawie nie pomagają ani jedne, ani drugie.

„The Guardian“ określił postępowanie Hollande’a jako wizerunkową katastrofę prezydenta socjalisty oraz sprzeniewierzenie się deklaracjom z kampanii wyborczej. „Le Nouvel Observateur“ natomiast skupia się na faktach dużo skuteczniej oddających istotę sprawy.

W obozowiskach panują warunki higieniczne urągające standardom. Stanowi to zagrożenie zarówno dla Romów, jak i osób mieszkających w ich sąsiedztwie. Sąsiedzi się skarżą i bardzo często mają rację. Ich zarzuty nie są przejawami rasizmu czy ksenofobii, a jedynie troski o własny spokój. Przeniesienie Romów do specjalnie zorganizowanych lokali nie jest proste. Pierwszym utrudnieniem jest brak dokumentów tożsamości i uregulowanego statusu cudzoziemca. Drugim – ponownie – wysokie koszty. Zdarzało się również, że sami Romowie nie byli tym zainteresowani. Gdy stowarzyszenie Association Logement Jeunes chciało zorganizować przeniesienie Romów z obozów do przygotowanych lokali, zostało oskarżone przez Voix des Roms (organizację zrzeszającą francuskich Romów) o niszczenie ich tradycyjnego stylu życia. Czyli życia w podróży (we Francji Romowie nazywani są les gens de voyage – ludźmi podróży).

Do podróży zmusza Romów jednak nie tylko tradycja, ale także – lub przede wszystkim – niestabilna sytuacja w Rumunii.

We Francji Romom też nie jest dobrze. Obecna forma retoryki antydyskryminacyjnej w Europie paradoksalnie przyczynia się do tego, iż nigdy nie będą mieli równych szans. (Nie dotyczy to imigrantów przyjeżdżających w ramach tzw. imigracji selektywnej – umożliwiającej wjazd studentom, biznesmenom, przedsiębiorcom itp.). Specjalne traktowanie imigrantów powoduje w nich narastanie przekonania, że – traktowani normalnie – nie byliby w stanie sobie poradzić. O takim syndromie w odniesieniu do państw Afryki, będących beneficjentami różnych form pomocy międzynarodowej, pisała Dambisa Moyo w książce „Dead Aid“. Ludzie, a szczególnie dzieci, utwierdzani w przekonaniu, że wymagają pomocy, mają kłopoty z samodzielnym radzeniem sobie w życiu. Tym bardziej pogłębia to ich przekonanie o własnej bezradności i beznadziei sytuacji, w jakiej się znajdują.

Dodajmy, że tylko nieznaczny odsetek romskich imigrantów skorzystał z francuskiej polityki integracyjnej. Zezwolenie Romom na życie we Francji wcale więc nie jest lepsze od odesłania ich do Rumunii. Decyzja prezydenta Francois Hollande’a nie musi zatem naruszać jego wizerunku jako socjalisty. Sprawiedliwość społeczna – czołowe hasło socjalizmu – pozostaje zachowana. Sprawiedliwie jest wtedy, gdy wszyscy podlegają takim samym zasadom i obowiązkom. Nie można powiedzieć, że likwidacja obozów romskich i odesłanie ich do Rumunii i Bułgarii sprzyja narastaniu nierówności społecznych. A jeżeli nawet, to pozostawienie ich we Francji będzie miało taki sam efekt. Świadczenia społeczne natomiast zostały wypłacone.

Prezydent socjalista wysiedlający Romów nie musi być złym socjalistą. Ale będzie nim, dopóki protekcjonalnego traktowania imigrantów – jako grup niezdolnych do zadbania o własny los nie – zostanie zastąpi przekonanie o ich jednostkowej odpowiedzialności. Zadanie jest trudne i czasochłonne, ale wydaje się jedynym skutecznym rozwiązaniem problemu.

*Anna Hucko – absolwentka Studiów Strategicznych Collegium Civitas, w trakcie otwierania przewodu doktorskiego (praca doktorska dotycząca postrzegania elit i działania mechanizmów współczesnych rewolucji), autorka kilkudziesięciu publikacji prasowych