Newsletter

Po pierwsze: mentalność!

Krzysztof Burnetko, 13.09.2012
Stereotypy tyczące płci opanowały polskie domy, szkoły, ulice (reklamy), zakłady pracy, media i kościoły. Widać je też w uchwalanym prawie i w życiu publicznym

Strona 1

Stereotypy tyczące płci opanowały polskie domy, szkoły, ulice (reklamy), zakłady pracy, media i kościoły. Widać je też w uchwalanym prawie i w życiu publicznym

Dotyczą – i dotykają – w pierwszym rzędzie kobiet, ale ich skutki społeczne są dużo szersze. Kłopot w tym, że źródłem tych klisz jest głównie mentalność – i to nie tyle mężczyzn, co samych kobiet. Babć, mam, przedszkolanek, nauczycielek, specjalistek od human resources, stanowiących ustawy parlamentarzystek itd.

Zaczyna się już w przedszkolu. Oto mała Ewcia dostaje zwykle od pani do zabawy lalkę, Adaś zaś – samochodzik. A kiedy Ewcia chce spróbować, jak jeździ auto, pani się dziwi: „Dziewczynka, a sięga po zabawki chłopaków”. W przedszkolu Ewci i tak nie jest źle. Pani nie zwraca uwagi, gdy się jest ubraną w spodnie – jak chłopcy.

Wychowawczynie – bo w Polsce to kobiety niemal w stu procentach stanowią personel przedszkoli – powinny wiedzieć, że dzieci w przedszkolu nie tylko poznają otaczający je świat, ale także uczą się budowania relacji z innymi oraz swoich przyszłych ról społecznych. Jednym z kluczowych czynników wpływających na integrację osobowości jest zaś właśnie zabawa.

Pewnie słyszały także, że do najważniejszych potrzeb psychicznych dzieci należą: poczucie bezpieczeństwa – rozumiane m.in. jako poczucie bycia akceptowanym, poczucie własnej wartości – czyli aprobaty dla siebie samego i własnych działań, oraz potrzeba autorytetu – dorosłych, którzy potrafią wytyczyć granice, a jednocześnie dać dziecku bliskość i zrozumienie, nawet jeśli postępuje ono niezgodnie ze stereotypami.

Być może znają wyniki badań socjologicznych tyczących stereotypów: okazuje się, że dla małych dzieci to płeć jest kluczem do oceny otoczenia (innych ludzi). Zasada jest prosta: chłopcy uważają innych chłopców (i mężczyzn) za lepszych, a płeć przeciwną – za gorszą. Analogicznie postrzegają świat dziewczynki.

Dlatego doświadczenia z przedszkola mają kluczowe znaczenie dla procesu uczenia się i tworzenia pozytywnych postaw. Przedszkole jest w praktyce często jedyną organizacją publiczną mającą szansę kształtowania właściwych zachowań społecznych oraz modyfikacji uprzedzeń u dzieci. Wszak dziecko w ciągu dnia często spędza w przedszkolu więcej czasu niż z rodzicami! A pani jest dla niego wzorcem, mogącym autorytatywnie i skutecznie przekazywać mu ważne wartości. Zwłaszcza, że dzieci są podatne na wpływy: uczą się zachowań przez podpatrywanie i naśladowanie dorosłych.

Wszystko to sprawia, że przedszkolny etap życia będzie miał olbrzymi wpływ na to, jak Ewcia i Adaś będą później – już jako Ewa i Adam – układali sobie życie rodzinne, zawodowe, a nawet publiczne.

Ewcia, bawiąc się – za aprobatą pani – w przedszkolnym kąciku lalkami, podświadomie nabiera przekonania, że najlepiej wychodzi jej opieka nad dzieckiem, a do innych zajęć niekoniecznie się nadaje. Równocześnie może uznać, że chłopcy (mężczyźni) dziećmi nie powinni się zajmować.

Adaś też może stwierdzić, że opieka nad dzieckiem to czynność „dziewczyńska” – a on sam nie jest w stanie sprawować jej należycie, powinien więc znaleźć sobie inne zajęcia. W przyszłości może to stymulować wybór modelu rodziny (przede wszystkim wzorca tradycyjnego: kobieta – gospodyni, zajmująca się szeroko rozumianym domem, i mężczyzna – „jedyny żywiciel”, ograniczający się do pracy zawodowej, m.in. kosztem wychowywania dzieci).

Podobny mechanizm zachodzi w efekcie pochwał za bycie „grzeczną”, „miłą” i „łagodną”. Naturalnie cechy te nie są niczym złym. Kłopot pojawia się, kiedy przybierają formę uległości – mogą prowadzić wtedy do wyzbycia się przez grzeczną osobę własnych potrzeb, a w efekcie do umniejszenia samej siebie. Wtedy grzeczność staje się – najpierw w fazie dziecięcej, a potem w życiu dorosłym – czynnikiem zagrażającym wolnemu i prawidłowemu funkcjonowaniu jednostki. Ewcia uczona w przedszkolu, by – jeśli chce być grzeczną dziewczynką i zostać za to pochwalona – zawsze godziła się ze zdaniem czy nawet zachciankami innych, już wtedy czuje się gorsza od kolegów w grupie, co może skutkować dziecięcymi załamaniami.

Efektem jest zakorzenienie się w Ewci i Adasiu uproszczonego stereotypu płciowego: „kobiecej kobiety” i „męskiego mężczyzny”. Dzieci kojarzą kobietę z ciepłem, dobrem i pracami domowymi, a mężczyznę – z siłą, sprawnością i asertywnością.

Tyle że ma to niekoniecznie dobre skutki.

Wychowana w duchu tak rozumianych użyteczności i grzeczności Ewcia także w nastoletnim czy dorosłym życiu – właśnie jako Ewka, Ewa lub babcia Ewa – może mieć różne kłopoty. A to ze zbudowaniem partnerskich i opartych na wzajemnym szacunku relacji z mężczyznami. Ale także z funkcjonowaniem w życiu zawodowym – z nieuwłaczającymi jej godności czy kompetencjom kontaktami z szefami (także kobietami) czy kolegami i koleżankami w pracy. Obie te sytuacje niosą zaś – prócz szkód dla samej Ewy – także wymierne konsekwencje społeczne w postaci patologii towarzyskich czy rodzinnych bądź niezdrowych układów społecznych – ze stratami dla pracodawcy włącznie.

Podobnie Adam, jeśli zechce, na przykład, zrezygnować z kariery zawodowej na rzecz wychowywania dzieci, może spotkać się z niezrozumieniem otoczenia, nie mówiąc już o kpinach dotyczących, w łagodnej wersji, jego rzekomego zniewieścienia.

W obowiązujących dziś podstawach programowych dla przedszkoli trudno już znaleźć elementy różnicujące ze względu na płeć. W przedszkolnej praktyce jednak gdzieniegdzie wciąż można spotkać przejawy płciowego różnicowania.

Okazuje się również, że panie wychowawczynie pozwalają chłopcom częściej się wypowiadać, łatwiej jest im zaakceptować fakt, że przerywają oni koleżankom (za to one mają grzecznie czekać na swoją kolej), do chłopców kierują krótkie, rozkazujące zdania, a dziewczynkom wyjaśniają każdą rzecz dłużej i precyzyjniej.