Newsletter

Cień Breivika

Azrael, 27.08.2012
Norwegia jest i pozostanie krajem otwartym i przyjaznym, także dla emigrantów z innych kręgów kulturowych

Norwegia rozliczyła się z mordercą z Oslo i wyspy Utoya, Andersem Behringiem Breivikiem. Rozliczyła się w swoim stylu, ani o krok nie odchodząc od wartości demokratycznych własnego społeczeństwa. Wyrok 21 lat (z możliwością przedłużania) w Polsce wywołał niemalże szok, jak również to, że Breivik będzie odbywał wyrok w warunkach takich, jak nakazuje norweskie prawo – dla nas niemalże hotelowych.

Społeczeństwo norweskie stanęło na wysokości zadania. Norwegia jest i pozostanie krajem otwartym i przyjaznym, także dla emigrantów z innych kręgów kulturowych. W ciągu roku od tragedii do ogłoszenia wyroku nie prowadzono żadnej gry politycznej, nie tylko ze strony rządzącej partii, ale także opozycji. Zdano sobie sprawę, że państwo i jego służby zawiodły w obliczu tego zamachu, ale nie było histerycznych wezwań do dymisji, powoływania ad hoc komisji śledczych czy wezwań do odwetu lub ograniczenia dostępności do broni (a tej w Norwegii jest bardzo dużo).

To obraz kultury i świadomości społeczeństwa norweskiego, ale przede wszystkim dojrzałości demokracji. To zupełnie inna reakcja niż można by się spodziewać po Amerykanach, nie mówiąc o Polakach. W ciągu tego roku nie wprowadzono żadnego ograniczenia praw obywatelskich, żadnego zaostrzenia prawa. W zamian za to Norwedzy, głównie młodzi, uznali, że konieczne jest wzmocnienie dyskusji społecznej i wsparcie państwa. Efektem tego był wzrost aktywności politycznej, w tym szerszy nabór do partii politycznych.

W Polsce tego rodzaju postawa budzi zdziwienie. Po katastrofie smoleńskiej Prawo i Sprawiedliwość również odnotowało wzrost liczby członków, ale wstąpili oni do partii raczej po to, aby walczyć ze znienawidzonym „reżimem Tuska”. Gdyby w naszym kraju doszło do tragedii w takim wymiarze (abstrahując od Smoleńska…), pierwszym krokiem byłyby rozliczenia. Norwedzy skupili się na przeżywaniu tragedii, ale także na obronie swoich wartości.

Wstrzemięźliwa postawa Norwegów wynika z ich zakorzenionego protestantyzmu, który jest budowany wokół wspólnot. Nie od dziś wiadomo, że otwarte Kościoły protestanckie mocniej budują wspólnoty, nie tylko te lokalne. Ale przede wszystkim Norwegia to kraj młodej demokracji, o czym się zapomina. Odzyskała niepodległość dopiero w 1905 roku. Może dlatego tak ceni sobie wolność swoich obywateli i tak rozumie emigrantów, tułaczy. Może dlatego wielkim bohaterem tego narodu jest Fridtjof Nansen, podróżnik i oceanograf, ale przede wszystkim wielki społecznik, pierwszy Wysoki Komisarz Ligi Narodów do Spraw Uchodźców i laureat pokojowej Nagrody Nobla. Nie wódz, nie krwawy bohater.

Odniesienia norweskiej tragedii w Polsce mają posmak farsy. Tuż po samej lipcowej tragedii politycy Prawa i Sprawiedliwości porównywali sprawę mordu Breivika do morderstwa w Łodzi. Dla Beaty Kempy Breivik podobny był do Ryszarda Cyby, a sam akt mordu miał być wynikiem atmosfery podobnej do „przemysłu nienawiści” rozpętanego jakoby przez PO. Inny polityk PiS, Karol Karski, nieoceniony w akomodacji głupoty w swoim widzeniu świata, zauważył z kolei, że może warto zastanowić się nad przywróceniem kary śmierci, ponieważ nawet Nowy Testament nie jest jej przeciwny.

Prawicowi, katoliccy publicyści również zajęli się sprawą kary śmierci, uznając dyskusję o niej za niezakończoną. Dla nich liberalne prawo, będące podstawą ładu całej Unii Europejskiej, nie chroni odpowiednio ludzkiego życia, a przede wszystkim godności ofiar zbrodni. Paweł Lisicki, praktykujący katolik i wybitny eseista, stwierdził, że kara śmierci ma służyć godności ofiary, ma „chronić niewymierną godność ludzkiego życia”. Konserwatysta katolicki, związany zapisem Dekalogu, nauką, etyką i filozofią chrześcijańską (nie mówiąc o naukach Jana Pawła II) chce poprawiać te wartości. W interesie prawicowej ideologii, zakładającej zemstę.

Wszystkich jednak przebił, już po ogłoszeniu wyroku, prominentny polityk PiS, Mariusz Błaszczak. Stwierdził w rozmowie telewizyjnej – bezwarunkowo— że rzeź dokonana przez Andersa Breivika w Norwegii była skutkiem panującej w tamtym kraju polityki multi-kulti. Jednym słowem, polityka adaptacji i asymilacji emigrantów i ich kultur zawsze grozi tego rodzaju wydarzeniami, może je sprowokować. W domyśle poseł Błaszczak przeciwstawił jej zdrową ideę państwa napędzanego nacjonalizmem.

Nie wiem, czy Mariusz Błaszczak oglądał sprawozdanie z ogłoszenia wyroku na Andersa Breivika. Gdyby oglądał, zauważyłby, że powtórzył dokładnie to samo, czym Norweg rozpoczął swoje wystąpienie po ogłoszeniu wyroku. Gdzie w związku z tym może dorastać „polski Breivik”?

Dwa państwa, dwa społeczeństwa, dwie kultury, ale mam wrażenie, że choć tam mógł wychować się morderca z wyspy Utoya, to jednak Norwedzy są zdrowszym i demokratyczniejszym społeczeństwem od Polaków.