Newsletter

W telewizji król jest nagi

Aleksandra Kaniewska, 25.08.2012
W mediach rządzą słupki oglądalności, przekładające się na wykresy wzrostu lub spadku zysków z reklam. A w świecie wolnego internetu nie ukryje się nawet naga pupa przyszłego króla

Minął ponad rok od wielkiej afery podsłuchowej, która zdetronizowała pochodzącego z Australii potentata medialnego Ruperta Murdocha i doprowadziła do zamknięcia niedzielnego tabloidu „News of the World”. A na Wyspach wciąż debatuje się o granicach wolności i moralności w mediach.

Dyskusji sprzyjały obchody prestiżowego Międzynarodowego Festiwalu Telewizyjnego w Edynburgu, który gromadzi najważniejszych przedstawicieli przemysłu medialnego. Co roku jego kulminacyjną częścią jest specjalne przemówienie na cześć Jamesa MacTaggarta, szkockiego producenta telewizyjnego, reżysera i scenarzysty. Wygłaszają je najważniejsze osobistości radia i telewizji, dyskutując o wyzwaniach dla całego sektora.

Potrzebujemy celu

W tym roku wszyscy oczekiwali kontrowersji. Swoją wizję dla mediów miała wyłożyć starsza córka Ruperta Murdocha, Elisabeth, producentka telewizyjna i założycielka firmy Shine Group, która tworzyła programy m.in. dla BBC, a w ubiegłym roku została kupiona za 200 mln funtów przez News International. Sama nigdy nie pracowała dla ojca. Nie wiadomo, czy z wyboru, czy konieczności.

„Potrzebujemy uczciwości i przejrzystości”, stwierdziła w swojej przemowie Elisabeth. A później przypomniała słowa swojego brata sprzed trzech lat: „James mówił, że jedynym i trwałym gwarantem niezależności jest zysk. Coś mu jednak umknęło. Bo zysk bez celu to prosty przepis na katastrofę”. A katastrofa de facto się zdarzyła. W aferze podsłuchowej dziennikarze bulwarówek „News of the World”, „The Sun“, obu należących do koncernu Murdocha, włamywali się do poczty głosowej telefonów znanych ludzi, żeby zdobywać informacje do artykułów.

Ten skandal ujawnił gęstą sieć powiązań między politykami a medialnymi magnatami. Zarówno premier David Cameron, jak i konserwatywny minister kultury, Jeremy Hunt, musieli się mocno tłumaczyć ze swoich bliskich relacji z Rupertem Murdochem. Obnażył też korupcję wśród wysoko postawionych funkcjonariuszy policji. Rozsypały się plany przejęcia przez News International siostrzanej spółki telewizyjnej, BSkyB, a była to transakcja opiewająca na 17 miliardów funtów. Zamknięto „News of the World”, bulwarówkę wydawaną na Wyspach od 168 lat. A zaufanie publiczne do mediów i polityków jest na rekordowo niskim poziomie.

Dramat kostiumowy

W swoim wystąpieniu – najważniejszym w karierze, co podkreśla wielu komentatorów – córka Murdocha postanowiła odciąć się od schedy po ojcu i bracie. Kiedy w 1989 roku na edynburskiej scenie wystąpił Rupert Murdoch, telewizja była jeszcze w analogowej fazie rozwoju. Nikt nie słyszał o cyfryzacji, mało kto miał laptopa, nie istniały iPhone’y i Blackberry. Murdoch, wówczas właściciel dziennika „The Times” i założyciel mało popularnej platformy medialnej Sky Television, próbował przekonać zgromadzoną na festiwalu publiczność, że przemysł telewizyjny to biznes jak każdy inne. Zarzucił też BBC, że to przez nią brytyjska telewizja jest jak zakurzone muzeum, pełne dramatów kostiumowych, zduszonych akcentów, obsesji przeszłości, klasowości i elitaryzmu.

BBC z Orwella

Dwadzieścia lat później, w 2009 roku, coroczną przemowę w Edynburgu wygłosił następca Ruperta, James Murdoch, dyrektor zarządzający koncernu News Corporation. Wielka Brytania była już po post-cyfrowej rewolucji. Z czterech głównych kanałów telewizyjnych, które mieli do dyspozycji Brytyjczycy pod koniec lat 80-tych, zrobiło się 500, większość gospodarstw domowych korzystała z internetu szerokopasmowego, a oglądanie telewizji na smartfonach powoli stawało się standardem.

Ale w wystąpieniu Murdocha juniora słychać było wyraźnie echo przemowy ojca sprzed dwudziestu lat. „Już Orwell przepowiedział, że pozwolenie państwu na monopol informacyjny kończy się manipulacją i zniekształceniami”, mówił z kamienną twarzą James. Swoje wystąpienie zatytułował „Brak zaufania” i prawie w całości skierował przeciw BBC. Oskarżył publicznego nadawcę o autorytaryzm, monopol informacyjny, rozbuchane finanse i uzależnienie od rządu (wówczas u władzy byli laburzyści). Stwierdził też, że abonament telewizyjny powinien zostać zniesiony lub zmniejszony, podobnie jak rola publicznego regulatora rynku telekomunikacyjnego, Ofcomu. Miesiąc później „The Sun”, bulwarówka wydawana przez Murdocha, oficjalnie poparła konserwatystów. Na pierwszej stronie pojawił się tytuł: „Labour’s lost it”. Niektórzy odebrali to jako zapowiedź przegranej Partii Pracy w wyborach parlamentarnych 2010 roku.

Interes publiczny?

Co ciekawe, dzień po głośnym przemówieniu Elisabeth, w kioskach na terenie całej Wielkiej Brytanii zadebiutował nagi tors i pupa księcia Harry’ego, trzeciego w kolejce do królewskiego tronu. Publikacji dokonała bulwarówka „The Sun” wydawana przez News International, koncern Murdocha. Gazeta zapewniła, że działa w imię wolności słowa, a także publicznego interesu Brytyjczyków.

Czy jest jeszcze miejsce na dobry smak i moralność w mediach, można zapytać? Czy ktoś uwierzy Elisabeth Murdoch w jej wolę przywrócenia telewizji humanitarnego aspektu („chodzi o kontakt z ludźmi”) i większego przestrzegania zasad etyki?„Bullshit” – odpowie każdy racjonalnie myślący Brytyjczyk. W mediach rządzą słupki oglądalności, przekładające się na wykresy wzrostu lub spadku zysków z reklam. A w świecie wolnego internetu nie ukryje się nawet naga pupa przyszłego króla.

A może król zawsze był nagi?