Newsletter

Niemcy: między CDU a SPD

Gero Neugebauer, 27.08.2012
Partie ludowe takie jak CDU czy SPD reprezentują interesy różnorodnych grup wyborców. Te idee muszą mieć jednak określone twarze, z którymi wyborcy mogliby je identyfikować

Strona 1

Partie ludowe takie jak CDU czy SPD reprezentują interesy różnorodnych grup wyborców. Te idee muszą mieć jednak określone twarze, z którymi wyborcy mogliby je identyfikować – mówi dr Gero Neugebauer, niemiecki politolog, w rozmowie z Weroniką Przecherską

Weronika Przecherska: Choć pogoda berlińczyków nie rozpieszcza, mamy środek politycznego lata. Debata o zrównaniu praw podatkowych dla związków jednopłciowych, partyjne rozgrywki po rezygnacji ze stanowiska wiceprzewodniczącej CDU Annette Schavan, poparcie przez socjaldemokratów idei referendum w sprawie kryzysu finansowego. Początek wyborczego wyścigu?

Dr Gero Neugebauer: Rzeczywiście, wyborczy bieg powoli się rozpoczyna. Partie stopniowo się rozgrzewają. Dobierają kandydatów, których wystawią w przyszłorocznych wyborach. Obserwują politycznych przeciwników. Przede wszystkim jednak szukają tematów, które staną się osią nadchodzącej rozgrywki.

Zaskoczenia nie będzie: politycy, podobnie jak w ostatnich miesiącach, skupią się na propozycjach walki z kryzysem finansowym?

Już dziś temat ten dominuje w polityce wewnętrznej. I wszystko wskazuje na to, że przez najbliższy rok niewiele się zmieni. Ważny jest jednak sposób patrzenia na problem. Kryzys dawno już przestał być tylko kwestią spłacania długów. Coraz częściej to pytanie o granice suwerenności poszczególnych europejskich państw i o przyszłość Europy. Już rok temu minister pracy w rządzie Merkel, Ursula von der Leyen, kreśliła wizję powstania Stanów Zjednoczonych Europy. Europa jest przecież czymś więcej niż sprawą finansów. Europa to sprawa wartości.

Kampanii nie będzie oczywiście napędzał tylko temat kryzysu finansowego i polityki europejskiej. Z pewnością w debacie publicznej pojawią się problemy związane z edukacją, rynkiem pracy oraz polityką rodzinną, bezpieczeństwa czy migracji. Jednak to pogrążona w finansowych tarapatach Europa zdominuje polityczną agendę.

Niemcy wysoko cenią sobie działania kanclerz w walce z kryzysem. Skupienie uwagi na tej kwestii wydaje się być korzystne dla Merkel. A jednak to właśnie na walce z europejskimi problemami chadecja zbudowała kampanię w Nadrenii Północnej-Westfalii. I przegrała. Niemców to nie przekonuje?

To nie jest politycznie łatwa kwestia. Partia Merkel odniosła ostatnio wiele porażek w wyborach na poziomie landów. I choć frakcja CDU/CSU ma nadal dobrą pozycję w sondażach, nie da się ukryć, że ostatnie przegrane ją osłabiły. Koalicja rządząca dostała jednak nie tylko prztyczek od wyborców. Czerwone kartki wystawił jej w ostatnich miesiącach także Federalny Sąd Konstytucyjny. Na początku roku stwierdził, że powołanie specjalnego, zamkniętego gremium ds. walki z kryzysem jest niezgodne z konstytucją. Przed wakacjami zaś przyznał rację partii Zielonych, że rząd niedostatecznie szybko i dokładnie informował parlament o sposobach walki z finansową depresją.

Od tematu stanu finansów w Europie nie da się w tej kampanii uciec. Najważniejsze jednak, by dyskutując o sposobach rozwiązywania tych problemów nie rozbudzać nacjonalistycznych resentymentów. To one są przecież zaprzeczeniem idei wspólnej Europy.

Opozycja także szuka recepty na kryzys i udział w debacie. Ostatnio bliscy SPD filozofowie Jürgen Habermas i Julian Nida-Rümelin oraz ekonomista Peter Bofinger opublikowali we „Frankfurter Allgemeine Zeitung” apel o pogłębienie europejskiej integracji w celu przezwyciężenia finansowej depresji. Jak ocenia Pan tę propozycję?

Moja odpowiedź pewnie panią rozczaruje. Prognozy ekspertów mają charakter długoterminowy. Niestety w niewielkim stopniu wpływają na politykę. Polityczna gra rządzi się nieco innymi prawami. Jest podporządkowana interesom wyborców oraz samych polityków. Oczywiście, uważam inicjatywę i sposób myślenia przedstawiony przez ekspertów za słuszny. Europa, by mogła się rozwijać, musi sobie stawiać długoterminowe cele. Nie można zwalczać kryzysu przy pomocy doraźnych środków.

Kluczem do wygranej kampanii są odpowiednio dobrane tematy i politycy, z którymi identyfikuje się przedstawiane przez nich idee. SPD tematów szuka sprawnie, nieco trudniej przychodzi jej dobór kandydata na kanclerza. Kto ich poprowadzi?

Socjaldemokraci rzeczywiście mają problem wizerunkowy. Ich profil nie jest jeszcze tak wyrazisty, by wśród niezdecydowanych wyborców byli alternatywą dla chadeków. Nad tym partia nadal pracuje. Wakacyjna przerwa to także dobry czas, by wybrać kandydata na kanclerza. Naturalnie wybór powinien paść na szefa SPD Sigmara Gabriela. Jednak nie jest to takie oczywiste. Gabriel rzeczywiście jest w swoich działaniach najbardziej wyrazisty. Przewodniczący polaryzuje scenę polityczną, sprawnie walczy w trakcie kampanii, potrafi mobilizować elektorat. Spotyka się jednak z ostrą krytyką ze strony własnej partii. Wątpliwości budzi, czy może być w swoich działaniach konsekwentny i słuchać racji innych.

A jest alternatywa?