Newsletter

Pochłaniacze związków

Radosław Widłak, 24.08.2012
Nauka głowi się nad tym, jak wykorzystać zgromadzone zanieczyszczenia w pożyteczny sposób

Okres, kiedy to wystarczyło zmniejszać zanieczyszczenia, minął bezpowrotnie. Dziś już nawet oczyszczenie ekosystemu naturalnymi metodami nie wystarcza. Obecnie nauka głowi się nad tym, jak wykorzystać zgromadzone zanieczyszczenia w inny, pożyteczny sposób.

Człowiek od zawsze podpatrywał naturę i znajdował rozwiązanie problemu. Pod koniec XX wieku jakby o tym zapomniano. Na szczęście wraca się do tego trendu i w myśl zasady zachowania energii. Tę można śmiało przyrównać do ekosystemu i stwierdzić, że pewien ładunek energii zawarty w układzie zwanym biosferą nigdy nie ginie, nie wzrasta ani nie maleje. Może przechodzić od stanu wzbudzenia do stanu uśpienia, ale zawsze pozostaje taki sam.

Wniosek: w przyrodzie nie ma tzw. odpadów czy substancji zbędnych. Wszystko da się zagospodarować. To, co dla jednego jest bezużytecznym odpadem, dla drugiego może być substancją niezbędną do życia. Człowiek postanowił zastosować to samo prawo do przemysłu i innych dziedzin życia codziennego.

Rozwiązanie takie nazywa się ekologią przemysłową, a w jej ramach tworzy się parki ekoprzemysłowe (zespół powiązanych ze sobą przedsiębiorstw, gdzie odpad z jednego przedsiębiorstwa jest produktem wejściowym w innym przedsiębiorstwie). Proces ten opiszę szerzej w kolejnym artykule, teraz chciałbym się skupić na konkretnym zastosowaniu owego myślenia.

Do tej pory wystarczyło oczyścić strumień z zanieczyszczeń naturalnymi sposobami (jak np. sedymentacja, wykorzystywanie bakterii, plantacji roślin energetycznych itp.). Obecnie można wykorzystać „zanieczyszczenia”, ponieważ w przyrodzie to, co dla jednych organizmów jest bezużyteczne, dla innych okazuje się niezbędne do życia.

Tak na przykład związki azotu i fosforu, które zanieczyszczają wody powierzchniowe, mogą być związane za pomocą określonych związków chemicznych w produkt, który z powodzeniem może być zastosowany jako nawóz dla roślin doniczkowych.

Mowa konkretnie o pochłaniaczach azotu i fosforu, które mogą być zainstalowane w strumieniu, konkretnie przy jego brzegach. Pochłaniacz taki to nic innego jak pojemnik wykonany z materiału, który zapewnia przepustowość wody tak, aby mogła przez niego przepłynąć, ale żeby w samym środku pojemnika zwalniała swój bieg. Tam mocne zasady jak NaOH, CaOH, CH4 i KOH powodują wiązanie azotu w trwałe sole. Następnie sole mogą zostać wykorzystane do produkcji nawozów sztucznych, mineralnych. Rośliny potrzebują do prawidłowego wzrostu związków azotu i fosforu, zatem sole w nie bogate stanowią dla nich idealną pożywkę.

Dodatkowym atutem jest oczyszczanie strumienia z nadmiaru związków azotu i fosforu. Żywotność takiego „pojemnika” jest zależna od wartości przepływu danego strumienia oraz ładunku, jaki niesie on ze sobą. Dlatego niezbędny jest monitoring, który wskaże dokładną żywotność takiego pochłaniacza. Nie może przecież dojść do sytuacji, kiedy to pochłaniacz jest przesycony solami fosforu i azotu i nie spełnia już swojej funkcji. Wtedy zwyczajnie konstrukcja nie działa i należy wymienić zużyte złoże na nowe. Zapewnia to stabilne oczyszczanie strumienia, a przy okazji jest dochodowe.

Zrównoważony rozwój to już nie tylko wykorzystywanie zasobów środowiska bez pomniejszania szans innych pokoleń na wykorzystywanie tych samych zasobów. Obecnie działania zmierzają w kierunku maksymalnego zmniejszenia szkodliwości antropopresji na środowisko przy jednoczesnym rozwoju technologicznym i gospodarczym.

Tworzenie nowych wysypisk wymaga coraz to więcej miejsca. Stąd ponowne wykorzystanie surowców to nie tylko oszczędność materiałów. To również oszczędność przestrzeni, której – jak wiadomo – nie przybywa.