Newsletter

Złoto dla niezuchwałych

Piotr Arak, 31.08.2012
Na wybór telewizora potrafimy poświęcić więcej czasu niż na wybór inwestycji na 10 czy 15 lat

Na wybór telewizora potrafimy poświęcić więcej czasu niż na wybór inwestycji na 10 czy 15 lat

Echa afery związanej z działalnością spółki Amber Gold oraz OLT Express nie mijają. Ministrowie ordynują plan „neutralizowania zagrożeń dla klientów i systemu finansowego” wynikających z działalności parabanków. Albo – jak rzecz nazwał po imieniu szef Komisji Nadzoru Finansowego – „piramid finansowych”. Media donoszą o nowych elementach tej sprawy, ujawniając coraz bardziej sensacyjne aspekty działalności właściciela obydwu spółek. Ale trzeba spojrzeć refleksyjnie na kilka z nich.

Prokuratura

Po pierwsze, nieskuteczność działania prokuratury. Sprawa Amber Gold pokazuje ostrzej bylejakość prokuratury. Amber Gold sp. z o.o. powstaje w lipcu 2009 r., pierwsze lokaty zakłada w listopadzie. W grudniu 2009 r. Komisja Nadzoru Finansowego zawiadamia prokuraturę o podejrzeniach wobec spółki. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Gdańsku-Wrzeszczu. Po miesiącu odmawia wszczęcia dochodzenia, bo nie widzi przestępstwa. Pojawia się pierwsze pytanie: czy prokurator rejonowy, na co dzień zajmujący się kradzieżami, alimentami, przygotowany był do analizy prawa bankowego? Można w to wątpić.

KNF składa zażalenie. Sąd karny nakazuje wykonać „czynności” w celu sprawdzenia zasadności prowadzenia postępowania. W maju 2010 r. prokuratura zaczyna prace i umarza dochodzenie w najkrótszym możliwym terminie, po trzech miesiącach. KNF nie składa broni, znów składa zażalenie. W grudniu 2010 r. sąd nakazuje prokuraturze (wciąż rejonowej) kontynuować sprawę, m.in. powołać biegłego rewidenta. Prokuratura powołuje i zawiesza postępowanie, czyli nie robi nic.

W listopadzie 2011 r. przewodniczący KNF domaga się wyjaśnień od Prokuratora Generalnego: dlaczego dochodzenia dotyczące Amber Gold i Finroyal są zawieszone? KNF żąda nadzoru Prokuratora Generalnego. Efektem jest odwieszenie dochodzenia. Jest kwiecień 2012 r., od zawiadomienia KNF minęło dwa i pół roku!

W ten piątek (17 sierpnia 2012 r.) „Wall Street Journal” poinformował, że na wniosek amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) sąd polecił zamrożenie aktywów pewnej firmy z Karoliny Północnej, która, jak ustalono, była wielką piramidą finansową na krawędzi upadku. Właścicielowi firmy Rex Venture Group postawiono zarzut oszustwa po półtora roku działania i tylko 8 skargach klientów, gdzie pierwsza miała miejsce w lutym 2012 roku i spotkała się z natychmiastową reakcją prokuratury.

Różnica między polskim i amerykańskim wymiarem sprawiedliwości polega na tym, że oszustwo Rex Venture Group związane z aukcjami internetowymi, było na tyle „innowacyjne”, iż wymagało zwiększonej pracy prokuratury. Polska prokuratura nie robiła nic przez dwa i pół roku, mając przed sobą o wiele prostsze zadanie.

Właściciel spółki Amber Gold, choć się go tak nazywa, nie jest recydywistą w naciąganiu ludzi, nie odsiedział co najmniej sześciu miesięcy z żadnego z dziewięciu wyroków, które ma. Część została szybko zatarta, bo wszystkie zapadały w zawieszeniu, w procedurze dobrowolnego poddania się karze. W przypadku Multikasy nie spłacił wszystkich pokrzywdzonych, ale kurator przedstawił sądowi nieprawdziwą informację o naprawieniu szkody. Pytanie, czy za darmo?

Ostatnim aspektem nieudolności prokuratorskiej jest to, że wszystkie sprawy właściciela Amber Gold były rozrzucone po Pomorzu i każdą poszczególną sprawę śledczy widzieli osobno, nie znając w pełni kontekstu.

Media

Po drugie, postawa mediów i dziennikarzy, którzy powinni stać na straży interesu obywatela oraz prawdy. Tymczasem z Amber Gold sytuacja jest dość jednoznaczna. Od kilku miesięcy KNF oficjalnie informowała, że działalność spółki nie jest tożsama z działalnością bankową i „lokaty” w złoto nie są do końca bezpieczne. Media jednak nie rozpisywały się o niejasnym systemie inwestowania spółki z Gdańska.

Ludzie nie mają obowiązku wchodzenia na strony internetowe KNF. Można więc zrzucać odpowiedzialność na państwo, ale media w tym wypadku dały się w większości kupić dużemu reklamodawcy. Jeden z polskich dzienników posiadał całą podstronę poświęconą inwestowaniu w złoto oraz artykuły sponsorowane m.in. o takiej treści: „Po wrześniowej korekcie złoto ponownie powróciło na ścieżkę wzrostów. Mamy do czynienia z utratą zaufania do całego systemu finansowego i nagłą potrzebą bezpiecznych inwestycji. Otoczenie dla złota jest idealne. Atrakcyjną ofertę lokat w ten szlachetny kruszec posiada Amber Gold”.

Instrument finansowy będący w ofercie Amber Gold był też obecny w porównaniach z innymi tego typu środkami w prasie fachowej. Serwisy zajmujące się finansami donosiły o nowych promocjach tej instytucji. Oczywiście pojawiały się także artykuły negatywne, ale było ich zdecydowanie mniej. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że jeśli chodzi o reklamy wielkoformatowe według raportu CAM Media za I kwartał 2012 roku, spółki OLT Express i Amber Gold miały odpowiednio pierwsze i siódme miejsce w udziale w rynku, wyprzedzając m.in. odzieżową markę H&M.

Lepiej wcześniej niż później

Po trzecie, to co wydaje się oczywiste, czyli jak łatwo ulegamy piramidom finansowym.

Ludzie wolą mieć coś wcześniej niż później. Chcą wierzyć, że mogą bez ponoszenia kosztów zyskać dużo. Tego typu instytucje pojawiają się w odpowiedzi na istniejący popyt. Trzeba pamiętać, że bańki spekulacyjne związane z nierozsądnym kredytowaniem są przyczyną obecnego kryzysu finansowego. Nasza ludzka chęć posiadania tu i teraz dotyczy każdego produktu finansowego.

Wstydzimy się przyznać, że nie rozumiemy zapisów umowy i dlatego nie pytamy o zapisy szczegółowe. Wolimy ją po prostu podpisać. Ludzie nie są też naiwni, zwyczajnie szukają okazji. Chcemy więcej zarabiać, chcemy jeździć na świetne i tanie wycieczki.

Dopóki banki oferowały lokaty i kredyty, wszystko było proste. Wraz z wprowadzeniem coraz bardziej skomplikowanych instrumentów finansowych pojawił się kłopot. Za rozwojem rynku finansowego ledwo nadąża prawo, ale inwestorzy indywidualni mają z tym bardzo duży problem.

Banki wydają się myśleć, że chodzi jedynie o pieniądze. A chodzi tu też o drugiego człowieka. Za pieniędzmi bowiem kryje się człowiek; brakuje odpowiedzialności za zwykłego człowieka w pogoni za zyskiem.

Brakuje też roztropności. Bezkrytycznie wierzymy w to, co mówi sprzedawca.

W tych szczególnie trudnych czasach, jeżeli ktoś gwarantuje kilkanaście procent rocznie, bądźmy więc szczególnie roztropni. I jeżeli czegoś nie jesteśmy pewni, zapytajmy jednej, dwóch, trzech osób, czy aby dobrze postępujemy. Na pewno wśród tych osób znajdą się odpowiedzialne, roztropne i rozważne. I nie reagujmy na zwykłe mody czy instynkt stadny. Ten ostatni jest raczej przeciwnikiem dobrych inwestycji.

Opakowanie

Poddajemy się presji czasu i magii gratisów. Nieprzypadkowo złożone produkty finansowe sprzedaje się w formie promocji, z gratisem (aparat, modny telefon komórkowy), gdzie takie oferty trwają np. do końca miesiąca. A to buduje presję na szybkie podpisanie umowy. Inwestowanie to nie hipermarket, aby decyzję podejmować w oparciu o gadżet za 5 zł. A w przypadku Amber Gold w oparciu o promocyjną „sztabkę złota”.

Nie mamy wiedzy o produktach finansowych. I nie ma w tym nic złego. Nie uczą tego w szkołach, choć powinni zacząć. Przed podjęciem decyzji finansowych trzeba na poznanie podstaw poświęcić trochę czasu. Szczególnie, gdy mówimy o inwestycjach długoterminowych. Na wybór telewizora potrafimy poświęcić więcej czasu niż na wybór inwestycji na 10 czy 15 lat…

Nie znamy matematyki finansowej (w tym emerytalnej). Także nie ma w tym nic złego. W końcu nie uczą tego w szkołach. Ale znów, warto choćby poznać podstawy, aby nie dać się nabrać na zdania: 300 proc. w 10 lat to 30 proc. rocznie, gwarantowany zwrot kapitału za 15 lat (a co z inflacją?). Po drugiej stronie biurka najczęściej zdarzają się osoby, które też tej wiedzy nie mają…

Na koniec spostrzeżenie dotyczące formy produktów inwestycyjnych tzw. ubezpieczeń grupowych, oferowanych właśnie przez parabanki. Co to oznacza w praktyce?

Sprzedawcy nie muszą przechodzić szkoleń nadzorowanych przez KNF.
Aby oferować produkty ubezpieczenia grupowego, nie są wymagane dodatkowe uprawnienia. Czyli: nie ma żadnego nadzoru nad procesem szkolenia sprzedawców.

O ile można mieć zastrzeżenia do wiedzy ekonomicznej sprzedawców w tradycyjnych instytucjach finansowych, o tyle w wypadku sprzedaży ubezpieczenia grupowego z „okienka” nie można nawet oczekiwać, by sprzedawca wiedział… co sprzedaje.

Edukacja, edukacja, edukacja

Podsumowując, w przypadku Amber Gold doszło do nałożenia się nieudolności prokuratury, jej braku przygotowania do prowadzenia śledztw gospodarczych; medialnego przyzwolenia i braku kontroli interesu obywatela (przecież od tego są także media!). Oraz naszej ludzkiej chęci posiadania tu i teraz.

Nie mamy wiedzy ekonomicznej, zarówno po stronie usługodawcy (brak przygotowania); klienta (nie uczą tego w szkole) oraz regulatora (normalnie się tym nie zajmują). Czy nie powinniśmy zatem inwestować w kolejne pokolenia tak, by szybciej wykrywały piramidy finansowe? Bo to, że będą się pojawiały, jest wpisane w naszą naturę.

*Piotr Arak – koordynator Projektu Local HDI w Programie Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP), doktorant na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW. Wcześniej pracował w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji.