Newsletter

Internet to mistyczna siła, której wciąż nie rozumiemy

Aleksandra Kaniewska, 20.08.2012
Internet jest na razie platformą plotkarską, tak kiedyś rozmawiano w pubach. Jego użytkownicy są jak taksówkarze: znają głównie plotki – mówi nam w wywiadzie słynny socjolog Anthony Giddens.

Internet jest na razie platformą plotkarską, tak kiedyś rozmawiano w pubach. Jego użytkownicy są jak taksówkarze: znają głównie plotki – mówi nam w wywiadzie słynny socjolog Anthony Giddens.

Jesteśmy w Izbie Lordów, części Pałacu Westminsterskiego, którego początki sięgają XI wieku, a ja mam wrażenie, że coraz bardziej dopada nas tu nowoczesność. Na kolejne głosowania lordów zapraszają telebimy, pan co jakiś czas sprawdza wiadomości w smartfonie.

Czy to źle?

Nie. Tylko pytanie, czy politycy mentalnie są już w XXI wieku. Umowa ACTA, odrzucona przez Komisję Europejską, pokazuje, że internauci mogą skutecznie wpływać na rządzących. A może nastał czas polityki 2.0, a miejsca jak Izba Lordów niedługo przeniosą się do sieci?

Ja w tym pytaniu widzę dwa odrębne problemy: o rolę internetu oraz o dynamikę świata polityki. Zgadzam się, że każdy, kto trochę interesuje się naukami społecznymi, a nawet ogólniej – światem, powinien spróbować zrozumieć, czym jest internet. Ale to wcale nie jest takie oczywiste. Internet jest unikatowym tworem w naszej historii, czymś, co kompletnie zmieniło relacje międzyludzkie. Nie wiem, czy jesteśmy zdolni do jego ogarnięcia.

Dlaczego?

Bo internet jest wielkim globalnym mózgiem, który wyłania się z milionów interakcji. Np. jest pani w kontakcie z przyjaciółmi z Japonii i rozmawiacie w czasie rzeczywistym za pomocą komunikatora, a przecież w każdej minucie takich konwersacji są setki. A teraz wróćmy do polityki. Bez wątpienia internet daje mam o wiele większą możliwość zadawania pytań i uzyskiwania odpowiedzi. Ale to też rezerwuar sprzecznych i silnych emocji, nie tylko narzędzie poznawcze, lecz także duża siła ekstremistyczna. W sieci ludzie żyją w zamkniętych światach zaludnionych przez osoby o podobnych poglądach. To napędza. Przez ostatnich kilka lat aktywnie działałem na rzecz ograniczenia zmian klimatycznych. Niechęć, jaką spotkaliśmy w sieci, była niesłychana. Nasi naukowcy dostawali pogróżki, groźby śmierci, całe tony nienawistnych e-maili.

CZYTAJ CAŁOŚĆ

ŹRÓDŁO: Forsal.pl