Newsletter

Czas kobiet

Marzena Haponiuk, 17.08.2012
Aż 35 proc. firm w Polsce w sektorze MSP prowadzonych jest przez kobiety. Na tle europejskim jesteśmy więc w ścisłej czołówce

W dyskusjach i rozważaniach nad kryzysem, który już od 2008 roku w największym stopniu kształtuje sytuację społeczną i gospodarczą w Polsce i na świecie, najczęściej rozważa się jego negatywne skutki. Kryzys poprzez swój rozmiar i nieprzewidywalność budzi lęk i obawę. Ale także wzmaga i wymusza innowacyjność i kreatywność w poszukiwaniu dróg wyjścia z tej niekorzystnej sytuacji.

Zdaniem francuskiego socjologa Alaina Touraine’a, sposobem na to, aby uwolnić się od uczucia niemocy i pustki jest przeanalizowanie i przedefiniowane na nowo roli jednostki w społeczeństwie, a także roli społeczeństwa w życiu jednostki. Skoro stare metody i schematy zawiodły, sięgajmy po nowe rozwiązania, postawy, których wcześniej – w czasie prosperity bądź stabilizacji – nie braliśmy pod uwagę. Podążanie zgodne z duchem czasu i obalające mity, a nie je konserwujące, to dobry kierunek.

Jednym z pomysłów na walkę z kryzysem, o którym wspominają eksperci OECD i na co także zwraca od kilku lat Komisja Europejska, jest wspieranie przedsiębiorczości. To właśnie w niej, w rozwoju sektora MSP, upatruje się szansę na poprawę sytuacji gospodarczej, również niekorzystnej sytuacji na rynku pracy. Większość miejsc pracy powstaje właśnie tam. W Polsce mamy już 2 mln firm. Łącznie wytwarzają one prawie 70 proc. polskiego PKB.

Wysoki poziom przedsiębiorczości wpływa korzystnie nie tylko na rozwój gospodarczy. Zyskuje na tym także jakość życia społecznego. Wspieranie ducha przedsiębiorczości– finansowo i pozafinansowo, poprzez pozytywny klimat dla biznesu, doradztwo w prowadzeniu firmy bądź promocję tego sposobu na życie – wpływa znacząco na poprawę sytuacji rodzinnej i zawodowej wielu grup społecznych. Grupą, która skorzystać z tego podejścia może dziś najbardziej, są kobiety.

Aż 35 proc. firm w Polsce w sektorze MSP prowadzonych jest właśnie przez kobiety. Na tle europejskim jesteśmy w ścisłej czołówce. Kobiety, decydując się na założenie własnej firmy, argumentują to zazwyczaj brakiem innej sensownej alternatywy bądź chęcią poprawy finansów domowych. W swoich motywacjach nie różnią się mocno od mężczyzn. Jak wynika z badań na zlecenie PARP-u, przedsiębiorczość nie ma płci.

Jeszcze do niedawna przedsiębiorczość kobiet w Polsce była hamowana przez mit matki Polki. Tradycyjne podejście do roli kobiety jako matki i opiekunki domowego ogniska trwale zapisało się w świadomości Polek i Polaków. Potwierdzają to liczne badania. Z drugiej strony coraz częściej słyszymy o potrzebie wspierania ducha przedsiębiorczości młodych mam.

Własna firma jest często wskazywana jako szansa na pogodzenie aktywności rodzinnej oraz zawodowej, m.in. dzięki elastycznemu czasowi pracy. To także szansa na utrzymanie kwalifikacji lub nabycie nowych. I w końcu – co równie istotne – szansa na samorealizację.

Kobiety podejmujące decyzję o założeniu firmy wciąż jeszcze napotykają na szereg przeszkód. Bariery to głównie mentalność. Wspomniane wcześniej stereotypowe podejście do roli kobiety jako matki prowadzi do wypychania jej z pracy wraz z pojawieniem się dzieci. Mimo posiadania kwalifikacji i kompetencji. Wpływa to na obniżenie poczucia własnej wartości oraz zachwianie wiary w siebie.

W efekcie osłabia to znacznie ich pozycję zawodową. Obniżona konkurencyjność na rynku to niższe zarobki i mniejsze szanse na awans w przyszłości. Kobiety doświadczają często sytuacji tzw. szklanego sufitu. Pomimo braku formalnych ograniczeń, pomijane są przy awansie na wyższe stanowiska. Świadczyć o tym może niski odsetek kobiet w radach nadzorczych czy na stanowiskach prezesów.

Kolejna bariera to niedobory instytucjonalnej opieki nad dziećmi. Gdy brak miejsca w żłobku lub przedszkolu, pozostaje zatrudnienie niani. Wiąże się to często z kosztami przewyższającymi zarobki mam wracających do pracy. Argument finansowy – jakże często podnoszony w dyskusji – prowokuje pytanie: dlaczego kwestia kosztów opieki nad dzieckiem jest zderzana z wysokością zarobków matek? Praca, oprócz funkcji zarobkowej, pełni jeszcze inne role. Daje poczucie spełnienia, relacje międzyludzkie czy rozwój osobisty. Nawet jeżeli jest mniej dochodowa, nie powinno to mieć wpływu na podjęcie decyzji o powrocie matki do pracy.

Źródeł postrzegania kobiet głównie przez pryzmat macierzyństwa można upatrywać już na etapie edukacji i wczesnej socjalizacji, gdzie dzieciom niejako wdrukowuje się tradcyjne schematy postrzegania roli kobiet i mężczyzn. I tak kobietom przypisuje się pewne „miękkie“ cechy: wrażliwość, opiekuńczość czy uległość. Rozwój tych cech wspiera się w dzieciństwe. Podejście to powielane w podręcznikach, w życiu dorosłym skutkuje bardzo często wyborem określonych płciowo zawodów. Stąd problem feminizacji zawodu pielęgniarki, opiekunki czy bibliotekarki.

Często jest to praca nisko płatna, nie wymagajaca skomplikowanych umiejętności lub niewielkiego wysiłku fizycznego. Stąd mniejsze możliwości awansu i idącej za nim poprawy statusu społecznego wykonujących te zawody osób. Socjolodzy amerykańscy nazywają te profesje „różowymi kołnierzykami“. Niektórzy określają ten proces „lepką podłogą“.

Należy postawić jeszcze jedno pytanie: czy kobieta to tylko matka? Zachodzące zmiany w postrzeganiu rodziny i ewolucji (w kierunku indywidualizacji życia rodzinnego, gdzie każdy z członków rodziny powinien mieć poczucie bezpieczeństwa, ale też wolność wyboru i samorealizacji) sugerują społeczną potrzebę redefinicji i walki z dyskryminacją na płaszczyźnie zawodowej.

Czy przedsiębiorczość ma płeć? Jak wygląda firma prowadzona przez kobietę? W jakim sektorze najczęściej działają „przedsiębiorczynie“? Czy takie pytania są zadawane także w odniesieniu do mężczyzn?

Dyskutując o kobietach w biznesie ważne jest nie tyle, jaki jest ich potencjał, ale dlaczego tak późno został zauważony. Rozwój gospodarki opiera się na wysokiej klasy specjalistach. Im wyższy kapitał społeczny, mniejsze nierówności, tym poziom zadowolenia i dobrobytu jest wyższy. Gdy kobiety pozostają w domu, a często są to osoby świetnie wykształcone, traci na tym całe społeczeństwo.

Wspieranie przedsiębiorczości i aktywności zawodowej kobiet w ogóle to szansa na przełamanie stereotypów, wyrównanie szans i równość płac. Dyskryminacja płciowa, z którą nadal mamy do czynienia na rynku pracy, oprócz ogromnego kosztu społecznego, niesie także koszt ekonomiczny. Tymczasem to firmy prowadzone przez menedżerki lepiej radzą sobie w kryzysie. Czas skorzystać z tego potencjału.

*Marzena Haponiuk – socjolog, ekonomista, analityk ds. rynku pracy i polityki społecznej w Instytucie Obywatelskim