Newsletter

Mniej decybeli

Radosław Widłak, 17.08.2012
Władze miast powinny szerzej zainteresować się zmniejszaniem ilości decybeli, zwłaszcza w centrum

Dla człowieka ważniejsza od higieny ciała powinna być higiena układu nerwowego. Po prostu trzeba dbać o to, żeby łatwo nie wpadać w szał czy nie denerwować się byle czym. Jednak w dużych miastach jest o to bardzo trudno. Chcę przybliżyć problem związany po części z higieną układu nerwowego, a po części ze środowiskiem. Chodzi mianowicie o hałas w mieście.

Jako definicję hałasu możemy przyjąć każdy niepożądany dźwięk (najczęściej głośny), który dochodzi do naszych uszu. W mieście o taki dźwięk nietrudno. Można zainstalować dźwiękoszczelne okna w domu, jednak nie spędzamy całych dni w miejscu zamieszkania i poruszając się po mieście jesteśmy narażeni na zwiększoną dawkę decybeli. Nie jest to problem bez wyjścia, a władze miast powinny szerzej zainteresować się zmniejszaniem ilości decybeli, zwłaszcza w centrum.

Z najprostszym przykładem pochłaniania fal akustycznych mamy do czynienia w naszych domach. Kiedy zdejmujemy zasłony, dywany, by je wyprać, od razu w domu robi się pogłos, ponieważ rzeczy, które pochłaniały dźwięk zostały usunięte z pomieszczenia. Kiedy je założymy z powrotem sytuacja wraca do normy. Jeśli zatem ekosystem miejski potraktujemy jak nasz pokój, w którym nie ma takich dywanów i zasłon, musimy zrobić co w naszej mocy, aby hałas nam nie doskwierał.

Jednym z takich rozwiązań jest zieleń w mieście. Rośliny poza tym, że pochłaniają zanieczyszczenia i dostarczają nam tlen, to dodatkowo tłumią hałas. Gdy betonowe mury obsadzimy pnączami, które pokryłyby ich powierzchnię, fale akustyczne nie będą miały od czego się odbijać, ponieważ zostaną pochłonięte przez miejską florę.

Dźwięk to nic innego jak fala akustyczna, która w centrum miasta może odbijać się od różnych obiektów, docierając do nas. Jako, że jest to fala, podlega ona podstawowym prawom fizycznym, m.in. zjawisku interferencji, czyli nałożeniu się na siebie kilku fal akustycznych i przez to wzmocnieniu ich oddziaływania. Efekt ten można znacząco zmniejszyć, umieszczając w mieście tzw. pochłaniacze dźwięku lub też stosować technologię, która eliminuje hałas i drgania powodowane przez transport publiczny. Transport, który w miastach jest wszechobecny.

Dzięki technologii udało się znacząco zmniejszyć hałas pochodzący z transportu publicznego (nawet o 10 dB). To zasługa technologii budowania torowisk. Najpierw kładzie się matę wibroizolacyjną, na którą następnie wylewany jest beton. Szyny są usytuowane w trwale elastycznej żywicy, co skutecznie eliminuje drgania i hałas z nich pochodzący. Nie bez znaczenia jest również wymiana taboru przedsiębiorstw komunikacyjnych na modele pracujące ciszej.

Istotna jest tutaj struktura materiałów, które tłumią hałas. Może ona być włóknista lub porowata, dzięki czemu pobiera energię akustyczną i zamienia ją na energię cieplną. Tego typu struktury można wykorzystać, wbudowując je w stropy, ściany czy też pod powierzchnią drogi, gdzie hałas jest szczególnie uciążliwy. Istnieją oczywiście substancje (często złożone z wielu materiałów), które zapewniają pochłanianie dźwięku o określonej częstotliwości. Przy zastosowaniu wybranego materiału ważna jest tzw. częstotliwość rezonansowa, czyli częstotliwość, przy której dany materiał (lub materiały) osiągają maksimum pochłaniania.

Takimi pochłaniaczami dźwięku mogą być płyty gipsowe. Skuteczniejsze od przestrzeni wypełnionych powietrzem między warstwą odbijającą dźwięk, a pochłaniaczem są tzw. układy membranowe, które zapewniają izolację przed dźwiękiem – chociażby wełna mineralna czy wata szklana.

Rzecz jasna istnieją też pochłaniacze przestrzenne, ale są one wykorzystywane głównie w fabrykach. Są to przeważnie pojemniki (wykonane np. z płótna, tak aby fale mogły przez nie przechodzić) wypełnione materiałem pochłaniającym dźwięk, np. watą szklaną. Są bardzo lekkie i skuteczne, jednak ciężko sobie je wyobrazić pozawieszane w miastach np. na latarniach.

Władze miast radzą sobie z problemem hałasu w centrum, ustawiając ekrany akustyczne wzdłuż tras szybkiego ruchu, które mają eliminować hałas transportu komunikacyjnego. Fabryki, których praca jest nad wyraz głośna, są sytuowane na obrzeżach miasta, aby nie utrudniać życia mieszkańcom w centrum. Przyjęto również zasadę wygłuszania pracy maszyn w centrach miast. Jednak to nie wystarcza. Wciąż mamy do czynienia z olbrzymim zgiełkiem miasta.

Przyjęty kierunek obniżenia poziomu hałasu w mieście przez władze jest dobry. Trzeba jednak włożyć jeszcze wiele pracy i bardziej zdecydowanie wdrażać rozwiązania technologiczne, by polskie miasta jak Warszawa, Kraków, Łódź czy Poznań były równie „ciche” co Tokio, które uchodzi za wzór w tłumieniu hałasu miejskiego.

Im mniej decybeli w mieście, tym spokojniejsi i zdrowsi będą jego mieszkańcy.