Newsletter

Szósty zmysł polityczny

Gerd Langguth, 20.08.2012
Chrześcijańska demokracja nie jest ruchem stricte konserwatywnym, liberalnym czy socjalnym. I żaden z tych nurtów nie powinien być zaniedbywany

Strona 1

Chrześcijańska demokracja nie jest ruchem stricte konserwatywnym, liberalnym czy socjalnym. I żaden z tych nurtów nie powinien być zaniedbywany – mówi prof. Gerd Langguth w rozmawie z Weroniką Przecherską

Weronika Przecherska: Pragmatyczna, pozbawiona idei i nie mająca zrozumienia dla problemów współczesnej Europy – to tylko niektóre z zarzutów kierowanych pod adresem niemieckiej chadecji. Nie brzmi to jak spełnienie marzeń Konrada Adenauera.

Prof. Gerd Langguth: Nie da się ukryć, że dzisiejsze CDU to nie jest chadecja z czasów Adenauera. Angela Merkel – zapytana kiedyś, jaką partią jest dziś CDU – odpowiedziała, że konserwatywną, liberalną i socjalną. Te trzy wartości w zależności od sytuacji politycznej dochodzą dziś w CDU do głosu. Chrześcijańska demokracja nie jest więc ruchem stricte konserwatywnym, liberalnym czy socjalnym. Żaden z tych nurtów nie powinien być jednak zaniedbywany.

Tradycyjnie przymiotnik „chrześcijański” jest dla partii Merkel wyznacznikiem etycznej, ponoszącej odpowiedzialność za własne działania polityki. Żyjemy jednak w coraz bardziej sekularyzującym się świecie. Chrześcijańskie wartości, które wcześniej bardzo określały chadeków, nie odgrywają dziś tak kluczowej roli. Partia idzie z duchem czasu. Nietrudno zauważyć, że wypowiedzi samej kanclerz mają charakter zdecydowanie bardziej liberalny niż konserwatywny.

Czy pytanie o konserwatyzm chadeków jest zatem w ogóle uzasadnione? Co w niemieckiej polityce oznacza dziś bycie konserwatywnym?

CDU/CSU z pewnością jest najbardziej konserwatywną formacją na niemieckiej scenie politycznej. Łączy ideały patriotyczne z integracją europejską. Kładzie dużo większy nacisk niż inne partie na wewnętrzne i zewnętrzne bezpieczeństwo oraz obronność. Podkreśla też rolę rodziny i pielęgnuje relacje zarówno z Kościołem katolickim, jak i ewangelickimi. Polityka rządzi się jednak określonymi regułami. Jeśli chce się odnosić sukcesy wyborcze, trzeba przyciągać wyborców niezdecydowanych. Partia reprezentująca tylko poglądy konserwatywne nie zdobyłaby dziś więcej niż 20 procentów głosów. Tym bardziej, że nastroje społeczne są coraz bardziej lewicujące.

Chcąc zjednać sobie jak najwięcej wyborców, trzeba usytuować się w politycznym centrum, gdzie najbardziej cenioną wartością staje się pragmatyzm. Pragmatyczne decyzje nie zawsze są jednak konsekwentne.

CDU nawet za czasów Adenauera była partią pragmatyczną, zorientowaną na posiadanie władzy. Przecież konserwatyzm jest z założenia pragmatyczny. Konsekwencja zaś nie jest najmocniejszą stroną politycznych graczy. Dotyczy to także Angeli Merkel.

Chadecy są jeszcze konserwatywni czy już liberalni? Może konserwatyzm, mówiąc kolokwialnie, w dzisiejszym świecie się nie sprzedaje?

To kwestia języka. Słowo „konserwatyzm” ma zdecydowanie negatywne konotacje. Kojarzy się z brakiem postępu, czymś niemodnym. Paradoksalnie to socjaldemokraci przed wieloma laty zdefiniowali CDU jak partię konserwatywną. Dlatego też trudno jest jej samej określać się mianem „konserwatywnej”. Choć z pewnością są w tej partii grupy, które zdecydowanie bardziej skłaniałyby się ku konserwatywnym wartościom.

Profil chadeków zależy od wybieranych przez nich tematów. Przykładowo w kwestiach polityki społecznej CDU jest zdecydowanie bardziej socjalna, często nawet liberalna. W polityce obronnej czy rodzinnej dominują wartości konserwatywne. W kwestiach gospodarczych zaś partia łączy w sobie wartości liberalne i konserwatywne. Ostrożnie podejmuje decyzje finansowe, jednocześnie, co charakterystyczne dla liberałów, popierając gospodarkę rynkową.

To trochę balansowanie na pograniczu różnych, nierzadko sprzecznych ze sobą ideologii. Czy partii w ogóle może to wyjść na dobre?

W zeszłym roku jednym z najbardziej gorących tematów w niemieckiej polityce była dyskusja o tzw. diagnostyce preimplantacyjnej, czyli przeprowadzaniu badań genetycznych na embrionach. Niemiecki parlament w trakcie dramatycznej wręcz debaty przegłosował liberalny projekt ustawy zezwalający na stosowanie tego typu badań w dwóch przypadkach: dużego prawdopodobieństwa choroby genetycznej oraz ryzyka obumarcia płodu lub poronienia. Posłowie zagłosowali zgodnie z własnym sumieniem. To na pewno nie była decyzja zgodna z doktryną Kościoła katolickiego. Trudno jednak zredukować to rozstrzygnięcie do słowa „konserwatywny” czy „liberalny”. Nie da się mimo wszystko zaprzeczyć, że dyskusja ta poruszyła i dotknęła partię rządzącą.

Są jednak tematy, w których chadecja zdecydowanie bardziej profiluje się jako konserwatywna. Przykładem może być kwestia integracji muzułmanów.

Trzeba to otwarcie powiedzieć, integracja w społeczeństwie wielokulturowym to bardzo trudny proces. W Niemczech nadal wiele kontrowersji budzi pytanie, czy można połączyć islamski sposób myślenia, postrzegania świata z demokratycznymi wartościami. Wątpliwości wywołuje także niechęć mniejszości do integracji. Rzeczywiście – to chadeków najbardziej martwi islamizacja i związane z nią problemy. Wśród wszystkich partii to konserwatyści są w tej kwestii najbardziej sceptyczni i ostrożni. Jednak z drugiej strony, właśnie w ramach partii Merkel powstają takie inicjatywy jak Niemiecko-Tureckie Forum CDU będące platformą dialogu o polityce integracji. Partia, choć ostrożna, nie zamyka się na trudne tematy.