Newsletter

Polak, Litwin dwa bratanki?

Michał Rzepecki, 10.08.2012
Niepodległa i silna Litwa stanowi niezwykle ważny element polskiej racji stanu. Podobnie jak i pozostałe byłe republiki radzieckie

Niepodległa i silna Litwa stanowi niezwykle ważny element polskiej racji stanu. Podobnie jak i pozostałe byłe republiki radzieckie

Wedle wszelkich zasad logiki Polskę i Litwę powinny łączyć realne i szczere więzy przyjaźni. Przemawia za tym zarówno geopolityczne położenie obydwu państw, wspólna historia i kultura. Wszak wystarczy wymienić nazwiska Mickiewicza czy Miłosza; każdy Polak zna słowa „Litwo, Ojczyzno moja!”.

Zaszłości historyczne

Za dobrymi relacjami przemawiać powinien również fakt wspólnych celów i priorytetów w pozimnowojennej polityce zagranicznej. Wśród tych ostatnich na podkreślenie zasługują obustronne wsparcie euroatlantyckich aspiracji Warszawy i Wilna, stosunek do Federacji Rosyjskiej czy jednakowe stanowisko w sprawie suwerenności i demokratycznych przemian na Ukrainie, w Gruzji czy Mołdawii. Obecnie to polscy piloci strzegą litewskiego nieba w ramach misji NATO (podobnie zresztą jak i pozostałych dwóch państw nadbałtyckich).

Jednakże wzajemne partnerstwo, wzajemna przyjaźń pozostawała przez większość lat po 1991 roku wyłącznie w sferze deklaratywnej. Nie były tego w stanie zmienić usilne próby polepszenia wzajemnych relacji ze strony polskiej. Nie pomogło przyznanie mniejszości litewskiej w Polsce prawa do dwujęzycznych tablic, pisowni nazwisk w ich oryginalnym, litewskim brzmieniu. Nie pomagała pełna symboli polityka, której najbardziej znanym przykładem było zapraszanie prezydentów Litwy na centralne obchody polskich świąt narodowych.

Silniejsze od tych, niejako prowadzonych jednostronnie relacji dobrosąsiedzkich, były zadawnione waśnie i spory, które nie wiedzieć czemu przeszkadzają tylko Litwinom.

Widoczne od kilku miesięcy wyraźne pogorszenie relacji polsko-litewskich nie powinno zatem nikogo dziwić. Istniejąca w relacjach między dwoma narodami skutecznie do niedawna maskowana niechęć tli się od stuleci. Litwini za największego zdrajcę uznają Władysława Jagiełłę, jednego z najbardziej zasłużonych polskich władców. To właśnie on jest nad Niemnem określony mianem tego, który doprowadził do zniewolenia Litwy przez Polaków.

Nie lepsze stosunki łączyły nas w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Właściwie rzecz ujmując w okresie tym stosunków polsko-litewskich nie było. Polacy zbrojnie opanowali Wileńszczyznę, by w przededniu II Wojny Światowej zmusić Litwinów do nawiązania stosunków dyplomatycznych. Jak ktoś kiedyś policzył, Polska toczyła więcej wojen z Litwą niż łącznie z Niemcami i Rosją. Upadek ZSRR i ponowna niepodległość Polski i Litwy wydawały się być szansą na otwarcie zupełnie nowej i czystej karty w relacjach pomiędzy sąsiadami. Niestety, nie do końca się to udało.

Czasy niepodległości

Z polskiego punktu widzenia bieżący protokół rozbieżności przejawia się przede wszystkim za sprawą stosunku władz litewskich do polskiej mniejszości. Od 20 lat Litwa nie dopełniła postanowień traktatu o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy,
w którym zobowiązała się do przestrzegania praw polskiej mniejszości, a także umożliwienia posługiwania się przez litewskich Polaków polskojęzycznymi wersjami ich nazwisk.

Z całą pewnością polepszeniu dwustronnych stosunków nie sprzyjają konsekwentne posunięcia władz Litwy wymierzone w polską mniejszość – nakaz nauki tylko w języku litewskim, niekorzystne dla Polaków zmiany granic okręgów wyborczych (tak, by maksymalnie osłabić polską reprezentację we władzach samorządowych i centralnych). Jeśli dodać jeszcze do tego niszczenie polskich symboli, takich jak choćby mogiła na wileńskim cmentarzu, w której spoczywa serce marszałka Piłsudskiego, obraz stosunków polsko-litewskich maluje się w najczarniejszych barwach.

Niepodległa, silna Litwa stanowi niezwykle ważny element polskiej racji stanu. Podobnie jak i pozostałe byłe republiki radzieckie. Dobre stosunki tak z Litwą, jak i z pozostałymi państwami Europy Wschodniej umożliwią uzyskanie jak najlepszej pozycji w relacjach z Rosją. Dlatego też zupełnie nietrafione są oskarżenia ze strony obecnej prezydent Litwy Dalii Grybauskaite, która ogłosiła w maju tego roku na szczycie NATO w Chicago, iż Polska porzuciła Litwę za cenę poprawy stosunków z Moskwą. Polska, która wielokrotnie doświadczyła porzucenia przez „przyjaciół” dla poprawnego ułożenia sobie przez nich relacji z rosyjskim partnerem, z całą pewnością nie postąpiłaby w taki właśnie sposób względem Litwy.

Najlepiej w gospodarce

W klimacie bardzo wysokiego napięcia w relacjach na linii Warszawa – Wilno do opinii publicznej nie docierają fakty związane ze współpracą gospodarczą pomiędzy obydwoma państwami. Te zaś mogą służyć za przykład wzorcowych stosunków między sąsiadami. W odróżnieniu od relacji na szczeblu politycznym, gospodarka jest tym czynnikiem, który powinien posłużyć odbudowie wzajemnego zaufania. Obydwa kraje w zaawansowanym stopniu rozwijają kontakty ekonomiczne. Litewskie spółki debiutują na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, podczas gdy nasze firmy prowadzą szeroko zakrojone inwestycje na Litwie. W tak dobrych kontaktach gospodarczych nie przeszkadza nawet dotychczasowe zamieszanie towarzyszące inwestycji PKN Orlen w litewską rafinerię Możejki.

Szczególnie mocna jest także kooperacja na płaszczyźnie energetyki. Litwa podąża polskim śladem, jeśli chodzi o kwestię poszukiwania gazu niekonwencjonalnego pochodzącego z łupków. Zagadnienie to jest niezwykle istotne, zwłaszcza, że jeśli potwierdzą się prognozy dotyczące złóż gazu łupkowego w obydwu krajach, niewątpliwie wpłyną one na uniezależnienie się od rosyjskiego gazowego monopolu, który stanowi poważny problem tak dla Warszawy, jak i Wilna.

Bardzo obiecujące wydają się być ponadto spotkania na szczeblu rządowym dotyczące wspólnych polsko-litewskich inicjatyw energetycznych. W lipcu tego roku doszło do spotkania premierów Tuska i Kubiliusa oraz ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka, którzy rozmawiali z litewskim ministrem energetyki. Podczas spotkań poruszano między innymi kwestie dotyczące planowanego gazociągu, który połączy Polskę z Litwą i umożliwi przesyłanie do państw nadbałtyckich blisko 2,3 mld m3 gazu ziemnego rocznie. Rozmawiano także o polsko-litewskim moście elektroenergetycznym czy planach budowy elektrowni atomowej Visaginas.

Z braku porozumienia polsko-litewskiego niewątpliwie cieszy się jedno państwo – Federacja Rosyjska. Dla władz na Kremlu na rękę są wszelkie niesnaski pomiędzy dawnymi państwami postkomunistycznymi należącymi niegdyś do radzieckiej strefy wpływów. Rozwój konfliktu Litwy z Polską może bowiem pchnąć naszych bałtyckich sąsiadów wprost w ramiona Moskwy.

Wniosek nasuwający się po analizie wielowymiarowych i niezwykle złożonych współczesnych stosunków polsko-litewskich jest dla nas jeden. Otóż bez osiągnięcia porozumienia na niwie społeczno-politycznej z Litwą możemy przestać liczyć na sukces w polityce wschodniej.

Do tego wydawałoby się naturalnego sojuszu potrzeba jednak woli obydwu stron. Dopóki sami Litwini nie przełamią swojej irracjonalnej niechęci do Polski i Polaków, dopóty nie będzie mowy o prawdziwej przyjaźni między narodami złączonymi wielowiekowym dziedzictwem.

Niemniej jednak nie możemy za wszelką cenę iść na rękę władzom w Wilnie. Partnerstwo polsko-litewskie jest wartością samą w sobie. Musi wszakże nieść korzyści obu stronom, obie strony muszą być gotowe do kompromisu. Dlatego też sensownym wydaje się stanowisko zaprezentowane przez rząd premiera Tuska, głoszące, że relacje polsko-litewskie będą tak dobre, jak relacje rządu Litwy z polską mniejszością w tym kraju. Polacy, szanując prawa litewskiej mniejszości, mają prawo oczekiwać wzajemności.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że europejskie standardy cywilizacyjne dotyczące mniejszości narodowych będą respektowane także na Litwie, która niewątpliwie jest częścią europejskiej rodziny. Również i pozostałe dzielące nasze narody kwestie powinny być przez rządy obydwu państw dyskutowane. Najgorszym byłoby zamknięcie się na dialog i wznoszenie dzielących nas murów. Niech za przykład wzorcowego ułożenia dobrosąsiedzkich relacji posłuży bardzo dobra i obiecująca współpraca na płaszczyźnie gospodarczej – szczególnie w dziedzinie energetyki.

Oby prędzej niż później można było także w stosunku do Litwinów zastosować powiedzenie „Polak, Litwin dwa bratanki”. Póki co taka parafraza nie jest uzasadniona.

*dr Michał Rzepecki – politolog, rosjoznawca i amerykanista