Newsletter

W grupie siła

Dominika Sztuka, 30.07.2012
Im bliżej państwa V4 będą ze sobą współpracować, tym lepiej dla Europy Środkowej oraz Unii Europejskiej

Im bliżej państwa V4 będą ze sobą współpracować, tym lepiej dla Europy Środkowej oraz Unii Europejskiej – mówi Robert Kron w rozmowie z Dominiką Sztuką

Dominika Sztuka: Jakie jest dziś raison d’etre Grupy Wyszehradzkiej? Wielu znawców Europy Środkowej uważa, że formuła współpracy wyszehradzkiej skończyła się wraz z przyłączeniem się państw V4 do instytucji euroatlantyckich.

Robert Kron: To dobrze znana argumentacja, która nie jest pozbawiona podstaw. Myślę, że w tej kwestii mamy do czynienia z problemem doboru odpowiedniej perspektywy. Początkowo integracja z NATO oraz UE stanowiła raison d’etre Grupy Wyszehradzkiej. Oczywiście ten cel w momencie jego osiągnięcia przestał mieć znaczenie. Niemniej jednak Grupa Wyszehradzka nadal posiada niesamowity potencjał, choć dziś już nie jako „platforma wejścia”, ale raczej jako „formuła nawigacji”.

A gdzie w szczególności widzi pan ten potencjał?

Przede wszystkim uważam, że od początku lat 90-tych, gdy powstawała Grupa Wyszehradzka, współpraca regionalna nie tylko nie straciła na znaczeniu, ale wręcz zyskała. Szczególnie formy regionalnej współpracy z wieloletnim doświadczeniem wspólnych działań oraz wspólną historią – czyli takie, jak Grupa Wyszehradzka, zyskują dziś na znaczeniu. To doświadczenie pozwala im bowiem konstruktywnie kierować jej działania w obrębie szerszych struktur, takich jak np. Unia Europejska, w pożądanym przez siebie kierunku. Dzięki temu nie są jedynie biernymi członkami szerszego forum, których działalność sprowadza się do wykonywania dyrektyw i poleceń „z góry”. Stanowią wartościowy wkład w działanie danej organizacji i na pełnoprawnych warunkach uczestniczą w procesach decyzyjnych, a często nawet inicjują kierunki działań.

Żeby jednak współpraca była możliwa, potrzebne są wspólne interesy. Gdzie zachodzi największa korelacja pomiędzy interesami Polski, Czech, Węgier i Słowacji?

Nigdy nie jest tak, że interesy kilku państw są całkowicie zbieżne. Zawsze znajdą się dziedziny, gdzie ta korelacja nie będzie stuprocentowa. Należy jednak pamiętać, że Grupa Wyszehradzka ma przede wszystkim stanowić platformę do dialogu i negocjacji. Członkowie V4 mają siadać do stołu i dyskutować nad najważniejszymi kwestiami i w ten sposób starać się wypracować kompromis oraz wspólne dla całej czwórki stanowisko. Jeśli się to uda, wówczas przystępują one do kolejnych negocjacji – w gronie większej ilości autorów – z pozycji siły. Co ważne, w Unii państwa Grupy Wyszehradzkiej mają wspólnie tyle samo głosów, co Niemcy czy Francja. Dlatego też, mówiąc jednym głosem, państwa V4 odgrywają zdecydowanie większą rolę.

Na jakich płaszczyznach współpraca wyszehradzka może odnieść największe efekty?

Przede wszystkim – w Unii Europejskiej. Jak wcześniej wspomniałem, Unia w obecnej strukturze opiera się na grze zespołowej i współpracy. W pojedynkę niczego się w UE nie ugra. Dotyczy to w szczególności państw małych i średniej wielkości. Członkowie Grupy Wyszehradzkiej znajdują się naprawdę w uprzywilejowanej pozycji, posiadając ugruntowaną przez lata współpracy strukturę, która stanowi wspaniały mechanizm do walki o własne interesy wewnątrz UE.

Załóżmy, że członkowie V4 będą w stanie mówić jednym głosem w kwestiach istotnych dla ich wspólnego interesu. Jakie są realne możliwości wpływania na unijny proces decyzyjny przez wyszehradzką czwórkę?

Możliwości są naprawdę duże. Wystarczy zwyczajnie spojrzeć na siłę głosów poszczególnych państw w Radzie UE. Trudniej jest przegłosować grupę państw niż pojedynczy kraj, to czysta matematyka. Jak wiadomo – w grupie siła – nie jest łatwo zignorować zbieżne stanowisko kilku członków UE. Oczywiście nie twierdzę, że Grupa Wyszehradzka ma potencjał sterować całą Unią Europejską, ale na pewno koordynacja stanowisk państw członkowskich stanowi sporą wartość dodaną. Nawet jeśli nie uda się zrealizować wszystkich wysuwanych postulatów, to już sam fakt ich wysunięcia przesuwa debatę w pożądanym przez nas kierunku. To z kolei nadaje Grupie większego politycznego znaczenia, przynosząc wymierne efekty dla całego regionu.

Powołanie do życia Wyszehradzkiej Grupy Bojowej (WGB) stanowi jeden z najważniejszych priorytetów polskiej prezydencji w V4, która rozpoczęła się 1 lipca. Czy WGB stanowi odpowiedź na potrzeby związane z obronnością państw V4?

Przede wszystkim: Wyszehradzka Grupa Bojowa to projekt długofalowy. I w ten sposób należy na nią spoglądać. Oczywiście, WGB nie będzie w stanie samodzielnie zapewnić bezpieczeństwa Polsce, Czechom, Słowacji i Węgrom. Ale w połączeniu z NATO oraz unijnymi dyplomatycznymi i politycznymi inicjatywami w zakresie obronności wniesie bardzo duży wkład w szerszą architekturę bezpieczeństwa. Ponadto, WGB stanowi dla państw Europy Centralnej pierwszy krok w kierunku ściślejszej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa w przyszłości. To okazja by sprawdzić, jak daleko taka współpraca może się posunąć; na ile interesy czy doktryny militarne oraz możliwości państw V4 są zbieżne. Jeśli ta idea się sprawdzi, to otworzy drzwi do szerszej regionalnej militarnej współpracy.

W znacznym stopniu zwiększa ona również prestiż i znaczenie Europy Centralnej. To sygnał dla Unii, że państwom Europy Centralnej zależy na dalszym rozwoju Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony UE oraz że poważnie traktują swoje członkostwo w Unii czy w NATO oraz wynikające z tego zobowiązania. Państwa V4, tworząc ten regionalny sojusz, wydatnie wzmacniają również potencjał Sojuszu Północnoatlantyckiego w ogóle. Potencjał NATO, które – aby działać optymalnie – musi dążyć do tego, by jego wszyscy członkowie poważnie zwiększali jego potencjał. Sytuację w NATO bardzo dobrze odzwierciedla powiedzenie: „łańcuch jest tak mocny, jak jego najsłabsze ogniwo”.

Polska będzie odgrywać wiodącą rolę w tworzącej się Grupie. Przekaże 1,2 tys. spośród 3 tys. żołnierzy WGB. Polak będzie również dowódcą grupy. Czy zatem Warszawa już oficjalnie stała się liderem Europy Centralnej?

Jak najbardziej. Polska zawsze posiadała potencjał, żeby stać się regionalnym liderem – biorąc pod uwagę chociażby jej wielkość, położenie geopolityczne czy też pozycję wewnątrz UE. Powiem więcej – Warszawa ma możliwości, żeby stać się nie tylko liderem w Europie Środkowej, ale i w Europie.

Bycie środkowoeuropejskim liderem przynosi Polsce wiele korzyści. Przede wszystkim wzmacnia jej pozycję w Unii. A im silniejsza pozycja Polski w strukturach unijnych, tym większe korzyści dla reszty członków Grupy Wyszehradzkiej. Jak widać, współpraca wyszehradzka ma zatem symbiotyczny charakter i przynosi obopólne korzyści dla wszystkich członków V4. Polska – pomimo wiodącej pozycji w ramach Grupy – bez swoich partnerów nie byłaby w stanie tak wiele osiągnąć. Każdy kraj członkowski odgrywa w Grupie Wyszehradzkiej istotną rolę. V4 będzie działać sprawnie tylko wtedy, kiedy wszyscy partnerzy będą wykazywali zaangażowanie na takim samym poziomie.

Pomówmy o reszcie priorytetów polskiej prezydencji w V4. Wieloletnie ramy finansowe UE, unijny budżet, polityka spójności, bezpieczeństwo energetyczne – czy te priorytety odzwierciedlają wspólne interesy członków V4?

Zdecydowanie tak. Priorytety wyznaczone przez polską prezydencję idealnie oddają ambicje Europy Centralnej. Są bardzo pragmatyczne i jednocześnie doskonale pokazują, w jakich dziedzinach V4 zamierza się angażować i w jakich kierunkach rozwijać. Jak najbardziej odzwierciedlają one wspólne interesy wyszehradzkiej czwórki, ale również interesy Unii, NATO czy Stanów Zjednoczonych. Pokazują one wyraźnie, że Grupa Wyszehradzka nie zamierza skupiać się wyłącznie na zagadnieniach wyłącznie regionalnych, ale ma ambicję i możliwości do odgrywania roli globalnej.

Które z priorytetów, poza Wyszehradzką Grupą Bojową, uważa pan za najistotniejsze?

Bezpieczeństwo energetyczne z pewnością stanowi bardzo istotną kwestię. Koordynacja działań w tym zakresie, wspólne działania, takie jak czynienie kolektywnego użytku z infrastruktury już istniejącej czy wspólne decydowanie o powstawaniu nowej są bardzo potrzebne. Działania w tym zakresie wzmocnią bezpieczeństwo energetyczne nie tylko członków V4, ale również szeroko pojęte bezpieczeństwo energetyczne całej Unii. A to z kolei leży w interesie Stanów Zjednoczonych.

Ponadto jednolite stanowisko państw V4 w kwestiach, takich jak wieloletnie ramy finansowe czy unijny budżet mają ogromne znaczenie. Ze względu na podobną historię i położenie geograficzne, stanowisko Polski, Czech, Słowacji i Węgier jest w tym względzie bardzo podobne. Szczególnie w odniesieniu do Funduszu Spójności, z którego wszystkie korzystają. I dzięki któremu mogą się rozwijać.

Miejmy nadzieję, że wyszehradzka czwórka będzie priorytety polskiej prezydencji realizować starannie. Im częściej oraz im bliżej państwa te będą ze sobą współpracować, tym lepiej dla Europy Środkowej oraz Unii Europejskiej.

*Robert Kron – analityk w Center for European Policy Analysis (CEPA) w Waszyngtonie. Ekspert ds. geopolityki oraz polityki bezpieczeństwa Europy Centralnej, European governance oraz stosunków USA-UE-Rosja.

CZYTAJ TEŻ: RAPORT  Pokolenie V4 z punktu widzenia młodych