Newsletter

Platforma się oddala

Azrael, 27.07.2012
Kiedyś padło takie zdanie – Donald Tusk i Platforma Obywatelska nie mają z kim przegrać. Mają z kim

Kiedy Angela Merkel, działaczka chrześcijańska i konserwatystka, po raz pierwszy została kanclerzem z ramienia CDU, jej koledzy partyjni dali jej radę, aby sprawy ideologiczne zostawiła na boku. W zamian za to miała rządzić tak, aby wyborcy dalej wybierali chrześcijańskich demokratów.

Jak do tej pory Merkel się to udaje.

Donald Tusk wyznaje podobną filozofię – rządzić tak, aby wyborcy głosowali na Platformę Obywatelską. Do dziś się to udaje, choć nie wiadomo do końca, na ile jest to zasługą dobrych rządów, a na ile kiepskiej opozycji.

Coś się jednak zmieniło w stylu rządzenia premiera. Piszę – premiera, a nie PO, ponieważ wiadomo, że to on podejmuje najważniejsze decyzje. Nie tylko te administracyjne, rządowe, ale również ma przemożny wpływ na legislację, na prace parlamentu.

Ewa Kopacz, marszałek Sejmu, to przecież jego „nominatka”. Po przesunięciu Grzegorza Schetyny do rezerwy kadrowej Tusk również panuje nad klubem parlamentarnym. A afera „kamerkowa” Serafina i PSL wzmocniła jego pozycję wobec Waldemara Pawlaka i PSL. I byłoby wszystko w najlepszym porządku, ale mam wrażenie, że Donald Tusk coraz mniej czuje potrzeby społeczne, a przede wszystkim prawa obywatelskie.

Wiele sobie obiecywano w sferze praw obywatelskich, kiedy w 2007 roku Platforma Obywatelska obejmowała stery państwa. Niestety, coraz dotkliwiej widać, że mamy do czynienia z układem politycznym (powiązanym zależnościami z Kościołem katolickim), który nie ma zamiaru powiększać praw  człowieka i obywatela, poszerzać jego horyzontów wolności, otwierać dróg na swobodę indywidualną i prawo do pełnej wolności osobistej.

Oczywiście, żyjąc w Polsce, w ramach  określonego porządku prawnego i w społeczeństwie, które jest  przyzwyczajone do określonych postaw,  często  implikowanych naciskami  Kościoła katolickiego, wysuwając  projekty i  postulaty rozszerzenia wolności osobistej, rządzący będą się stykać z  dezaprobatą, sprzeciwem i  agresją. Szczególnie ze strony środowisk fundamentalistów religijnych. Nie oznacza to jednak, że partia mająca w tytule słowo „obywatelski” powinna cofać się przed potrzebami i oczekiwaniami społecznymi.

Niestety, dominującą cechą rządów Platformy Obywatelskiej, szczególnie w ostatnich dwóch latach, jest skłonność do ograniczenia praw obywatelskich. Rozpoczęło się od słynnej, acz niechlubnej poprawki autorstwa senatora Marka Rockiego, zamykającej w wielu miejscach dostęp do informacji publicznej. I choć Trybunał Konstytucyjny uznał ją za niezgodną z ustawą zasadniczą, nie jest ona poprawiana.

Inną sprawą są projektowane regulacje prawa prasowego (także wykwit legislacyjny senatorów PO), które mogłyby paraliżować media, szczególnie regionalne i ograniczać niezależność gazet. Wielką wpadką, także wizerunkową, zakończyła się sprawa przyjęcia umowy ACTA. Sprzeciw przeciwko tej umowie wyprowadził na ulice dziesiątki tysięcy manifestantów. Po raz pierwszy chyba tak gremialne protesty były organizowane w innej sprawie niż problemy natury ekonomicznej. Przed ostateczną kompromitacją polskiego rządu uratował nas Parlament Europejski, który praktycznie odrzucił ACTA.

I wreszcie ostatnia regulacja prawna, przygotowana wprawdzie przez Kancelarię Prezydenta, ale pilotowana w parlamencie przez polityków PO – ustawa o zgromadzeniach publicznych. Jak zauważył Jarosław Makowski, nowy projekt ustawy nie reguluje prawa o zgromadzeniach, lecz ogranicza obywatelską wolność zgromadzeń, dodatkowo wprowadzając represje dla ich organizatorów.

Wszystkie te przykłady pokazują, że nie są to przypadki, niezręczności lecz tendencja. Tendencja pokazująca, że PO nie czuje się zobligowana interesami obywateli, przedkłada nad to interes wzmocnienia swojej władzy. To groźna tendencja, która w granicznym momencie mogłaby doprowadzić do zwyrodnienia demokracji i wprowadzenia „demokratury”.

Są jeszcze inne sygnały dotykające obywateli bardzo osobiście. Tylko dwa przykłady. Pierwszy to wyraźna rezerwa i odsuwanie w czasie problemu związków partnerskich. Projekty SLD i Ruchu Palikota dotyczące tego problemu zostały właśnie przez posłów PO „zrzucone” z programu sesji Sejmu pod pretekstem ich niezgodności z konstytucją.

Politycy PO twierdzą, że temat wróci pod postacią projektu posła Artura Dunina. Robert Biedroń z Ruchu Palikota twierdzi, że projekt posła PO jest zgodny z materiałem Ruchu Palikota w ponad 80 procentach. Mówi wyraźnie – projekt Dunina „zerżnął” z projektu Ruchu Palikota. Jednak ważniejsze jest to, dlaczego PO stłumiło dyskusję na ten temat na forum Sejmu. Zresztą, tłumienie dyskusji poselskich to odrębny, drażliwy dla PO temat…

I druga sprawa. Regulacje dotyczące procedur prawnych zapłodnienia pozaustrojowego, czyli in vitro. Ten temat był ogłoszony jako priorytetowy dla PO w roku… 2007, głosem ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz. I co? I figa… Dziś widać,  że po pięciu latach od  zapowiedzi uregulowania sprawy in  vitro Platforma Obywatelska oszukuje wyborców, a przede wszystkim oszukuje chorych na niepłodność obywateli. Odbiór społeczny jest taki, że  czyni  to w intencji  utrzymania władzy i, niestety, w porozumieniu z  Kościołem  katolickim.

Gdzieś, kiedyś padło takie zdanie – Donald Tusk i Platforma Obywatelska nie mają z kim przegrać. Mają z kim, nawet niezależnie od sytuacji ekonomicznej państwa. Z obywatelami.