Newsletter

In vitro in vivo

Jarosław Makowski, 18.07.2012
Jeśli nie da się wprowadzić zakazu in vitro, zdaje się sądzić prawica, to niech panuje dalej wolnoamerykanka. Takie podejście nie jest ani rozumne, ani moralne

Jeśli nie da się wprowadzić zakazu in vitro, zdaje się sądzić prawica, to niech panuje dalej wolnoamerykanka. Takie podejście nie jest ani rozumne, ani moralne

W przesyłanych na poselskie skrzynki mailowe listach zwolennicy in vitro przyrównywani są do największych zbrodniarzy XX w. Przyrównywanie zapłodnienia pozaustrojowego do eugeniki czy hitlerowskich obozów śmierci jest na porządku dziennym. Tak przeciwnicy in vitro stworzyli sobie potwora, z którym toczą bój na śmierć i życie. Nie pierwszy to raz, gdy produkowane są widma, z którymi potem toczy się pozorne, acz spektakularne wojny. Jeśli jednak bliżej przyjrzeć się choćby czterem najczęściej krążącym fantazmatom, poddając je gruntownej i rzeczowej analizie okazuje się, że przestają one straszyć.

Oskarżenia o „zabijanie” zarodków stoją najwyżej wśród „invitrowych” widm. Każdy kto popiera tę metodę, przedstawiany jest jako morderca. Przypuszczamy, że biskupi mówiący o „mordowanych w tym procederze braciach i siostrach” mają na myśli naturalnie obumierające zarodki. W naturze. czyli in vivo, a więc w organizmie kobiety, najwyżej 50 proc. zapłodnień kończy się urodzenie dziecka. Reszta zarodków obumiera, a następnie jest wydalana z organizmu w sposób, by użyć dla przeciwników in vitro kluczowego, naturalny.

Czytaj całość

Źródło: Polityka