Newsletter

Sankcje na Iran – bliżej wojny czy pokoju?

Paulina Biernacka, 17.07.2012
Przywódcy UE zapowiedzieli, że gotowi są podjąć bardziej radykalne kroki, jeśli Iran będzie kontynuował rozwijanie swojego programu nuklearnego

Strona 1

Przywódcy UE zapowiedzieli, że gotowi są podjąć bardziej radykalne kroki, jeśli Iran będzie kontynuował rozwijanie swojego programu nuklearnego

Administracja Baracka Obamy oraz jej sojusznicy od trzech lat bezskutecznie próbują zatrzymać irański program nuklearny. Zabiegi dyplomatyczne, sankcje i sabotaż nie przyniosły jak dotąd żadnych rezultatów. W lipcu USA i UE wprowadzają kolejne sankcje, które mają na celu odciąć Iran od światowych rynków ropy naftowej. Wielu ekspertów uważa, że działania te dają dużą nadzieję na zmianę kursu polityki nuklearnej Iranu. Czy aby na pewno?

Przepychanki słowne trwają już ponad dekadę. Iran – piąta potęga światowa, jeżeli chodzi o eksport ropy – twierdzi, że rozwija program nuklearny w celach pokojowych, aby uzyskać więcej energii dla szybko rosnącej populacji kraju. Państwa zachodnie oskarżają jednak reżim o próbę zbudowania broni masowego rażenia. Aby temu zapobiec administracja poprzedniego prezydenta USA, George’a W. Busha nałożyła sankcje na Iran, które z roku na rok są coraz bardziej ostre. Najnowsze sankcje już zostały okrzyknięte najbardziej surowymi w historii od czasu odcięcia eksportu ropy do Japonii w 1940 roku. Wówczas eksperyment się nie powiódł: Japończycy zaatakowali USA, zanim zdążyli odczuć niedobór ropy.

1 lipca weszły w życie nowe sankcje nałożone na Iran przez Unię Europejską. Pomimo głośnego sprzeciwu pogrążonej w kryzysie Grecji, Unia zabroniła swoim członkom kupowania ropy od Iranu. Firmy europejskie nie mogą również ubezpieczać tankowców przewożących irańską ropę, co uderza w 90 proc. światowego transportu tego surowca. Minister spraw zagranicznych Iranu Ali Akbar Salehi zaapelował do Cypru, który przejął właśnie prezydencję w Radzie UE, o „złagodzenie przeszkód” w relacjach pomiędzy Iranem a Unią. Tymczasem przywódcy UE zapowiedzieli, że gotowi są podjąć kolejne, bardziej radykalne kroki, jeśli Iran będzie kontynuował rozwijanie swojego programu nuklearnego.

Sankcje USA mają uderzać w państwa i instytucje, które będą handlowały z Iranem. Niestety nie obejmują one całego świata, ani nawet wszystkich zachodnich oraz najbardziej liczących się państw. Stany Zjednoczone wymieniły ok. 20 państw, które nie muszą wprowadzać całkowitego embarga na handel ropą z Iranem przez najbliższe pół roku. Do tych państw należą Turcja (dotychczas największy odbiorca ropy z Iranu), Chiny, Indie, Malezja, Korea Południowa, Singapur, RPA, Sri Lanka i Tajwan. Ich przywódcy obiecali zredukować zakupy ropy z Iranu o 20 proc., w zamian za co sankcje USA nie obejmą ich przez najbliższe miesiące. Oznacza to zarazem, że Iran będzie miał dodatkowe kilka miesięcy na przystosowanie się do nowej sytuacji, którą niektórzy oficjele z Teheranu uważają za „nowe możliwości” uniezależnienia swej gospodarki od sprzedaży surowca – głównego źródła dochodu państwa.

Nie trzeba jednak szukać w Azji państw, które nie podporządkowały się polityce USA i UE wobec Iranu. Szwajcaria nie chce dostosować się do sankcji i w dalszym ciągu kupuje od Iranu ropę, tłumacząc się, że broni swojej neutralności i niezależności od UE. „Jerusalem Post” donosi zaś, że istnieje wiele firm niemieckich, które pomimo sankcji sprzedają Iranowi produkty tzw. podwójnego zastosowania. Np. firma Herrenknecht AG dostarcza reżimowi ciężkiego sprzętu do drążenia tuneli na głębokość do 6 tys. metrów. Sprzęt najprawdopodobniej wykorzystywany jest przez Iran do budowy jego nuklearnych obiektów.

W ostatnich dniach USA wprowadziły nowe narzędzia walki z firmami, które są zaangażowane w rozwój irańskiego programu nuklearnego i rakietowego. Administracja USA zidentyfikowała siatkę korporacji jakoby wykorzystywaną przez Iran do omijania restrykcji amerykańskich i europejskich. Zmiany w ustawie dotyczącej sankcji mają zlikwidować luki, które umożliwiały tym firmom współpracę z Iranem. Jest to kolejny krok, który ma pomóc uderzyć w gospodarkę Iranu.

Przywódcy Islamskiej Republiki Iranu uważają jednak, że zabiegi Zachodu nie przyniosą rezultatów. Szef Irańskiej Agencji Atomowej już zapowiedział, że sankcje UE nie zatrzymają programu nuklearnego kraju. Większość ekspertów podkreśla, że liderzy Iranu szybciej dostosują się do rujnujących gospodarkę kraju sankcji niż zgodzą na rezygnację z nuklearyzacji kraju.

I tak też się dzieje: w ciągu ostatniego roku inflacja podskoczyła do 21,5 proc. Zgodnie z szacunkami władz USA, Iran ma tracić ok. 14 mld dolarów rocznie z powodu sankcji na sprzedaż ropy, a niedobory surowców do produkcji (efekt poprzednich sankcji USA) już doprowadziły do masowych zwolnień z fabryk setek tysięcy Irańczyków.

Główny „projektant” sankcji za rządów prezydenta Busha juniora, R. Nicholas Burns uważa, że najnowsze sankcje przyniosą efekty w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Mają one doprowadzić do protestów społecznych irańskiej klasy średniej, dzięki którym reżim zostanie bądź obalony, bądź zmuszony do dostosowania się do ultimatum USA i UE, czyli zaprzestania programu wzbogacania uranu i jego sprzedaży oraz zamknięcia tajnych obiektów w okolicy Qom, gdzie trwają prace nad wzbogacaniem tego pierwiastka.