Newsletter

Dundee: Nie tylko ekonomia

Radosław A. Szymański, 16.07.2012
Dundee – choć wciąż boryka się z problemami – jest w trakcie imponującej transformacji i przemiany z gospodarki industrialnej w postindustrialną

Strona 1

Dundee – choć wciąż boryka się z problemami – jest w trakcie imponującej transformacji i przemiany z gospodarki industrialnej w postindustrialną

O nowym cyklu

Choć ciężko w to uwierzyć, w ubiegłym roku minęło już dwadzieścia lat od upadku żelaznej kurtyny. Przez te dwie dekady między Zachodem a Wschodem Europy nastąpił bezprecedensowy transfer wiedzy i doświadczeń w niemal wszystkich dziedzinach życia ekonomicznego i politycznego. Poczynając od rzeczy tak konkretnych, jak nowe urządzenia w rafineriach paliwowych, kończąc na subtelnościach w postaci kultury pracy.

Pogłębiająca się przez długie lata nieefektywność sowieckich modeli zarządzania spowodowała, że w latach 90-tych XX w. ścieżka rozwoju wydawała się być prosta i oczywista: żeby „dogonić” Zachód, trzeba było sprowadzać zachodnie rozwiązania.

Dziś trwanie w mentalności ucznia straciło sens, ciąży zamiast pomagać. Wszystkie łatwe i oczywiste recepty, które dało się bezkrytycznie przeszczepić na nasz grunt, zostały już dawno zaimportowane. Zwłaszcza, że obecnie Europa Zachodnia przeżywa kryzys i sama poszukuje nowych recept na sukces. Przyszła pora, kiedy my, Europejczycy z krajów postkomunistycznych, musimy z całą mocą zdać sobie sprawę z tego, że nikt nie powie nam, co dalej. Podczas gdy dwadzieścia lat temu nasza przyszłość była teraźniejszością, czy nawet przeszłością Europy Zachodniej, dziś wszyscy mierzymy się z wyzwaniami przyszłości na równej stopie.

Jak mówi w wywiadzie dla Instytutu Obywatelskiego Guy Sorman, we współczesnej Europie podział na kraje „uczące się” i „uczone” nie pokrywa się już z obszarem za dawną żelazną kurtyną, a wyznaczy go przyszła efektywność. Skończyła się dla nas epoka wygodnych, sprawdzonych rozwiązań. Wkroczyliśmy w czas otwartych wyzwań, na które nikt nie ma gotowych recept.

W cyklu „Miasta z wizją” Instytut Obywatelski zamierza przyjrzeć się miejscom z całego świata, gdzie ludzie próbują szukać własnej, oryginalnej ścieżki rozwoju. Miejscom, które – choć tradycyjnie nie były postrzegane jako ośrodki innowacyjności – mają dziś odwagę wymyślać własne rozwiązania dla współczesnych problemów. W obserwowaniu tych nowych, wciąż potencjalnych liderów innowacyjności, istnieje dwojaka korzyść.

Pierwsza to gotowa wiedza, tzw. know-how. Można pokazać ciekawe i pomysłowe rozwiązania, które dają wiele do myślenia. Druga, znacznie ważniejsza lekcja, nie jest wcale „gotowa”, a na wskroś krytyczna. Polega na uświadomieniu sobie, że każdy przypadek jest specyficzny, a problemy najlepiej rozwiązuje się ściśle dopasowanymi do okoliczności, autorskimi rozwiązaniami. Ponadto z analizy przypadków widać, że każdy – nie tylko burmistrzowie Londynu czy Nowego Jorku – może wymyślać przyszłość i tworzyć nowe rozwiązania podług siebie.

Jako pierwsze miejsce przedstawione w naszym cyklu wybraliśmy Dundee – średniej wielkości szkockie miasto, położone na wschodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii i oddalone od Edynburga o zaledwie 60 kilometrów. Jego wzloty i upadki są silnie sprzężone z losami Imperium Brytyjskiego. Rozwój miasta, zarówno ekonomiczny jak i urbanistyczny, przypadł na okres Rewolucji Industrialnej, a wraz z końcem epoki przemysłowej rozpoczął się jego upadek. Z potężnego ośrodka handlu i przemysłu dawnego imperium, Dundee stało się obiektem kpin, postrzeganym przez Brytyjczyków jako miasto biedne, zaniedbane, nudne i niebezpieczne. Swoim wizerunkiem dorównywało takim miejscom jak Liverpool czy Coventry.

Transformacja szkockiego miasta

Dziś, Dundee – choć wciąż boryka się z problemami – jest w trakcie imponującej transformacji i przemiany z gospodarki industrialnej w postindustrialną. Miasto zaczęło pokonywać dystans, który dzielił je od dobrze prosperujących miast brytyjskich. Widać to choćby na przykładzie zarobków, które w latach 2001-11 wzrosły w Dundee o 38 proc., podczas gdy średnia brytyjska  zwiększyła się w tym czasie o 33 proc.

Co najważniejsze, rozwój ekonomiczny, choć najbardziej zauważalny, nie jest tu odizolowany od rozwoju społecznego, edukacyjnego i artystycznego. Dowód? Dundee, które liczy zaledwie 140 tysięcy mieszkańców, rozpoczęło niedawno długoletni proces rewitalizacji nabrzeża o łącznej wartości 1 mld funtów (ponad 5,5 mld zł), z czego jedna trzecia została pozyskana ze środków publicznych i prywatnych. Choć droga Dundee do pełnego dobrobytu jest jeszcze długa, zmiany są imponujące, a miasto zaczęło podążać w dobrym kierunku. Najważniejsze obszary strategii rozwoju Dundee obejmują edukację, odnawialne źródła energii, a także kulturę i sztukę.

Biomedycyna i przemysł kreatywny

W Dundee zdają sobie sprawę z potencjału, jaki w kwestii stymulacji rozwoju miasta mają uniwersytety. Dwie znajdujące się w mieście uczelnie – Uniwersytet Dundee i Uniwersytet Abertay – sprawiają, że Dundee ma największy odsetek studentów spośród wszystkich dużych miast w Szkocji (prawie 16 proc.). Jaki wpływ jednak na życie miasta, poza nieproporcjonalną ilością barów, klubów i hałasu, może mieć uniwersytet? W Polsce, ale w mniejszym stopniu także w Wielkiej Brytanii, pojawiają się opinie, że wiedza i umiejętności oferowane przez uczelnie nie odpowiadają potrzebom współczesnego świata; że są one odizolowane od rynku pracy.

Drugim często dyskutowanym problemem jest kwestia implementacji wyników badań uniwersyteckich. Pojawiające się w środowisku akademickim innowacje nie docierają często do przedsiębiorców. Nieużywane stają się przykładami nieudanych inwestycji. Czy warto zatem mnożyć i podtrzymywać szkoły wyższe?

Dundee pokazuje, że zachęcając do aktywnej i dynamicznej współpracy między uniwersytetami i prywatnymi przedsiębiorstwami, edukacja może mieć bezpośrednie przełożenie na kondycję miasta. Miasto oferuje dwa, bardzo odmienne przykłady sukcesu mocno profilowanych kursów akademickich, pełniących rolę „zawodówek” XXI wieku.

Obecnie przemysł związany z naukami biologicznymi – mocna strona Uniwersytetu Dundee – ma aż 16 proc. udziału w lokalnej gospodarce . Sektor ten powstał niemal od zera w przeciągu ostatnich 20-25 lat. Jego rozkwit ma dwie przyczyny.

Pierwszą jest konsekwentnie rosnąca międzynarodowa reputacja uniwersyteckiego College of Life Sciences, które oferuje kierunki, takie jak biochemia, farmakologia, mikrobiologia czy genetyka molekularna. Jego renoma sprawia, że do miasta przybywają zarówno utalentowani i doświadczeni naukowcy, jak i obiecujący studenci. Lokalna społeczność naukowa w dziedzinie biomedycyny, na którą składają się członkowie obu uniwersytetów, instytuty i liczne firmy prywatne, określana jest mianem jednej z najważniejszych w Wielkiej Brytanii, zaraz po Oksfordzie i Cambridge.