Newsletter

(Nie)pokojowa misja dyplomatyczna

Ryszard Niemiec, 20.06.2012
W trakcie kilkunastoletniej wojny futbolowej władze PZPN były trzykrotnie zawieszan

Początki odprężenia zmierzającego do wygaszania zimnej wojny, finalizowanego traktatem w Helsinkach, poprzedziło wprowadzenie do stosunków międzynarodowych dyplomacji pingpongowej. Wiązała się ona z postacią noblisty Henry’ego Alfreda Kissingera, doradcą prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa w latach 1968-75.

Przygotowując rozmowy na temat zakończenia konfliktu wietnamskiego, a także wizytę prezydenta Richarda Nixona w Moskwie i Pekinie, posłał na tournée po Chinach amerykańskich tenisistów stołowych. Próbował też bezskutecznie zmontować amatorską reprezentację koszykarzy i wysłać ją na Kubę. Od tamtych czasów praktycznie zaprzestano wykorzystywania ludzi świata sportu do celów dyplomatycznych. Jak się okazuje, do wczoraj, kiedy idea odżyła w głowach niektórych polskich polityków.

Copyright należy do kręgów kierowniczych Prawa i Sprawiedliwości. Opracowany przez nich projekt ostatecznego rozwiązania polskiej kwestii futbolowej zawiera postulat negocjacji Rzeczypospolitej Polskiej z Europejską Unią Futbolu Amatorskiego(UEFA). Jak przystało na dwa mocarstwa, rozmowy prowadzone przez nasze służby dyplomatyczne mają być aktami dobrej woli z naszej strony. Stąd propozycja wizyty przywódcy UEFA Michela Platiniego w Polsce, zwieńczonej nadaniem mu w Belwederze wysokiego orderu, na przykład Orła Białego, co miałoby zmiękczyć jego dotąd twardą postawę wobec strony rządowej…

Do prowadzenia rozmów zaproponowano osoby Michała Listkiewicza i Zbigniewa Bońka. Od wyniku ich starań zależy cel ostateczny negocjacji: zgoda na rozpędzenie władz PZPN i ustanowienie kuratora związku, bez narażania się na sankcje ze strony UEFA!

W trakcie kilkunastoletniej wojny futbolowej, zainicjowanej przez Jacka Dębskiego, a kontynuowanej (z przerwami na rozejmy) przez ministrów Tomasza Lipca, Mirosława Drzewieckiego, władze PZPN były trzykrotnie zawieszane, a na ich miejsce wkraczali kuratorzy. Za każdym razem represje, owszem, odkręcano na skutek interwencji światowej i europejskiej federacji, aliści bezprawność wprowadzenia kuratorów stwierdziły wyroki sądowe!

Ponadto nieco kłopotliwy pozostaje skład naszych dyplomatów futbolowych, zwłaszcza Listkiewicza. Toż to przecież prezes PZPN w latach 1999-2008, a wcześniej sekretarz generalny związku, we wszystkich odsłonach konfliktu, zawieszany w pełnionych funkcjach jako pierwszy z proskrypcyjnej listy, zmuszony do publicznego oświadczenia rezygnacji z kontynuowania prezesury w nowej kadencji. Kiedy towarzyszył prezydentowi FIFA Seppowi Blatterowi, przybywającemu do Polski z misją rozjemczą i próbował wraz z nim stanąć przed obliczem premiera Jarosława Kaczyńskiego, pocałował klamkę w odrzwiach URM, uprzednio zatrzymany przez oficera BOR!

Listkiewicz nie jest pamiętliwy, ale przecież tego i owego z pewnością nie zapomniał. Dlatego rządowym wysłannikiem na rozmowy o zalegalizowanie wysadzenia w powietrze PZPN bym go nie mianował. Jest za to zwolennikiem konstatacji ministra Jarosława Gowina, który powiada, że PZPN jest prawnie nie do ruszenia, bo nawet sroga kontrola inspektorów Ministerstwa Sportu i Turystyki wielkich uchybień nie wykazała…