Newsletter

Testament Šabaty

Aleksander Kaczorowski, 15.06.2012
Jaroslav Šabata najlepsze świadectwo wystawił sobie sam – swoim życiorysem i tym, co miał do powiedzenia

14 czerwca 2012 r. w Brnie po długiej chorobie zmarł w wieku 85 lat Jaroslav Šabata, czeski polityk, myśliciel i dysydent, rzecznik Karty 77 i jeden z najbardziej znanych czechosłowackich więźniów politycznych. Po 1989 roku poseł i członek komisji spraw zagranicznych Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej. Zamierzałem napisać o nim krótkie wspomnienie, ale kiedy zajrzałem do notatek z naszej rozmowy z 1998 roku, a więc sprzed 14 lat, doszedłem do wniosku, że najlepsze świadectwo wystawił sobie sam – swoim życiorysem i tym, co miał do powiedzenia…

Przyszłość kapitalizmu

Cały Zachód wymaga wielkiej reformy. Václav Bělohradský, czołowy przedstawiciel czeskiego liberalizmu, trafnie ujął to słowami, że dziś to kapitalizm potrzebuje swojej pierestrojki i głastnosti.

Komunizm i nazizm

Dążenie, by te dwa zjawiska podciągnąć pod jeden wspólny mianownik, ma na celu usprawiedliwienie niemieckiego nacjonalizmu i dyskredytację lewicy. Chodzi o to, by uniemożliwić stworzenie sojuszu nienacjonalistycznych sił z prawej i lewej strony europejskiej sceny politycznej. To banał, że hitleryzm i stalinizm mają wiele wspólnych cech, o to nie ma sporu. Ale pogląd, że komunizm to było 40 lat zbrodniczego, nielegalnego systemu, jest nie do przyjęcia. Bo czym w takim razie była Praska Wiosna 1968?

Przyjaźń z Milanem Kunderą

Jestem pierwowzorem bohatera rozdziału „Stracone listy” w powieści Kundery „Księga śmiechu i zapomnienia”. I nie tylko jego, ale także wielu innych postaci, znacznie mniej sympatycznych. Kundera sam mi o tym powiedział. Poznaliśmy się w gimnazjum w Brnie, byliśmy młodymi komunistami z jednej paczki. Zawsze mi powtarzał: „Jarku, ty bierzesz wszystko za poważnie”. Miał rację.

Jak się zostaje komunistą?

To proste. Pochodziłem z bogatej rodziny. Ojciec miał olbrzymi majątek ziemski, matka była Niemką. Wyrastałem w środowisku czesko-niemieckim na południowych Morawach. Wszyscy moim koledzy byli ode mnie biedniejsi. Było mi z tym źle, chciałem być jednym z nich. Po wojnie nawet prezydent Edvard Beneš mówił o demokracji socjalistycznej. A komuniści stanowili jej najradykalniejszy element.

Kto obalił komunizm?

Napływ młodych, wykształconych ludzi do partii komunistycznych po II Wojnie Światowej praktycznie je pogrzebał. W połowie lat 60. czeska inteligencja partyjna była już wyemancypowana, kierownictwo straciło kontrolę nad jej myśleniem i postępowaniem. Gdyby nie Rosjanie, zmiany byłyby nie do zatrzymania. Przecież gdy nadzwyczajny zjazd partii w sierpniu 1968 r. potępił interwencję, miał pełne poparcie społeczeństwa. Nie ma drugiego przykładu takiej zgody narodowej w naszych dziejach. Tym dramatyczniejszy był jej późniejszy rozpad.

Byłem pewien, że na to, co się stało w Czechosłowacji w 1968 r., przyjdzie też pora w Moskwie. W więzieniu [Šabata spędził za kratami ogółem osiem lat, między 1971 i 1980 r.] dostawałem radzieckie gazety i śledziłem w nich, jak inteligentni Rosjanie powtarzają naszą drogę. Wiosną 1980 r. przeczytałem artykuł radzieckiego teoretyka Ambarcumowa, w którym nawiązywał do leninowskiej koncepcji sojuszu bolszewików z mienszewikami. Ta koncepcja została zarzucona po 1917 roku, potem wróciła częściowo w polityce NEP-u. Gdyby nie Stalin, bolszewicy przeszliby na pozycje mienszewickie. Każdy myślący człowiek w partii musiał prędzej czy później dojść do tego wniosku. I to przeczytałem u Ambarcumowa.

Dlatego rok 1989 nie był dla mnie zaskoczeniem. Ten „aksamitny cud”, że to wszystko się tak nagle rozpadło, był nieuchronny. Kryzys systemu komunistycznego zaczął się na peryferiach – w Polsce, na Węgrzech i u nas. Ale od 1956 r. wiedzieliśmy, że pozytywne impulsy mogą przyjść także ze Wschodu. Chodziło o to, kiedy powtórzy się fenomen Chruszczowa. Kiedy w 1985 r. Gorbaczow wymówił jego nazwisko, było jasne, w którą stronę to idzie.

Nowy nacjonalizm

Gdyby Gorbaczow potrafił wyrwać się z nawyku imperialnego myślenia, gdyby nawiązał do Praskiej Wiosny, historyczna zmiana w Europie Wschodniej dokonałaby się pod hasłami lewicowymi. Tymczasem po 1989 r. we wszystkich krajach na wschód od Łaby pojawił się nowy nacjonalizm, a zmianę w naszej części Europy zinterpretowano jako przywrócenie porządku sprzed komunizmu, zarówno w gospodarce, jak i w polityce, wewnętrznej i zagranicznej. I stąd np. żądania Niemców sudeckich, by Czesi unieważnili dekrety Beneša i uznali ich prawo do restytucji własności.
Ten problem dotyczy całej Europy Środkowej. Np. nieufność Słowaków wobec mniejszości węgierskiej wynika z kontestowania przez część węgierskich środowisk politycznych porządku europejskiego utrwalonego po I i II Wojnie Światowej.

Europa Środkowa

Czesi i Polacy muszą się porozumieć z Niemcami. Przynajmniej z tymi, którzy nie chcą iść wstecz, nie chcą mocarstwowej roli Niemiec w Europie Środkowej, nowej Mitteleuropy. To, o czym pisał Kundera: Europa Środkowa jako wspólna przestrzeń kulturalna dziś jest zadaniem politycznym. Europa Środkowa nie obejdzie się bez Niemiec. Parę lat temu, gdy mówiliśmy o Wyszehradzie, to nie było jeszcze tak oczywiste. Ale dziś sprawa jest jasna. Pytanie brzmi: czy Europa Środkowa będzie przestrzenią niemieckiego „imperializmu kulturalnego”, czy też powstanie tu z ich udziałem nowa, nieimperialna wspólnota środkowoeuropejska?

Dekomunizacja

Kulminacją konfliktu o przeszłość było uznanie przez czeski parlament w 1993 r. poprzedniego reżimu za zbrodniczy i nielegalny. Ta antykomunistyczna strategia spaliła na panewce. Przyczyniła się tylko do tego, że dawna nomenklatura w poczuciu zagrożenia zjednoczyła się i zajęła silne pozycje w gospodarce. Dziś jest praktycznie wszędzie. A kwestia rozliczenia z przeszłością przestała kogokolwiek obchodzić.

Czym jest czeska socjaldemokracja?

W gruncie rzeczy to jeszcze nie jest partia. To pragmatyczna koalicja różnych nurtów, które łączy chęć bycia alternatywną wobec prawicy partią władzy. Kiedy zapytałem jednego z jej polityków, jakie właściwie wartości reprezentują, odpowiedział: pragmatyzm i patriotyzm.

Jeśli w socjaldemokracji zwycięży bliski Klausowskiemu pragmatyzm i technokratyzm, to następnym prezydentem zostanie – z poparciem socjaldemokratów – Vaclav Klaus [stało się tak w 2003 r.]. Będzie to nazywane „zwieńczeniem procesu kształtowania się nowej czeskiej państwowości”.

Stosunek socjaldemokratów do Václava Havla

Niemała część socjaldemokratów ma pogląd na wiele spraw identyczny jak komuniści. Najlepiej widać to na przykładzie ich stosunku do prezydenta Havla, któremu zarzucają, że jego pojednawcze stanowisko wobec Niemców sudeckich otworzyło drogę do podporządkowania Czech Niemcom. Jak powiedział mi pewien socjaldemokratyczny poseł: Havel zrobił z tego kraju „bananową republikę”. W poprzednim parlamencie [1992-1996] ten pogląd podzielała jedna trzecia posłów. Dali temu wyraz, głosując przeciw ponownemu wyborowi Havla na prezydenta [w 1993 r.].

Przyszłość państw narodowych

Václav Havel powiada: „Państwa narodowe nie są ostatnim słowem w dziejach”. Václav Klaus, ale także pragmatycy socjaldemokracji odpowiadają: „Państwo narodowe nie jest pomyłką historii”. To najważniejszy spór w dzisiejszych Czechach, idący w poprzek tradycyjnego podziału na lewicę i prawicę. Dlatego niezbędny jest sojusz socjaldemokracji i chadecji [doszło do niego w latach 2002-2006].

Czescy komuniści

Uważają „aksamitną rewolucję” za kontrrewolucję, która doprowadziła do restauracji kapitalizmu, a pierestrojkę Gorbaczowa za czwartą ingerencję radzieckiej partii komunistycznej w sprawy Komunistycznej Partii Czechosłowacji (KPCz). Poprzednie trzy ingerencje to: bolszewizacja KPCz w latach 20.; powojenne zmuszenie KPCz do rezygnacji z koncepcji przejścia do socjalizmu na drodze parlamentarnej i przyjęcia w jej miejsce dogmatu o zaostrzaniu się walki klas i dyktaturze proletariatu; inwazja wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowacji w sierpniu 1968 roku. W 30. rocznicę inwazji komuniści po raz pierwszy zajęli wobec niej krytyczne stanowisko. Teraz chodzi o to, czy mogą zmienić również swój stosunek do 1989 roku.

Stosunek do Kościoła

Stosunek do Kościoła katolickiego jest u nas podminowany przez kwestię restytucji majątku kościelnego. Większość społeczeństwa, w tym część katolików, jest temu przeciwna. Ale ten problem da się rozwiązać w drodze kompromisu [doszło do niego w 2012 r.] Środowiska katolickie w Czechach dojrzewają do zwrotu „na lewo”, czyli zasadniczej krytyki kapitalizmu w duchu encyklik Jana Pawła II.