Newsletter

Polska – Chiny. Partnerstwo strategiczne

Adam Szejnfeld, 11.06.2012
Ktoś, kto twierdzi, że coś jest niemożliwe, nie powinien przeszkadzać komuś, kto właśnie to realizuje – przysłowie chińskie

Strona 1

Ktoś, kto twierdzi, że coś jest niemożliwe, nie powinien przeszkadzać komuś, kto właśnie to realizuje – przysłowie chińskie

Szczypta historii

Chiny – czym są dla nas, dla Polaków, dla Polski? Ogromny kraj daleko w Azji, który w ostatnich dekadach rozwija się nieustannie na poziomie ok. 10 proc. wzrostu PKB. Lider już nie tylko azjatycki, ale i globalny, potęga gospodarcza, z którą muszą liczyć się wszystkie, nawet najważniejsze kraje świata. Państwo Środka – ponad miliard ludzi, duże przestrzenie, odmienna historia, inna kultura, ciekawa przyroda, intrygująca religia, specyficzna tradycja, niezrozumiały język… Jednym słowem Orient. Wielu Polaków ten kraj podziwia, a jeszcze więcej chciałoby go zobaczyć. Jednak dzisiejsze zainteresowanie Państwem Środka, to nie pierwsze zakusy, by poznać i zbliżyć się do kraju znad Żółtej i Niebieskiej Rzeki.

Niektóre źródła podają, iż bezpośrednie kontakty pomiędzy Polską a Chinami sięgają XVII wieku, a więc czasów działalności Michała Boyma. Ów jezuita nie tylko reprezentował nas w Państwie Środka, ale był też zaufanym dworu cesarskiego, bowiem w 1651 roku otrzymał misję ostatniego reprezentanta dynastii Ming pozyskania na dworach Europy, także w Stolicy Apostolskiej, wsparcia dla polityki Cesarstwa. Boym będąc autorem wielu opracowań o Chinach m.in. „Flora Sinensis”, „Specimen medicinae Sinicae” oraz „Atlasu Chin”, znacznie przybliżył współczesnym temat dalekiej Azji i Chin.

Inne źródła początków kontaktów polsko-chińskich upatrują jednak w jeszcze bardziej odległych czasach, a mianowicie w XIII wieku. W tym bowiem okresie jednym z pierwszych europejskich podróżników, który ponoć dotarł do Chin, był polski franciszkanin Benedykt Polak. Miał on reprezentować interesy papieża na dworze Mongołów położonego niedaleko Karakorum. Gdyby tak było, a sprawozdania z jego podróży to potwierdzają, oznaczałoby to, iż Polak – nie tylko z nazwiska, ale i z Polski – dotarł do Chin przed słynnym Marco Polo.

O bliższych jednak kontaktach – i to przede wszystkim politycznych – między Polską a Chinami można mówić dopiero od początku XX wieku, a szczególnie od czasów uznania przez Chiny niepodległej Polski, co miało miejsce w dniu 27 marca 1920 roku. Ale to stare dzieje, a dzisiaj żyjemy już w innym świecie.

Największy partner handlowy w Azji

Obecnie od polityki bardziej interesuje nas gospodarka. Ta bowiem jest motorem wzrostu znaczenia państw na świecie w XXI wieku, a nie dyplomacja frakowa. W tym zakresie takim kamieniem milowym, a może raczej kamykiem, we wzajemnych relacjach gospodarczych było wspólne z Chinami powołanie spółki joint-venture w czerwcu 1951 roku. Była to Chińsko-Polska Spółka Żeglugowa Chipolbrok. No ale cóż, jedna jaskółka wiosny nie czyni i nasze wzajemne stosunki gospodarcze nigdy nie były na tak dobrym poziomie, jak byśmy sobie tego życzyli.

Mimo, że Chiny są obecnie największym partnerem handlowym Polski w Azji pod względem wartości wymiany handlowej oraz wielkości importu, to jednak z tym krajem mamy największe ujemne saldo obrotów w relacjach gospodarczych z całym światem. Polska jest natomiast największym partnerem gospodarczym Chin w Europie Środkowej i to zarówno pod względem obrotów, jak i importu. Co bardzo ważne, nasz eksport do Chin ciągle się poprawia i na przykład w okresie lat 2004-10 wzrósł blisko trzykrotnie.

Niestety import z Chin do Polski w tym samym okresie wzrósł blisko czterokrotnie. Bilans w roku 2011 wyglądał więc stanowczo niezadawalająco: 1,35 mld euro wartości eksportu i 13,2 mld euro wartości importu. Dane te nie mogą więc być powodem do dumy.
Wydaje się jednak, iż przełom i dynamiczny rozwój jest w przyszłości możliwy. Służy temu z jednej strony ciągły wzrost potęgi ekonomiczno-gospodarczej, a więc i siły politycznej Chin, a z drugiej strony wzrost znaczenia i sukces społeczno-gospodarczy Polski ostatnich lat. Niebagatelne znaczenie w tym procesie ma wejście naszego kraju do Unii Europejskiej i wyrastanie Polski, już nie tylko na lidera wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej, ale i państwa gospodarczo oraz politycznie liczącego się w całej Wspólnocie.

Gdy dołożyć do tego polskie osiągnięcia w walce z kryzysem i strategię bardziej odważnego wchodzenia Chin do krajów Unii, to Polska nagle objawia się wręcz idealnym partnerem dla potęgi znad Żółtej i Niebieskiej Rzeki. Jesteśmy bowiem znakomitym miejscem, które może być łącznikiem, oknem na Unię dla Chin, a poprzez Unię na całą Europę. Nierozsądnie byłoby nie skorzystać z takiej okazji. Powinniśmy dążyć więc do tego, by nie tylko formalnie, ale i faktycznie, stać się strategicznym partnerem Państwa Środka w naszym rejonie świata.

W tym miejscu przyznać należy, iż ostatnie lata dobrze służą temu celowi. Wspomnę tu choćby tylko o wizycie premiera Donalda Tuska w 2008 roku w Pekinie oraz kluczowej w zakresie budowania nowych bilateralnych relacji, wizycie prezydenta Bronisława Komorowskiego w Chinach w grudniu 2011 roku. Jednym z efektów właśnie tej wizyty było podpisanie umowy o strategicznym
partnerstwie. Tym sposobem Polska dołączyła do grona siedmiu krajów Unii Europejskiej, które podpisały tego rodzaju strategiczny dokument. Jest to niewątpliwy sukces, który przekłada się również na postrzeganie naszego kraju w samych Chinach. Wystarczyło bowiem rzucić okiem na doniesienia medialne, w których pisano o Polsce jako kraju świetnie radzącym sobie z kryzysem w Unii i, co ważne, państwie, w którym warto podejmować inwestycje.

Przepis na sukces

Chiny rozwijają się w niezwykłym tempie i zmierzają do osiągnięcia na globalnym rynku gospodarczej, w tym innowacyjnej, przewagi. Zauważalne jest przy tym ciągłe podwyższanie standardów pracy i zarządzania oraz ulepszanie prawa. Chiny obecnie stawiają priorytetowy nacisk na naukę, nowe techniki i technologie oraz innowacyjność. Kraj ten bowiem posiada ambicję podwyższenia własnych zdolności w dziedzinie rozwoju przemysłów zaawansowanych technologicznie oraz środki finansowe, by tego dokonać.