Newsletter

Fińska recepta na sukces

Jan Gmurczyk, 11.06.2012
O gospodarce Finlandii mówi się w Polsce stosunkowo rzadko. Tymczasem jest to jedno z najlepiej rozwiniętych i najbardziej konkurencyjnych państw świata

O gospodarce Finlandii mówi się w Polsce stosunkowo rzadko. Tymczasem jest to jedno z najlepiej rozwiniętych i najbardziej konkurencyjnych państw świata

Położona na północnych rubieżach Europy Finlandia historycznie była zawsze krajem ubogim. Niepodległość Finowie uzyskali dopiero w 1917 roku, przy czym podczas drugiej wojny światowej niemal jej nie utracili na rzecz ZSRR. Po wojnie zmuszeni zostali do zapłaty reparacji na rzecz sowietów, jak również do skrajnej poprawności politycznej wobec swego wschodniego sąsiada („finlandyzacja”). Jednocześnie w tym okresie Finlandia zmagała się z ekonomicznym zacofaniem i biedą szerokich rzesz społeczeństwa. Niezadowolenie społeczne było duże, a ryzyko dojścia komunistów do władzy spore.

W tych trudnych okolicznościach warunkiem przetrwania suwerennej Finlandii było osiągnięcie szybkiego rozwoju gospodarczego. Odcięci od pomocy w ramach planu Marshalla, Finowie sami musieli sprostać temu wyzwaniu.

W odpowiedzi na sytuację, państwo podjęło aktywną rolę. Nie było czasu na czekanie, aż mechanizm rynkowy sam przyniesie rozwój. Politykę gospodarczą nakierowano na industrializację i wzrost gospodarczy. Wprowadzono kontrolę stóp procentowych i racjonowanie kredytu tak, by banki zamiast oferować pożyczki ludności, skupiły się na finansowaniu jak największej liczby inwestycji. Rynek pracy i płace poddano regulacji, a walutę okresowo dewaluowano. Jednocześnie starano się utrzymywać nie zawsze łatwy konsensus między różnymi grupami społecznymi.

Przyjęty model rozwoju nie obejmował amortyzacji szoków ekonomicznych, toteż wzrost gospodarczy cechował się dużą wahliwością. Mimo tego już w latach 70-tych Finlandia dołączyła do grupy przodujących gospodarek świata. W tym okresie zaczęto także intensywniej rozwijać model państwa dobrobytu.

Z czasem jednak fińska gospodarka napotkała kłopoty strukturalne i makroekonomiczne. Dotkliwie objawiły się one na początku lat 90-tych. Międzynarodowy kryzys finansowy oraz upadek ZSRR, największego partnera handlowego Finlandii, wywołały głęboką recesję, dużo poważniejszą niż w innych państwach zachodnich. Potrzeba zmian stała się oczywista.

W wyniku kryzysu zdecydowano się na nową wizję rozwoju. Określono ją jako model gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach, co zresztą stanowiło nie tylko reakcję na recesję, lecz także odpowiedź na wyzwania zmieniającej się gospodarki światowej.

Współcześnie, w dobie globalizacji i szybkiego postępu technicznego, dla tworzenia wartości dodanej w gospodarce znaczenia nabierają szczególnie zasoby niematerialne, związane z jakością kapitału ludzkiego. Finowie znakomicie rozpoznali ten trend i odpowiednio pokierowali swymi działaniami.

Zaproponowana przez rząd nowa koncepcja rozwoju padła na podatny grunt. Przedsiębiorcy sami wysuwali podobne pomysły, zaś obywatele w obliczu głębokiego załamania ekonomicznego chętnie zaakceptowali jasną i klarowną propozycję kursu dla gospodarki.

Konsekwentnie wdrażane reformy, zmierzające m.in. do deregulacji oraz wielopłaszczyznowego wsparcia innowacyjności, przyniosły wyśmienite wyniki. W XXI wiek Finlandia wkroczyła jako państwo ze ścisłej czołówki najbardziej konkurencyjnych gospodarek świata, uosabiając w oczach wielu obserwatorów nowy wzorzec rozwoju. Finlandia pokazała, że można z powodzeniem łączyć dynamiczny wzrost, wysoką konkurencyjność, odpowiedzialną politykę budżetową, duże podatki, aktywną rolę państwa, równość społeczną oraz troskę o środowisko naturalne.

Obok przemyślanej i spójnej polityki w fińskiej gospodarce fundamentalną rolę odgrywają znakomitej jakości instytucje. Po pierwsze, instytucje w sensie kultury i wartości. Finowie ufają politykom, ufają też sobie nawzajem. Korupcja jest niska, a poziom kapitału społecznego wysoki, co ogólnie ułatwia współpracę. Po drugie, mowa o instytucjach w rozumieniu prawa oraz rozmaitych podmiotów, które wspierają konkurencyjność, zwłaszcza sektora MŚP, np. Tekes, Sitra czy Akademia Fińska.

Dobre ramy instytucjonalne uzupełnione są szczodrym finansowaniem. Przykładowo, Finlandia przeznacza na badania i rozwój blisko 4 proc. PKB rocznie – z czego większość pochodzi z sektora prywatnego – najwięcej wśród państw UE. W Polsce analogiczny wskaźnik wynosi ok. 0,7 proc., a środki pochodzą głównie z sektora publicznego.

Wielu badaczy wskazuje, że nieodzowną częścią składową fińskiego sukcesu jest także państwo dobrobytu. Zapewnia ono m.in. wśród Finów wysoką równość majątkową oraz podnosi społeczną akceptację reform. Przekłada się to na elastyczność systemu, która jest niezbędna dla małej i otwartej gospodarki Finlandii.

W tym miejscu można by spytać, na ile fińska recepta na sukces ekonomiczny jest do powtórzenia w Polsce. Otóż pełna transpozycja systemu byłaby zapewne niemożliwa, choćby z punktu widzenia różnic kulturowych czy rozmiaru gospodarek obu państw. Przynajmniej dwa cenne wnioski dla naszego kraju Finlandia jednak oferuje.

Oprócz powszechnie znanych i często powtarzanych zaleceń, takich jak poprawa otoczenia dla przedsiębiorczości, większe wydatki na naukę czy potrzeba podniesienia innowacyjności, Polska potrzebuje przede wszystkim wizji: spójnej i powszechnie komunikowanej obywatelom. Wizji, z którą ludzie by się utożsamiali i wiązali nadzieję. Za taką wizją powinna, tak jak w Finlandii, podążyć jej konsekwentna realizacja.

Po drugie, poprawy wymagają polskie instytucje. Wskazać tu należy głównie na brak wzajemnego zaufania Polaków do siebie, w tym do organów publicznych oraz firm. Nie jest to problem łatwy ani szybki do rozwiązania, lecz bez zaufania trudno mówić o budowie zaawansowanej gospodarki.

I na koniec, ulepszenia wymaga też sam system instytucji: prawa, urzędów, sądów, uczelni itd. Tylko dysponując dobrze skonstruowanym systemem instytucjonalnym, który spaja i wspiera różne części gospodarki, Polska może myśleć o sukcesie gospodarczym. Sukcesie na miarę Finlandii.

*Jan Gmurczyk – absolwent Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych w SGH w Warszawie. Obecnie praktykant w Polsko-Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej, współpracuje także z portalem UniaEuropejska.org, gdzie pisze artykuły informacyjne i publicystyczne. Interesuje się ekonomią, integracją europejską, państwami nordyckimi oraz energetyką odnawialną.