Newsletter

Nie taki nowy pomysł Wiplera

Marcin Lachowicz, 14.05.2012
W 2012 roku podatek dochodowy od osób fizycznych przyniesie budżetowi państwa 40,2 mld złotych. Stanowi to jedynie ok. 15 procent podatkowych wpływów

Co roku koniec kwietnia to ostatni dzwonek na złożenie przez osoby fizyczne rozliczeń w ramach podatku dochodowego. W ostatnim tygodniu ustawowego terminu ten przykry obowiązek przygotowania i złożenia zeznania PIT mógł dotyczyć nawet 10 procent podatników.

Zapewne nie bez powodu w ostatnich dniach kwietnia Przemysław Wipler, poseł Prawa i Sprawiedliwości, przedstawił interesującą dla wielu podatników propozycję – Polskę bez PIT. Już sama myśl, że nigdy więcej nie będzie się wypełniać formularza PIT, może zainteresować podatników, a koniec kwietnia to zapewne najlepszy czas na tego typu propozycje.

Tekst posła Wiplera wart jest uwagi m.in. dlatego, że zawiera dość trafną diagnozę odnośnie funkcjonowania systemu podatku PIT w Polsce. Poseł Wipler jest przy tym politykiem. W konsekwencji jego tekst, obok warstwy merytorycznej, zawiera również uwagi o charakterze czysto politycznym. Z politycznymi uwagami posła się nie zgadzam i nie będę się nimi zajmował w niniejszym tekście.

Zdaniem posła Wiplera polski system podatku PIT jest nieefektywny, skomplikowany i niesprawiedliwy. W tym zakresie pełna zgoda! Rzeczywiście: koszty związane w rozliczaniem się z PIT przez ponad 20 mln podatników oraz koszty ich weryfikacji są znaczne. Jeśli odniesiemy je do przychodów budżetowych z tego podatku widać, że koszt ten nie został poniesiony w najlepszy sposób.

W 2012 roku podatek dochodowy od osób fizycznych przyniesie budżetowi państwa 40,2 mld złotych. Stanowi to jedynie ok. 15 procent podatkowych wpływów do budżetu w tym roku. Nie warto, aby znaczna część polskiego aparatu skarbowego koncentrowała się na weryfikacji rozliczeń w tym zakresie.

Poseł PiS proponuje zastąpienie podatku PIT podatkiem od funduszu płac. Podatek taki miałby być płacony jako określony procent funduszu płac przez każdego z przedsiębiorców zatrudniających pracowników. W ten sposób poseł PiS sięga do postulatu zgłoszonego przez zespół ekspertów Centrum im. Adama Smitha w 2003 roku.

Zaproponowany podatek może stanowić formę odpowiedzi na dostrzeżone bolączki obecnego systemu funkcjonowania PIT. Jednak podatek ten, mimo swej prostoty, będzie trudny do wprowadzenia. I to z kilku powodów.

Zauważmy, że ewentualne zastąpienie podatku PIT podatkiem od funduszu płac musiałoby stanowić element większej przebudowy funkcjonującego obecnie w Polsce systemu prawnego. Polski podatek PIT jest podatkiem osobistym. Oznacza to, że wysokość podatku PIT uzależniona jest od cech konkretnego podatnika. Ciężar podatku nałożony na daną osobę ma uwzględniać indywidualną sytuację podatnika.

Przykładem jest funkcjonująca w ramach PIT tzw. ulga rehabilitacyjna, która pozwala osobom niepełnosprawnym odliczyć od osiągniętego przez nie dochodu szereg wydatków związanych z ich niepełnosprawnością. Zastąpienie PIT podatkiem od funduszu oznacza likwidację funkcjonujących w ramach PIT ulg, które mają realizować zakładane przez ustawodawcę cele społeczne. Jeśli państwo polskie nadal miałoby dążyć do realizacji takich celów społecznych (np. ułatwienie funkcjonowania osób niepełnosprawnych), to konieczne byłyby zmiany innych przepisów.

Widać to wyraźnie, gdy czyta się propozycję wprowadzenia podatku od funduszu płac w wersji zgłoszonej przez Centrum im. Adama Smitha. Już wtedy wprowadzenie podatku od funduszu płac traktowano jako jedną z wielu propozycji zmian polskiego prawa. W propozycji zgłoszonej przez posła Wiplera zabrakło takiego całościowego ujęcia problemu.

Ponadto proponowana przez posła PiS likwidacja PIT i wprowadzenie podatku od funduszu płac może rodzić również szereg pytań praktycznych, dotyczących rozliczeń na gruncie polskich umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Postawmy się w sytuacji obcokrajowca jedynie pracującego w Polsce. Z polskich zarobków musi on rozliczyć się w kraju zamieszkania. Obcokrajowiec jest zobowiązany w swojej ojczyźnie do zapłacenia od polskich zarobków obowiązującego tam podatku PIT. Problem, jaki może powstać w takiej sytuacji wiąże się z faktem, że pobrany w Polsce podatek od funduszu płac nie był podatkiem zapłaconym przez obcokrajowca.

Jeśli dobrze rozumiem propozycję posła PiS, podatnikiem podatku od funduszu płac będzie pracodawca zatrudniający pracownika-obcokrajowca. Pracownik nie będzie przecież składać zeznania podatkowego i nie będzie podatnikiem podatku od funduszu płac. W konsekwencji wynagrodzenie obcokrajowca zatrudnionego w Polsce może zostać dwukrotnie opodatkowane. I zabraknie możliwości uniknięcia tego podwójnego opodatkowania.

Podniesione wątpliwości świadczą, że propozycja podatku od funduszu płac – choć interesująca – zdecydowanie wymaga dalszego doprecyzowania.