Newsletter

Widmo populizmu

Marcin Lachowicz, 07.05.2012
Leszek Miller zachował specyficzne poczucie humoru. Potrafił w Międzynarodowym Dniu Ludzi Pracy zaproponować zwiększenie podatków dla – nomen omen – ludzi pracy

Widmo krąży po Polsce – widmo populizmu. Leszek Miller w ramach pierwszomajowego pochodu zaproponował trzecią, 50 proc. stawkę podatkową dla najbogatszych. Można się domyślać, że w ten sposób stara się przelicytować hasło „0 procent bezrobocia” lansowane przez Janusza Palikota.

Jednak widmo populizmu zatacza w Polsce bardzo szerokie kręgi. Propozycję wprowadzenia 50 proc. podatku dla najbogatszych przed Millerem zgłaszali przedstawiciele Solidarnej Polski. W poszukiwaniu społecznego poklasku w przypadku tej sprawy można spodziewać się egzotycznego „porozumienia ponad podziałami”.

Dlaczego tak odległe od siebie obozy polityczne niemalże jednocześnie sięgają po argument wyższego opodatkowania bogatych? Moim zdaniem jest to próba wskazania „kozła ofiarnego” osobom, którym żyje się gorzej. W szczególności dla tej części społeczeństwa, która odczuwa negatywne skutki kryzysu.

Warto się jednak zastanowić w kogo może uderzyć wprowadzenie „trzeciej stawki podatkowej”. Kto jest mitycznym „najbogatszym”, którego – ramię w ramię – chcą obciążyć wyższymi podatkami SLD i Solidarna Polska? Wiele osób może sądzić, że proponowany 50 proc. podatek dotknie osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. Nic bardziej mylnego!

Zauważmy, że funkcjonujące obecnie w Polsce dwie stawki podatkowe (tj. 18 proc. i 32 proc.) znajdują zastosowanie jedynie w przypadku dochodu opodatkowanego według tzw. zasad ogólnych (zob. art. 27 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych; dalej: ustawa o PIT). Dochód osób fizycznych osiągany z działalności gospodarczej podlega pod zasady ogólne, o ile osoba ta nie wybierze podatku liniowego ze stawką 19 proc. (zob. art. 30c ustawy o PIT).

Obecnie dla przedsiębiorcy opłacalne jest „przejście” na podatek liniowy przy rocznym dochodzie ok. 99 tys. złotych. W konsekwencji nowy, wyższy 50 proc. podatek dochodowy nie znajdzie zastosowania wobec przedsiębiorców. Tym chętniej będą płacić 19 proc. podatek liniowy.

Jeśli nie przedsiębiorcy, to może ten 50 proc. podatek będą płacić rentierzy, utrzymujący się z odsetek od posiadanego majątku albo z dywidend otrzymywanych ze spółek? I tym razem pudło! Odsetki i dywidendy otrzymywane przez osoby fizyczne podlegają w Polsce opodatkowaniu 19 proc. liniowym podatkiem i to niezależnie, czy wynoszą one 100 złotych czy 100 mln złotych (zob. art. 30a ustawy o PIT).

Okazuje się zatem, że mimo upływających lat Leszek Miller zachował specyficzne poczucie humoru. Potrafi on w dniu pierwszego maja, a więc w Międzynarodowy Dzień Ludzi Pracy, proponować zwiększenie do 50 proc. podatku dla najlepiej zarabiających – nomen omen – ludzi pracy.

Otóż to głównie osoby pracujące na umowę o pracę opodatkowane są na tzw. zasadach ogólnych, czyli płacą podatek według progresywnej stawki podatkowej (tj. według stawek 18 proc. i 32 proc.) i to w nich uderzy wprowadzenie 50 proc. stawki podatkowej!

Korzystając z okazji warto również wskazać na możliwe negatywne konsekwencje wprowadzenia nowej 50 proc. stawki podatkowej.

Wyższa stawka oznacza większe korzyści z podjęcia działań prowadzących do niepłacenia podatku. Zwiększenie stawki podatkowej może zatem oznaczać ucieczkę podatników w szarą strefę (uchylanie się od opodatkowania) lub podjęcie działań zgodnych z literą prawa, lecz prowadzących do zmniejszenia podatków (unikanie opodatkowania).

Efekt tych działań w postaci zmniejszania się wpływów budżetowych, mimo podwyższania stawki podatkowej, obrazuje dobrze znana krzywa Laffera.

Czego oczekiwałbym od polityków zamiast populistycznych propozycji „zwiększania podatków dla najbogatszych”?

Chciałbym, aby politycy proponowali i wdrażali rozwiązania, które będą skutecznie przeciwdziałać unikaniu opodatkowania. Przykładem działań w tym zakresie jest podpisanie przez rząd zmian do umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Cyprem.

Obecnie obowiązująca umowa z Cyprem pozwala w pewnych przypadkach osiągać dochody całkowicie wolne od opodatkowania (tj. efektywna stawka podatkowa 0 proc.). Podpisane przez rząd zmiany, po ich ratyfikacji, ukrócą pewne sposoby uciekania przed podatkiem.

Przyznają Państwo jednak, że przemowy na ten temat w trakcie pierwszomajowego pochodu nie porwą do braw „ludzi pracy”. Lepiej jest zakrzyknąć „o wyższym opodatkowaniu najbogatszych”. I mniejsza, co to w rzeczywistości znaczy!