Newsletter

Manifestując polskość?

Dominika Kasprowicz, 01.05.2012
Symbole narodowe – temat choć kontrowersyjny przez polskiego ustawodawcę traktowany jest wyjątkowo liberalnie.

Tysiące przyodzianych w biało-czerwone flagi fanów Adama Małysza czy tłumy z wymalowanymi na twarzy barwami narodowymi wraz z pluszowym orłem-maskotką kibicujące polskim siatkarzom, to obrazy, do których przywykliśmy i które wywołują w nas głównie pozytywne skojarzenia. Z drugiej strony mamy grupy pseudokibiców, którzy flagi Polski używają jako planszy do prezentacji obraźliwych haseł, godło narodowe umieszczone jako element ozdobny na wódczanych kieliszkach, wypełniających kramy z „pamiątkami z Polski”. Symbole narodowe – temat choć kontrowersyjny przez polskiego ustawodawcę traktowany jest wyjątkowo liberalnie.

Nowelizacja ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczpospolitej Polskiej z 2004 roku znacząco rozluźniła rygory związane z ich wykorzystywaniem. Poprzedzona dyskusją w mediach oraz akcjami organizacji pozarządowych, znalazła swój finał w Sejmie z inicjatywy dwóch klubów opozycyjnych. Przypomnijmy, że w roku 2003 pod obrady komisji trafiły równolegle dwa projekty autorstwa Platformy Obywatelskiej i Ligi Polskich Rodzin.

Do tego czasu, zgodnie z zapisami z 1980 roku używanie emblematów było możliwe tylko w czasie świąt państwowych i w określonych przepisami sytuacjach. Od momentu wejścia w życie nowelizacji, godła, barw czy hymnu może używać każdy (a więc każda osoba fizyczna i każda osoba prawna, jednostka organizacyjna nie posiadająca osobowości prawnej, instytucja i organizacja społeczna) i w każdej okoliczności pod warunkiem, że otacza je należytą czcią i szacunkiem. Dozwolone jest również ich wykorzystywanie przy produkcji materiałów będących przedmiotem obrotu handlowego, pod warunkiem że zostaną umieszczone w formie stylizowanej czy artystycznie przetworzonej.

Jakie przesłanki towarzyszyły osiem lat temu autorom zmian ustawy? Zdaniem posłów PO, ich wprowadzenie było szczególnie ważne, znoszono bowiem regulacje władz Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, które karały za użycie godła, barw czy hymnu w czasie wystąpień robotniczych, a zapisów ustawy z roku 80. używały do tłumienia wystąpień, demonstracji i protestów opozycji. Dla posłów LPR zgłoszony projekt miał mieć charakter wychowawczy, „dawał możliwość właściwego manifestowania więzi z narodem i państwem przynależną Polakom i cudzoziemcom mieszkującym na terenie RP. Powszechny i dobrowolny dostęp do symboli narodowych po 15 latach nabierał, nomen omen, symbolicznego wymiaru.

Najwięcej kontrowersji w Sejmie wywołał pomysł ustanowienia dnia 2 maja Dniem Flagi Rzeczpospolitej Polskiej. W zamyśle projektodawcy dzień ten miał być „obchodzony bez patosu w duchu patriotycznym w przededniu święta 3 maja”. Pomysł wzorowano na rozwiązaniach państw takich jak Szwecja, Stany Zjednoczone Ameryki czy Holandia i uzasadniano „koniecznością poszerzenia wiedzy obywateli na temat historii i znaczenia symboli narodowych”. Dla części posłów pomysł Dnia Flagi nie stanowił odpowiedzi na te wyzwania, dyskusja, która w tym czasie przetoczyła się przez ławy sejmowe z powodzeniem mogłaby być przeprowadzona również i dziś.

Dobrowolne użycie przez obywateli symboli narodowych, choćby w Dniu Flagi, ma stanowić wyraz ich identyfikacji ze wspólnotą, identyfikacji która (przynajmniej w zamyśle ustawodawcy w roku 2004) wynika z pozytywnych przesłanek i wspólnotę tę utrwala. Dokonując przeglądu ostatnich dobrowolnych, oddolnych manifestacji polskości, którym towarzyszyły symbole narodowe, trudno jednak mówić o ich jednoznacznie integracyjnej funkcji. Flagi i godła użyte do podkreślenia poczucia odrębności i marginalizacji grupy „tzw. obrońców krzyża”, a nieobecne po „drugiej stronie” w grupie pikietujących. Kadry z filmu Marka Koterskiego, gdzie flaga narodowa rozdarta zostaje przez „polskich patriotów” okazują się symboliczne. Czy można więc mówić o sukcesie Dnia Flagi i akcji edukacyjnej, o ile takowa podjęta została? Czy po ośmiu latach przybyło radosnych powodów, dla których przy użyciu narodowych symboli manifestowalibyśmy swoją polskość?

dr Dominika Kasprowicz – pracuje w Instytucie Politologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

 

tekst był opublikowany na stronie www.instytutobywatelski.pl 2 maja 2011