Newsletter

Siła skrajności

Magali Balent, 26.04.2012
Osoby, które zagłosowały na Marine Le Pen, nie zrobiły tego tylko i wyłącznie po to, by zaprotestować i skrytykować inne partie. Powstał prawdziwy ruch poparcia dla francuskiej nacjonalistki

Osoby, które zagłosowały na Marine Le Pen, nie zrobiły tego tylko i wyłącznie po to, by zaprotestować i skrytykować inne partie. Powstał prawdziwy ruch poparcia dla francuskiej nacjonalistki – z Magali Balent rozmawia Aleksandra Firlik

Aleksandra Firlik: Jakie niespodzianki przyniosła pierwsza tura wyborów prezydenckich we Francji?

Magali Balent: Niespodzianką była przede wszystkim liczba głosów oddanych na kandydatów z partii skrajnych, to znaczy partii krytycznych wobec Unii Europejskiej, globalizacji, wspierających społeczeństwo zamknięte. Jeśli zsumować liczbę oddanych głosów, okaże się, że kandydaci skrajni otrzymali aż 32 proc. poparcia, czyli wsparła je jedna trzecia elektoratu.

Wśród nich najlepszy wynik osiągnęła Marine Le Pen, która pobiła historyczny rekord. Ponad 18 proc. głosów to rezultat, którego Front Narodowy nie odnotował nawet za czasów przywództwa Jean-Marie Le Pena. Kolejnym zaskoczeniem była bardzo wysoka frekwencja – prawie 80 proc. Francuzów udało się do urn, podczas gdy w czasie kampanii twierdzono, że Francuzi nie są zainteresowani wyborami.

Nicolas Sarkozy przegrał pierwszą turę, ale czy wysokie poparcie dla Marine Le Pen może zwiększyć jego szanse w drugiej?

Nie sądzę. Marine Le Pen wypowiada się na temat Sarkozy’ego w sposób agresywny. Front Narodowy krytykuje kandydata UMP – w ich odczuciu przynależy on do elit, które nie interesują się zwykłymi Francuzami. Marine Le Pen zbudowała przekaz swojej kampanii w kontrze do obecnego prezydenta. Z drugiej strony Nicolas Sarkozy może wykorzystać fakt, że tematy, takie jak bezpieczeństwo czy imigracja, są ważne dla wyborców Frontu Narodowego i to właśnie na nie powinien kłaść nacisk w kampanii przed drugą turą. Jeśli Nicolas Sarkozy skupi się na tej tematyce, być może uda mu się przejąć część elektoratu Frontu Narodowego. Zobaczymy, co wśród wyborców Frontu Narodowego przeważy: negatywny wizerunek obecnego prezydenta czy zagadnienia, o których wiele mówiła Marine Le Pen. Czyli: imigracja, bezpieczeństwo, integracja obcokrajowców.

Sarkozy’emu do zwycięstwa potrzebne będą głosy wyborców Marine Le Pen i Françoisa Bayrou. W jaki sposób obecny prezydent może przyciągnąć tak odmienne elektoraty?

To bardzo trudne zadanie, bo starając się o głosy elektoratu Frontu Narodowego, Nicolas Sarkozy może zrazić wyborców François Bayrou i na odwrót. Sarkozy będzie musiał podjąć tematy bezpieczeństwa i tożsamości, bo to zagadnienia, które są ważne także dla wyborców François Bayrou. Ponadto będzie musiał uwypuklić punkty programu François Hollande’a, które mogą być negatywnie postrzegane zarówno przez wyborców Bayrou, jak i Le Pen. Chodzi tu na przykład o prawo do głosowania dla obcokrajowców w wyborach lokalnych. Nicolas Sarkozy musi znaleźć złoty środek, a to nie będzie łatwe.

Eva Joly i Jean-Luc Mélenchon już zapowiedzieli, że w drugiej turze poprą Françoisa Hollande’a. Czy Marine Le Pen i François Bayrou również opowiedzą się za którąś ze stron?

Marine Le Pen ma nikomu nie udzielić poparcia – tak przynajmniej twierdzi jeden z jej bliskich współpracowników – ma natomiast nawoływać do oddania pustej kartki. Marine Le Pen zapowiedziała, że wypowie się na ten temat w czasie swojego wystąpienia 1 maja w Paryżu. François Bayrou również nie zajął jednoznacznego stanowiska; zadeklarował, że zaczeka na propozycje obydwu kandydatów. W tej kwestii trudno coś prognozować. Jeśli jednak François Bayrou miałby kogoś poprzeć, to raczej Nicolasa Sarkozy’ego, ponieważ pomysły Bayrou są bliższe prawicy. Może jednak powtórzyć się sytuacja z 2007 r., gdy nie poparł nikogo.

Co spodobało się wyborcom w programie i osobowości Marine Le Pen, że osiągnęła tak dobry wynik?

Myślę, że szczególnie dyskurs Marine Le Pen spodobał się wyborcom. Wydaje mi się, że popełnia się błąd mówiąc, że osoby, które zagłosowały na Marine Le Pen zrobiły to tylko i wyłącznie po to, by zaprotestować i skrytykować inne partie. Powstał prawdziwy ruch poparcia dla Marine Le Pen. Retoryka, którą Le Pen się posługuje, opiera się na obronie takich wartości, jak naród i tożsamość narodowa. Te wartości mają być zagrożone przez Unię Europejską, globalizację, imigrację i islam. W jej programie naród ma być tą przestrzenią, która chroni obywateli w świecie pełnym niebezpieczeństw, zagrożeń wewnętrznych i zewnętrznych. Narracja zaproponowana przez Le Pen przywraca tożsamość, wartości i siłę narodu. Dzisiaj te zagadnienia trafiają na podatny grunt u dużej części elektoratu dotkniętej przez kryzys finansowy i społeczny.

Jean-Luc Mélenchon również krytykował obecny system polityczny, a uzyskał gorszy wynik niż się spodziewano.

Istnieją podobieństwa w przekazie obojga kandydatów, zwłaszcza jeśli chodzi o oskarżenia kierowane pod adresem elit, krytykę kapitalizmu i globalizacji. Jednak to, czego nie ma w programie Jean-Luca Mélenchona i co może wyjaśnić różnicę w uzyskanym wyniku, to wspomniany już wymiar tożsamościowy. Marine Le Pen położyła nacisk na wartości narodu francuskiego i krytykę wartości islamu jako obcych Francji. Podejmowanie tematów takich jak mięso halal, minarety, modły na ulicy, czyli spraw związanych z obroną tradycji laickiej to zagadnienia, które są dla Marine Le Pen charakterystyczne. Tych tematów nie ma w przekazie skrajnej lewicy.

Czy wybory prezydenckie to dobry prognostyk przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi? I czy z powodu popularności kandydatów partii skrajnych, Zgromadzenie Narodowe może być w nadchodzącej kadencji rozdrobnione?

Jeśli lewica wygra wybory prezydenckie, wygra również wybory parlamentarne . Wybory parlamentarne odbywają się niedługo po prezydenckich właśnie po to, by uniknąć kohabitacji. To jedno z następstw skrócenia kadencji prezydenta do pięciu lat. Nawet jeśli obecna ordynacja wyborcza nie stawia w pozycji uprzywilejowanej mniejszych partii, wydaje się, że prawdopodobnie Front Narodowy wprowadzi w tej kadencji deputowanych do Zgromadzenia. Istnieje taka możliwość także w przypadku Frontu Lewicy. Oznacza to, że w kolejnej kadencji w Zgromadzeniu znajdzie się silna reprezentacja Partii Socjalistycznej i UMP. I to zapewne w stosunku proporcjonalnym do rezultatów wyborów prezydenckich i – być może – reprezentanci partii skrajnych.

*Magali Balent – koordynatorka projektów w Fundacji Schumana, wykładowczyni w paryskim Instytucie Nauk Politycznych (Sciences-Po), autorka książki „Świat według Marine” („Le monde selon Marine”)