Newsletter

Oswoić starość czy eutanazję?

Paweł Kubicki, 25.04.2012
Znaczna część ekspertów wskazuje, że wiek 60 lat jest zbyt wczesny i należy dolną granicę starości przesunąć przynajmniej do 65 roku życia, a najlepiej by tą granicą był 70, a nawet 75 rok życia

Strona 1

Znaczna część ekspertów wskazuje, że wiek 60 lat jest zbyt wczesny i należy dolną granicę starości przesunąć przynajmniej do 65 roku życia, a najlepiej by tą granicą był 70, a nawet 75 rok życia

Większość z dyskusji dotyczących wieku emerytalnego zakłada konieczność wydłużenia czasu aktywności zawodowej. Powody mają być dwa: malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym i rosnąca populacja emerytów. Grozi to destabilizacją systemu emerytalno-rentowego i, w konsekwencji, załamaniem się finansów państwa.

Przyjmuje się przy tym z góry założenie, że pozostałe elementy systemu nie ulegną większej zmianie, a przede wszystkim, że nie będzie radykalnych przemian systemu zabezpieczenia społecznego. Takie często nieuświadomione ograniczenie pola dyskusji ułatwia prowadzenie dialogu, ale pokazuje sam proces wydłużania wieku aktywności zawodowej w fałszywym świetle. Dla wielu bowiem dłuższa praca wydaje się rozwiązaniem najgorszym z możliwych.

Tymczasem porzucając wstępne założenia i opierając się jedynie na kluczowych przesłankach do zmian uzyskujemy znacznie szerszą paletę potencjalnych możliwości, na tle których wydłużenie wieku nie jest złą opcją. Jest też, wbrew pozorom, rozwiązaniem bardzo solidarnym społecznie, gdzie ci, którzy mogą pracować, biorą na siebie część kosztów wsparcia osób niemogących znaleźć zatrudnienia, np. ze względu na stan zdrowia.

Pewne jest to, że będziemy się jako społeczeństwo starzeć. Zgodnie z prognozą dla Polski na lata 2008-35 populacja mieszkańców naszego kraju zmniejszy się o dwa miliony (z 38 mln 107 tys. do 35 mln 993 tys.). W tym samym czasie gwałtownie wzrośnie (z 5 mln 137 tys. do 8 mln 358 tys.) liczba osób starszych powyżej 65 roku życia.

Oznacza to, że w przeciągu niecałych trzydziestu lat, czyli jednego pokolenia Polaków, odsetek osób starszych w populacji wzrośnie z 13,9 proc. do 23,2 proc. Odwrócenie tego trendu w krótkiej perspektywie jest niemożliwe, a w dłuższej wymagałoby skoordynowanej polityki prorodzinnej i migracyjnej.

Bardzo mocnym założeniem jest twierdzenie, że zmierzamy w kierunku większej zmienności sytuacji na rynku pracy i konieczności stałej aktualizacji kwalifikacji oraz dostosowywania się do potrzeb rynku pracy. W skrócie nazywa się ten proces „edukacją przez całe życie” (longlife learning). Czyli: okres naszej edukacji raczej nie ulegnie skróceniu, a niepewność i płynność rynku pracy sprawią, że większość z nas w swoim życiu będzie miała krótsze, bądź dłuższe epizody pozostawania bez pracy.

Również z bardzo dużym prawdopodobieństwem można założyć, że będziemy jako społeczeństwo żyć dłużej, choć rzeczą sporną jest, dla jakiej części populacji owo dłuższe życie przebiegnie w zdrowiu i sprawności.

Wychodząc z powyższych trzech założeń, czyli starzenia się populacji, zmienności sytuacji na rynku pracy i wydłużania się średniej trwania życia, stajemy wobec sytuacji, że okresem, który w przyszłości zmieni się w największym stopniu będzie nasza umowna starość. To tutaj zajdą największe przemiany, które roboczo można pogrupować w kategoriach „oswajania starości” z jednej strony i „oswajania eutanazji” z drugiej.

„Oswajanie starości” to przede wszystkim przesuwanie jej umownej granicy. Według tradycyjnej klasyfikacji Światowej Organizacji Zdrowia, wiekiem granicznym dla starości jest 60 rok życia, a starość można podzielić na trzy okresy: wczesną (60-74 lata), późną (75-89 lat) oraz długowieczność (powyżej 90 roku życia). Często jednak ogranicza się ten podział tylko do dwóch grup: 60-74 lata i 75 lat i więcej (seniorów).

Obecnie znaczna część ekspertów wskazuje, że wiek 60 lat jest zbyt wczesny i należy dolną granicę starości przesunąć przynajmniej do 65 roku życia, a najlepiej by granicą był 70, a nawet 75 rok życia.

Równocześnie zmienia się powoli wizerunek starości: ze starości niedołężnej i schorowanej, na starość aktywną. Cechy tradycyjnej starości przypisywane są osobom niesamodzielnym, często powyżej 80-tego roku życia. Przeobraża się także model rodziny, w tym role przypisane osobom starszym. Działania takie dziś jeszcze mogą wydawać się zaklinaniem rzeczywistości, ale przesunięcie granic starości do 70 roku życia spowoduje automatyczne wydłużenie okresu dorosłości i przypisanych doń ról społecznych.