Newsletter

Obywatele Kultury Krakowa

Paweł Kubicki, 22.04.2012
Pogłoski o śmieci kulturalnej stolicy Polski są mocno na wyrost

W niedzielę 15 kwietnia zainaugurowali swoją działalność Obywatele Kultury Krakowa. OKK są częścią ogólnopolskiego ruchu społecznego Obywateli Kultury stawiającego sobie za cel reformę polskiej kultury, szczególnie zaś wskazania, jak ważną rolę odgrywa ona dla rozwoju społecznego,  gospodarczego i podnoszenia jakości życia.

Ruch społeczny zainicjowany po Kongresie Kultury w 2009 roku, doczekał się już reprezentacji w kilku miastach. Lokalne ruchy Obywateli Kultury rozwijały się w dużej mierze na bazie społecznej energii i zasobach wyzwolonych w trakcie ubiegania się poszczególnych miast o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Kraków jest tu wyjątkiem, gdyż jako miasto nieubiegające się o ESK 2016, nie doświadczył „efektu ESK”. Dlatego też organizatorzy, choć głównie były to organizatorki, wyrażali obawy, czy spotkanie niemające charakteru ważnego eventu, które nie wskazuje krótkoterminowego celu, ale zorientowane jest na długą oddolną pracę, znajdzie właściwy odzew wśród mieszkańców Krakowa. Okazało się, że obawy były nieuzasadnione, a w trakcie sesji plenarnej podsumowującej spotkanie padło wiele optymistycznych komentarzy. Mówiono nawet o rewolucji.

Samo spotkanie otwarcia, przygotowane wyłącznie obywatelskimi siłami, beż żadnej pomocy instytucjonalnej (wyjątkiem bezpłatne użyczenie sal przez Uniwersytet Ekonomiczny) i finansowej, rzeczywiście okazało się być sukcesem. Z perspektywy tygodnia widać jednak wyraźnie, że nie tyle samo spotkanie otwarcia można uznać za sukces, ale to, co dzieje się po nim.

O sukcesie takich imprez nie decyduje samo wydarzenie: event, nawet jeśli przeprowadzony jest bardzo sprawnie, sale pękają w szwach, a w lokalnej prasie pojawiają się entuzjastyczne komentarze. To, co najważniejsze dzieje się później, bez świateł jupiterów i zainteresowania mediów. Wyznacznikiem sukcesu Obywateli Kultury Krakowa jest właśnie energia z jaką po spotkaniu otwarcia ruszają pracę poszczególnych grup tematycznych, do których wciąż dołączają się kolejni obywateli reprezentujących rożne środowiska.

Problem eventowości, stawiany w opozycji do organicznej pracy u podstaw, był jednym z ważniejszych tematów spotkania otwarcia. Słusznie podkreślano, że poważnym problemem jest dziś sprowadzanie wydarzeń kulturalnych do problematyki frekwencji i relacji medialnych. Zupełnie pomijana jest kwestia edukacyjna; kształtowanie gustów, postaw, kreatywnego myślenia, itp. W tym przypadku owoce przychodzą po latach, dlatego politycy i decydenci tak chętnie promują kulturę eventową, dającą natychmiastowy efekt „pijarowy” i niewiele poza tym. Krzewienie kultury u podstaw, na poziomie grassroots, staje się zatem domeną ruchów obywatelskich.

W tym kontekście krakowscy Obywatele Kultury w pełni zalegitymizowali swój sens istnienia. Spotkanie otwarcie nie było poprzedzone intensywnymi zabiegami „pijarowymi”, nie podkreślano wagi wydarzenia poprzez rozsyłanie imiennych zaproszeń z rozdzielnika vipowskiego, a o frekwencję nie zabiegano atrakcyjnym cateringiem. Było wręcz odwrotnie, nikt nie otrzymał imiennego zaproszenia i wszyscy płacili za siebie, sala plenarna nie pękała w szwach, a lokalne media nie okrzyknęły spotkania otwarcia „wydarzeniem roku”. Ale to paradoksalnie jest największym atutem krakowskich Obywateli Kultury. Jak wiadomo w kulturze liczy się nie ilość a jakość, dlatego też w dłuższej perspektywie efektywniejsi w reformowaniu kultury okazują się być nieliczni, ale kierujący się maksymą pro publico bono, niż tłumy mobilizowane przez „pijar”.

Spotkanie otwarcie wniosło (mimochodem) także ważny głos do dyskusji o tym, czy Kraków jest metropolią czy prowincją. Dwie kwestie, które ujawniły się w trakcie spotkania wyraźnie przeciążyły szalę na rzecz metropolitalnej tożsamości Krakowa.

Jednym z ważniejszych wyznaczników metropolitalności miasta jest jego policentryczność. Często o metropoliach pisze się wręcz, że są to „federacje dzielnic”. Wystarczy posłużyć się tu przykładem; Berlina, Londynu, Paryża, a bliżej Krakowa, Pragi czy Budapesztu – to miasta, których siła i dynamika wynika z dużej mierze z policentrycznego charakteru.

Kraków natomiast jest przykładem miasta wybitnie monocentrycznego, gdzie jedno silne centrum zupełnie dominuje nad resztą miasta. Problem ten został silnie zaakcentowany na spotkaniu OKK. Jednym z głównych postulatów dwóch rożnych stolików: „miasto i kultura miejska” oraz „luki, offy, peryferia, obrzeża”, był postulat decentralizacji Krakowa. Kluczowym impulsem dla efektywnego rozwoju Krakowa powinno być „rozlewanie się” miejskości i kultury miejskiej poza ścisłe centrum, co może się dokonywać tylko poprzez wzmacnianie podmiotowości dzielnic i tworzenie nowych centrów alternatywnych wobec Rynku.

Druga kwestia związana jest z przełamywaniem silnego negatywnego stereotypu Krakowa jako miasta zamkniętego, które niechętnie przyjmuje osoby z zewnątrz. Najważniejszą miarą metropolitalności miast jest otwartość na zewnątrz, zdolność do przyciągania i asymilowania dynamicznych i twórczych jednostek. W trakcie sesji plenarnej dyskusja zeszła na „żelazny” temat krakowskich rozmów, mianowicie, kto jest krakowianinem z urodzenia, a kto z wyboru. Spontaniczne głosowanie wykazało, że większość z obecnych na sali Obywateli Kultury nie urodziło się w Krakowie, ale wybrało to miasto jak swoje miejsce do pracy i życia. Najcenniejszym zasobem rozwojowym miasta w współczesnej gospodarce jest kapitał ludzki, a zwłaszcza takie jednostki, które swoją pracowitością i talentami chcą się dzielić ze wspólnotą, w której mieszkają. Spotkanie OKK pokazało, jak silny jest ten kapitał w Krakowie i że miasto, wbrew swojemu negatywnemu stereotypowi, staje się otwartą metropolią, a nie prowincjonalnym zaściankiem.

Kraków był jedynym dużym miastem, które nie ubiegało się o miano Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Konkurs wyzwolił sporo energii, przyczynił się do mobilizacji środowisk twórczych i obywatelskich w wielu miastach. Efektem tego jest tworzący się fenomen Polskich Stolic Kultury, gdzie Kraków siłą rzeczy nie miał swojej reprezentacji. Tworzyło to wrażenie marazmu kulturalnego Krakowa i prowokowało do powielania pogłosek o śmieci kulturalnej stolicy Polski. Działalność ruch społeczny Obywateli Kultury Krakowa przekonuje, że były to zdecydowanie przesadzone pogłoski.