Newsletter

Jak to się robi w Szwecji

Konrad Sawicki, 13.04.2012
Karykaturalnie brzmiący urlop tacierzyński? A może po prostu urlop rodzicielski?

Strona 1

Karykaturalnie brzmiący urlop tacierzyński? A może po prostu urlop rodzicielski?

Co? Macierzyństwo, ojcostwo. Jaki? Macierzyński, ojcowski. Język polski, wbrew pozorom, jest niezwykle prosty. Porzućmy zatem skłonność do konstrukcji nieistniejących bytów i zapomnijmy o „tacierzyństwie”. Nawet nieskomplikowany edytor tekstu odmawia posłuszeństwa w pisaniu słów: „tatostwo” czy „tacierzyński”. Rezygnując z używania absurdalnych hybryd pojęciowych, czerpmy z dobrych, sprawdzonych w praktyce wzorów, w tym przypadku szwedzkich.

Ciąża + praca = konflikt?

Otóż nic bardziej błędnego. Sugerowany, a w polskiej mentalności utrwalony antagonizm, jak pokazuje przykład Królestwa Trzech Koron, skutecznie można przezwyciężyć.  W jaki sposób? Oto garść przykładów zza Bałtyku.

Kobiety w ciąży mogą pozostawać czynne zawodowo aż do dnia porodu. Mogą, ale nie muszą. Tylko i wyłącznie od ich decyzji zależy, czy skorzystają z możliwości przejścia na urlop na siedem tygodni przed przewidywaną datą porodu. Suma dni wolnych od pracy wykorzystanych przed porodem zostanie jednak odliczona z całej puli, dostępnej już po urodzeniu dziecka.

Praca jest szkodliwa dla zdrowia matki i płodu? Pracodawca ma obowiązek przeniesienia kobiety na inne, niestanowiące zagrożenia dla zdrowia stanowisko zawodowe lub zapewnienia pełnopłatnego urlopu, aż do dnia rozwiązania.

Poród i co dalej?

Przykład skandynawski pokazuje, że przyjście na świat potomka faktycznie może być początkiem okresu niezapomnianego, jedynego w swoim rodzaju. I bynajmniej nie w kontekście negatywnym. Jak na kraj skutecznie walczący o równouprawnienie przystało, zrezygnowano w Szwecji ze stosowania nomenklatury propagującej podziały (opozycja: macierzyński – ojcowski), na rzecz promującej równość i spójność. Urlop rodzicielski lub wychowawczy – bo o nim tu mowa – w szwedzkim kształcie wzmaga dodatkowo poczucie „sprawczości” w świadomości obywateli.

Kilka faktów na potwierdzenie powyższych tez. Urlop rodzicielski w Szwecji przysługuje w wymiarze 480 dni. Pula ta nie jest – jak to zazwyczaj bywa – jedynie do dyspozycji matki. Wspomniane 16 miesięcy pozostaje do rozdysponowania pomiędzy oboje rodziców zgodnie z ich indywidualnymi preferencjami. Jedynym obostrzeniem pozostaje konieczność wykorzystania przez każde z rodziców minimum 60-ciu dni takiego urlopu. W razie ich nie wykorzystania, wyjściowa liczba dni wolnych zostanie o 60 dni pomniejszona.

W tym momencie rodzi się pytanie o kwestie finansowe. Otóż proponowane rozwiązanie ponownie pozostaje korzystne dla rodziców. Mając na względzie dochody miesięczne statystycznego Szweda (w przeliczeniu ok. 9 tys. zł), wypłacanie 80 proc. wynagrodzenia przez pierwsze 390 dni trwania urlopu oraz 100 proc. uposażenia przez pozostałe 90 dni, jawi się jako perspektywa bez wątpienia atrakcyjna.