Newsletter

Doradco, mordo ty moja!

Marcin Lachowicz, 18.03.2012
Tabloidyzacja mediów utrwala groźne stereotypy. To „VATaha” doradców podatkowych ma być odpowiedzialna za nieprawidłowości i nadużycia prawa, a nie państwo, które tworzy złe prawo podatkowe

Tabloidyzacja mediów utrwala groźne stereotypy. To „VATaha” doradców podatkowych ma być odpowiedzialna za nieprawidłowości i nadużycia prawa, a nie państwo, które tworzy złe prawo podatkowe

Raz na niego spojrzysz i nie zapomnisz tego wyglądu. Owalna (by nie powiedzieć „nalana”) twarz. Złota bransoleta. Złote spinki do mankietów i krawata. Złoty sygnet i złote guziki w marynarce. W ustach rozżarzone cygaro. Ręką wysuniętą w twą stronę podaje złotą wizytówkę, z której odczytujesz profesję jegomościa. Oto stoi przed tobą doradca podatkowy.

Dla porządku dodam, że jest to wizerunek doradcy podatkowego zamieszczony jako ilustracja do pewnego artykułu, jaki ukazał się w jednym z ogólnopolskich tygodników opinii.

Gdyby grafika była prawdziwa, to – będąc doradcą podatkowym – pobiegłbym do najbliższego skupu złota i po dobrych cenach sprzedał cały ten złoty balast. Moją uwagę nie zaprząta jednak opisana powyżej grafika, która w karykaturalny sposób przedstawia doradców podatkowych. Nie czuję się też specjalnie urażony etykietowaniem wspomnianej grupy zawodowej mianem „VATahy”. Fakt, że redakcja zdecydowała się sięgnąć po uproszczenia i emocje w swoim przekazie można tłumaczyć tabloidyzacją mediów oraz sporym zamieszaniem na rynku polskich tygodników.

Zauważmy jednak, że w wyniku uproszczenia przekazu utrwalany może być groźny stereotyp, zgodnie z którym jedynym „winnym” nadużywania prawa podatkowego są podatnicy i współdziałający z nimi doradcy podatkowi. Rzeczywistość wydaje się być zupełnie inna i zdecydowanie bardziej złożona.

Doskonałym przykładem przeczącym temu stereotypowi jest tzw. „sprawa Optimusa” i ściśle z nią związana „sprawa Romana Kluski”. Zapewne większość z nas już co nieco słyszała o tych sprawach, które urosły do rangi symboli. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę na jakim tle w tych przypadkach powstał spór.

Warto zauważyć, że w latach dziewięćdziesiątych XX wieku import do polskich szkół komputerów w celach naukowych był zwolniony z podatku VAT. Komputery sprzedawane do szkół przez polskich przedsiębiorców były jednak „dodatkowo” obciążone podatkiem VAT. W konsekwencji „czystej krwi” polski komputer był droższy od jego zagranicznego odpowiednika.

Nie powinno zatem dziwić, iż w tak skonstruowanym, dyskryminującym świecie podatków, polscy przedsiębiorcy decydowali się na eksport komputerów za granicę (np. do Słowacji). Komputery te były następnie importowane do polskich szkół i, zgodnie z obowiązującymi przepisami, zwolnione z podatku VAT. Co ciekawe, w sprawie Optimusa w te działania zaangażowane było Ministerstwo Edukacji Narodowej, które zawarło z Optimusem stosowne porozumienia.

Zauważmy zatem, że w tym przypadku źródłem problemów było odmienne traktowanie przez polskie prawo podatkowe takich samych produktów. To politycy i urzędnicy, a nie przedsiębiorcy, stworzyli złe prawo. Prawo, które nie szanowało zasady równości. Podatnicy (być może z udziałem doradców podatkowych) starali się jedynie wykorzystać te przepisy do swoich celów.

Podatki prowadzą do oporu ze strony podatników, są bowiem świadczeniami, po pierwsze, przymusowymi – co oznacza, że jak nie zapłacimy podatków dobrowolnie, zostaną od nas wyegzekwowane siłą. Po drugie, bezzwrotnymi – należne dla państwa podatki nie zostaną nam zwrócone w przyszłości jak np. depozyty bankowe. I, po trzecie, nieodpłatnymi – fakt zapłaty podatków nie powoduje, że mamy prawo żądać od państwa świadczenia wzajemnego. To ciężko strawna mieszanka!

Ale, żaden przepis nie nakazuje nam płacić tak wysokich podatków, jak to tylko możliwe. Można nawet twierdzić, że jeżeli obowiązujące prawo stwarza nam możliwość wyboru kilku zgodnych z prawem rozwiązań, to wybór „ścieżki” najkorzystniej opodatkowanej generalnie nie powinien być kwestionowany.

Unikajmy zatem uproszczonego myślenia, w którym państwo, tworząc nierówne i nieprzejrzyste lub „dziurawe” przepisy prawa podatkowego zwalniane jest z obowiązku zabezpieczania własnych interesów. W praktyce nie da się zapewne stworzyć prawa podatkowego w pełni odpornego na działania mające na celu obniżenie wysokości płaconych podatków. Polscy parlamentarzyści mają jeszcze sporo pracy w zakresie przeciwdziałania unikaniu opodatkowania.