Newsletter

Zza kierownicy

Michał Dobrzański, 13.03.2012
Spostrzeżenia „zza kierownicy” na temat bezpieczeństwa ruchu są często bezużyteczne. Niestety

Spostrzeżenia „zza kierownicy” na temat bezpieczeństwa ruchu są często bezużyteczne. Niestety

„Jesteś bezpieczny wtedy, gdy wszystkie zagrożenia są za tobą”. Cytat to tzw. mądrość ludowa, wzięta z artykułu opublikowanego w poczytnym tygodniku o zasięgu ogólnopolskim, zaczynającego się od zadziornego stwierdzenia: „Tak, jestem piratem drogowym. I jestem z tego dumny”.

Nie będę tu polemizował z całym tekstem, będącym zresztą fajerwerkiem fałszywych mniemań o bezpieczeństwie ruchu drogowego. Autor, piszący jako praktyk – czyli kierowca – przedstawia szereg poglądów podzielanych przez wielu, jeśli nie większość kierowców poruszających się po polskich drogach. Taki jest właśnie stan wiedzy o bezpieczeństwie ruchu w społeczeństwie, opartej przede wszystkim na spostrzeżeniach „zza kierownicy”. Wiedzy, która dla zapewnienia bezpieczeństwa ruchu jest w większości przypadków bezużyteczna.

Prowadzenie samochodu zaburza odczucie tego, co jest bezpieczne, a co nie. Kierowca i pasażerowie, zamknięci w wygodnym, wyciszonym i ogrzanym wnętrzu, chronieni przed deszczem i wiatrem, słuchający muzyki lecącej z radia, nie odczuwają prędkości, z jaką się poruszają, a co za tym idzie, zagrożenia, które tworzą dla siebie oraz – przede wszystkim – innych. Świat zewnętrzny widziany z kabiny samochodu jawi się niczym jakaś inna rzeczywistość, od której jesteśmy odizolowani. W środku czujemy się spokojnie i bezpiecznie, jak we własnym domu. To zaś, co zaburza nasz spokój – wszelkiego rodzaju przeszkody, piesi, rowerzyści – działa nam na nerwy. Sielskie samopoczucie zanika, pojawia się za to agresja.

Większość ludzi nie byłaby skłonna np. wymachiwać komuś nożem przed nosem, aby go postraszyć. Gdy jednak owa większość wsiada za kierownicę, bez większych oporów „postraszy” pieszego na pasach albo „przytrze” rowerzystę, żeby oduczyć go tamowania ruchu. W warstwie tworzenia zagrożenia życia dla innych jest to zachowanie podobne do wymachiwania przed kimś nożem. Tyle, że nożem jednak trudniej zabić niż autem.

Dlatego właśnie perspektywie „zza kierownicy” trzeba przeciwstawić spojrzenie „z ulicy”. Tutaj sytuacja ma się zgoła inaczej. Czuć i słychać pęd przejeżdżających samochodów, strach zbliżyć się za bardzo do jezdni. Będąc poza samochodem, dużo łatwiej wyobrazić sobie konsekwencje ewentualnego wypadku – z wnętrza nowoczesnego samochodu prędkość 100 km/h może się wydawać zupełnie niewinna, jednak dla osoby stojącej przy drodze jasne będzie, że pojazd gnający z tą prędkością jest niebezpieczny. I to właśnie jest prawdziwy świat, do którego również kierowca wróci ze świata wirtualnego. Ale dopiero, gdy wysiądzie z kabiny swojego samochodu.

Nowoczesna filozofia bezpieczeństwa ruchu drogowego w dużej mierze odrzuca spojrzenie „zza kierownicy”. Jej nadrzędnym celem jest bowiem bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu, a nie tylko komfort osób w samochodach. Istotnym składnikiem statystyk zabitych i rannych na drogach są tzw. niechronieni użytkownicy dróg, a więc piesi i rowerzyści. Im także należą się bezpieczeństwo i wygoda. Co więcej oni – na ogół – nie tworzą śmiertelnego zagrożenia dla innych, w przeciwieństwie do kierowców.

Trzeba więc odejść od dostosowywania całego otoczenia drogi do subiektywnego odczucia bezpieczeństwa i komfortu kierowcy. Powody są dość jasne: po pierwsze – samochody stanowią największe zagrożenie dla życia innych. Po drugie – kierowcy mają zaburzone odczucie tego, co jest bezpieczne. I po trzecie, w większości przypadków zapewnienie kierowcy poczucia komfortu odbywa się kosztem utrudnień dla pozostałych osób.

W Polsce ciągle niestety króluje jeszcze spojrzenie na bezpieczeństwo ruchu „zza kierownicy”, którego przejawem są te wszystkie kładki dla pieszych w środku miast, drogi o parametrach autostrady przecinające śródmieścia czy wsie podzielone na pół płotami uniemożliwiającymi przejście na drugą stronę jezdni. Całą Polskę projektuje się tak, aby dobrze się po niej jeździło samochodem. Ale przecież każdy kiedyś z tego samochodu wysiądzie.