Newsletter

Na Wschodzie (zgodnie z przewidywaniami) bez zmian

Michał Rzepecki, 05.03.2012
Od 12 lat Putin jest nowym rosyjskim carem. Pozostanie nim także przez najbliższe 12 lat. Głównie za sprawą koniunktury na gaz i ropę

Strona 1

Od 12 lat Putin jest nowym rosyjskim carem. Pozostanie nim także przez najbliższe 12 lat. Głównie za sprawą koniunktury na gaz i ropę

Zgodnie z przewidywaniami kolejnym (bo przecież nie nowym) prezydentem Federacji Rosyjskiej został Władimir Putin. Zwyciężył już w pierwszej turze. Wygraną Putina potwierdziła Centralna Komisja Wyborcza, podając wyniki po podliczeniu 54 proc. wszystkich oddanych głosów.

Władimir Putin uzyskał 64,63 proc. głosów. Pozostali kandydaci odpowiednio – Gienadij Ziuganow 17,04 proc., Michaił Prochorow 9,06 proc., Władimir Żyrynowski 7,4 proc. i Siergiej Mironow 4,3 proc. Nic właściwie nie wskazuje, by kolejność ta zmieniła się po sprawdzeniu 100 proc. oddanych głosów, podobnie jak to, że Putin nie zwycięży w pierwszej turze. Takie rozstrzygnięcie wyborczego wyścigu było znane już od dawna.

Dwie kadencje Putina

Teraz, gdy graniczące z pewnością przewidywania się urzeczywistniły, należy zastanowić się, jak wydłużona – na mocy noweli konstytucyjnej z 2008 roku – do lat sześciu kadencja będzie przebiegać. Pomijając, że na jednej kadencji zapewne się nie skończy.

Oczywiście, zawsze może dojść do tak nieprzewidywanych wydarzeń o charakterze wewnętrznym bądź międzynarodowym, które diametralnie wywrócą rosyjską scenę polityczną. Jednak taki rozwój wypadków, jakkolwiek możliwy, wydaje się być mało prawdopodobny. Jak zatem będą przebiegały zainaugurowane 4 marca 2012 roku (dwie) kadencje prezydenckie Władimira Putina? Jaka będzie Rosja pod jego rządami? Jaką politykę zagraniczną Federacja Rosyjska będzie uprawiać? Jak będą w związku z tym kształtowały się stosunki polsko-rosyjskie?

Ostatnim i w mojej opinii najciekawszym pytaniem, jest to dotyczące następcy Putina – kto nim będzie. Czy jest to osoba już funkcjonująca w rosyjskiej polityce, czy też ktoś jeszcze zupełnie nieznany?

Rosja zmian nie lubi. Nigdy nie lubiła. Rosjanie są narodem na wskroś konserwatywnym. Przez setki lat aprobowali samodzierżawie. Następnie przez dziesiątki lat akceptowali komunizm, który też nie doprowadził do radykalnej zmiany – wszak budowa komunizmu trwała do samego jego końca. Zmiana systemu na demokratyczny też się w społeczeństwie rosyjskim nie przyjęła – przeciętny Rosjanin nie mógł się w tym obcym zjawisku odnaleźć.

Dlatego też powrót do tego swoistego XXI-wiecznego samodzierżawia został powitany z niezwykłą radością. Od 12 lat Putin jest nowym rosyjskim carem. Pozostanie nim także przez najbliższe 12 lat. Jednak w odróżnieniu od swych białych i czerwonych poprzedników, Putin – dzięki niebywałej koniunkturze na gaz i ropę – zadbał o godny poziom bytowy swych poddanych. Pensje, emerytury zaczęły być regularnie wypłacane, a co więcej także zwiększane. W swej dobroci władca, w odróżnieniu od swych poprzedników, nie zabronił Rosjanom podróżować po świecie. Czy w takiej sytuacji potrzeba czegoś więcej?

Oczywiście nawet w tak dobrych warunkach zawsze znajdą się niezadowoleni – a tak przedstawiani są protestujący ostatnio na ulicach rosyjskich miast. Dlatego też raz jeszcze podkreślę, że sprzeciw wobec Putina jest jedynie chwilową modą – opozycja jest słaba, niejednorodna, a jej naczelne hasło brzmiące „Rosja bez Putina” jest po prostu naiwne – większość społeczeństwa zadecydowała właśnie, że Putin będzie z Rosją przez co najmniej sześć najbliższych lat.

Rzecz jasna, posługujący się zupełnie odmiennymi standardami demokracji świat Zachodu, może wytykać ewidentne fałszerstwa wyborcze polegające na wielokrotnym głosowaniu w różnych komisjach wyborczych tych samych grup osób. Ale nawet gdyby ich nie było i tak wygrałby Putin – może jedynie nie w pierwszej turze. W Rosji użycie w stosunku do kogoś przymiotnika „demokrata” stanowi wszak obrazę.

Usankcjonowawszy pełnię władzy, Putin w dalszym ciągu będzie zapewniał dotychczasowy dobrobyt Rosjanom. W zamian najprawdopodobniej wciąż będzie postępowała konsolidacja społeczeństwa wokół przywódcy, według sprawdzonego schematu „oblężonej twierdzy” – oblężonej przez wszelkie złowrogie siły chcące osłabić Wielką Rosją. O kogo chodzi?
O Amerykanów, islamskich terrorystów, wszelkiej maści demokratów i obrońców praw człowieka.

Prawdziwe problemy toczące rosyjskie życie publiczne, takie jak wszechobecna korupcja, nie będą faktycznie rozwiązywane. Elitom władzy dużo prościej jest przecież funkcjonować w znanych już warunkach. Jak się rzekło, Rosjanie zmian przecież nie lubią. Jedyną rzeczą różniącą dotychczasowe życie polityczne w Rosji będzie częstsze wykorzystywanie swoistego wentyla bezpieczeństwa w postaci masowych ruchów protestu. Dzięki temu Putin będzie mógł z całą stanowczością powtarzać, że nie rozumie zarzutów dotyczących braku demokracji – przecież obywatele protestują, krzyczą, manifestują, a w Rosji nie ma więźniów politycznych.