Newsletter

Zalękniona i poirytowana

Heinz Bude, 04.07.2013
Powinniśmy reaktywować kulturę dóbr wspólnych – edukacji, służby zdrowia czy bezpieczeństwa

Powinniśmy reaktywować kulturę dóbr wspólnych – edukacji, służby zdrowia czy bezpieczeństwa – mówi prof. Heinz Bude

Weronika Przecherska: Panuje powszechne przekonanie, że klasa średnia stanowi o sile społeczeństwa. Jak radzi sobie niemiecka klasa średnia?

Prof. Heinz Bude: Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Przedstawicielom niemieckiej klasy średniej różnie się powodzi. Dobrze radzą sobie eksporterzy i konstruktorzy maszyn. Powodów do narzekań nie mają także pracownicy mediów, konsultanci, doradcy podatkowi czy prawnicy. Podobnie jak inżynierowie, których pensje i tym samym status w ostatnich latach zdecydowanie wzrosły. Poprawiła się także sytuacja wysoko wykwalifikowanych pracowników. Górna warstwa klasy średniej zdecydowanie się stabilizuje.

To gdzie rodzi się niezadowolenie?

W obrębie klasy średniej jest jednak grupa zależna od państwa opiekuńczego – pracujący w administracji państwowej czy sektorze edukacyjnym. Tutaj jest zdecydowanie gorzej. Pracownicy sfery publicznej zawierają umowy na czas określony, ich sytuacja jest niepewna. Muszą się pogodzić z tym, że także ich status społeczny jest coraz niższy. Administracja państwowa przestała być sektorem stabilizacji, stała się sektorem prekariatu. Podobnie jest w oświacie. Minorowe nastroje doskonale ilustruje sytuacja niemieckich profesorów. Przez reformę szkolnictwa zostali zdegradowani do poziomu osób świadczących usługi studentom. Kadra naukowa niestety jest tego świadoma.

Państwo opiekuńcze nie zdaje egzaminu?

Niemcy są przekonani, że pełni ono funkcję stabilizującą. Jednak pracujący w sferze budżetowej nie są zadowoleni. Nie mają pewności, że państwo sprosta ich oczekiwaniom. Zamiast być ostoją bezpieczeństwa, państwo opiekuńcze staje się więc źródłem niepewności. Tym, którzy są zatrudnieni w przemyśle, nigdy nie wiodło się tak dobrze, jak dziś. Mają bardziej liberalne poglądy gospodarcze. Dla zależnych od sfery budżetowej nie są to najlepsze czasy, dlatego chcą regulacji. Dysproporcje między jednymi i drugimi powodują napięcia.

Czyli biedni i bogaci coraz bardziej się od siebie oddalają?

Ta środkowa część społeczeństwa jest bardzo dynamiczna. Bogatsi, o wyższym statusie, pną się coraz wyżej. Ci z niższych grup społecznych mają poczucie fatalizmu. Dane gospodarcze niezbicie pokazują, że to właśnie Niemcy są największym zwycięzcą w grupie OECD po kryzysie w 2008 roku. Społeczeństwo jest wręcz zdziwione swoją siłą, przede wszystkim gospodarczą. Nie wie jednak, skąd ta siła pochodzi. Nie zdaje sobie sprawy, jakie są jego mocne i słabe strony. To tylko jedna strona medalu. Jednocześnie obywatele obawiają się, że pomimo indywidualnych wysiłków nie uda im się osiągnąć więcej niż poprzednim pokoleniom. I to niepokoi ich najbardziej.

Boją się społecznej degradacji?

Tak zwana panika statusu to powszechne zjawisko. Niemcy boją się jednak nie o siebie, lecz o swoje dzieci. Rodziny w niższych warstwach klasy średniej, posiadające dwójkę lub trójkę dzieci wiedzą, że wykształcenie to podstawa. Edukacja jest dla nich gwarancją utrzymania pozycji społecznej. Jednak nauka kosztuje, a wsparcie państwa opiekuńczego jest niewielkie. Rodzice zdają sobie sprawę, że dzieci w najlepszym przypadku utrzymają ich status społeczny. Prawdopodobne jest jednak, że ten status się obniży.

Badacze w rozmowach z Instytutem Obywatelskim mówią o syndromie wypalenia (ang. burnout) niemieckiego społeczeństwa. Niezadowolenie i niepewność skutecznie pozbawiają radości życia.

Samorealizacja jest dziś równoznaczna z sukcesem. Warunkiem osiągnięcia sukcesu jest z kolei wykształcenie – to powszechne przekonanie. Jednak coraz częściej Niemcy zdają sobie sprawę, że edukacja to za mało. Nie jest furtką do realizacji ambicji. Nie mogąc zaspokoić własnych aspiracji, stają się coraz bardziej poirytowani. Trudniej też jest im określić granice. Nie potrafią stwierdzić, czy osiągnęli wystarczająco dużo. Dlatego coraz częściej, charakteryzując niemieckie społeczeństwo, mówi się o wypaleniu.

A życie rodzinne? Czy także jest przyczyną frustracji?

Rodzina to dla klasy średniej bardzo ważny temat. Szczególnie dzieci traktowane są jako najwyższe dobro, wartość jednoczącą. Model rodziny ulega jednak pewnym zmianom. W obrębie klasy średniej coraz więcej jest kobiet wykształconych, osiągających sukcesy zawodowe. Mężczyźni natomiast są coraz mniej zmotywowani, by walczyć o awans. To nie wpływa pozytywnie na ich nastrój. Przejmują na siebie więcej obowiązków domowych. Z tego jednak też nie są zadowoleni. Potrzeba samorealizacji przeciwstawiona jest więc dbałości o rodzinę. Ta sytuacja jest przyczyną wielu rozterek.

Jak na problemy klasy średniej reagują politycy?

Klasa średnia jest przekonana, że jej problemy nie są reprezentowane w świecie polityki. Liberalna FDP ulega samozniszczeniu. Zieloni zdali sobie sprawę, że nie mogą być tak moralizatorscy wobec własnych wyborców. Rządząca CDU, choć wewnętrznie podzielona, jest nastawiona na sukces. Dlatego jakiekolwiek niepowodzenia czy quasi lęki nie powinny pojawiać się na jej agendzie. Brak jest także wśród przedstawicieli klasy średniej zaufania do socjaldemokratów.

Czy klasa średnia nie jest już źródłem stabilności?

Można powiedzieć, że jest poirytowana. Jednak w całej Europie trudno dziś o bardziej stabilną klasę średnią niż niemiecka. Z upływem czasu wymagania Niemców mogą się zmieniać i nie ma pewności, czy w nadchodzących latach też tak będzie.

„Die Zeit” zwracał uwagę na pańską umiejętność interpretacji nadchodzących zjawisk. Co czeka niemieckie społeczeństwo?

Najważniejsze, by różnice w obrębie klasy średniej nadal się nie pogłębiały. Powinniśmy reaktywować kulturę dóbr wspólnych – edukacji, służby zdrowia czy bezpieczeństwa. Jednocześnie jednak stwarzać obywatelom warunki do indywidualnego rozwoju. Te dwie kwestie z pozoru wydają się być przeciwstawne. Mam jednak nadzieję, że politycy sprostają temu zadaniu.

*Prof. Heinz Bude – socjolog. Od 2000 roku prowadzi katedrę makrosocjologii na Uniwersytecie w Kassel (Niemcy). Kieruje badaniami nad społeczeństwem RFN w hamburskim Instytucie Badań Społecznych. Od 2004 roku jest członkiem zarządu Niemieckiego Towarzystwa Socjologicznego.

Tekst opublikowany w Lupie Instytutu “Gdzie jesteś, klaso średnia?” w lutym 2012 r.