Newsletter

Nowa polska klasa średnia

Henryk Domański, 04.07.2013
Chcą żyć lepiej, patrzeć w przyszłość i pokazać sukces sąsiadom. Gdyby byli wyznania kalwińskiego, można by powiedzieć, że robią to, czego od nich Pan Bóg oczekuje

Strona 1

Chcą żyć lepiej, patrzeć w przyszłość i pokazać sukces sąsiadom. Gdyby byli wyznania kalwińskiego, można by powiedzieć, że robią to, czego od nich Pan Bóg oczekuje – mówi prof. Henryk Domański

Anna Hucko: O kim myślimy, gdy mówimy: polska klasa średnia?

Prof. Henryk Domański: Klasa średnia jest zbyt zróżnicowana, żeby nazywać ją klasą. W przypadku Polski mamy raczej do czynienia z kategorią społeczną. Klasa dopiero się kształtuje, ale można ją zlokalizować w strukturze społecznej. Przede wszystkim poprzez role zawodowe i generowane przez nią postawy. Do „klasy średniej” zaliczymy więc specjalistów różnych dziedzin i znaczną część polskiej inteligencji. Osoby wykonujące zawody charakteryzujące się wysoką złożonością. Są to osoby posiadające wyższe wykształcenie, co nie jest jednakże warunkiem koniecznym. Zasadniczo będą to więc lekarze, prawnicy, specjaliści od marketingu, dziennikarze, artyści, nauczyciele, ale dopiero w szkołach średnich.

Ludzi, których zaliczylibyśmy do klasy średniej wyróżnia też pewien poziom zamożności oraz, co najważniejsze, tendencja do udowadniania sobie i innym, że osiągnęli sukces. Jako, że klasa średnia w Polsce dopiero powstaje, rodacy dążenie to odczuwają raczej intuicyjnie. Ci ludzie na pewno są zadowoleni z tego, co mają albo przeczuwają, że będą zadowoleni z przyszłości, na jaką sobie zapracują. Daje im to z kolei przekonanie, że zajęli wysoką pozycję, i że spełnili swój obowiązek – przydatności dla społeczeństwa, realizacji życiowego celu. Gdyby byli wyznania kalwińskiego, można by powiedzieć, że robią to, czego od nich Pan Bóg oczekuje.

Czy podejście tego typu jest warunkiem koniecznym, by zakwalifikować ludzi do klasy średniej?

Taki był jej pierwotny etos, z tego właśnie klasa średnia się wywodzi. Jeżeli owo podejście kształtuje się w ludziach, intuicyjnie bądź świadomie, to stają się oni klasą średnią. Dążą wtedy do tego, żeby żyć lepiej, pokazywać to sąsiadom i znajomym oraz żeby rzeczywiście mieć do tego pewne podstawy. Dlatego posyła się dzieci do najlepszych szkół, odkłada się bieżące przyjemności na poczet przyszłych zysków. Konsumpcja, która jest dowodem sukcesu, jest jednak łagodzona przez strategię długofalową – cechą charakterystyczną klasy średniej jest myślenie o przyszłości.

W drugiej połowie lat 90-tych te postawy były inne?

Były słabsze. Role zawodowe – dość podobne, pomijając te, które wyłoniły się po zmianie ustroju.

Co mówią o klasie średniej charakterystyczne dla lat 90-tych domy, z założenia imponujące, stylizowane na małe pałace albo staropolskie dworki?

Wspomniane domy budowali dorobkiewicze wywodzący się z tzw. starej klasy średniej. To jest pojęcie umowne, określa drobnych i średnich właścicieli, prezesów firm. Po zmianie ustroju siłą rzeczy stali się dorobkiewiczami: wzbogacili się i zademonstrowali potrzebę prestiżu. Potrzeba prestiżu, wręcz uwypuklenie faktu zasługiwania na prestiż, to również cechy charakterystyczne klasy średniej. Te domy ukazują ją w krzywym zwierciadle. Nie wszyscy jednak je budowali, powstało wiele całkiem przyzwoitych… Kolejna sprawa – priorytetowymi wyznacznikami prestiżu, zarówno w latach 90-tych, jak i obecnie, są dom i samochód.

Istnieją jakieś widełki finansowe, które klasę średnią pomagają zdefiniować?

Prawdopodobnie tak. Szacowałbym, że górny pułap być może lokuje się na granicy ok. 50 tysięcy złotych miesięcznie, potem być może zaczyna się klasa wyższa, również jeszcze nie całkiem ukształtowana. Dolny pułap zaczyna się trochę powyżej średniej krajowej.

Czym różni się klasa średnia od klasy wyższej?

Żeby być w klasie wyższej, trzeba mieć bogactwo oddzielone dużym dystansem od osiąganego w klasie średniej oraz kilkanaście bądź kilkadziesiąt razy większe zasoby materialne. Wyższa klasa średnia jest w miarę dobrze lokalizowana przez listę 500. najbogatszych Polaków. Bogactwo klasy wyższej musi być uznane przez resztę społeczeństwa. Do tego dochodzi także aspekt świadomościowy – zasługują na to, żeby ich nazywać klasą wyższą.

Ponadto członkowie klasy wyższej się znają, jest ich niewielu, więc nie ma z tym większego problemu. Łączą ich więzi, nie tylko biznesowe, pobierają się między sobą, utrzymują stosunki towarzyskie, zachowują ekskluzywność. Zasadnicza różnica polega na tym, że klasa średnia z definicji charakteryzuje się otwartością, wejście do niej dokonuje się poprzez osiągnięcie sukcesu, czyli poprzez własny wysiłek. Klasa wyższa jest z reguły zamknięta, blokuje dostęp do samej siebie.

Jaki jest stosunek klasy średniej do elit?

Kiedyś był zdecydowanie bardziej negatywny. Elity były zaprzeczeniem idei klasy średniej, która definiowała się poprzez własne zdolności i kompetencje gwarantujące sukces. Elitarność to urodzenie się z wyższą pozycją, bez wkładu własnego, bez podjęcia wysiłku. Poza tym, w kwestii funkcjonalnych relacji z innymi klasami, klasa średnia pełni rolę łagodzącą – stymuluje ewentualne napięcia między górą a dołem, między elitami i wykluczonymi. Im większa klasa średnia, tym bardziej stabilne społeczeństwo. Stabilizuje, bo samej jej na tym zależy. Wytwarza również największy popyt – elity jej nie zastąpią, gdyż zorientowane są jedynie na dobra luksusowe.

Jaką klasą jest klasa polityczna?

Uznałbym ją za część wyższej klasy średniej – mają dużo władzy, najwięcej w całym społeczeństwie. Politycy są dosyć zamożni, ale ich zasoby nie są legitymizowane, władza zresztą też nie, nie są więc w klasie wyższej. Są urzędnikami państwowymi, służą społeczeństwu – wykonują pewną pracę na jego rzecz, bez której, zgodnie z definicją, nie można się obejść. Dlatego kwalifikujemy ją jako część klasy średniej.
Stosunek klasy średniej do klasy politycznej wydaje się być w najlepszym przypadku obojętny, najczęściej negatywny bądź wręcz negujący.

Tak jak w większości krajów – klasa średnia negatywnie ocenia klasę polityczną za brak kompetencji. Za ludzi zajmujących się sobą, za to wszystko o czym czytamy w gazetach. W tej kwestii klasa średnia nie odbiega od reszty społeczeństwa. Prawdopodobnie wielu jej przedstawicieli podchodzi do klasy politycznej ze zrozumieniem – inaczej nie mogłaby ona funkcjonować w niedojrzałej demokracji. Co więcej, wielu z nich chciałoby również wejść do klasy politycznej. Gdyby jednak stali się jej członkami, byliby dokładnie tacy sami. Jest to pewnego rodzaju połączenie niechęci, braku legitymizacji władzy oraz aspiracji do bycia jej częścią.