Newsletter

Nie róbmy z o. Rydzyka męczennika

Jarosław Makowski, 22.02.2012
Państwo liberalne nie tylko, że chroni wolność słowa każdej jednostki. Sprawia też, że nikt nie staje się pozorowanym męczennikiem

Państwo liberalne nie tylko, że chroni wolność słowa każdej jednostki. Sprawia też, że nikt nie staje się pozorowanym męczennikiem

1.
To będzie krótki wpis. Chcę bronić liberalnych wartości, które – czyż to nie paradoks – bronią wolności i praw antyliberała, i fundamentalisty: o. Tadeusza Rydzyka.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie przyznała koncesji TV Trwam do nadawania na nowej platformie cyfrowej. O. Rydzyk utrzymuje, że jego projekt medialny spełnia wymogi formalne.

Nie wiemy, kto w tym sporze ma rację. Sprawa znajdzie swój finał, jak wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, w sądzie. Jeśli jednak okazałoby się, że nie przyznanie koncesji TV o. Rydzykowi ma w jakimkolwiek stopniu podtekst ideologiczny, to byłaby to zła wiadomość dla liberalnych wartości. A tych winniśmy strzec, jak oka w głowie.

2.
Powiem szczerze: w zasadzie nie ma sprawy, w której zgadzałbym się z o. Rydzykiem. Czy to, jeśli idzie o politykę, czy jeśli idzie o spojrzenie na Kościół.

Jako zwykły obywatel mam też średnie zaufanie do jego inwestycji biznesowych, które – szczególnie, gdy za sterami kraju jest bliska o. Rydzykowi opcja polityczna – zadziwiająco często mają znamiona politycznego klientelizmu.

Co więcej, nie mam złudzeń, że – gdy o. Rydzyk zapoznaje się z moimi poglądami – gotów jest zobaczyć we mnie „diabła wcielonego”.

3.
A jednak, jeśli projekt medialny o. Rydzyka spełniałby wszystkie kryteria, winien on mieć prawo obecności na nowej platformie cyfrowej. Dlaczego? Bo my – liberałowie – jesteśmy w tym aspekcie wyznawcami Woltera, który celnie notował: „Nie zgadzam się z twoimi poglądami, ale oddam życie abyś mógł je głosić”.

Państwo liberalne nie tylko, że chroni wolność słowa każdej jednostki. Sprawia też, że nikt nie staje się pozorowanym męczennikiem.