Newsletter

Nie dla nierówności!

A. Michael Spence, 14.02.2012
Rolą państwa jest przewidywanie i przystosowywanie obywateli do zmian na rynku pracy

Rolą państwa jest przewidywanie i przystosowywanie obywateli do zmian na rynku pracy

Problemem rynku pracy jest dziś bezrobocie spowodowane spadkiem koniunktury i spowolnieniem gospodarczym w krajach rozwiniętych. To efekt kryzysu z 2008 roku i obecnych problemów w strefie euro. Sytuacja będzie jednak znacznie lepsza, gdy zakończy się proces delewarowania (zmniejszania zadłużenia – przyp. red.), a eurozona się ustabilizuje. Nadal jednak w obszarze produkcji i wzrostu zatrudnienia będziemy napotykać na strukturalne przeszkody.

Trzeba pamiętać, że w krajach rozwijających się na rynek pracy wkraczają setki milionów ludzi. To szansa dla kapitału i tych dobrze wykształconych. Jednocześnie sytuacja ta jest przyczyną bezrobocia i zatrzymania wzrostu pensji pozostałych pracujących.

Zmiany na rynku pracy nierozerwalnie wiążą się ze zmianami w sposobie kształcenia. W krajach rozwiniętych rośnie zapotrzebowanie na wysoce wykwalifikowanych i świetnie wykształconych pracowników, przede wszystkim inżynierów i tych wykonujących zawody pokrewne. Te zmiany to także szansa na odwrócenie pewnej tendencji – niezadowalających wyników testów PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów), koordynowanych przed Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Z kolei inwestycje w edukację i szerzenie podstawowej wiedzy ekonomicznej są zbyt niskie i relatywnie nieefektywne. A przecież rolą państwa ma być wspieranie i przystosowanie obywateli do zmian na rynku pracy. Są to działania komplementarne do przemian strukturalnych w sektorze prywatnym. Rządy, z niewielkimi wyjątkami, jak np. w Niemczech, nie radzą sobie zbyt dobrze w przewidywaniu znaczących zmian w strukturach globalnej gospodarki. Przykładowo, w Stanach Zjednoczonych w latach 1990-2008 w branży internetowej powstało 27 milionów nowych miejsc pracy. Właściwie wszystkie w sektorze dóbr niezbywalnych. To nie jest zrównoważony wzór. Przewidujący Niemcy, w przeciwieństwie do innych krajów, tworzyli miejsca pracy także w sektorze dóbr zbywalnych.

Palącym problemem staje się dziś rozwarstwienie zarobków. Największe różnice można zaobserwować w Ameryce Łacińskiej, ale na szczęście tendencja ta jest zdecydowanie spadkowa. Inaczej sytuacja wygląda w Stanach Zjednoczonych, Chinach czy Wielkiej Brytanii, gdzie dysproporcje w zarobkach są coraz bardziej znaczące. Aby zmniejszyć nierówności, musimy postępować tak samo jak wtedy, gdy chcemy, żeby wzrosło zatrudnienie. Czyli – chronić ludzi w czasach kryzysu i spadku koniunktury. Dziś niestety nieproporcjonalnie duże konsekwencje trudnej sytuacji gospodarczej ponoszą bezrobotni.

Państwa powinny za wszelką cenę przeciwdziałać powiększaniu się dysproporcji w zarobkach. Rozwiązaniem jest szlifowanie umiejętności potrzebnych na rynku pracy, redystrybucja dochodów, zapewnienie podstawowych usług socjalnych i ubezpieczeń. Należy płacić za skutki swoich działań, a nie tworzyć duże i niemożliwe do spłacenia zobowiązania. Przecież ich koszty będą musiały ponieść nasze dzieci i wnuki. Oczywiście o wiele łatwiej to zrobić, gdy ma się rozsądny wzór zrównoważonego wzrostu. Szczególnie dziś, gdy żyjemy coraz dłużej i aby system dobrze funkcjonował, coraz więcej osób musi coraz dłużej pracować.

*Prof. A. Michael Spence – amerykański ekonomista, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w 2001r., wykładowca na Uniwersytecie Stanforda

Tłumaczenie: Weronika Przecherska