Newsletter

Demokracja Facebooka i Twittera

Jarosław Makowski, 07.02.2012
Media społecznościowe są doskonałym narzędziem, by się szybko i skutecznie buntować. Czy są też dobrym narzędziem, by się szybko i skutecznie zorganizować?

Media społecznościowe są doskonałym narzędziem, by się szybko i skutecznie buntować. Czy są też dobrym narzędziem, by się szybko i skutecznie zorganizować?

1.
Żyjemy w kulturze click. Bez żadnego w zasadzie wysiłku, będąc podpiętym tylko do do sieci, dajemy wyraz swoim przekonaniom: albo za czymś klikamy, albo przeciw czemuś klikamy.

Tak, w mgnieniu oka, rodzi się społeczność sieciowa. Tak, w jednej chwili, powstaje wspólnota, która – najczęściej – przeciw czemuś konkretnemu protestuje. Owo click to przejaw potrzeby i chęci partycypacji. Potrzeby, która do wczoraj nie była dostrzegana przez władzę.

2.
Społeczeństwo sieciowe jest więc społeczeństwem partycypacji. Czy jest to zarazem sygnał, że na naszych oczach dogorywa post-tradycyjne społeczeństwo obywatelskie? Że, jeśli nie jesteś podpięty do sieci, to znaczy, że nie istniejesz, nie bierzesz udziału w debacie?

Czy mamy więc do czynienia z nowym typem demokracji – demokracji spod znaku Facebooka i Twittera?

3.
„Dzięki mediom społecznościowym obywatele mają możliwość skrzyknięcia się, organizacji – mówi Weronice Przecherskiej prof. Claus Leggewie, z którym rozmowę w ramach Lupy Instytutu o „Kulturze protestu” opublikujemy w czwartek. – Tak było na przykład w trakcie protestów zorganizowanych przeciwko prezydentowi RFN Christianowi Wulffowi przed zamkiem Bellevue. Jednak to zdecydowanie za mało, by mówić o demokracji Facebooka czy Twittera. Przecież w mediach społecznościowych działają prawdziwi ludzie, ze swoimi pomysłami, wartościami czy marzeniami. Portale pełnią tylko funkcję pomocniczą, nie zastępują prawdziwych demokratycznych procesów. To prosta prawda, o której zachwyceni nowymi technologiami w dobie Internetu zapominamy”.

4.
A zatem: za prawem do partycypacji we władzy, którą właśnie sobie torujemy dzięki portalom społecznościowym, musi iść obywatelskie działanie: „from click to do”. To znaczy, że – by rzeczywiście podnieść jakość naszej demokracji – musimy czasami odkleić się od komputera. By działać w „realu”.