Newsletter

Zima z Gazpromem

Magdalena Heczko (Śliwka), 06.02.2012
Choć Gazprom zarabia krocie na sprzedaży surowca, to musi także ogrzać mieszkania samych Rosjan

Choć Gazprom zarabia krocie na sprzedaży surowca, to musi także ogrzać mieszkania samych Rosjan

Wraz z siarczystymi mrozami wróciła do nas jak bumerang dyskusja o gazie i energii. Nie od dziś wiadomo, że bezpieczeństwo energetyczne zależy od stabilnych dostaw surowców, w tym gazu właśnie. I jest to problem nie tylko Polski. W związku z ostatnimi mrozami, w czwartek Gazprom dostarczył nam o 7 proc. mniej gazu. Według informacji podanych przez Komisję Europejską, do Europy dotarło ok. 10 proc. mniej tego surowca.

Początkowo Rosjanie twierdzili, że do Europy Zachodniej została wysłana zakontraktowana ilość gazu, ale Ukraina nielegalnie przejęła część surowca. W sobotę jednak Andriej Krugłow, wiceszef Gazpromu, przyznał, że dostawy gazu do Europy Zachodniej rzeczywiście spadły o 10 proc.

Miejmy nadzieję, że tegoroczne kłopoty z dostawami skłonią Europę do zrewidowania swojej polityki w sprawie wydobycia gazu łupkowego na Starym Kontynencie. Może okaże się, że zakazy eksploatacji wydane w Niemczech czy Bułgarii, a nawet poszukiwania, jak to się stało we Francji, były przedwczesne? Zrozumiałe jest, że każdy kraj rozwija najdogodniejszą dla siebie technologię: Francja energię jądrową, a Niemcy zieloną. Ale bez nowych, rewolucyjnych sposobów produkcji energii, póki co, nie możemy zrezygnować z energetyki konwencjonalnej, w tym z rozwijania własnej bazy surowcowej.

Skoro więc na terenie państw unijnych znajdują się potencjalne złoża gazu, powinniśmy rzetelnie je zbadać i znaleźć bezpieczny sposób ich wydobycia. Parafrazując przysłowie, nie taki gaz łupkowy straszny, jak go malują. Kilkuletni już proces eksploatacji w USA pokazuje, że nie kryje się za tym większe niebezpieczeństwo niż przy innych działaniach przemysłowych. Jak zawsze potrzebne jest zachowanie zdrowego rozsądku i przestrzegania procedur. Dzięki wydobyciu gazu łupkowego USA nie dość, że zmniejszyły importu gazu, to jeszcze cena surowca spadła o połowę.

Nie trzeba chyba nikogo również przekonywać, że kraje unijne są zdecydowanie pewniejszym partnerem handlowym niż Rosja. Oczywistym jest, że w zimie mróz jest również w Rosji, i mimo, że Gazprom zarabia krocie na sprzedaży surowca, to musi także ogrzać mieszkania Rosjan, zwłaszcza w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich. Rosjanie przecież nie mogą mieć wątpliwości co do siły swojego państwa i przywódcy. Co potwierdził sam Putin, należy dostarczać gaz na Zachód, ale dopiero po zaspokojeniu potrzeb wewnętrznych.

Na szczęście zima w tym roku przyszła wyjątkowo późno, bo dopiero pod koniec stycznia. Dzięki czemu w tym sezonie pierwszy raz zanotowaliśmy spadek dostaw gazu. I o ile w tym roku raczej nie grożą nam braki surowca, warto się przygotować na kolejne lata. W końcu i do nas zawita kiedyś wczesna zima.

CZYTAJ TAKŻE: Lupa Instytutu: „Jak zapewnić bezpieczeństwo energetyczne?