Jakiej utopii potrzebuje państwo?

Cezary Kościelniak31/01/2012

Historia uzyskania niepodległości musiała dodawać naszym rodakom energii do działania i siły. Szczerze powiem – tego im bardzo zazdroszczę

Coraz częściej z podziwem spoglądam na okres międzywojnia. XX-lecie Polski współczesnej i tej z lat 1918-39 nasuwają liczne porównania. Powinniśmy być wdzięczni losowi za to pierwsze dwudziestolecie. Wiele narodów, które uzyskały wolność w 1918 roku miało mniej szczęścia, na przykład Gruzini, którzy zostali przemocą wcieleni do Związku Radzieckiego już w 1921 roku. Gruzińska „modernizacja” polegała na niszczeniu elit i dewastacji bezcennych zabytków kultury sakralnej.

Nowo otwarty gmach Muzeum w Tbilisi wraz z ekspozycją prezentującą ten okres pokazuje, jak mroczny był on dla tego narodu. To Cud nad Wisłą i odepchnięcie komunistów stało się dla Polski szansą na normalne życie. Również dla nas dziś Cud może być  znaczącym punktem odniesienia. Odwiedzając Gruzję z pewnością docenimy ten moment historii, jakże dla nas szczęśliwy.

Z pewnością historia uzyskania niepodległości musiała dodawać naszym rodakom energii do działania i siły. Szczerze powiem – tego im bardzo zazdroszczę. Patrząc na wielkie modernizacyjne projekty, jak Centralna Magistrala Kolejowa, Port Gdynia, realizacje architektoniczne tego okresu czy majstersztyki techniczne, jak np. zbudowanie kolejki na Kasprowy Wierch, można zadać pytanie: skąd wziął się wówczas taki rozmach? Odpowiedź po części leży w filozofii, umiejętności utopijnego spojrzenia na rzeczywistość, wizji, która brała się ze świata idei i obywatelskiego patriotyzmu. Twórca Gdyni, Eugeniusz Kwiatkowski, musiał być po części utopistą, musiał wyobrazić sobie idealną polską gospodarkę, z której wyrasta projekt Gdyni.

To, co rzuca się w oczy dzisiaj, to niechęć do utopijnego myślenia, a często do myślenia w ogóle, które zostaje zastąpione urzędniczym, unijno-europejskim żargonem. „Administratywistyka” stała się filozofią polityczną w Polsce, tak w Warszawie, jak i w regionach. Choć polityka europejska była zbudowana na filozofii, to politykom nie wypada dzisiaj zbytnio teoretyzować, w myśl zasady: jeśli jesteś skuteczny, to nie musisz stawiać pytań fundamentalnych. Partie polityczne, ale i władze samorządowe nie tworzą myśli państwowej, nie formułują swoich wielkich i małych utopii, nie stawiają pytań o naszą tożsamość. Zarządzanie stanem bieżącym wyparło utopię.

Dziś potrzeba nam ideowości jaką miał choćby Kwiatkowski, czy XIX-wieczni poznańscy organicznicy (proszę, nie używajmy tu słowa „pozytywiści”). Nasuwa się wniosek, że musimy zacząć pracę nad filozofią polityki, namysłem, nobilitacją fundamentalnych kwestii oraz przestać się lękać utopii. Namysł w polityce wiąże się z mądrością, a ta wypływa od elit, które obecnie znajdują się w kryzysie. Niestety elity kojarzą się przeciętnemu Polakowi z ćwierć inteligentnymi celebrytami ze szklanego ekranu.

„Elita” jada w modnych knajpach i ubiera się w Londynie, łatwo i przystępnie mówi o niczym. „Elita” niechętnie się dzieli swymi środkami z innymi. Polityka dla „elit” to nie walka o dobro wspólne, ale „kłótnie”, których pozostaje nam tylko wyśmiać.

Oczywiście, naiwnym byłoby oczekiwanie, aby serialowy aktorzyna czy pisarka lubująca się w anatomii kobiecego ciała mogła stworzyć państwotwórczą utopię. Jednakże w postkulturze to właśnie tacy bohaterowie stają się elitarni. Nadanie im nobliwego statusu nie tylko blokuje ludzi mających coś ciekawego do powiedzenia, gdyż wypadają oni bardziej blado w medialnym przekazie, ale także blokuje krytyczne myślenie.

To właśnie myślenia dzisiaj potrzebujemy, filozoficznego namysłu i odejścia od przywiązania do stanów bieżących. Potrzebujemy też odbudowy autorytetów. Nie jest to program niewykonalny. W prawie każdej lokalnej wspólnocie znajdziemy kogoś, kto ma autorytet, doświadczenie i wiedzę, kto może stać się odniesieniem w odbudowie naszych elit. Jestem przekonany, że takich ludzi nie brakuje, trzeba ich tylko pokazać i zaprosić do rozmowy. Wszak to u Platona myślenie ma początki w słuchaniu i rozmowie. Nie inaczej jest w sferze namysłu nad polityką.

Komentarze