Newsletter

Miastowy, wiejski czy polski?

Michał Marciniak, 14.01.2012
Pewnego rodzaju nietaktem jest chwalić wieś czy rolnictwo. Nie bardzo rozumiem, skąd się to bierze

Na kończącym się piątym posiedzeniu Sejmu przyjęta została ustawa regulująca w 2012 roku składki na ubezpieczenie zdrowotne rolników i ich domowników. Zmiana obecnie obowiązujących przepisów była konieczna. Dotychczasowe rozwiązania, dające podstawę do pokrywania z budżetu państwa składek na rolnicze ubezpieczenia zdrowotne, zakwestionowane zostały przez Trybunał Konstytucyjny.

W nowej regulacji kryterium różnicującym wysokość składki zdrowotnej będzie wielkość posiadanego gospodarstwa rolnego. Od lutego składka wyniesie 1 zł miesięcznie za każdy hektar przeliczeniowy użytków rolnych w gospodarstwie. Docelowo od 2013 roku w exposé szefa rządu zapowiedziane zostało objęcie rolników podatkiem dochodowym, a wraz z nim wprowadzenie nowej ewidencji uzyskiwanych przez nich dochodów. Opozycja jak zwykle krytykuje rząd – tym razem za pilny tryb nad ustawą; PiS wskazuje na niekonstytucyjność projektu rządowego.

Przy okazji dyskusji o planach rządu w sprawie ubezpieczeń społecznych rolników wraca jednak kwestia zasadnicza: czy w XXI wieku uwolniliśmy się już od pejoratywnego rozumienia „wiejskości” i polskiego antyruralizmu? Czy wiejskość musi nam się kojarzyć z balastem systemowym? Jest pewne, że funkcjonuje wiele stereotypów i utartych opinii o wsi i jej mieszkańcach. Te uprzedzenia utrudniają zrozumienie proponowanych przez rząd reform i zmian na wsi.

Rzadko spogląda się na wieś i tereny wiejskie jako na „zasób” potrzebny do rozwoju gospodarczego kraju. Faktem jest jednak, że jeszcze długo obszary wiejskie będą stanowiły potencjał demograficzny kraju. Przecież blisko 40 proc. ogółu mieszkańców Polski zamieszkuje tereny wiejskie.

Tymczasem przysłuchując się debacie o rolnictwie trudno nie odnieść wrażenia, że pewnego rodzaju nietaktem jest chwalić wieś czy rolnictwo. I nie bardzo rozumiem, skąd się to bierze. Przecież ziemia i praca w hierarchii wartości narodowych zawsze odgrywały istotną rolę. „Pan Tadeusz” czy „Chłopi” szeroko opisujące życie wiejskie, stanowią podstawowe lektury szkolne. Również w naszej współczesnej historii to rolnictwo, obok kościoła, było symbolem negacji obcej władzy. Rolnictwo również zapłaciło większą cenę niż obszary miejskie, za proces transformacji ustrojowej.

Co roku robione są badania o tym, który zawód budzi największy szacunek wśród ludzi. Wśród profesji kojarzonych spontanicznie z zawodami zaufania publicznego na pierwszym miejscu najczęściej wymienia się lekarzy, potem sędziów, adwokatów, strażaków… a gdzie jest zawód rolnika (chłopa)? Jeżeli już mówi się o nich w mediach, to zazwyczaj negatywnie, przez pryzmat polityki i partii ludowo-chłopskich. Ilu tak naprawdę jest w Polsce intelektualistów, którzy nie boją się mówić także i tych dobrych rzeczy o polskim chłopie?

Już Arystoteles w czwartym wieku przed naszą erą pisał – „rolnictwo przyczynia się wielce do wyrobienia sprawności, bo nie wyniszcza ciał, jak zajęcia rzemieślnicze, przeciwnie krzepi je tak, że rolnicy są zdolni znieść zmiany powietrza i wszelkie trudy, prócz tego wyrabia odwagę wobec niebezpieczeństw ze strony nieprzyjaciół z zewnątrz…”. Józef Chałasiński – wybitny socjolog, rektor Uniwersytetu Łódzkiego, inicjator wielkiego dzieła „Pamiętniki Chłopów Polskich” wskazywał natomiast na wieś jako miejsce powiązania przyrody i warsztatu pracy ludzkiej z człowiekiem i zbiorowością, stanowiące podwaliny kultury i rodzimego społeczeństwa.

Nie widzę potrzeby rysowania linii podziału interesów grup społecznych. Nie uważam również za zasadne podgrzewanie krytyki środowiska wiejskiego za funkcjonujący odrębny rolniczy system zabezpieczenia społecznego. W krajach typowo rolniczych Unii Europejskiej również funkcjonują autonomiczne systemy ubezpieczenia społecznego, dedykowane społeczności wiejskiej, będące odpowiednikiem polskiego KRUS-u. Francuska Mutualité Sociale Agricole (MSA) czy niemiecka Die Landwirtschaftlichen Sozialversicherung (LSV) oferują cały wachlarz usług socjalnych, jak ubezpieczenie zdrowotne, emerytalno-rentowe, wypadkowe, chorobowe, zasiłki i inne usługi dla rolników.

Dla poprawy stanu polskiego rolnictwa potrzebny jest dzisiaj udział w debacie szerszej grupy osób, przede wszystkim mieszkańców wsi, organizacji branżowych, zawodowych, samorządowych i pozarządowych, działających na terenach wiejskich. Dlatego należy dążyć do aktywizacji lokalnych środowisk, a tym samym do budowy społeczeństwa obywatelskiego na polskiej wsi. Warto jeszcze pamiętać, że konsekwencją obrony przed lobby rolniczym, do której często zachęca się w czasie dyskusji o reformie i zmianach na wsi, może być także wzrost niepożądanego „miejskiego szowinizmu”.

A zatem, miastowy, wiejski… a może po prostu polski, który lepszy? „Że wszystko z ziemi pochodzi, a ziemia ma jeden smak we wszystkich rzeczach” – odpowie bohater powieści Wiesława Myśliwskiego „Kamień na kamieniu”.