Newsletter

Iluzjonista Kaczyński

Kazimierz Bem, 29.11.2011
Znów daliśmy czyjejś chorej wyobraźni narzucić nam tematy do dyskusji

Przy okazji wznowionej (niestety) debaty o karze śmierci, jedno co można powiedzieć to tyle, że Jarosław Kaczyński jest mistrzem w kreowaniu sztucznych tematów debaty publicznej. Zamiast bowiem dyskutować o tym, jak powoli wykańcza swoją własną partię i pozbywa się „delfina” Zbigniewa Ziobry, mamy pseudo-dyskusję o pseudo-problemie.

Powiedzmy sobie wyraźnie: kary śmierci na szczęście przywrócić się w Polsce nie da. Aby bowiem to uczynić, musielibyśmy wypowiedzieć całą Europejską Konwencję Praw Człowieka i tym samym wystąpić z Rady Europy oraz zostać usuniętym z Unii Europejskiej. To są fakty, z którymi nie można dyskutować.

Jarosław Kaczyński, nawet jako mierny prawnik, doskonale o tym wie. Ale nie przeszkadza mu to „zaproponować” przywrócenia kary śmierci. Dzięki temu jest obecny w mediach nie jako polityk, który przegrywa kolejne wybory, ale jako prawnik i lider opozycji. Dzięki takiej postawie można pleść androny o „prewencyjnej funkcji kary śmierci”, połechtać polskie kompleksy i zagrać na karcie „my Polacy wiemy lepiej od zgniłej Unii”. Dzięki takiej postawie można także, z tradycyjną sobie nonszalancją, pouczyć biskupów, kto lepiej zna nauczanie Jana Pawła II i Kościoła katolickiego.

Można wreszcie rozbudzić najniższe instynkty w naszym społeczeństwie i zasugerować, że matka zabitego czy zgwałconego dziecka ma prawo w ramach „sprawiedliwości” żądać śmierci oprawcy – świadomie ignorując etyczną różnicę miedzy sprawiedliwością a zemstą. Wszystko to Jarosław Kaczyński robi z cynicznym wyrachowaniem – by utrzymać się w polityce, choć od dawna społeczeństwu ma do zaproponowania tylko monologi o potrzebie zemsty osobistej („kłamstwo smoleńskie”) i zemsty społecznej („kara śmierci”).

Moja jedyna uwaga jako pastora i prawnika sprowadza się do smutnej konstatacji, że nasi dziennikarze i politycy znów dali się nabrać. Znów daliśmy chorej wyobraźni narzucić nam tematy do dyskusji. Zamiast bowiem w kółko i bez sensu zaostrzać prawo, i nieustannie nowelizować nasz kodeks karny, warto by się zastanowić, co się stało z polityką resocjalizacji więźniów. Czy przypadkiem to nie rządy Kaczyńskiego i Ziobry ją zniszczyły? Zamiast dyskutować o sensownych zmianach w kodeksie postępowania karnego, znów licytujemy się, kto lepiej zna nauczanie Jana Pawła II i kto bardziej uprzykrzy życie skazanym.

I tak, dzięki zręcznemu manewrowi Jarosława Kaczyńskiego, nie zadajemy sobie pytania, które powinno paść: dlaczego w kraju tak rzekomo przywiązanym do chrześcijaństwa, liderem opozycji o rzekomo chrześcijańskich korzeniach jest człowiek, który ciągle podjudza, jątrzy, dzieli i nie chce wybaczać?