Newsletter

Pochwała bezpośrednich akcji

Alex S. Vitale, 14.10.2011
Poprzez zaangażowanie, nieposłuszeństwo, sprawiedliwe oburzenie, a także odwagę w obliczu ataków policji okupujący udowodnili, że powstał odpowiedni klimat dla zmian

Jednym z najbardziej fascynujących aspektów ruchu Okupuj Wall Street (ang. Occupy Wall Street Movement) jest rola, jaką odegrały akcje bezpośrednie. Po latach politycznych komentarzy poświęconych koncentracji korporacyjnej siły, korupcji na Wall Street oraz rosnącym nierównościom, grupa kilkuset doświadczonych w bezpośrednich akcjach aktywistów zainicjowała nowy ruch społeczny. Ruch, który zmienia publiczną debatę o bogactwie, władzy i nierówności w Stanach Zjednoczonych.

Każdy ruch społeczny, niezależnie od jego swobodnego charakteru, poprzedzają określone wydarzenia. Okupuj Wall Street jest pod wieloma względami kontynuacją ruchów społecznych skupionych wokół protestów przeciwko Światowej Organizacji Handlu w Seattle w 1999 roku. Protest ten połączył tuziny walczących o różnorakie sprawy organizacji, zaniepokojonych skutkami nieregulowanego wolnego handlu i nieokiełznanej władzy korporacji, ubóstwem, degradacją środowiska oraz  obniżeniem standardów życia w Stanach Zjednoczonych.

Podobnie jak w przypadku Okupuj Wall Street, ruch ten wybuchł dzięki bezpośrednim akcjom o charakterze pokojowym, które znacznie zakłóciły przebieg spotkań Światowej Organizacji Handlu. To zachęciło pokolenie aktywistów. Uwierzyli, że angażujące szerokie grupy społeczne działanie na rzecz gospodarczej równości jest możliwe w Stanach Zjednoczonych. Nastroje te jednak zakończyły wydarzenia z 11 września 2001 roku. 9/11 podważył taktykę bezpośredniego działania w obliczu politycznych organiczeń oraz wzmocnienia aparatu władzy.

Lekcje wyciągnięte z tych doświadczeń zostały zapamiętane. Nabyto pewne umiejętności. Te zaś zostały przekazane innym grupom takim jak Ruckus Society, Direct Actions Networks (DAN) czy też serii zagłuszających kulturę kolektywów typu Yes Men oraz AdBusters. Ci zaś ciężko pracowali. To ich wysiłek oraz bezpośrednie działania budujące infrastrukturę, nawet przy braku szerszej działalności na ulicach, pozwoliły utrzymać w publicznej świadomości negatywne skutki koncentracji korporacyjnej władzy.

Wydarzenia te poprzedzały jednak bardziej bezpośrednie okoliczności. W 2010 roku pod flagą UK Uncut, grupy stworzonej w Wielkiej Brytanii przeciwko unikaniu płacenia podatków, społeczeństwo brytyjskie rozpoczęło okupowanie banków oraz innych instytucji korporacyjnych. Protestowano tym samym przeciwko znacznym programom oszczednościowym wprowadzonym przez rząd konserwatystów. Ich działania znalazły swoje odzwierciedlenie po drugiej stronie Atlantyku. Liczne grupy US Uncut pojawiły się w głównych miastach Stanów Zjednoczonych, m.in.w Nowym Jorku. Grupy te, w dużo mniejszym stopniu niż ich brytyjscy odpowiednicy, opierały się na bezpośrednich działaniach. Protesty wykorzystywano, by zwrócić uwagę na sieć powiązań pomiędzy siłą korporacji, nagromadzeniem bogactwa oraz cięciami w sferze opieki społecznej i sektorze budżetowym.

Wcześniej nowa koalicja stworzyła związki sektora publicznego, m.in. Zjednoczoną Federację Nauczycieli czy różnorodne organizacje społeczne pracujące głównie na rzecz biednych. 12-ego maja ta właśnie grupa zorganizowała dużą demonstrację wymierzoną w Wall Street. Uwagę skupiono na roli świata wielkich finansów w powstaniu kryzysu finansowego oraz na jego postulatach wprowadzenia oszczędności dla klasy średniej i ubogich.

Ruch Okupuj Wall Street oraz US Uncut i 12 Maja różnią się sposobem działania. Przesłanie tych wcześniejszych działań było identyczne jak tych z Wall Street. Nie stało się ono jednak źródłem inspiracji dla tak szerokich grup społecznych. Marsze, pikiety oraz zainscenizowane dla mediów akcje nie zawładnęły wyobraźnią milionów, tak jak udało się to ruchowi Okupuj Wall Street. Posłużenie się własnym ciałem oraz zignorowanie prawa miało siłę nieporównywalną z żadną pikietą ani masowym marszem. Dla opinii publicznej okupacja ta ma wymiar osobistego poświęcenia. Zawiera się w nim zarówno długotrwałe życie w ubóstwie, jak i chęć cierpienia z powodu nadużyć policji. To stwarza podstawę opartą na wysokiej moralności oraz jest wyrazem gorliwości, której brakuje w petycji podpisanej online czy zainscenizowanej zbiórce.

Wychowany na naukach Gandhiego amerykański Ruch Praw Człowieka pokazał niesamowitą siłę kilkorga zdolnych do poświęceń, odważnych jednostek. Chciały one zmienić publiczny dyskurs przy pomocy bardzo zręcznie przygotowanych i wykonanych akcji bezpośrednich. Przypomnijmy sobie akcje protestacyjne przy zamawianiu posiłków (ang. lunch conter sit ins), broniących praw człowieka aktywistów z Freedom Riders oraz odmawiającą ustąpienia miejsca w autobusie Rosę Park. Seria fizycznych starć oraz chęć użycia własnego ciała przeciw maszynerii systemu doprowadziły w końcu do obalenia tzw. praw Jima Crow’a, które ograniczały prawa ciemnoskórych.

Ruch robotniczy nie zapomniał tej lekcji. Masowe strajki, okupowanie fabryk i akcje sabotażowe z końca XIX oraz początku XX stulecia ukształtowały go w znaczący sposób. Przez ostatnie 50 lat ta wojowniczość przekształciła się w formę związkowego biznesu skupionego bardziej na zarządzaniu potężnymi funduszami związkowej opieki społecznej niż na budowaniu władzy pracujących.

Nawet gdy nie mają już wyjścia, a ich członkowie żądają płomiennych akcji, charakterystyczną odpowiedzią współczesnych związków jest znajdujący powszechne poparcie wiec albo pokojowa pikieta. Albo bardziej powszechne, a tym samym mniej inspirujące, wykorzystanie energii protestujących w wyborczym procesie. Dokładnie to zdarzyło się w Wisconsin w zeszłym roku.

Liderzy związków z sektora publicznego wykorzystali istniejący wśród wyborców potencjał niezgody i obrócili go w olbrzymią kampanię odsunięcia od władzy konkretnych polityków. To zniechęciło ludzi do partycypacji. Ich wyobraźnia, kreatywność oraz dynamiczny potencjał zostały zatracone. Nic dziwnego więc, że ruch ten szybko zniknął z nagłówków mediów i przestał być przedmiotem publicznej debaty.

Ruch Okupuj Wall Street, US Uncut, 12 Maja oraz akcja w Wisconsin pokazały, że ludzie nie potrzebują wiedzieć więcej. Mają świadomość, że nie gra się z nimi uczciwie. Ich przyszłość wzięto pod zastaw multimilionowych premii dla Wall Street. Dlatego dotychczasowa pasywność nie była efektem braku odpowiedniej analizy, żądań czy programu, ale niewiary w użyteczność proponowanych działań.

Ludzie nie potrzebują więcej blogów, wpisów na Facebooku czy Tweeterze, na których dyskutuje się o powodach unieważnienia ustawy rodzielającej banki komercyjne i inwestycyjne (tzw. Glass-Stegal Act). Nie interesuje ich debata o charakterze instrumentów pochodnych CDS. Doskonale zdają sobie sprawę, że po obu stronach sceny politycznej istnieje korupcyjny mariaż finansowych elit i ludzi władzy. Wiedzą, że to właśnie ten związek obniża standard ich życia.

Dotychczas byli przeświadczeni o tym, że ich udział w bezpośredniej aktywności politycznej nie przyniesie im nic innego niż tylko kłopoty. Po raz kolejny okazało się więc, jak kluczowa dla zbudowania ruchu Okupuj Wall Street była bezpośrednia akcja. Poprzez zaangażowanie, nieposłuszeństwo, sprawiedliwe oburzenie, a także odwagę w obliczu ataków policji, okupujący udowodnili, że powstał odpowiedni klimat dla zmian. Tego właśnie brakowało im przy poprzednich zachęcających do mobilizacji wysiłkach. Pokazali, że czas rozmów i analiz już się skończył. Nastał czas działania.

Akcje ruchu Okupuj Wall Street zdawały się mieć spontaniczny charakter z powodu ich powiększających się w ekspresowym tempie rozmiarów, a także pozornej niezależności od renomowanych instytucji, m.in. ruchu robotniczego oraz dużych organizacji non-profit. Różniło ich wiele, m.in. styl działania. Nie było działania na własną rękę, powolnego tworzenia liderów czy pogłębiania zaangażowania przez rozszerzanie zakresu obowiązków. Żadnego odgórnego przywództwa ani zawodowych organizatorów.

To była akcja ryzykantów, którzy mieli niewiele do stracenia. Akcję zorganizowali doświadczeni aktywiści używając do tego celu własnych list mailingowych z kontaktami oraz mediów społecznościowych. Odbyło się wiele spotkań, schadzek oraz nocnych dyskusji. W sposób kreatywny, a czasem nawet pompatyczny, wzywano do działania. Temat szybko podchwyciły alternatywne media, dzięki którym początkowe akcje dotarły do szerszej grupy aktywistów. Wreszcie, dzięki głównym mediom zachęconym udziałem lewicowych celebrytów, takich jak Michael Moore, Susan Sarandon, Russell Simmons oraz Cornel West, wiadomość dotarła do nowych grup zwolenników. Dramatycznie zwiększył się rozmiar, zakres oraz różnorodny charakter demonstracji.

Styl organizacji i działania Okupuj Wall Street jest obcy większości współczesnych związków. Jednak wiele z nich nadzwyczaj szybko stało się zwolennikami tego ruchu. Po 17 września bardzo szybko zareagowali szeregowi członkowie, organizatorzy oraz przedstawiciele związków zawodowych. Pojawili się na miejscu okupacji z jedzeniem, kocami oraz otwartymi umysłami. Mimo, iż na wyrażenie otwartego poparcia trzeba było czekać dwa tygodnie, ich obecność miała w sobie niesamowitą siłę. Marsz, który odbył się piątego października, zorganizowany był właśnie przez Koalicję 12 Maja.

Większość związków robiła niewiele, żeby mobilizować swoich członków. Wysyłała jednak na protesty swoich przedstawicieli oraz załogę, a ich publiczne poparcie nadawało ton i tym samym tworzyło polityczną przestrzeń dla dziesiątek tysięcy osób mających się pojawić na ulicach. Od tej pory Koalicja 12 Maja wezwała do licznych demonstracji i bezpośrednich akcji, które poszerzyły zasięg ruchu oraz powiększyły liczbę jego szeregowych członków. Nie odczuwa się jeszcze całkowitej wagi związków zawodowych. W powietrzu czuć jednak potencjał, który jest motywacją dla wielu, włącznie ze związkowym komitetem organizacyjnym Okupuj Wall Street oraz tuzinami związkowych aktywistów.

Cokolwiek stanie się przez następne tygodnie w budynku Liberty Plaza, nowy ruch na rzecz gospodarczej sprawiedliwości, wyraźnie bazujący na analizie klasowych podziałów, właśnie się rozpoczął. Związki zawodowe, organizacje wspierające biednych czy studenci dostrzegli szansę na zmianę publicznej debaty oraz na sprawowanie władzy. Nawet jeśli zima przegoni okupujących, wiosną akcja z pewnością się odrodzi. Jeśli jednak ma się rozwijać, jej trzonem musi być konkretne działanie.

Tłumaczyła: Weronika Przecherska.