Newsletter

Korzyść dla wybranych, czy dla wszystkich?

Redakcja Instytutu, 17.12.2018

Decyzja Rady Warszawy, by zmniejszyć bonifikatę dla osób przekształcających użytkowanie wieczyste gruntu miejskiego we własność, wywołała medialną burzę. Dziennikarze wytykali radnym, że zaraz po wyborach zmienili wcześniejszą decyzję, podjętą trzy dni przed wyborami. Faktycznie, 18 października radni PiS, korzystając z tego, że PO nie miała wówczas większości w Radzie, przeforsowali głosowanie uchwały o wprowadzeniu 98% bonifikaty. Część radnych PO, bojąc się zapewne, że sprzeciw przeciwko ogromnej bonifikacie PiS-owskie media wykorzystają na finiszu kampanii wyborczej, zagłosowało za (choć parę chwil wcześniej głosowali przeciw wprowadzani tego punktu do porządku obrad).

Teraz, gdy nowa Rada Warszawy zmniejszyła bonifikatę do 60%, część dziennikarzy, unisono z politykami PiS, zaczęła mówić o oszustwie. Niektórzy komentatorzy zarzucili prezydentowi Rafałowi Trzaskowskiemu złamanie wyborczej obietnicy. Niezgodnie z prawdą: Trzaskowski w kampanii wyborczej nic o bonifikatach nie mówił, a w jego programie wyborczym nie ma o nich ani słowa.

W medialnej dyskusji na temat bonifikat było dużo emocji, a zabrakło spokojnej analizy powodów, dla których Rada skorygowała swoją decyzję sprzed dwóch miesięcy. Trzy zasługują na szczególną uwagę:

1. Społeczna sprawiedliwość. Ustawa dawała maksymalnie 60 proc. bonifikaty tym warszawiakom, którzy przekształcają we własność użytkowanie wieczyste gruntów Skarbu Państwa. Sąsiedzi z tej samej ulicy mieliby dostać znacząco wyższą bonifikatę tylko dlatego, że użytkują grunty komunalne. Osoby przekształcające użytkowanie wieczyste we własność i tak dużo zaoszczędzą. Właściciel 59-metrowego mieszkania na Mokotowie – 19,2 tys. zł, 47-metrowego mieszkania na Targówku ponad 11 tys. zł, a 53-metrowego mieszkania na Ursynowie – 12 tys. zł. Ich sąsiedzi, którzy kupowali mieszkania z gruntem na własność, nie mogą liczyć na podobne korzyści. Im nikt bonifikaty nie dał.

2. Korzyść publiczna. Każda bonifikata to uszczuplenie dochodów budżetu miasta. To oznacza, że wszyscy obywatele płacący w Warszawie podatki „zrzucają się” na korzyść finansową dla wybranej grupy. 98 procentowa bonifikata to 3,5 miliarda złotych ubytku w budżecie Warszawy, rozpisane na lata. Nawet dla stolicy to ogromna kwota. Obniżając bonifikatę do 60%, nie tylko zrównujemy ją do poziomu ustalonego przez ustawę (dla użytkowników gruntów Skarbu Państwa), ale także zmniejszamy obciążenie dla budżetu do ok. 1,8 mld zł. Dzięki temu więcej pieniędzy zostanie na inwestycje, które będą służyć wszystkim warszawiakom: 300 milionów złotych na likwidację wszystkich pieców-kopciuchów i ponad 200 mln złotych na bezpłatne miejsca w żłobkach dla wszystkich dzieci.

3. Przezorność. Jak Polska długa i szeroka, samorządy przygotowują się na podwyżki cen energii elektrycznej i wyższe koszty wywozu i zagospodarowania odpadów. W obu przypadkach skok cen zafundował samorządom rząd PiS. Warszawa dodatkowo jest obciążona rosnącym „Janosikowym” (w tym roku zapłaci około miliarda złotych). Dziś nie wiadomo, jak duże będą podwyżki energii elektrycznej, skarbnicy samorządów szukają oszczędności. Obniżenie wysokości jest tym bardziej uzasadnione.

Nieprzypadkowo do takich samych wniosków jak Warszawa doszły samorządy innych miast: Łodzi, Krakowa, Bydgoszczy, Białegostoku, Lublina, Wrocławia czy Rzeszowa. Miasta, których problem dotyczy, chcą zrównać bonifikaty dla użytkowników gruntów miejskich z tymi dla gruntów Skarbu Państwa. Bo korzyść publiczna waży więcej niż korzyść wybranej grupy.