Newsletter

Porządna gospodarka wymaga sprawnych sądów

Andrzej Rzońca, 12.04.2018
Bez sprawnych sądów nie sposób zbudować nowoczesnej gospodarki. Szybkie i rzetelne rozstrzyganie sporów to jeden z podstawowych mechanizmów, dzięki któremu ograniczone zasoby w gospodarce – takie jak np. kapitał – nie są marnowane. Upartyjnienie nie usprawni sądów, cofnie Polskę na biedny Wschód – mówi prof. Andrzej Rzońca*

Instytut Obywatelski: Odbudowa sądownictwa po PiS-owskiej deformie jest zapisana w programie gospodarczym Platformy Obywatelskiej. Dlaczego akurat tam? Jaki jest bezpośredni związek sądów ze wzrostem gospodarczym?

Fot. Joanna Karnat. CC BY-NC-ND 3.0

Andrzej Rzońca: – Związek jest bardzo silny: państwo, zapewniając przedsiębiorcom sprawne rozstrzyganie sporów, na co najmniej kilka sposobów wspiera wzrost gospodarki. Wszystkie one wiążą się z zawężeniem możliwości przechwytywania korzyści z nakładów nieponoszonych przez siebie.

Co się kryje za sformułowaniem „przechwytywanie korzyści”?

- Przede wszystkim bardzo wiele form nieuczciwości: rozboje, kradzieże, wymuszenia, wyłudzenia, niespłacanie długów, czy nierzetelne ich regulowanie; wszystko, co uderza we własność. Sprawne sądy zniechęcają do nieuczciwości. A mniej nieuczciwości prowadzi z kolei do większego zaufania, które pozwala ludziom zaoszczędzić na ochronie swojego majątku. To, co na niej zaoszczędzą, mogą przeznaczyć na jego powiększenie. Jeśli natomiast się natną na nieuczciwość, to dzięki sprawnym sądom mniej będzie ich kosztowało odzyskanie własności. Przy tym, powtórzę, nacinać się będą dużo rzadziej. Dużo rzadziej więc będą ponosić koszty odzyskiwania własności.

Oszczędności na ochronie i odzyskiwaniu własności to jedyne mechanizmy przyspieszające wzrost?

Nie. Sprawne rozwiązywanie sporów ukraca też zwykłe marnotrawstwo w gospodarce. Powoduje, że nie da się chronicznie ponosić strat. W efekcie, kapitał i ludzie zatrudnieni w firmach bez perspektyw szybko przepływają do przedsiębiorstw przynoszących zyski. Te pierwsze, nie mając możliwości ociągania się z płaceniem za zakupione dobra, nie mogą przerzucać ciężaru własnej nieefektywności na te drugie. Nie potrafiąc spłacać swoich długów z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży oferowanych przez siebie towarów lub usług, muszą pozbywać się majątku, który gdzie indziej ma szanse na znalezienie zyskownego zastosowania.

Innymi słowy, rolą sądów jest szybkie oczyszczanie gospodarki z nieefektywnych podmiotów, które marnotrawią rzadkie zasoby – kapitał, czas, ludzką pracę?

Dokładnie tak. Szybkie rozwiązywanie sporów na drodze sądowej i sprawnie prowadzone postępowania upadłościowe powodują, że zwiększa się stopień wykorzystania zasobów istniejących w gospodarce. Także dlatego, że pewność szybkiego i sprawiedliwego wyroku działa dyscyplinująco na większość przedsiębiorstw. Te firmy, na które ten bodziec nie działa i marnują swoje zasoby, prędko je tracą, bo – powtórzę – nie mają, jak przerzucić swojej nieefektywności na inne podmioty.

Obok oszczędności na ochronie i odzyskiwaniu własności, sprawne sądy zapewniają więc gospodarce ochronę przed marnotrawstwem. Coś jeszcze jej dają?

Są krytycznie ważne dla specjalizacji i osiągania korzyści z dużej skali działania, a więc dwóch zasadniczych sprężyn rozwoju.

Jaki tu działa mechanizm?

Związany z wcześniej wspomnianym zaufaniem. Dzięki sprawnym sądom przedsiębiorcy mogą bez większych obaw zawierać umowy z wieloma partnerami, w tym z takimi, których dobrze nie znają. Także wobec takich partnerów mogę stosować odroczone płatności, a nie żądać natychmiastowej zapłaty. Krąg partnerów staje się więc znacznie szerszy.

Dla jakich sektorów w gospodarce sprawne sądy mają największe znaczenie?

Wedle badań empirycznych, przede wszystkim dla tych w większym stopniu zależnych od inwestycji w kapitał niematerialny, a więc najbardziej nowoczesnych. Wynika to stąd, że ochrona prawna reputacji, relacji z klientami, znaków towarowych, procesów innowacyjnych i własności intelektualnej jest bardziej skomplikowana niż fizycznego majątku.

Oczywiście, nie oznacza to jednak, że sprawne sądy nie mają wpływu na „twarde” inwestycje. Przeciwnie – i na nie mają pozytywny wpływ. Z jednej strony, przedsiębiorstwa mają więcej pieniędzy do zainwestowania, bo ich zasoby są w dużo mniejszej części przechwytywane i marnowane przez niesolidnych partnerów. Z drugiej strony, podejmowanie inwestycji staje się bardziej opłacalne, bo maleje ryzyko przywłaszczenia sobie płynących z nich korzyści przez nieuczciwych kontrahentów.

Wielu obywateli zdaje się oczekiwać, że państwo, w tym sądy powinny być raczej surowe dla przedsiębiorców, niż pomocne. 

Władza nie może traktować wszystkich przedsiębiorców jak przestępców. Stopień represyjności musi być proporcjonalny do odpowiedzialności przedstawicieli państwa za szkody wynikłe z podjęcia przez nich błędnych decyzji. Innymi słowy: państwo i jego prawo powinno traktować przedsiębiorców tak, jak jest gotowe traktować swoich własnych przedstawicieli.

Jak bardzo sądy w Polsce są niesprawne?

Z pewnością wymagają usprawnienia. W rankingu „Doing Business” w kategorii egzekwowanie kontraktów zajmujemy wciąż odległą 55. pozycję. Średni czas potrzebny na ich wyegzekwowanie wynosi u nas prawie 2 lata – 685 dni! Niemniej od 2007 roku dokonał się wyraźny postęp: wtedy zajmowaliśmy 112 miejsce, a wyegzekwowanie kontraktu zabierało przeciętnie 980 dni.

Czyli jednak krucjata PiS przeciwko sądom ma uzasadnienie?

Absolutnie nie! To co robi dziś PiS, czyli upartyjnienie sądów, na pewno nie poprawi efektywności wymiaru sprawiedliwości. Wśród przepisów przeforsowanych przez rządzących trudno wskazać chociażby jeden, który sprzyjałby takiej poprawie. Nie potrafią tego zrobić sami rządzący. Za upartyjnienie sądów polska gospodarka drogo zapłaci.

Czym grozi upartyjnienie sądów?

Tym, że staniemy się częścią biednego Wschodu zamiast bogatego Zachodu. Dzięki niezależnym sądom ludzie na Zachodzie nie muszą się obawiać, że władza arbitralnie odbierze im własność, albo ją zniszczy. Mogą skupić się na pomnażaniu majątku, a nie na jego ukrywaniu przed władzą. Na Wschodzie natomiast ludzi, którzy popadli w konflikt z władzą, sądy nie obronią. Przed despotyzmem władzy najlepiej chroni tam konformizm.

Żeby Polska miała szanse dołączyć do bogatego Zachodu, ludzie muszą mieć pewność, że nikt nie będzie mógł arbitralnie odebrać im (albo zniszczyć) ich własności. Jest to też warunek równej konkurencji między krajowymi przedsiębiorstwami oraz firmami z udziałem kapitału zagranicznego, które mają dostęp do mechanizmu rozwiązywania sporów na podstawie umów międzynarodowych o wzajemnej ochronie inwestycji. O sukcesie albo porażce pomysłów biznesowych muszą decydować klienci za pośrednictwem swoich portfeli, a nie dojścia (albo ich brak) do polityków rządzącej partii lub możliwości korzystania z zagranicznych jurysdykcji.

Co trzeba będzie zmienić, żeby system sądowniczy w Polsce faktycznie zaczął wspierać gospodarkę?

Najpierw trzeba przywrócić sądom niezależność od partii, a następnie zadbać o ich sprawne działanie.

Ale co konkretnie trzeba zrobić?   

Jedną z propozycji faktycznego usprawnienia działania sądów, jest wprowadzenie w nich tzw. procedury ciągłej. Polegałaby ona na tym, że sprawa byłaby prowadzona aż do wydania wyroku w określonym przedziale czasu, np. przez tydzień, a nie – jak obecnie – na sesjach, odbywających się co kilka miesięcy. Powinno się też poszerzyć kompetencje prezesa sądu – tak, żeby sprawne orzekanie mogło być przez niego odpowiednio nagradzane.

Uciążliwość dla obywateli stawiania się na rozprawach zmniejszyłoby też postulowane przez środowiska adwokackie określanie przewidywanych ram godzinowych poszczególnych przesłuchań. Inną propozycją do rozważenia jest  wprowadzenie możliwości przesuwania spraw z powodu nadmiernego obciążenia danego sądu do innego sądu w rozsądnej odległości. Kolejną propozycją jest wprowadzenie wyłącznie procedur elektronicznych w przypadku postępowania upominawczego i nakazowego. Takie rozszerzenie tej procedury odciążyłoby sądy, w których tego rodzaju sprawy absorbują wiele zasobów. Jednocześnie skoncentrowanie tych spraw w e-sądzie w Lublinie pozwoliłoby na jego dalszy rozwój. Następną propozycją jest zwiększenie liczby asystentów wspierających sędziów, tak żeby ci ostatni mogli skoncentrować się na orzekaniu i temu poświęcali zasadniczą część swojego czasu pracy. Wreszcie, fundamentalnie ważne dla podniesienia efektywności sądów byłoby ustabilizowanie prawa, w tym procedur postępowania sądowego. W latach 2002-2012 np. Kodeks Postępowania Cywilnego zmienił się 118 razy. Zapadło 65 wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zmian w KPC, które w 25 przypadkach wymagały zmiany w Kodeksie. Ciągłe zmienianie reguł gry na pewno nie zwiększa zaufania obywateli do państwa.

 

Prof. Andrzej Rzońca – główny ekonomista Platformy Obywatelskiej RP