Newsletter

Czym Unia różni się od zaborów

Redakcja Instytutu, 14.03.2018
Gdy część polityków próbuje zohydzić Unię obywatelom, naszym obowiązkiem jest powtarzać, że Unia to gwarant dobrobytu, bezpieczeństwa i praworządności dzisiejszych i przyszłych pokoleń Polaków

Stawianie Unii Europejskiej w jednym szeregi z zaborami jest niemądre, nieprzemyślane i całkowicie oderwane od faktów, tych historycznych i tych z dziś.

Jaap Arriens, CC BY 2.0

Wszystko różni Unię od zaborów.

Polska weszła do Unii Europejskiej, bo tego chcieli Polacy, wiedzący, że członkostwo w europejskiej wspólnocie to najmocniejsza od stuleci gwarancja dobrobytu i bezpieczeństwa dzisiejszych i przyszłych pokoleń. Unia Europejska dała Polsce największą w historii, bezzwrotną pomoc. Według najnowszych wyliczeń Ministerstwa Finansów, nasz bilans transferów finansowych z UE (już po odjęciu składki) to 99 miliardów euro. Prawie pół biliona złotych.

To co wpłacamy do unijnej kasy jest ułamkiem tego, co z niej dostajemy. Bezzwrotnie! Za pieniądze belgijskich, holenderskich, szwedzkich, niemieckich, francuskich i włoskich podatników zbudowaliśmy tysiące kilometrów nowych dróg (kolejne setki kilometrów powstają), nowe linie tramwajowe i kolejowe, przedszkola, wodociągi. Za pieniądze z unijnego budżetu polscy studenci mogą uczyć się na zachodnioeuropejskich uczelniach (program Erasmus+). Długo można by wyliczać wszystkie pozostałe korzyści. Dzięki unijnym pieniądzom powstały setki tysięcy miejsc pracy z polskich firmach, należących do polskich przedsiębiorców.

Oni pierwsi powiedzą zresztą, że materialnych korzyści z członkostwa w Unii nie można sprowadzać tylko do transferów funduszy europejskich. Kto wie, czy nie ważniejszy jest udział w we wspólnym rynku – dzięki niemu polska gospodarka rozwija się nieprzerwanie od 2004 roku.

Duda w Kamiennej Górze porównał UE do zaborców?

Owszem, nasi europejscy partnerzy i sojusznicy korzystają na rozwoju Polski. Tak samo jak każda wspólnota sąsiedzka korzysta na tym, że ubogi wcześniej sąsiad stanął mocno na własnych nogach – dzięki otrzymanej pomocy. Rozwój ekonomiczny nie jest grą o sumie zerowej: im Polska jest bogatsza, im większa jest wymiana towarów i usług z pozostałymi krajami, ty więcej korzyści dla wszystkich.

Członkostwo w Unii zwiększa, a nie zmniejsza naszą suwerenność. 38-milionowa Polska, pozostawiona sama sobie, znaczyłaby dla prawie półtoramiliardowych Chin niewiele. Polska, członek 500-milionowej Unii znaczy już znacznie więcej. Po przez Unię osiągamy dziś w świecie więcej, niż moglibyśmy kiedykolwiek osiągnąć bez Unii.

UE to gwarant bezpieczeństwa, ale także praworządności. W Unii obowiązują reguły demokracji liberalnej, które najwyraźniej są nie w smak politykom rządzącej obecnie partii. I prawdopodobnie dlatego politycy ze środowiska PiS próbują dziś Unię Polakom zohydzić. Nie są w stanie pogodzić się z faktem, że Unia dyscyplinuje ich, próbuje wymusić przestrzeganie reguł demokratycznego państwa prawa. Jarosław Kaczyński i jego polityczni pomocnicy nie znoszą, gdy ktoś niezależny od ich widzimisię skutecznie krzyżuje ich plany polityczne, sprowadzające się głównie do utrzymania władzy.

Obywatele muszą wybrać, co dla nich jest ważniejsze: ambicje garstki polityków, czy przyszłość kraju.