Newsletter

Nie cofajmy zegarów polsko-ukraińskiego pojednania

Marcin Frenkel, 22.11.2017
Nie wolno dopuścić, aby dotychczas wykonane dzieło pojednania polsko-ukraińskiego zostało cofnięte o kilka dekad i poświęcone interesowi partyjnemu

Wieloletnia pracy autorów paryskiej „Kultury” – w tym przede wszystkim redaktorów Giedroycia i Mieroszewskiego – przyniosła owoce. Gdy na początku lat 90. ubiegłego wieku blok sowiecki ostatecznie rozpadł się, relacje polsko-ukraińskie szczęśliwie nie wróciły do stanu, w jakim uległy zamrożeniu pod koniec II wojny światowej. Pomimo trudnej, a okresami wręcz krwawej historii, elity polityczne zarówno w Warszawie jak i w Kijowie zdecydowały się na trudny proces sąsiedzkiego pojednania i budowy strategicznego partnerstwa. Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy, a także zrzekła się wszelkich roszczeń terytorialnych. Twórcy polityki zagranicznej III RP, pomni przesłania Giedroycia, zdawali sobie sprawę, że w dłuższej perspektywie jedynym zwycięzcą polsko-ukraińskiego konfliktu jest imperialna Rosja. Przez ponad 25 lat – aż do wyborów w roku 2015 – panował nad Wisłą ponadpartyjny konsensus wokół stosunków z Kijowem. Niezależnie jaka opcja sprawowała władzę utrzymywanie  dobrych relacji z Ukrainą i włączanie tego państwa w obręb świata euro-atlantyckiego było jednym z priorytetów polskiej polityki zagranicznej.

Gmach ukraińskiego MSZ. Źródło: Ddima, wikipedia.org

Zwróceni w przyszłość

W ostatnich dwóch dekadach szczególną aktywność w budowaniu dobrych kontaktów polsko-ukraińskich wykazywał ośrodek prezydencki. Mimo, iż czasem politycy w Kijowie przejawiali mniejszy zapał do integracji z zachodnią częścią kontynentu, czy też słabsze przywiązanie do reguł liberalnej demokracji niż tego oczekiwano w Warszawie, to kolejni polscy prezydenci – od Aleksandra Kwaśniewskiego przez śp. Lecha Kaczyńskiego, po Bronisława Komorowskiego – nie ustawali w wysiłkach na rzecz budowy polsko-ukraińskiego partnerstwa. Było to wyraźnie widoczne zwłaszcza w okresach politycznego przesilenia nad Dnieprem – takich jak pomarańczowa rewolucja (2004/2005 r.) czy rewolucja godności (2013/2014 r.).

W okresie rządów koalicji PO-PSL minister Sikorski wzmocnił polską politykę wschodnią poprzez zaangażowanie instrumentów unijnych (Partnerstwo Wschodnie, promowanie umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z Unią Europejską, mediacje z udziałem szefów MSZ Polski, Niemiec i Francji, lobbing na rzecz sankcji przeciw Rosji). Dzięki wsparciu udzielonemu m.in. w okresie tzw. rewolucji godności, a następnie zmagań z rosyjską agresją, Polacy awansowali na pierwszą pozycję wśród narodów cieszących się największą sympatią Ukraińców[1].

Zmiana kursu

W ostatnich dwóch latach obserwujemy zachwianie dotychczasowej filozofii przyświecającej polskiej dyplomacji. Strategiczny cel, jakim były bliskie relacje z Ukrainą – mające służyć wspieraniu niepodległości tego państwa i włączaniu go w krąg zachodnich demokracji (a wg koncepcji paryskiej „Kultury” – pośrednio także na wzmacnianie procesów demokratyzacji w samej Rosji) zaczyna być podmywany przez spory o politykę historyczną.

Polityka rządu PiS wpisuje się w szerszy kontekst, w którym występują  zarówno czynniki zewnętrzne – np. ogólny wzrost nastrojów nacjonalistycznych w Europie (reakcja na procesy globalizacyjne i kryzys migracyjny), jak i czynniki wewnętrzne – np. radykalizacja części społeczeństwa ukraińskiego w wyniku zaboru Krymu i wojny w Donbasie. Jednocześnie pozycja Warszawy w UE uległa ostatnio osłabieniu za sprawą konfliktu z Brukselą o naruszanie zasad praworządności, a w ślad za tym zmalała nasza rola jako „adwokata Ukrainy” (zwiększyło się za to zaangażowanie nad Dnieprem innych państw europejskich – vide format normandzki). Do tego dochodzi jeszcze kwestionowanie przez nasze obecne władze dorobku reformatorskiego III RP, który przecież miał czynić z Polski godny naśladowania wzór transformacji ustrojowej… który Ukraina faktycznie starała się naśladować.

Połączenie tych wszystkich elementów spowodowało, że zaczyna słabnąć wola polityków w Kijowie, by dalej dbać o dobre relacje z Polską.

Jeszcze można uniknąć porażki

O ile jako kraj mamy niewielki wpływ – jeśli w ogóle – na trendy globalne, tak zdecydowanie możemy wykazać się większym zrozumieniem dla emocji społeczeństwa, które toczy wojnę o integralność terytorialną swojego kraju, a przede wszystkim musimy przemyśleć bieżące działania naszej dyplomacji. Publiczne deklaracje najwyższych przedstawicieli obozu rządzącego, dotyczące uzależniania polskiego poparcia dla integracji Ukrainy z UE od zmiany polityki historycznej Kijowa[2], ograniczenie wsparcia finansowego dla mniejszości ukraińskiej w Polsce[3], groźby sankcji i postulaty ograniczenia kontaktów politycznych[4] w oczywisty sposób są przeciwskuteczne. Obliczone zdają się być natomiast na użytek polityki krajowej i rozgrywek wewnątrzpartyjnych przed planowanymi zmianami personalnymi w rządzie[5]. Nie ulega wątpliwości, że polskie zastrzeżenia wobec kultywowania przez stronę ukraińską pamięci o UPA powinny być przekazywane w zaciszu gabinetów, a nie wykrzykiwane poprzez media. Obecnie przyjęta forma komunikacji jedynie wzmacnia w obu krajach nastroje nacjonalistyczne, a to jest w interesie mocarstwa zewnętrznego – od stuleci rozgrywającego sąsiedzkie animozje w tej części Europy. Na marginesie warto zauważyć, iż sprzeciw Warszawy wobec polityki historycznej Kijowa przyjmuje dokładnie taką formę, jaka oburza polski rząd, kiedy to on sam jest adresatem krytyki ze strony stolic zachodnich.

Parafrazując znane powiedzenie, „przedsionek piekła wybrukowany jest patriotycznymi sentymentami”.[6]Zadaniem więc wszystkich odpowiedzialnych polityków jest niedopuszczenie, aby dotychczas wykonane dzieło pojednania polsko-ukraińskiego (które, jak zwracał uwagę Jacek Kuroń nie jest pojedynczym aktem, lecz długotrwałym procesem[7]) zostało cofnięte o kilka dekad i złożone na ołtarzu krótkodystansowego interesu partyjnego.

Obserwując obecną ewolucję relacji polsko-ukraińskich przychodzi na myśl tekst Józefa Łobodowskiego, stanowiący część dyskusji o polskiej polityce wschodniej toczonej na łamach paryskiej „Kultury” ponad sześć dekad temu:

„Po jednej i drugiej stronie jest mnóstwo ludzi, organicznie niezdolnych do otrząśnięcia się z urazów i zapiekłych wspomnień. Ci aż do śmierci będą trwali na starych stanowiskach, zapatrzeni w upiory przeszłości. Będą grać rolę „bohaterów” i „ojców ojczyzny”, składać huczne deklaracje, potrząsać woreczkiem żółciowym z braku lepszego sztandaru, zachowywać się jak pijany parobek na weselu, co to i rywala nożem porżnie i do kryminału zawędruje, świstać w puste orzechy i puszczać łódeczki z papieru na jeszcze krwią dymiące kałuże. Napoleony z szablami z pozłacanego łuczywa, burmistrze miast, dawno pobitych przez zarazę, zakatarzeni buchalterzy prawdziwych i urojonych krzywd, szamani, tańczący dokoła parafialnych totemów, […]  manekiny, wypchane trocinami frazesów i zaklęć!”[1]

Jeszcze jest czas, żeby zagwarantować, że te słowa nie będą się kojarzyć z dzisiejszą polityką.

 

 

[1] Ibidem.

 

[1] Ukraina: Polska na czele sympatii społecznych, „Onet.pl”, 13.01.2016, http://wiadomosci.onet.pl/swiat/ukraina-polska-na-czele-sympatii-spolecznych/m2dew7

[2] Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego dla „Gazety Polskiej” cyt. za J. Wilczak, Historia znów nas dopada, „Polityka”, 8 lutego 2017, http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1693536,1,kaczynski-ukraina-z-bandera-do-europy-nie-wejdzie-na-kremlu-pewnie-otwieraja-szampana.read

[3] W 2017 r. Związek Ukraińców w Polsce – pierwszy raz od 1989 r. – nie otrzymał od polskiego rządu wsparcia finansowego na organizację uroczystości związanych z rocznicą akcji Wisła. Zmniejszono również zakres pomocy dla innych projektów zgłaszanych przez tą organizację. Patrz szerzej: I. Chruścińska, Ł. Saturczak, W stosunkach polsko-ukraińskich już nic nie będzie tak samo, „KrytykaPolityczna.pl”, 12.02.2017, http://krytykapolityczna.pl/swiat/w-stosunkach-polsko-ukrainskich-juz-nic-nie-bedzie-tak-samo/

[4] Min. Waszyczykowski sugerował, aby prezydent Duda odwołał swoją grudniową wizytę na Ukrainie. Patrz szerzej: A. Romanowski, Sankcje wieszcz a koniec przyjaźni polsko-ukraińskiej, „Rp.pl”, 3.11.2017, http://www.rp.pl/Dyplomacja/311029877-Sankcje-wieszcza-koniec-przyjazni-polsko-ukrainskiej.html

[5] Patrz szerzej: M. Potocki, Palone mosty, „New.org.pl”, 10.11.2017, http://new.org.pl/5651-palone-mosty

[6] J. Łobodowski, Przeciw upiorom przeszłości, „Kultura”, 1952, nr 2-3 (53-54), s. 61.

[7] Chruścińska, Saturczak, op. cit.