Newsletter

Prawa kobiet w czasach populizmu

Małgorzata Druciarek, 19.08.2017
Musiałyśmy doczekać czasów, w których rząd aktywnie odbiera nam nasze prawa, abyśmy zrozumiały, że trzeba o nie walczyć

Tegoroczny Dzień Kobiet upłynął pod znakiem strajków na całym świecie, zainspirowanych zorganizowanym w Polsce 3 października 2016 roku Czarnym Protestem. Jak wyjaśniali organizatorzy, Międzynarodowy Strajk Kobiet był odpowiedzią na przemoc społeczną, prawną, polityczną, seksualną, moralną i słowną, doświadczaną przez kobiety z różnych stron świata.

Fot. malchico brujerizmo, CC BY-NC 2.0, flickr.com, fragment

„Dzisiaj, 8 marca 2017, nadszedł czas, żeby powiedzieć głośno i wyraźnie: DOŚĆ. […] My, kobiety z 55 krajów świata, zjednoczyłyśmy się w Międzynarodowym Strajku Kobiet, aby upomnieć się i o Was, a nasz protest ogarnął już cały świat”[1]. W Polsce 8 marca zjednoczyły liczne inicjatywy społeczne oraz organizacje od lat walczące o prawa kobiet, czyli między innymi o prawo do decydowania o własnym ciele, prawo do sprawowania funkcji publicznych, prawo do równej płacy za tę samą pracę czy do równych szans rozwoju zawodowego; przeciwstawiające się także wszelkim formom przemocy oraz dyskryminacji. Jak co roku nie zawiodła Manifa – nieformalna grupa „Porozumienie kobiet 8 marca”, która od 17 lat publicznie protestuje w obronie kobiet i wszystkich grup dyskryminowanych. W tym roku tego dnia ulicami wielu polskich miast przemaszerowały kobiety protestujące  przeciwko przemocy władzy. Przemoc ta prowadzi do ubóstwa, coraz większych podziałów społecznych i marginalizacji.

Nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn nie jest wyłącznie polskim zjawiskiem. W swym najnowszym raporcie międzynarodowa organizacja humanitarna Oxfam podkreśla, że choć kobiety znacząco przyczyniają się do rozwoju globalnej gospodarki, to w nieproporcjonalnie małym stopniu czerpią korzyści z jej rozwoju[2]. Autorzy i autorki raportu wskazują trzy obszary, w których „przepaść” pomiędzy płciami jest największa. Po pierwsze, większość osób zatrudnionych przy najgorzej opłacanych pracach, które jednocześnie niosą ze sobą liczne zagrożenia dla zdrowia, to kobiety. Po drugie, kobiety wciąż wykonują zdecydowaną większość tak zwanej pracy opiekuńczej, w której skład wchodzą wszelkie obowiązki domowe oraz opieka nad osobami zależnymi. Po trzecie, kobiety są systematycznie wykluczane z wpływu na decyzje w sferze publicznej – polityce, rynku pracy. Z raportu jasno wynika, że decyzje te – mimo że z pozoru neutralne dla kwestii płci – mają nierzadko ogromny wpływ na sytuację kobiet. Brzmi znajomo?

Z raportu Oxfam wynika również, że nastały nowe czasy dla kobiet. Organizacja ostrzega, że kobiety na całym świecie stoją w obliczu nowych zagrożeń, które mogą cofnąć dotychczasowe osiągnięcia w walce o równouprawnienie. W ciągu ostatnich pięciu lat bezpośrednie wpłaty darczyńców na rzecz organizacji praw kobiet spadły o ponad połowę – to najlepsze potwierdzenie, że nadeszły nowe czasy. Nowym zagrożeniem jest również obcięcie finansowania z amerykańskich środków publicznych organizacjom działającym na rzecz świadomego planowania rodziny – to była jedna z pierwszych decyzji politycznych podjętych przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Dotknęła ona wszystkie międzynarodowe organizacje pozarządowe, które w ramach swojej działalności na rzecz zdrowia reprodukcyjnego oraz planowania rodziny oferują również pomoc w dostępie do aborcji. Stany Zjednoczone rocznie wydawały około 600 milionów dolarów na międzynarodowe wsparcie programów z zakresu planowania rodziny i zdrowia reprodukcyjnego. Z pomocy tych organizacji – w zakresie dostępu do środków antykoncepcyjnych – korzystało co roku średnio 27 milionów kobiet na całym świecie[3]. „To krytyczny moment dla praw kobiet na świecie, bo zagrożony jest postęp, o który tak ciężko walczono od dekad”– podkreśla przedstawicielka organizacji Nikki Van Der Gaag[4]. Z jakich powodów prawa kobiet, które i tak nigdy nie znajdowały się wśród priorytetów krajowych agend politycznych, stoją w obliczu nowych zagrożeń?

W ostatnich latach w wielu krajach zachodnich można było zaobserwować znaczący wzrost sił populistycznych. W Europie poparcie społeczne dla tych ugrupowań, zarówno na krajowym, jak i europejskim poziomie, jest ponad dwa razy wyższe niż w latach sześćdziesiątych XX wieku[5]. Nawet w tych krajach, w których populistyczne ugrupowania nie osiągnęły znaczącej pozycji w parlamencie, ich narracje są wyraźnie słyszalne i oddziałują z ogromną siłą na opinię publiczną (przykład Brexitu). Jaki to ma związek z prawami kobiet? Podatność europejskich społeczeństw na populistyczny nacjonalizm nie jest prostą konsekwencją kryzysu gospodarczego i finansowego z 2008 roku, ale ma złożone źródła społeczno-kulturowe[6]. Zgodnie z tezą Pippy Norriswspółczesny autorytarny populizm[7] jest swoistą kontrrewolucją kulturową, próbą odwrócenia kierunku rozwoju społeczeństw Zachodu na poziomie wartości. W tym paradygmacie populizm urósł w siłę w reakcji na takie zmiany, jak emancypacja kobiet, mniejszości etnicznych, religijnych, a także seksualnych. Sukces wyborczy Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych 2015 roku i początek „dobrej zmiany” należy analizować z punktu widzenia wielu czynników: nierówności społecznych, słabości Platformy Obywatelskiej u schyłku poprzedniego rządu, a także obietnic wyborczych (program 500+). Z pewnością jednak odrodzenie się w społeczeństwie silnych tendencji religijno-konserwatywnych odegrało kluczową rolę.

Wartości są jedną z głównych osi podziału polskiego społeczeństwa. Podział ten jest podtrzymywany przez aktywne włączanie się Kościoła katolickiego w życie polityczne kraju. Widoczność wpływu hierarchów na życie polityczne różniła się w zależności od tego, która partia polityczna była aktualnie u władzy, ale zaangażowanie Kościoła w kształtowanie życia publicznego pozostawało niezmienne[8]. Jego wyjątkowa pozycja w przestrzeni publicznej została ukształtowana w latach osiemdziesiątych XX wieku, kiedy w Polsce trwał proces transformacji ustrojowej. We wspomnianym okresie Kościół katolicki był jedyną instytucją traktowaną przez komunistyczne władze jak realna siła polityczna, co przyzwyczaiło polityków do postrzegania tej instytucji jako stałego elementu sceny politycznej. Po dojściu do władzy Prawa i Sprawiedliwości jesienią 2015 roku stało się jasne, że wpływ hierarchów Kościoła na decyzje polityczne będzie silniejszy i bardziej widoczny, a kwestie światopoglądowe wrócą na agendę polityczną[9]. Tak też się stało.

Kwestie światopoglądowe często dotykają praw kobiet lub grup mniejszościowych, najbardziej narażonych na dyskryminację. Jedną z pierwszych dotykających kobiet decyzji podjętych przez rząd Beaty Szydło była likwidacja programu refundacji in vitro, dzięki któremu urodziło się już ponad pięć tysięcy dzieci. 30 czerwca 2016 roku po raz ostatni przekazano środki realizatorom programu. A już w lipcu tego samego roku w Sejmie został złożony obywatelski projekt ustawy „Stop aborcji”, przygotowany przez ultrakonserwatywną organizację Ordo Iuris. Zakazywał przerywania ciąży, nawet jeśli powstała ona w wyniku gwałtu, gdy zagrażała zdrowiu i życiu kobiety, a także gdy płód był poważnie uszkodzony. Projekt ustawy kryminalizował również poronienie, czyniąc jego naturę przedmiotem dochodzenia prokuratorskiego[10]. Po masowych protestach 3 października Prawo i Sprawiedliwość zrezygnowało z dalszego procedowania projektu.

Tego samego dnia premier Beata Szydło zapowiedziała jednak prace rządu nad szeroko zakrojonym programem mającym na celu ochronę życia poczętego. Można wnioskować, że decyzja z lutego 2017 roku dotycząca sprzedaży hormonalnych leków antykoncepcyjnych wyłącznie na receptę jest jego elementem. Tak samo jak decyzja o wstrzymaniu sprzedaży bez recepty pigułki ellaOne, czyli pigułki „dzień po”, którą przedstawiciele władzy w dyskursie publicznym mylnie przedstawiają jako pigułkę wczesnoporonną. Dla przypomnienia, od 2015 roku bez uprzedniej wizyty u lekarza mógł ją kupić każdy, kto skończył 15 lat.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia standardów opieki okołoporodowej, które – zgodnie z zapowiedziami rządu – przestaną obowiązywać do końca 2018 roku. Standardy, które mają na celu zabezpieczenie rodzącej kobiety poprzez przestrzeganie jej praw jako pacjentki oraz spełnianie jej potrzeb, były wypracowywane przez prawie trzy lata. Co prawda minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiedział prace nad nowymi standardami, ale mają się one odnosić jedynie do organizacji opieki zdrowotnej. Konkretne procedury medyczne pozostaną w gestii konkretnych placówek i pracujących w nich lekarzy.

Rząd PiS nie ogranicza się jednak do kontrolowania tego, jak i kiedy Polki mają rodzić. Szereg innych decyzji bądź zaniechań wyraźnie pokazuje, jaka według partii rządzącej jest i powinna być rola kobiet w społeczeństwie. Zacznijmy od przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Pomimo ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej zapisy z tego dokumentu nie są wdrażane. Na początku bieżącego roku Pełnomocnik Rządu do Spraw Społeczeństwa Obywatelskiego i Równego Traktowania deklarował co prawda, że rząd nie podjął i nie zamierza prowadzić prac zmierzających do wypowiedzenia Konwencji[11], w rzeczywistości jednak nie prowadzi żadnych prac zmierzających do implementacji jej zapisów. Dodatkowo wiele organizacji, które od lat niosły bezpośrednią pomoc ofiarom przemocy, zostało pozbawionych finansowania ze strony państwa. Tę bierność rządu wobec Konwencji tłumaczą słowa prezydenta Andrzeja Dudy, który stwierdził, że poprzedni rząd niesłusznie doprowadził do jej ratyfikacji, gdyż Polska nie potrzebowała dodatkowych instrumentów prawnych do skutecznego przeciwdziałania przemocy w rodzinie. „Wskazywałem wówczas, że u nas ta regulacja dotycząca przemocy jest bardzo dobra, funkcjonuje, jest egzekwowana, że przyjmowanie dodatkowych regulacji w tym zakresie jest niepotrzebne, bo w Polsce to działa. W związku z tym my nie musimy się już dodatkowo do niczego zobowiązywać”[12]. Niezależnie od tego, czy wypowiemy jako kraj Konwencję czy nie, prezydent Andrzej Duda ma dla wszystkich Polaków w związku z nią „dobrą” radę: „Ja powiem tak: przede wszystkim nie stosować”[13].

W jaki jeszcze sposób rząd „zadbał” o kobiety? W Polsce otrzymują one znacznie niższe świadczenia niż mężczyźni i są narażone na ubóstwo i wykluczenie społeczne w starszym wieku. Podpisana przez prezydenta ustawa o obniżeniu wieku emerytalnego znacząco pogłębi ten problem. Kobiety nie tylko będą miały znacząco niższe emerytury, ale również – w duchu „prywatyzacji opieki” – zastąpią instytucje państwowe w sprawowaniu funkcji opiekuńczych. Na wcześniejszej emeryturze zajmą się wnukami, które nie znajdą miejsca w żłobku, oraz osobami starszymi, którym Polska w ogóle nie oferuje żadnych instytucji opiekuńczych poza domami pomocy społecznej. Program Rodzina 500+, który bezsprzecznie okazał się skuteczny w podnoszeniu jakości życia rodzin ubogich, szczególnie tych wielodzietnych, również nie został zaprojektowany z myślą o kobietach. Z jednej strony istnieje poważne zagrożenie, że wpłynie on na dezaktywizację zawodową znacznej grupy kobiet, z drugiej strony wykluczył z grona beneficjentek wiele samotnych matek z jednym dzieckiem – często tych samych, które nie mają uprawnień do korzystania z Funduszu Alimentacyjnego.

Opisane decyzje polityczne wyraźnie pokazują, że obecny rząd prowadzi konsekwentną politykę przeciwko kobietom. Ale czy którykolwiek z poprzednich rządów – niezależnie od tego, czy definiował się jako rząd lewicowy czy prawicowy – umieszczał kwestię równouprawnienia kobiet i mężczyzn wśród priorytetów swojej agendy politycznej? Prawa kobiet są w naszym kraju łamane od lat. Jesteśmy nierówno traktowane zarówno w sferze publicznej, jak i w przestrzeni prywatnej. Kobiety są nierzadko dyskryminowane na rynku pracy, mają nierówny dostęp do systemu ochrony zdrowia, do władzy politycznej. Nie zapominajmy też, że mamy obecnie jedno z najbardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych w Europie. Obowiązujące regulacje dostępu do przerywania ciąży zostały wprowadzone niedługo po przełomie politycznym 1989 roku. Był to postulat Kościoła katolickiego, poparty przez część polityków dawnej opozycji. Mimo że Polki były aktywnymi działaczkami opozycji demokratycznej, nie artykułowały swoich interesów w kategoriach płci. Z pewnością istniały grupy kobiet, które próbowały to robić, ale ich głos był niesłyszalny. Po latach wiele z nas bez wahania uznaje obowiązującą ustawę aborcyjną jest ciężko wypracowany kompromis. W rzeczywistości jest to rozwiązanie narzucone przez wpływową mniejszość całemu społeczeństwu, które w znakomitej większości było w tamtych czasach zdecydowanie bardziej liberalne. Musiało zaistnieć realne zagrożenie – w postaci projektu ustawy „Stop aborcji” – naszego zdrowia i życia, żebyśmy nareszcie wyszły na ulice. Musiałyśmy doczekać czasów, w których rząd aktywnie odbiera nam nasze prawa, abyśmy zrozumiały, że prawa kobiet są prawami człowieka i że trzeba o nie walczyć.

Ogólnopolski Strajk Kobiet z października 2016 roku z pewnością był fenomenem w historii polskiego ruchu kobiecego. Był też fenomenem na skalę światową, dostrzeżonym i docenionym jako jeden z największych sukcesów w walce o prawa kobiet w 2016 roku[14]. Polki wyszły na ulicę tak licznie po raz pierwszy od 1989 roku, co bez wątpienia trzeba uznać za przełom w poziomie świadomości swoich praw oraz umiejętność integracji kobiet, a także wspólnego działania. Nie brakuje w historii przykładów na to, że wspólne zagrożenie najskuteczniej integruje i mobilizuje do działania. Najwyraźniej Polki potrzebowały zagrożenia w postaci antykobiecych działań obecnego rządu, aby wreszcie „obudzić się” i aktywnie bronić swoich podstawowych praw.

Masowe mobilizacje kobiet na całym świecie pokazują, że coś pozytywnego zadziało się w ruchu feministycznym i świadomości kobiet. Oby hasła manifestu Międzynarodowego Strajku Kobiet stały się rzeczywistością. „My, kobiety świata, nie będziemy dłużej słuchać zakazów, jakie usiłuje narzucać nam władza i kościoły. Stoimy tu razem – jak jeszcze nigdy w historii świata, bo stanowimy więcej niż połowę mieszkańców tej planety. Będziemy działać w imię wspólnego dobra i dopóki nie zostaną spełnione nasze żądania. Wy, którzy nie słuchaliście naszych wezwań i próśb, możecie już zacząć się tylko bać. Bo my jesteśmy siłą”[15].

 

Małgorzata Druciarek – socjolożka, kierowniczka Obserwatorium Równości Płci, analityczka w Instytucie Spraw Publicznych.

 

Od redakcji: tekst pochodzi z 12 numer kwartalnika Instytutu Idei zatytułowanego (S)prawa kobiet

 

[1] Ogólnopolski Strajk Kobiet, https://www.facebook.com/ogolnopolskistrajkkobiet/posts/1804611606231496 (dostęp 30 marca 2017).

[2] An economy that works for women. Achieving women’s economic empowerment in an increasingly unequal world, Oxfam, March 2017, https://www.oxfam.org/sites/www.oxfam.org/files/file_attachments/bp-an-economy-that-works-for-women-020317-en.pdf (dostęp 30 marca 2017).

[3] Zob.: Amanda Terkel, Donald Trump Signs Anti-Abortion Executive Order Surrounded By Men, The Huffington Post, 23 January 2017, http://www.huffingtonpost.com/entry/donald-trump-abortion-men_us_5886369be4b0e3a7356a7910 (dostęp 30 marca 2017).

[4] An economy that works for women, reliefweb, 1 March 2017, http://reliefweb.int/report/world/economy-works-women (dostęp 30 marca 2017).

[5] Zob.: Ronald F. Inglehart, Pippa Norris, Trump, Brexit, and the rise of Populism: Economic have-not and cultural backlash, Harvard Kennedy School Faculty Research Working Paper Series, August 2016, https://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:BrXRr6UP5r0J:https://research.hks.harvard.edu/publications/getFile.aspx%3FId%3D1401+&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-b (dostęp 30 marca 2017).

[6] Zob.: Jacek Kucharczyk, Dominik Owczarek, Aleksander Fuksiewicz, Małgorzata Druciarek, Poland – When fear wins: causes and consequences of Poland’s populist turn, [w:] Nothing to Fear but Fear Itself, Demos, 2017, https://www.demos.co.uk/wp-content/uploads/2017/02/Nothing-to-Fear-but-Fear-Itelf-final.pdf (dostęp 30 marca 2017).

[7]Ronald F. Inglehart, Pippa Norris, Trump, Brexit…, dz. cyt.

[8] Zob.: Agata Chełstowska, Małgorzata Druciarek, Jacek Kucharczyk, Aleksandra Niżyńska, Relacje Państwo–Kościół w III RP, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2013.

[9] Zob.: Marta Chmielewska, Małgorzata Druciarek, Izabela Przybysz, Czarny protest – w stronę nowego „kompromisu aborcyjnego?”, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2017, http://rownoscplci.pl/publikacje,6,36.html (dostęp 31 marca 2017).

[10] Ustawa z dnia … 2016 r. o zmianie ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny,  http://rownoscplci.pl/uploads/filemanager/projekt2016stopaborcji.pdf (dostęp 31 marca 2017).

[11] Min. Lipiński zapewnia RPO: rząd RP nie zamierza wypowiedzieć konwencji antyprzemocowej, Rzecznik Praw Obywatelskich, 11 stycznia 2017, https://www.rpo.gov.pl/pl/content/min-lipi%C5%84ski-zapewnia-rpo-rz%C4%85d-rp-nie-zamierza-wypowiedzie%C4%87-konwencji-antyprzemocowej (dostęp 31 marca 2017).

[12] PAP, Duda w TVP o Konwencji antyprzemocowej: Przede wszystkim nie stosować, Gazeta.pl, 3 lutego 2017, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21328525,duda-w-tvp-o-konwencji-antyprzemocowej-przede-wszystkim-nie.html (dostęp 31 marca 2017).

[13] Tamże.

[14] Zob. np.: Top 10 moments for women’s rights in 2016: Inspiration for the year ahead, Global Fund for Women, https://www.globalfundforwomen.org/10-best-moments-for-womens-rights-2016/#.WHlVUlPhDIU (dostęp 30 marca 2017).

[15] Ogólnopolski Strajk Kobiet, https://www.facebook.com/ogolnopolskistrajkkobiet/posts/1804611606231496 (dostęp 30 marca 2017).