Newsletter

Obrona niezawisłych sądów to obrona wolności

Redakcja Instytutu, 17.07.2017
Niekonstytucyjne, antydemokratyczne i groźne dla obywateli – w takich słowach wybitni polscy prawnicy, z profesorem Adamem Strzemboszem na czele, oceniają forsowane przez PiS zmiany w sądownictwie

- Stawką nie są sądy, stawką jest wolność – ostrzegł sędzia Krystian Markiewicz, prezes stowarzyszenia sędziów „Iustitia”, jeden ekspertów zaproszonych do Sejmu przez Platformę Obywatelską na wysłuchanie publiczne w sprawie projektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

Sąd Najwyższy fot. Darwinek - Praca własna, CC BY-SA 3.0, Wikipedia

Wtórowali mu inni uczestnicy tego spotkania, zorganizowanego 17 lipca, czyli w dzień po masowych demonstracjach przeciwko PiS-owskiemu zamachowi na sądy: pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, prof. Adam Strzembosz, były prezes SN,  prof. Andrzej Rzepliński, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, Dariusz Zawistowski, prezes Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Krystian Markiewicz, prezes stowarzyszenia sędziów „Iustitia”, Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych oraz Jacek Trela, prezes Krajowej Rady Adwokackiej.

- Czuję się w tej sytuacji jak w nie-rzeczywistości. Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym jest w sposób oczywisty niekonstytucyjny, stoimy w obliczu domykania systemu. Kolejny krok to ustawa ustawa o policji, która odda pełnię władzy nad naszym poczuciem bezpieczeństwa w ręce jednej osoby – komentował prof. Andrzej Rzepliński. Tłumacząc konsekwencje uderzenia w niezawisłość sądów przypomniał, że dziennie w Polsce zapada około 11 tysięcy orzeczeń. I są to często orzeczenia, które regulują sytuację dziesiątków osób, a nawet tysięcy – jak w przypadku wyroków Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Prof. Małgorzata Gersdorf, pierwsza prezes Sądu Najwyższego opisywała wady PiS-owskiego projektu ustawy: – Brak możliwości rozstrzygania skarg kasacyjnych pomniejsza uprawnienia obywateli. Skarga kasacyjna teraz ma być zastąpiona przez ministra sprawiedliwości, powracamy do „rewizji nadzwyczajnych” z czasów realnego socjalizmu. Znika zapis o roli SN w zatwierdzaniu sprawozdań finansowych [z kampanii wyborczych – red]. Ta ustawa spowoduje, że sędziowie będą bali się ministra. To jest niezależność? – pytała. Prof. Gersdorf odniosła się też do zarzutów, podnoszonych przez PiS, że polskie sądy, w tym Sąd Najwyższy, są zdominowane przez komunistycznych sędziów. – Nieprawdą jest, że SN się nie oczyścił. Po pierwsze, biologia nas oczyściła – spójrzcie w nasze PESEL-e.

Profesor Gersdorf wtórował Dariusz Zawistowski, prezes Krajowej Rady Sądownictwa. – Ten projekt stanowi oczywiste naruszenie oczywiste naruszenie tradycji państwa prawa.  Ta zmiana oznacza poddanie SN pod nadzór ministra sprawiedliwości. Nie ma w konstytucji przepisu, który by przyznawał MS uprawnienia w procesie powoływania sędziów – wyliczał. Podobne błędy, jego zdaniem, znalazły się w już przyjętej przez PiS-owską większość ustawie o KRS. – Nie ma w konstytucji podstaw do podziału Rady na dwa zgromadzenia.

Prof. Adam Strzembosz, nestor polskiego środowiska sędziowskiego, były prezes Sądu Najwyższego przypomniał, że zmiany w polskich sądach, które nastąpiły po 1989 r., zostały opracowane przez historyczną „Solidarność” (nie mylić z obecnym związkiem zawodowym prezesa Dudy, używającym tej nazwy). – Każdy sędzia po 1989 r. przeszedł przez Krajową Radę Sądownictwa. Nie ma instytucji w Polsce, która byłaby lepiej oczyszczona niż KRS – mówił. Zdaniem prof. Strzembosza, ustawa wykorzystuje najgorsze, populistyczne pobudki: czyni obietnicę awansu społecznego. – Sędzia rejonowy w ciągu dwóch tygodni może się stać sędzią Sądu Najwyższego.

Z kolei sędzia Krystian Markiewicz sprostował informacje, jakoby model zmian w sądownictwie forsowany przez PiS był zgodny ze standardami zachodnioeuropejskimi. To trzeba odkłamywać! Osoby z zagranicy, z Zachodu, są zaskoczone tym, co się u nas dzieje. Tylko w jednym państwie zreformowano SN i usunięto niewygodnych sędziów. Tym państwem jest Rosja, reforma z 2013 r. – powiedział Markiewicz.

Każdy powinien się bać, bo PiS-owskie zmiany w systemie sądowniczym prędzej czy później uderzą w każdego obywatela – ostrzegał Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych. – Do tej pory, gdy przychodził do mnie klient, którego prawa naruszono, czytaliśmy dokumenty, zastanawialiśmy się nad powołaniem świadków, analizowaliśmy sprawę i decydowaliśmy, czy idziemy ze sprawą do niezawisłego sądu. Jutro, jeśli klient do mnie przyjdzie, sytuacja będzie wyglądała inaczej: w sądach będą partyjni sędziowie nominowani przez polityków. Cóż więc z tego, że racja będzie po naszej stronie? – mówił Bobrowicz. – To dlatego jest ważna niezależność sędziów, adwokatów i radców. Jest konstrukcją prawną, która broni obywatela, która daje mu pewność, że nikt nie będzie dawał sędziemu poleceń – podkreślił. Według dostępnych badań, 76 proc. społeczeństwa sprzeciwia się upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości.

Zdaniem Jacka Treli, prezes Krajowej Rady Adwokackiej, skojarzenia z czasami komunistycznego reżimu, czasami PRL, są jak najbardziej uprawnione. -  Wracamy do sytuacji sprzed 1989 roku. Minister sprawiedliwości jest prokuratorem, oskarża, a jednocześnie ma mieć ogromny wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich. W ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie tej ustawy, MS może odwołać wszystkich prezesów sądów. Co to oznacza, nie trzeba chyba tłumaczyć: może odwołać prezesów „niewygodnych”. Wymiar sprawiedliwości będzie zdominowany przez osoby będące pod wpływem osoby, która uczestniczy w postępowaniu!

PiS-owski projekt zmian przekreśla, w ocenie Treli, gwarancje prawa do niezawisłego sądu, jaką polska konstytucja daje obywatelom. – W projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym nie ma żadnych rozwiązań pro-obywatelskich, które by np. przyspieszały rozstrzyganie spraw. Na odwrót: ze względu na rewolucyjne zmiany, kolejka rozstrzygania spraw może się tylko wydłużyć – zauważył Trela.

- Apeluję do prezydenta, by tej haniebnej ustawy o SP nie podpisywał – konkludował prof. Rzepliński.

- Chcę wyrazić przekonanie, że sędziwie, mimo obaw represji, oprą się tym naciskom i tym różnym formom „zjednania ich”. I nie staną się potulnymi wykonawcami cudzych interesów – podsumował debatę prof. Strzembosz. – Nawet w stanie wojennym byli sędziowie, którzy opierali się naciskom i w sprawach politycznych wydawali wyroki uniewinniające. Liczę więc na to, że w warunkach pokojowych, większość sędziów oprze się naciskom i będzie narzekać zgodnie z prawem i własnym sumieniem.