Newsletter

Ekonomia współdzielenia – trzecia droga

Jacek Warda, 26.05.2017
Sharing economy to nowy trend, który zmienia sposób, w jaki funkcjonuje gospodarka

Chcąc zaspokoić własne potrzeby możemy wytworzyć jakąś wartość samodzielnie albo skorzystać z komercyjnej usługi. Możemy więc pojechać własnym samochodem albo taksówką bądź transportem publicznym.

Zawsze istniała też trzecia możliwość – w tym konkretnym przypadku byłby to autostop czy „podwózka”. Ta „podwózka” to nic innego jak ekonomia współdzielenia. Nowy trend, który zmienia sposób, w jaki funkcjonuje gospodarka.

Na kilku przykładach pokażę, na czym polegają konkretne rozwiązania tzw. sharing economy. Będą to systemy bezpłatnej i płatnej wymiany rzeczy, grupy zakupowe, wspólne użytkowanie samochodów i udostępnianie prywatnych domów.

Bezpłatna wymiana

Masz coś niepotrzebnego w domu? Oddaj bezpłatnie, a komuś się przyda. Tak działa w Polsce już kilka sieci wymiany.

Najstarszym systemem jest bookcrossing. Na ich stronie znaleźć można aż 28 735 zarejestrowanych użytkowników oraz informacje, że „uwolniono” 283 813 książek. W każdym większym mieście są punkty, gdzie książkę można zostawić lub skąd można ją zabrać. Dla Lublina serwis znajduje 105 takich lokalizacji.

Akcja „Wymiana ciepła” to z kolei sieć punktów, w których można zostawić niepotrzebną odzież. W końcu stycznia 2017 r. pierwszy taki „ciepły wieszak” pojawił się na osiedlu Poręba w Lublinie. Wygląda dość siermiężnie przy tych uruchomianych w Teatrze Polskim w Poznaniu. Na facebookowym profilu akcji „Wymiana Ciepła” znajdziemy mapę lokalizacji istniejących w Polsce 39 punktów wymiany, których ostatnio szybko przybywa.

Najwięcej wątpliwości budzi oddawanie jedzenia – oczywiście z powodu nietrwałości żywności. Pierwsza polska „jadłodzielnia” powstała w maju 2016 roku w Warszawie. Wkrótce potem pojawiły się inne. Po wpisaniu w wyszukiwarkę Facebooka słowa „jadłodzielnia” pokaże się nam kilkadziesiąt inicjatyw, które od tego czasu powstały w różnych miastach Polski. To oczywiście inicjatywy o marginalnym znaczeniu. Co innego aplikacja na smartfony Leftover Swap. Pozwala informować sąsiadów, że zostało nam w domu jedzenie. Gdy wyjeżdżamy na urlop, można je od nas bezpłatnie zabrać.

Systemy płatnej wymiany rzeczy

Amerykański serwis eBay i wzorowany na nim polski serwis Allegro rozwinęły się jako platformy do sprzedaży rzeczy używanych. Nawet jeśli obecnie stanowią megasklepy internetowe, w których dominują zawodowi sprzedawcy, to nadal okazjonalna wyprzedaż rzeczy używanych stanowi ważną część ich działalności.

W 2013 roku serwis Allegro odwiedzało według badań Megapanel PBI/Gemius 16 mln użytkowników miesięcznie.

Możliwość wymiany rzeczy używanych dzięki internetowi kwitnie. Wewnętrzne wyszukiwarki i bazy danych pozwalają znaleźć wśród setek tysięcy czy nawet milionów ofert dokładnie tego, czego szukamy, już w kilka minut. Problemem nie jest też dystrybucja (rozwój usług kurierskich, paczkomaty etc.).

Grupy zakupowe

Zamawiając produkty i usługi jako grupa, często możemy wynegocjować znaczne zniżki. Dotyczy to nie tylko indywidualnych, prywatnych konsumentów. Samorządy organizują tego typu grupy, aby wspólnie dokonać zakupów energii elektrycznej i negocjować z dostawcami. Urząd Miasta Lublina do wszystkich podległych jednostek kultury kupuje energię już od kilku lat. Analogicznie działająca Łódzka Grupa Zakupowa ogłosiła, że dzięki zakupom grupowym udało jej się osiągnąć łącznie 10 mln zł oszczędności.

Grupy zakupowe organizują także szpitale, mogą też uczelnie czy osoby fizyczne. Tak działają rozwijające się w ostatnich kilku latach w dużych miastach kooperatywy spożywcze. Kooperatywa spożywcza to też grupa zakupowa, która wspólnie zamawia produkty spożywcze w hurtowych lub półhurtowych ilościach.

I tak w Lubelskiej Kooperatywie Spożywczej do czwartku do godz. 22.00 każdy członek kooperatywy (warunkiem członkostwa jest wniesienie 30 zł wpisowego oraz gotowość do pracy na dyżurach) może dokonywać zamówień poprzez udostępniony „w chmurze” plik arkusza kalkulacyjnego. Każdy zainteresowany widzi w nim pełną ofertę produktów oraz ich ceny. Wie, ile zamawia oraz ile zapłaci.

Następny etap uczestnictwa to sobotnia wizyta w kooperatywie oraz odebranie przygotowanej paczki i zapłacenie za nią. Paczki przygotowują dyżurni – członkowie kooperatywy, którzy zgłosili chęć pracy danego dnia. Każdy bowiem w kooperatywie musi pracować na rzecz wspólnoty 2 godziny w miesiącu – o ile w danym miesiącu dokonuje zamówień.

Lubelska Kooperatywa Spożywcza liczy 67 osób, a otwarty portal na Facebooku ma 1 212 osób śledzących. Kooperatywa zamawia produkty u producentów żywności ekologicznej (warzywa, przetwory warzywne, nabiał i jego przetwory) prowadzących gospodarstwa w okolicach Lublina. Ceny są ok. 30 proc. niższe niż w sklepach z żywnością ekologiczną. Formą działalności jest stowarzyszenie zwykłe.

Ta działalność owego zrzeszenia może łatwo stać się podstawą do innych aktywności wspólnotowych i sąsiedzkich. Z prowizji (8-10 proc.) utrzymywany jest wspólny lokal kooperatywy. A gdy jest wspólny lokal, możliwe są warsztaty, wspólne przygotowywanie przetworów czy współbiesiadowanie. Nic nie stoi na przeszkodzie, by znalazło się także w siedzibie kooperatywy miejsce na „ciepły wieszak”, półkę do „bookcrossingu” czy miejsce do rozliczeń banku czasu.

Miejskie samochody współdzielone

Coraz bardziej znane są, zwłaszcza w dużych i średnich miastach, systemy rowerów miejskich. To też przykład ekonomii współdzielenia. Wolniej natomiast (ale i tu widać przyspieszenie) rozwijają się usługi współdzielenia samochodów osobowych.

W tradycyjnym modelu samochody wynajmuje się na całe dni i czyni się to zazwyczaj daleko od miejsca zamieszkania – stąd takie wypożyczalnie swoje biura otwierają głownie przy lotniskach. W nowym modelu, oferowanym m.in. przez firmy Zipcar czy Car2go, możemy wynajmować samochód na godziny.

Ze wspomnianych firm Car2go udostępnia użytkownikom miejskie Smarty, zaś Zipcar – ponad 30 modeli samochodów różnej wielkości, łącznie z pick-upem. Jest to więc oferta zróżnicowana. Powszechnie uważa się, że właśnie dzięki takim systemom upowszechnią się w miastach bardzo małe, dwuosobowe samochody.

Nowoczesny system wynajmu na godziny oferuje firma Traficar. Użytkownik płaci 50 gr za każdą minutę jazdy i 80 gr za każdy przejechany kilometr. Średnio za 10-minutowy kurs na dystansie 5 km klienci zapłacą 9 zł.

Trasę międzymiastową możemy za to pokonać dzięki BlaBlaCar. To serwis, który pozwala skontaktować ze sobą kierowców i pasażerów. Z kolei aplikacja na smartfony Inonecar umożliwia organizację wspólnych dojazdów do pracy. Czas, aby samorządy lokalne promowały tego typu rozwiązania w ramach polityki zrównoważonego transportu.

Udostępnianie prywatnych domów

W tym obszarze działają dwa modele: udostępniania bezpłatnego (np. Couchsurfing) oraz płatnego, gdzie najbardziej znanym organizatorem usług jest serwis AirBnB.

Pierwszy to serwis internetowy, gdzie uzyskujemy informacje na temat bezpłatnego noclegu, czasami na kilka dni. Według Wikipedii w roku 2013 serwis chwalił się posiadaniem 7 mln użytkowników ze 100 tys. miast. Dla Lublina serwis ten znajduje 4 865 użytkowników, 24 290 z Krakowa oraz aż 46 099 z Warszawy.

W Lublinie może nam zaoferować nocleg zaledwie połowa użytkowników (2 835). Osób, które wypełniły pełny profil, jest już 265, a takich, które zaoferują nam oddzielny pokój, zaledwie 12. Jednak można na to też spojrzeć z drugiej strony: 12 osób w Lublinie jest gotowe zaoferować bezpłatny samodzielny pokój na około tydzień!

Co motywuje ludzi do bezpłatnego udostępniania obcym osobom swojego domu? Zazwyczaj – chęć nawiązywania nowych kontaktów. Generalnie spodziewajmy się polowych warunków, ale także ciekawych znajomości.

AirBNB jest serwisem służącym do okazjonalnego wynajmu własnego mieszkania. W zasadzie i tu jest możliwy różny standard – także miejsce na materacu na podłodze – ale i tak jest znacznie wyższy niż w bezpłatnym systemie couchsurfingu. Na marzec 2017 r. dla Lublina można było znaleźć 89 ofert, z czego 44 to samodzielne mieszkania, a 45 to samodzielne pokoje. Współdzielonego pokoju nikt nie oferuje. Jest to więc odpowiednik – w zakresie podaży miejsc noclegowych – dwóch hoteli! Trudno to więc już nazwać ciekawostką, a raczej istotnym elementem rynku hotelarskiego.

Wadą systemu w stosunku do skorzystania z oferty tradycyjnych hoteli jest większa ilość czasu, jaką musimy poświęcić na poszukanie odpowiedniej dla nas oferty. Każda jest inna, różnią się ceną, urządzeniem wnętrza, opiniami na temat gospodarzy.

W przypadku ofert polegających na udostępnianiu samodzielnego pokoju, trzeba rozumieć ograniczenia wynikające ze wspólnego korzystania z kuchni i łazienki. Z punktu widzenia gospodarzy bardzo komfortowy jest system rozliczeń. Przy dokonywaniu rezerwacji system pobiera opłatę z konta PayPal klienta i przechowuje na „funduszu powierniczym”. Gdy minie pierwsza noc zaplanowanego pobytu, a żadna ze stron nie zgłasza żadnych zastrzeżeń – pieniądze są automatycznie przelewane na konto PayPal gospodarza.

Ponadto można umówić się z gospodarzem na zwiedzanie miasta albo przynajmniej poprosić go o rekomendacje, co warto zobaczyć. Dużo bardziej indywidualny charakter wizyty i kontaktów międzyludzkich to też ważna cecha tego systemu. Taka turystyka to nie tylko zwiedzanie miejsc, ale też poznawanie ludzi.

Czy są jakieś wady tego systemu?  W Berlinie wprowadzono zakaz odnajmowania całych mieszkań pozyskanych jako komunalne – a takich jest tam większość.

Można za to odnajmować swoje własne mieszkanie lub też pokój w użytkowanym mieszkaniu (ale wówczas nie całe mieszkanie).

Powyższe sytuacje powodują zmniejszenie liczby dostępnych mieszkań komunalnych, co stanowi temat kampanii społecznych. Przykładem była akcja #boycottairbnb, której plakaty sfotografowałem podczas pobytu w Berlinie w sierpniu 2016 r.

 

Plakaty z akcji protestacyjnej przeciw AirBnB w Berlinie. Fot. JW

Plakaty z akcji protestacyjnej przeciw AirBnB w Berlinie. Fot. JW

 

Systemy reputacyjne

Jest jedna cecha, która łączy wszystkie rozwiązania ekonomii współdzielenia. To istnienie systemów reputacyjnych. Aby z kimś wymieniać się dobrami, musimy bowiem mieć do niego zaufanie. Zaufanie natomiast jest rezultatem dotychczasowych doświadczeń z daną osobą. Obecna technologia pozwala oddzielić osobiste doświadczenia z daną osobą od kwestii zaufania. Możemy bowiem korzystać z systemów reputacyjnych, które informują, jakie były doświadczenia innych osób ze współpracy z osobą, której profil chcemy poznać, aby zdecydować się, czy jej zaufać.

Każdy rodzaj systemu zawiera inne kategorie oceny. Przed skorzystaniem z cudzego mieszkania, możemy spytać o czystość czy łatwość kontaktu z gospodarzem. W systemie sprzedaży używanych rzeczy na Allegro czy Ebay – czy towar został dostarczony zgodnie z umową i zgodnie z opisem.

Systemy reputacyjne nie występują jedynie w ekonomii współdzielenia. Nie poradziłyby sobie bez nich współczesny system bankowy.

Wzrastająca liczba serwisów, w których jesteśmy oceniani i oceniamy innych, skłania do pytania – czy nie pojawi się z czasem system agregacji tych ocen, który będzie pokazywać wielowymiarową reputację naszej osoby? Czy będziemy mieli kontrolę nad tym, kto oraz ile informacji o nas widzi?

Sharing economy a podatki

Z punktu widzenia prawa podatkowego ekonomia współdzielenia jest zjawiskiem bardzo złożonym. Różne typy operacji, które zaliczamy do tego nowego działu ekonomii, są traktowane podatkowo w odmienny sposób.

Szczegółowo zagadnienie to omawia raport firmy doradczej PwC „(Współ)dziel i rządź! Prawno-podatkowe aspekty ekonomii współdzielenia w Polsce” (1). Przedstawię podstawowe ustalenia tego raportu.

Cohousing i wspólne podróże

Zauważmy, że w domu wykonujemy na potrzeby własne oraz naszych bliskich cały szereg prac, które równie dobrze możemy kupić w formie usług i produktów. Ta „praca domowa”, którą nazywam „niebieską strefą” (2), jest nieopodatkowana co do zasady. Możemy więc sami zrobić dżem, ale możemy go też kupić; możemy sami posprzątać dom albo tę czynność zlecić itd.

Prace wykonywane na własne potrzeby, wymieniane w barterze (np. „pouczę cię matematyki, a ty posprzątasz”) co do zasady są bezpłatne. Nieopodatkowany będzie więc cohousing – nieodpłatne oferowanie mieszkania oraz usługi banków czasu.

Zdaniem Ministra Finansów jeżeli osoba udostępniająca swoją rzecz innej osobie nie uzyskuje w zamian świadczeń przewyższających zwykłe koszty utrzymania rzeczy, nie uzyskuje tym samym dochodu podlegającego opodatkowaniu podatkiem dochodowym.

I tak „kierowcy udostępniający okazjonalnie wolne miejsca w samochodzie osobowym innym osobom, w celu odbycia wspólnej podróży, w zamian za udział pasażerów w kosztach podróży, nie uzyskują dochodów podlegających opodatkowaniu podatkiem dochodowym, gdyż nie występuje w tym przypadku przyrost majątku skutkujący powstaniem zobowiązania podatkowego”.

Rzecz odnosi się oczywiście do systemu BlaBlaCar i jemu podobnych, w których kierowca udostępnia miejsce w samochodzie w zamian za częściowy zwrot kosztów.

Wspomniany „przyrost majątku skutkujący powstaniem zobowiązania podatkowego” następuje jednak, według urzędu skarbowego, kiedy jakaś instytucja umorzy nam podatek czy karę. Jest to powód, dla którego w roku 2017 Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie wystawia PIT o dochodzie osobom, którym umorzył mandaty. W przypadku całkowitego zwrotu kosztów podróży interpretacja w sprawie BlaBlaCar mogłaby być już inna.

AIRBnB – do opodatkowania

Wynajem w systemie AIRBnB jest opodatkowany, przy czym osoby fizyczne od takich umów mogą przyjąć podatek ryczałtowy ze stawką w wysokości 8,5 proc.

Zgodnie z generalną zasadą każdy z nas jest zobowiązany dokonać samoopodatkowania. Oznacza to, że po zakończeniu roku podatkowego jesteśmy zobowiązani do opodatkowania sumy wszystkich swoich dochodów uzyskanych w roku podatkowym (w tym także dochodów uzyskanych z tytułu umów cywilnoprawnych zawartych za pośrednictwem platform internetowych oraz aplikacji mobilnych wspomnianych w interpelacji) i obliczenia należnego podatku.

Ostatnio jednak skarbówka zmieniła dotychczasową interpretację i chce, aby osoby wynajmujące lokale, tak jak to ma miejsce w przypadku serwisu AirBnB, rozliczali się tak jak prowadzący działalność gospodarczą.

To duże utrudnienie dla osób dorabiających do swoich dochodów. Uważam, że do zakładania działalności gospodarczej powinni być zobligowane osoby wynajmujące całe mieszkania – podobnie jak to jest w Berlinie. I (podobnie jak w Berlinie) powinien obowiązywać zakaz podnajmu całych mieszkań komunalnych.

Grupy zakupowe zwolnione z daniny

Grupy zakupowe, takie jak kooperatywy spożywcze, gdzie kilka osób wspólnie zamawia towary na własne potrzeby i które działają na zasadzie non profit, są zwolnione z opodatkowania.

Trudno, żeby było inaczej – w innym wypadku trzeba by ustalić „sprawiedliwą cenę” za wszystkie produkty i od wszystkich zniżek w sklepach, które pobierałyby cenę niższą, urząd skarbowy musiałby ściągać podatek „od korzyści majątkowej wynikającej z różnicy cen”.

VAT dla pośredników

Platformy takie jak UBER same nie świadczą usług transportowych, a jedynie kontaktują ze sobą strony. Podatek jest więc naliczany od usługi pośrednictwa transakcyjnego, a nie od usługi transportowej, którą świadczy inny podmiot.

Natomiast sam kierowca świadczący usługi transportowe przez platformę UBER płaci ryczałtowy podatek dochodowy. W przypadku VAT może skorzystać ze zwolnienia przysługującego podmiotom, u których łączna wartość sprzedaży dokonanej w roku poprzednim nie przekroczyła kwoty 150 tys. złotych.

I tu znowu zaostrzenie stanowiska Ministerstwa Finansów. W maju 2017 r. pod obrady rządu trafi projekt ustawy o transporcie, który wprowadzi obowiązek posiadania licencji przez wszystkich świadczących usługi przewozowe. W ten sposób jeżdżący w ramach usługi Uber będą musieli przejść takie same egzaminy jak zwykli taksówkarze.

Czy przy okazji nie dostanie rykoszetem np. BlaBlaCar i „współdojazdy” do pracy? To już byłoby działanie przeciwne do zasady ograniczania liczby pojazdów na drogach – w tym wypadku poprzez zwiększenie średniej liczby pasażerów w pojazdach w ruchu.

Tak naprawdę taksówkarzy czeka w ciągu dekady inne, większe wyzwanie, jakim są pojazdy automatyczne.

(1) Zob.

(2) Wyróżnia się ponadto strefę „białą” (praca legalna co do rodzaju, zarobkowa, opodatkowana), „szarą” (praca legalna co do rodzaju, zarobkowa, lecz ukryta przed systemem podatkowym i w tym sensie nielegalna) i „czarną” (działalność przestępcza).

Jacek Warda – doktor politologii, zajmuje się zagadnieniami zarządzania publicznego. Pracuje w UM Lublin. Współautor (z Wojciechem Kłosowskim) podręcznika „Wyspy szans. Jak budować strategie rozwoju lokalnego”.